ROZDZIAŁ XII
Myślę, że
doprowadziłam Hectora do szału
Sadie
Gwałtownie się obudziłam, gdy usłyszałam głośny hałas z jakiejś niezbyt bliskiej odległości. Potem zamarłam, gdy usłyszałam trzask. Miałam prawie nanosekundę, by ocenić moją pozycję wciśniętą ciasno w ciepłe ciało Hectora, jego ramię wokół mojej talii, mój policzek na jego lewej piersi, z moją ręką spoczywającą na jego klatce piersiowej, zanim ta nanosekunda się skończyła, jego ciepło zniknęło i zimno uderzyło mnie jak wybuch.
Uniosłam się na ramieniu z bijącym
sercem, drugą ręką odgarniając włosy i widząc cień ciała Hectora poruszający
się obok łóżka.
Miał otwartą szufladę przy łóżku,
usłyszałam ciche uderzenie, gdy kładł cokolwiek to było na szafce nocnej, a
potem natychmiast wyciągnął rękę, zaciskając palce na moim nadgarstku. Uniósł
moje ramię i poczułam, jak wciska mi coś w dłoń.
„Zostań tutaj. Jak poczujesz zły
klimat, słyszysz coś, czego nie lubisz, dzwoń pod 112” - szepnął. Następnie zabrał
wszystko, co było na stoliku nocnym i zniknął z pokoju. Gapiłam się na drzwi i
słyszałam hałas, głosy i wizje Marty’ego lub Ricky’ego odstrzeliwującego piękną
głowę Hectora tańczyły mdląco w mojej głowie.
Gwałtownie odrzuciłam kołdrę i na palcach
przeszłam przez pokój do boku drzwi. Jeśli ktoś miał przyjść i mnie zabrać, nie
zamierzałam siedzieć w łóżku i czekać na niego. Przycisnęłam ramię do ściany
przy drzwiach i oceniłam dostępne opcje.
W dłoni trzymałam telefon komórkowy
Hectora. To było kiepskie.
Mogłabym dostać jeden z jego butów.
Mogłabym poważnie uderzyć kogoś jednym z butów Hectora.
Albo mogłabym dostać jedną z moich szpilek.
Mogłabym kogoś szturchnąć w oko szpilką. To by zabolało.
Jak tak myślałam, usłyszałam
podniesione głosy Hectora i kobiety.
Krzyczeli na siebie po hiszpańsku.
Chociaż to były krzyki, nie były to złe wibracje, były to poirytowane krzyki.
Wzięłam głęboki oddech i wymknęłam się przez drzwi, w głąb korytarza, a wrzaski
nie ustawały, głównie kobiety.
Dotarłam na szczyt schodów i spojrzałam
w dół.
Zapaliło się światło, a Hector stał u
podnóża schodów, odwrócony do mnie plecami, z wystawionym Królem Czaszek i
luźno trzymanym w dłoni pistoletem.
Przed nim były trzy Latynoski. Jedna
z nich (ta wrzeszcząca, która również dziko gestykulowała rękami) była niska i
śliczna. Wyglądała jak młodsza, mniej okrągła, ale nie mniej ognista wersja
Blanki.
Krewne.
Wypuściłam oddech i przyłożyłam dłoń
do piersi. W chwili, gdy to zrobiłam, uniosła oczy się na schody, przestała
krzyczeć, a otworzyła usta. Chciałam się odwrócić i biec z powrotem do łóżka,
naciągnąć kołdrę na głowę i poczekać, aż wróci Hector.
Zamiast tego Nowa Sadie zatrzasnęła
się, zdjęła dłoń z piersi, machnęła telefonem komórkowym do kobiety i zawołała
- „Cześć”.
Hector obrócił się i spojrzał na
mnie. Patrzyłam, jak przygryza dolną wargę, a ponieważ nigdy nie widziałam,
żeby to robił, nie wiedziałam, czy powstrzymuje uśmiech, czy irytację.
Wzięłam głęboki wdech i zeszłam po
schodach.
Wszystkie trzy kobiety patrzyły, jak
schodzę, wszystkie miały otwarte usta.
Myślałam, że to dziwne. Hector był
Latynoskim Ciachem, prawie był żonaty z Belindą. To nie było tak, że nigdy nie
miał kobiety w swoim domu. Hector odsunął się na bok, kiedy dotarłam na dół i
zatrzymałam się obok niego.
„Sadie, to moja siostra Gloria.
Gloria, Sadie” - przedstawił nas Hector, kiedy się zatrzymałam.
Więc to była Walcząca Kocica, która wygrała Walkę Belinda/Gloria.
Nie mogłam nic na to poradzić,
uśmiechnęłam się do niej.
Wytrzeszczyła oczy.
To też było dziwne.
Hector rzucił coś w zwięzłym
hiszpańsku, a Gloria zamrugała.
Potem powiedziała do mnie - „Jest
tak, jak powiedziała mamá, wyglądasz jak księżniczka z bajki”.
O. Znowu to.
Wzruszyłam ramionami.
Nie spuszczając ze mnie oczu, szepnęła
- „Dios mio, proszę powiedz mi, trochę trudno jest być tak pięknym”.
Gapiłam się na nią, nie wiedząc, jak
zareagować. Z jednej strony to, co powiedziała, było naprawdę słodkie i
sprawiło, że poczułam się dobrze.
Z drugiej strony, wyglądanie jak ja
było więcej niż tylko „trochę trudne”, ponieważ wyglądanie jak ja uczyniło ze
mnie cel Terroru Braci Balducci. Na tę myśl, bez mojej woli, moje palce ruszyły
w kierunku blizny na moim policzku i z jakiegoś powodu, kiedy to zrobiłam,
ciało Hectora wydzieliło swój wściekły prąd elektryczny, który zaczął trzaskać
po pokoju.
Jego ramię objęło moje ramiona i
wtulił mój przód w jego bok. Jego druga ręka podniosła się, jego palce owinęły
się wokół mojego uniesionego nadgarstka i przyciągnął moją dłoń do swojej
klatki piersiowej. Robiąc to, warknął cicho, gniewnie hiszpańskie słowa do
swojej siostry.
Pokręciła głową, a potem skinęła
głową i z bladą twarzą powiedziała - „Przepraszam, Sadie. Nie pomyślałam”.
Więc Gloria też wiedziała, co się ze
mną stało.
Tym razem w myślach wzruszyłam
ramionami. To było o wiele trudniejsze niż ta księżniczka z bajki, ale też się
do tego przyzwyczajałam.
„Proszę, nie martw się o to” -
powiedziałam cicho.
W końcu posłała mi mały, niepewny
uśmiech, odwróciła się i wskazała na dwie dziewczyny za nią - „To moje
dziewczyny, Ines i Tia”.
Spojrzałam na nie, uśmiechnęły się do
mnie i obie były prawie tak ładne jak Gloria (ale niezupełnie) i w końcu
powiedziałam - „Cześć”.
Powiedziały - „Cześć”.
Poczułam się dziwnie, a potem zdałam
sobie sprawę, że to dlatego, że stałam w koszulce Hectora, wciśnięta w bok
Hectora, w środku nocy, z siostrą Hectora i jej dwoma przyjaciółkami w salonie
Hectora.
Przez chwilę zastanawiałam się,
dlaczego siostra Hectora włamała się do domu swojego brata w środku nocy, ale
zdecydowałam, że to nie moja sprawa. Nie miałam rodzeństwa, kto wie, jak się
zachowują?
Może to było normalne.
Położyłam rękę, trzymającą telefon
komórkowy wokół talii Hectora i czekałam, aż ktoś coś powie. Nikt tego nie
zrobił.
Więc spróbowałam się domyślić, co
było miłą rzeczą do zrobienia w tej sytuacji i zdecydowałam się zapytać - „Czy
powinnam zrobić kawę?”
„Kurwa, nie” - powiedział natychmiast
Hector.
To wyrwało Glorię z Oszołomienia Sadie
i zaczęła mówić po hiszpańsku na Hectora. Hector słuchał przez około pół
sekundy, a potem przerwał (na szczęście po angielsku) - „Gloria, nie ma mowy,
żebyście ty i dziewczyny siedziały w moim jacuzzi o pieprzonej pierwszej w
nocy”.
Hector miał jacuzzi?
„Będziemy cicho” - zapewniła go
Gloria.
„Nie obchodzi mnie to. Co masz w
głowie, włamujesz się do mojego domu w środku nocy? Mogłem cię zastrzelić, do
cholery”
Hector odpowiedział ostro.
„Mamá mówiła, że spędzasz noc u
Sadie. Nie sądziliśmy, że tu będziesz” - odpowiedziała Gloria.
Blanca wiedziała, że Hector spędza
noc w moim domu?
W jaki sposób? Dlaczego? Ponownie, jak?
„To sprawia, że wszystko w porządku?”
- Hector odpalił, włamując się do moich szalonych myśli.
„Nie używasz tego!” - Gloria
warknęła.
„Jezu” - mruknął Hector, najwyraźniej
nie mogąc wymyślić riposty przeciwko dziwacznej logice swojej siostry (musiałam
przyznać).
„Może powinnam zrobić kawę” -
wtrąciłam, starając się siać pokój.
„Może Gloria, Ines i Tia powinny
wyciągnąć swoje meksykańskie tyłki z mojego jebanego domu” - Hector nie miał
ochoty pozwolić mi siać pokoju. W ten sposób zaczęło się gorącokrwisty konkurs
gapienia się rodzeństwa meksykańsko-amerykańskie, który był tak palący, że
nawet utajona Lodowa Księżniczka uciekła. Nowa Sadie miała jednak ochotę
maszerować prosto w ogień.
Spojrzałam na Hectora - „Hector,
pozwól im posiedzieć w jacuzzi”.
Hector spojrzał na mnie, twarz nadal
była wściekła, ale z jakiegoś powodu wiedziałam, że nie jest na mnie zły i
zaczął - „Sadie …”
„Co ci szkodzi?” – przerwałam mu.
Patrzyłam, jak zęby Hectora zaciskają
się, a mięsień skacze na jego policzku.
„W porządku” - powiedziała Gloria, a
Hector i moje oczy przeniosły się na nią.
„Musimy skorzystać z łazienki, żeby
się przebrać, a potem musimy wrócić, żeby się wysuszyć. Prawdopodobnie będziemy
hałaśliwi” - wyjaśniła, uśmiechając się teraz do mnie Przepięknym Uśmiechem
Chavezów (jej uśmiech miał dołeczek, jak u Eddiego) - „Nie wiedzieliśmy, że tu
jesteś, Sadie, bo inaczej byśmy cię nie obudzili”.
„Nie ma problemu” - powiedziałam,
chcąc się zaśmiać z jej sugestii, że gdyby w domu był tylko Hector, nie zawahałyby
się go obudzić.
„Wrócimy, kiedy będziesz tu następnym
razem. Wszyscy będziemy siedzieć w jacuzzi.”- zaprosiła się Gloria.
Ciało Hectora zwarło się.
Pomyślałam, że do tego czasu
prawdopodobnie będę na Krecie, lizać rany i obsesyjnie szkicować wersje tatuażu
Hectora, czaszki mojego ojca, mojej pięknej róży, mimo że nie szkicowałam, miałabym
cały czas świata, aby się nauczyć.
Zamiast tego powiedziałam - „Nie mogę
się tego doczekać”.
„Jezu” - mruknął ponownie Hector z
jakiegoś powodu.
Gloria była bliska śmiechu, kiedy jej
wzrok powędrował do brata. Powiedziała do niego coś po hiszpańsku, jego ciało stwardniała,
a Ines i Tia zaczęły chichotać.
„Zrób to…” - powiedział Hector głosem
tak twardym jak jego ciało – „… a będzie kara.”
„Daj spokój” - odpowiedziała Gloria,
wciąż uśmiechnięta i wcale nie przestraszona grożącą „karą” Hectora.
Potem zarzuciły swoje torby na ramiona,
pomachały do mnie, wołając Hastaluego[1]
i odeszły.
Hector puścił mnie i patrzyłam, jak
zamyka za nimi drzwi. Pstryknął włącznikiem światła i wrócił do mnie. Ponownie
zarzucił mi rękę na ramiona, odwrócił mnie i poprowadził po schodach.
„Co powiedziała na końcu, zanim
wyszła?” - zapytałam, kiedy weszliśmy po schodach. Czułam się dziwnie z jego
ramieniem wokół mnie w ten sposób, więc owinęłam swoją wokół jego talii i od
razu nie czułam się dziwnie.
„Powiedziała mi, że powie Mamá, że tu
jesteś.”
Ponieważ najwyraźniej Blanca
wiedział, że spędza noc w moim domu, nie wiedziałam, dlaczego to była wielka
sprawa.
„Dlaczego to taka wielka sprawa?” - zapytałam.
„Jak jej powie, że się dowiesz” -
powiedział złowieszczo Hector.
O nie.
Wróciliśmy do jego pokoju, wczołgałam
się do łóżka, podczas gdy on odłożył broń, a potem dołączył do mnie, przysunął
się, obracając mnie tak, że moje plecy były skierowane do jego przodu, a jego
ramiona były owinięte wokół mnie.
Jego ciepło przeniknęło przeze mnie i
zacząłem się rozluźniać, czując się bezpiecznie, przytulnie, wygodnie,
cudownie, kiedy zawołał - „Sadie?”
„Tak?” - odpowiedziałam sennym
głosem.
„Kiedy Gloria weźmie cię do jacuzzi
ze swoją ekipą, a one będą miały jakieś błyskotliwe pomysły, to je zignoruj i
idź własną drogą.”
„Co to znaczy?”
„To znaczy, że Gloria, Ines i Tia
sprawiają, że Indy i Ally wyglądają jak amatorki.”
Zamrugałam w ciemności - „Co to
oznacza?”
„Indy ma swój własny kod policyjny” -
poinformował mnie Hector.
O mój.
*****
Obudziłam się z zimna, wiedziałam
więc, że łóżko jest puste.
Przetoczyłam się, spojrzałam na stronę
Hectora, ale na pewno już go nie było. Usiadłam, odgarnęłam włosy z twarzy i
rozejrzałam się po pokoju.
Nie ma Hectora.
Wtedy zdałam sobie sprawę, że muszę
skorzystać z łazienki.
Wyślizgnęłam się spod kołdry, wyszłam
z pokoju i poszłam korytarzem, zaglądając do pustych pokoi, dwóch kolejnych
sypialni (żadna z nich nie była wyremontowana, jedna nieużywana, z wyjątkiem
przechowywania większej ilości pudełek i mebli), najmniejsza była używana jako
gabinet), jedna łazienka.
Kiedy weszłam do łazienki, zauważyłam,
że Hector już ją wyremontował. Piękny, wyglądający na topowy (ale wiedziałam,
że nie byłam hydraulikiem) zestaw łazienkowy i mnóstwo ciepłych, meksykańskich
płytek na ścianach, wzory w kolorze kobaltu, musztardowej żółci i terakoty na
kremowym tle.
Zrobiłam swoje i zeszłam po schodach
w poszukiwaniu Hectora. Znalazłam go w kuchni.
Na jego widok zatrzymałam się w
drzwiach.
Wciąż miał na sobie obcięte spodnie
od piżamy, ale dodał ciemnoszarą koszulkę z długimi rękawami przylegającą do
ciała. Stał przy zlewie po przeciwnej stronie pokoju, jego bok był częściowo
odwrócony do blatu, biodro wsparte o niego, oczy patrzyły przez okno nad
zlewem, kubek z kawą trzymany wysoko przed nim, ale zapomniany.
Jego umysł był czymś zajęty.
Patrzyłam na niego i po raz milionowy
pomyślałam, że nigdy nie wyglądał lepiej.
Kuchnia nie została odnowiona i
wyglądała na przedłużenie starań renowacyjnych. Pędzle malarskie i wałki
suszące leżące na szmatach na blatach, wiadra na podłodze, worki wypełnione Nie
wiedziałam, co leżało w kącie.
Musiałam się poruszyć, ponieważ oczy
Hectora spojrzały na mnie, jego zamyślona twarz rozgrzała się i zażądał cicho -
„Chodź tutaj”.
Jakby kierując się własnym mózgiem,
moje stopy przesunęły mnie w jego stronę, gdy patrzyłam, jak kładzie swój kubek
na blacie. Kiedy zbliżyłam się na wystarczającą odległość, jedna z jego rąk
objęła moje ramiona, druga wokół mojej talii i zwinął mnie w swoim ogniu.
Jego głowa opadła i dał mi miękki,
słodki pocałunek (językami), który trwał, aż moje ramiona zsunęły się wokół
jego talii, a moje ciało wtopiło się w jego. Potem jego głowa uniosła się.
„Chcesz kawę?” - zapytałam cicho.
Pozbawiona mowy pocałunkiem skinęłam
głową.
Zanim zdążył się ruszyć, z pokoju
dobiegł krzyk. Głośny wrzask. Nasze ciała zrosły się w zgodzie, zanim
usłyszeliśmy wołanie Blanki,
„Hola, mi hijo! Dóndeestás[2]?”
„Kurwa” - mruknął Hector.
Gapiłam się z przerażeniem na
zastygłą twarz Hectora.
„Hector!” - krzyknęła Blanca .
„Kuchnia!” - Hector odkrzyknął w
odpowiedzi.
O nie.
Niech ktoś mi powie, że Hector nie
powiedział właśnie swojej matce o naszym miejscu pobytu. Stałam w koszulce
Hectora, w ramionach Hectora, w kuchni Hectora i Blanka (z tego, co słyszałem,
niosąc szeleszczące torby) zmierzała w naszą stronę.
Moje ciało przygotowało się do ucieczki.
Ramiona Hectora zacisnęły się. Blanca wypełniła framugę drzwi kuchennych. Patrzyła
na nas przez sekundę, a potem krzyknęła, jakbyśmy byli po drugiej stronie
boiska, a nie kuchni - „Hola!”
Znowu odebrało mi mowę, teraz z
innego powodu.
„Mamá, Sadie i ja chcemy spokojnego
poranka”.
„Bah!” - Blanca eksplodowała,
wpadając i upuszczając sześć (tak, sześć!) wypakowanych toreb King Soopers na
ladzie - „Sadie potrzebuje śniadania. Gotujesz, mi hijo? Nie, nie gotujesz.
Hola, Sadie.”
Uśmiechnęła się do mnie i zaczęła
wyciągać jedzenie z toreb. Patrzyłam, jak wyłożyła jedzenie i nie zauważyłam żadnych elementów typu
śniadanie. Wyglądało bardziej na to, że planowała zaopatrzyć szafki, zanim rząd
ogłosił racjonowanie żywności.
Znalazłam swój głos – „Hmmm, hola
Blanca.”
Poczułam na sobie wzrok Hectora i
spojrzałam na niego. On się uśmiechał.
Tak, uśmiechał się!
Rzuciłam mu spojrzenie.
Jego ciało poruszyło się ze śmiechu.
Nie sądziłam, żeby to było zabawne. Zamiast tego uznałam to za upokarzające.
Wyrwałam się z jego ramion i dodałam między nami dystans.
Nigdy nie zostałam złapana rano przez
czyjąś matkę. Gdybym odważyła się przyprowadzić moich chłopaków do domu ojca, a
oni błąkaliby się po okolicy w spodniach od piżamy, mój ojciec kazałby ich
stracić (to może być trochę przesadzone, ale mój ojciec naprawdę nie lubił się
mną dzielić, a on miał mnóstwo duszących sposobów, aby ten straszny fakt był
całkowicie jasny).
Dlatego, obudzona jakieś dziesięć
minut temu, znalazłam się w nowej sytuacji i nie miałam pojęcia, co robić.
Jednak Nowa Sadie, o dziwo, wiedziała
dokładnie, co robić.
„Czy mogę pomóc?” - Nowa Sadie
zaśpiewała do Blanki.
„Kawa. Czarna” - odpowiedziała
Blanca.
Wciąż na niego zła, rzuciłam kolejne
spojrzenie na Hectora, a potem zaczęłam otwierać i zamykać szafki, żeby znaleźć
kubki. Jego ręka owinęła się wokół mojej talii, przyciągnęła mnie do siebie,
sięgnął daleko poza mnie i otworzył szafkę nad ekspresem do kawy. Była
wypełniona kubkami nie do kompletu. Odwróciłam głowę, by rzucić mu kolejne spojrzenie,
ale ten wysiłek nie powiódł się, gdy jego usta dotknęły moich. Potem pozwolił
mi odejść.
Zbagatelizowałam jego pocałunek i
zabrałam się za kawę. Byłam w trakcie kończenia kubków dla Blanki i mnie (i
Hectora, który wsunął swój kubek obok mojego, kiedy nalewałam) i zastanawiałam
się, jak u licha mam przejść przez tę ostatnią traumę (w koszulce i nic więcej!)
kiedy usłyszałam męski głos wzywający - „Chavez?”
„Chryste, czy na moich drzwiach jest
znak z napisem Kurwa, wejdź?” -
mruknął Hector.
Zauważyłam, że podczas przybycia naszego
ostatniego gościa Hector natychmiast stracił dobry poranny nastrój i nadeszła
kolej na Blancę, by rzucić mu groźne spojrzenie.
Ale moje oczy powędrowały do drzwi
kuchennych, zastanawiając się, kto to jest teraz (a także zastanawiając się,
dlaczego moje życie nie mogłoby być łatwiejsze), kiedy Hector przeszedł przez pomieszczenie
i wyszedł z kuchni.
„Café, mi hija” - przypomniała mi
Blanca, a ja przestałam patrzeć na odchodzącym Hectorem i przyniosłam jej kawę.
„Co jeszcze mogę zrobić?” - zapytałam,
kiedy usłyszałam męskie głosy w drugim pokoju, były coraz bliżej i moje oczy
wróciły do drzwi.
„Gotujesz?” - zapytała Blanca.
„Niezupełnie” - odpowiedziałam nieco
nieuczciwie. Nigdy nie musiałam dużo gotować, ale wiedziałam, jak zrobić kawę i
tosty, co było czymś.
„Nauczę cię” - zapewniła mnie Blanca,
chodząc po kuchni, odkładając jedzenie i wyciągając przybory kuchenne. Czułam
dziwną, radosną łunę, kiedy Blanca zaproponowała mi, że nauczy mnie gotować,
kiedy wszedł Hector. Ku mojemu przerażeniu podążał za nim wysoki, przystojny,
ciemnowłosy Ren Zano w skrojonym na miarę garniturze (i tak przy okazji, bardzo
dobrze go noszącym), co uświadamiało mi ostro, że nie mam na sobie nic poza
koszulką Hectora i parą gołębio szarych satynowych majtek, których na szczęście
nie można było zobaczyć, bo koszulka była długa do połowy uda.
Proszę, niech mi ktoś powie, po
prostu… zwyczajnie… nie.
Oczy Rena przeskanowały pokój,
przemykając przez Blancę z szybkim „dzień dobry”, a następnie zatrzymując się
na mnie. Z delikatną miną i bez wahania podszedł do mnie, uśmiechając się.
„Sadie” - powiedział cicho.
„Ren” - odpowiedziałam.
Ku mojemu szokowi (ponieważ nigdy
wcześniej tego nie robił, ani razu) jego ramię objęło moją talię i przyciągnął
mnie do swojego ciała w uścisku. Kiedy skończył z uściskiem, jego ramię
poluzowało się, ale nie puściło. Wygięłam się nad nim, opierając dłonie na jego
piersi i spojrzałam na niego.
Z oczami na twarzy mruknął - „Piękna
jak zawsze”.
O mój Boże.
On tego też nigdy wcześniej nie
robił! O co chodziło?
Szukałam Lodowej Księżniczki.
Lodowa Księżniczka nigdy nie lubiła
wychodzić przy Renie (chociaż oczywiście to robiła), ale tym razem stanowczo
odmówiła.
To dlatego Nowa Sadie zapytała - „Czy
dobrze się czujesz?”
„Tak” - odpowiedział.
Uśmiechnęłam się do niego – „Dobrze.”
Jego spojrzenie opadło na moje usta,
po czym na jego ustach pojawił się uśmiech - „Jezu, Sadie, nigdy nie widziałem,
żebyś się uśmiechała” - zauważył.
Przekrzywiłam głowę zmieszana -
„Jestem pewna, że tak” - odpowiedziałam.
Jego oczy powróciły do moich – „Zaufaj
mi, pamiętałbym.”
To wtedy poczułam, jak prąd
elektryczny przepływa przez pokój, zanim usłyszałam niezadowolony głos Hectora,
mówiący w formie pytania, ale było to żądanie - „Zano, zechcesz się cofnąć?”
Dotarło do mnie, że Ren wciąż obejmował
mnie ramieniem, zanim je opuścił i cofnął się. Ren i ja spojrzeliśmy przez kuchnię.
Hector stał z zapartymi stopami, rękami skrzyżowanymi, oczami ciemnymi i
nieszczęśliwym. Więc poza nieszczęściem, wyglądał na wręcz wściekłego.
Nie, można by powiedzieć, że
przeszedł już z zupełnie nieszczęśliwego do dość ekstremalnej wściekłości.
Blanca miała podobny wyraz twarzy i trzymała drewnianą łyżkę, drewnianą łyżkę,
o której myślałam, że miała ochotę użyć do czegoś innego niż gotowanie.
„Chavez, wiesz, że Sadie jest
przyjaciółką” - powiedział Ren do Hectora niskim, powściągliwym tonem.
„Tak, ale teraz jest przyjaciółką, na
którą nie kładziesz rąk” - odparł Hector.
O mój.
Dlaczego był taki niegrzeczny? To był
Ren Zano! Ren był bardzo miłym człowiekiem. Nie było powodu, by być
niegrzecznym.
„Hector…” - zaczęłam i oczy Hectora
spoczęły na mnie. W chwili, gdy zobaczyłam w nich wyraz, ze względu na instynkt
samozachowawczy, zatrzasnęłam usta.
„Kawa i kończymy rozmowę w drugim
pokoju” - powiedział Hector do Rena.
„Przyniosę kawę” - zaproponowałam
szybko i podskoczyłam po kawę Rena, potrzebując czegoś do zrobienia, żeby nie
myśleć o spojrzeniu Hectora. Zapytałam Rena o preferowaną kawę, pospiesznie
wykonałam przygotowanie i wręczyłam mu jego kubek. Uśmiechnął się w podzięce,
skinął głową do nadal marszczącej się, uważnie obserwującej Blanki i wyszedł z kuchni.
Potem dałam Hectorowi jego kubek,
poparzył mnie blask Hectora, który sprawił, że moje płuca płonęły i on też
wyszedł z kuchni. Podniosłam swój własny kubek i starałam się powstrzymać
drżenie rąk i przyspieszenie bicia serca. Upiłam łyk i zdałam sobie sprawę, że
muszę przestać oddychać tak ciężko. Dyszałam, jakbym po prostu pobiegła w
wyścigu.
Wtedy zauważyłam, że Blanka na mnie
patrzy.
„Myślę, że doprowadziłam Hectora do
szału” - wypaliłam, zanim się nad tym zastanowiłam.
Coś przemknęło przez jej twarz,
wyglądało to na złość, walczącą ze zmieszaniem, walczącą ze współczuciem, a
potem zapytała – „Myślisz?”
„Ja…” - ruszyłam, zatrzymałam się i
przeszłam pięć kroków do Blanki – „Co ja zrobiłam?” - skończyłam szeptem.
Patrzyłam, jak jej twarz złagodniała,
gdy zwyciężyło współczucie i położyła dłoń na moim ramieniu - „Mój Hector, jest
trochę porywczy. Musisz obchodzić się z tym chłopcem ostrożnie. Queridita[3],
pierwsza lekcja, nigdy nie pozwalasz innemu mężczyźnie się dotykać. Czy Hector
jest tam, aby to zobaczyć, czy go nie ma. Ale zwłaszcza jeśli jest tam, aby to
zobaczyć. Tak?”
Coś mi zaświtało. Mogłam raczkować z Nową
Sadie w mojej głowie, ale w jego głowie byłam Jego Sadie. Kropka, kropka,
koniec.
Skinęłam głową Blance.
Poklepała mnie po ramieniu i wróciła
do gotowania. Chwyciłam swój kubek i wróciłam do popijania, stwierdzając, że
myśl o gniewaniu się Hectora na mnie sprawiła, że bolało mnie serce.
Ren zmaterializował się przy drzwiach
i kiwnął na mnie brodą – „Sadie, wychodzę.”
Postanowiłam, że najbezpieczniej
będzie pozostać po drugiej stronie kuchni i to było dokładnie to, co zrobiłam.
„Cześć, Ren” – powiedziałam, machając.
Ren uśmiechnął się do mnie, jakby
myślał, że jestem zabawna, jego oczy przeniosły się na Blankę i pożegnał się.
Potem zniknął, a Hector pojawił się w drzwiach, jego wzrok wciąż był palący i
był skierowany na mnie.
„Mamita, na słowo.”
To nie była prośba i nie czekał na
moją odpowiedź, odwrócił się i odsunął, gdy usłyszałam, jak drzwi frontowe
otwierają się i zamykają za Renem.
Stałam jak sparaliżowana. Wtedy moje
oczy powędrowały do Blanki.
Mrugnęła do mnie uspokajająco (co
mnie nie uspokoiło) i wskazała na drzwi swoją łyżką.
Zaciągnęłam usta, odstawiłam kubek,
wzięłam głęboki oddech i szukałam Hectora, którego nie było w salonie, nie w
zagraconych innych pokojach, ale na górze, w jego sypialni. Czekał przy
drzwiach i gdy tylko weszłam, zatrzasnął je.
Jasna cholera!
Otworzył usta, ale zanim zdążył
powiedzieć słowo, rzuciłam się.
„Nigdy wcześniej mnie nie dotykał.
Przysięgam. To mnie zdziwiło!” - płakałam - „Szczerze mówiąc, nie nazwałabym go
nawet przyjacielem. Bardziej znajomym. Lodowa Księżniczka zawsze chroniła mnie
przed zbliżaniem się ludzi. Kiedy mnie przytulił, próbowałam ja wywołać, ale po
prostu jej nie było. Ostatnio znika. Nawet kiedy jej potrzebuję. Przywykłam do
tego, że mam ją w pobliżu. Wiem, że nie możesz sobie tego wyobrazić, ale uwierz
mi, Hector, to jest bardziej niż irytujące.”
Przestałam mówić, kiedy zauważyłam,
że przestał wyglądać na złego. Zamiast tego, jego oczy rozgrzały się, a usta
robiły walkę-z-szerokim-uśmiechem. Powtórzyłam w myślach to, co powiedziałam, z
dłońmi zaciśniętymi w pięści, zaciśniętymi oczami, gdy moje ciało
znieruchomiało i zalały mnie fale zażenowania.
Zrobiłam to. Teraz wiedział wszystko.
Jak na to pozwoliłam?
Pewnie pomyśli, że jestem absolutnie,
bez wątpienia, szalona.
Potem odkryłam, że zostałam złapana w
silne ramiona, moje miękkie ciało zderzyło się z jego twardym, a jego twarz wtuliła
się w moją szyję. Otworzyłam oczy, kiedy odwrócił mnie i zaczął prowadzić mnie
do tyłu w kierunku łóżka, jego ramiona wciąż obejmowały mnie.
Cóż, może nie sądził, że jestem
niewątpliwie szalona. Ale zaczęłam myśleć, że on był.
Jego wahania nastroju były po prostu
dziwne.
Uderzyłam tyłem łydek o łóżko,
zatrzymał nas, a jego usta przesunęły się do mojego ucha.
„Mamita…” - jego głos był szorstki, z
czymś, co brzmiało jak śmiech i coś zupełnie innego, - „…myślisz, że mogłabyś
poradzić sobie z moimi ustami między nogami bez świrowania?”
Nogi, między które chciał włożyć
usta, zamieniły się w wodę.
„Co?” - wyszeptałam.
Podniósł głowę, jego oczy płonęły w
moich (teraz w inny sposób) i wstrzymałam oddech na ten widok.
„Muszę cię posmakować i patrzeć, jak dochodzisz,
nie chcę…”
Moje palce na jego talii wbiły się i
w tej sekundzie, gdyby mnie puścił, zapadłabym się w kałużę u jego stóp.
„Twoja matka jest na dole” - szepnęłam.
Usta Hectora dotknęły mnie - „Ściany
są grube”.
„Będzie się zastanawiać, co tu robimy!”
„Nie, nie zrobi tego” - odpowiedział.
„Nie będę w stanie się skoncentrować”
- próbowałam dalej.
Poczułam jego usta, jak się uśmiechał
- „Mi corazón, nie musisz się koncentrować.”
O mój!
To spowodowało skok żołądka.
Mimo to nie poddawałam się - „Nie
mogę, nie teraz. Może później.”
Jego usta odsunęły się o odrobinę – „Tak?”
O mój Boże!
Co ja teraz zrobiłam?
Musiałam się tego trzymać. Moje ręce
powędrowały do jego ramion, moje serce podskoczyło, zignorowałam swoje serce i skinęłam
głową.
Zanim mogłam cofnąć moją obietnicę,
pocałował mnie szybko i wymamrotał - „Spakuj torbę, znowu spędzisz tu noc.
Spróbujemy, jak nie będziesz mogła sobie z tym poradzić, zatrzymamy się i
obejrzymy film.”
„Okej” - powiedziałam, ale żołądek mi
się skręcił, serce utknęło mi w gardle i miałam trudności z oddychaniem. To
była częściowo panika, ale też częściowo oczekiwanie i zastanawiałam się, która
część wygra tej nocy.
Hector obserwował moją twarz i jego
ramiona otoczyły mnie ściślej - „Sadie, poważnie, jak nie będziesz mogła sobie
z tym poradzić, powiesz mi i przestajemy” - powtórzył w taki sposób, po którym
wiedziałam, że miał to na myśli.
Częściowa panika zniknęła i zanim się
nad tym zastanowiłam, oparłam się o niego, odchyliłam głowę do tyłu i
uśmiechnęłam się. Jego twarz się rozgrzała, opuścił usta i dał mi jeden ze
swoich powolnych, słodkich pocałunków (z językami), az moje palce u nóg zaczęły
się zwijać, kiedy usłyszeliśmy stłumione:
„Hola! Ktoś jest w domu?” – i Hector wyjęczał
frustrację w moich ustach.
Jego głowa uniosła się na chwilę, ale
odchylił się, pocałował mnie szybko i powiedział - „Ubierz się, mamita, to moja
siostra Rosa. Gloria była zajęta całe rano.”
Nie sądziłam, że to dobrze, a wyraz
twarzy Hectora to potwierdził.
Puścił mnie, patrzyłam, jak złapał
jakieś ubranie i wyszedł z pokoju.
Ubrałam się, ale kiedy to robiłam,
usłyszałam jeszcze dwie „hola” (jeden mężczyzna, drugi kobieta) i szukałam
mojej Lodowej Księżniczki, myśląc, że może choćby jej ślad pomoże mi zjeść śniadanie
z Rodziną Chavez.
Moja Księżniczka Lodu była rozleniwiona,
więc zanim się ubrałam (wszystko oprócz butów, bo być boso to była jedyny sposób,
aby nie wyglądać jak Nadęty, Bogaty Dziwak), wiedziałam, że jestem tylko ja,
Sadie, która miała zmierzyć się z rodziną Hectora.
I po prostu będzie musiała to zrobić.
Dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję! ❤ ten rozdział bardzo mnie rozbawił 😂 już myślałam po tytule, że Hektor dowiedział się o Krecie XD
OdpowiedzUsuńWieczorem się dowiecie jak bardzo źle myśli o sobie Sadie. Teraz to ja czuję skruchę.
OdpowiedzUsuńSpodziewałam się tego. A tak w ogóle to Sądzie i Hector chyba pojawili się w innej powieści na chwilę hm chyba w tej o Mitchu i Marze. Law Man?
UsuńJejku kocham autokorektę. Miało być Sadie 😒
UsuńW polskiej wersji "Idealny Mężczyzna"; tam są Lee, Luke, Edie, Hank, Mace, ale nie znalazłam Hektora.
UsuńPamiętasz jest scena jak te laski z tamtej serii piją w barze i pojawiają się i te z serii o rockowych dziewczynach, była tam mowa o rachunku za imprezkę i właśnie Sadie go zapłaciła. Coś z tekstem, że ona by mogła ten bar kupić ot tak. A on ją upominał, że dla ich potomstwa zabraknie czy coś takiego oczywiście z niej żartując. Tak klepię z pamięci ale znajdę z czasem bo lubię do nich wracać 😁😁😁 za dużo czytam i za szybko 😁😁
UsuńOch, no tak, masz rację, ale to było w części 4 - "Wymarzony mężczyzna" (Tyra i Tack), tam tłumaczka nazwała go Przystojny Południowiec, a Sadie była już Sadie Chaves
UsuńNo coś mi tam świtało 😁😁😁👍
UsuńJesteś niesamowita
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńOszaleje zamian przeczytam następny rozdział ona mnie wykończy Sadie !
OdpowiedzUsuńKochana może Ci kawki zrobić albo pranie żebyś miała czas na tłumaczenie kolejnego rozdziały.😩
Kochanie, od roku nie pracuję, nie wychodzę z domu (tyle co do lekarza, na spacer i 1xtyg. do sklepu. Mam czas na tłumaczenie. Dzięki za propozycję
Usuń