środa, 24 marca 2021

12 - Myślę, że doprowadziłam Hectora do szału

 

ROZDZIAŁ XII

Myślę, że doprowadziłam Hectora do szału

Sadie

 

 

Gwałtownie się obudziłam, gdy usłyszałam głośny hałas z jakiejś niezbyt bliskiej odległości. Potem zamarłam, gdy usłyszałam trzask. Miałam prawie nanosekundę, by ocenić moją pozycję wciśniętą ciasno w ciepłe ciało Hectora, jego ramię wokół mojej talii, mój policzek na jego lewej piersi, z moją ręką spoczywającą na jego klatce piersiowej, zanim ta nanosekunda się skończyła, jego ciepło zniknęło i zimno uderzyło mnie jak wybuch.

Uniosłam się na ramieniu z bijącym sercem, drugą ręką odgarniając włosy i widząc cień ciała Hectora poruszający się obok łóżka.

Miał otwartą szufladę przy łóżku, usłyszałam ciche uderzenie, gdy kładł cokolwiek to było na szafce nocnej, a potem natychmiast wyciągnął rękę, zaciskając palce na moim nadgarstku. Uniósł moje ramię i poczułam, jak wciska mi coś w dłoń.

„Zostań tutaj. Jak poczujesz zły klimat, słyszysz coś, czego nie lubisz, dzwoń pod 112” - szepnął. Następnie zabrał wszystko, co było na stoliku nocnym i zniknął z pokoju. Gapiłam się na drzwi i słyszałam hałas, głosy i wizje Marty’ego lub Ricky’ego odstrzeliwującego piękną głowę Hectora tańczyły mdląco w mojej głowie.

Gwałtownie odrzuciłam kołdrę i na palcach przeszłam przez pokój do boku drzwi. Jeśli ktoś miał przyjść i mnie zabrać, nie zamierzałam siedzieć w łóżku i czekać na niego. Przycisnęłam ramię do ściany przy drzwiach i oceniłam dostępne opcje.

W dłoni trzymałam telefon komórkowy Hectora. To było kiepskie.

Mogłabym dostać jeden z jego butów. Mogłabym poważnie uderzyć kogoś jednym z butów Hectora.

Albo mogłabym dostać jedną z moich szpilek. Mogłabym kogoś szturchnąć w oko szpilką. To by zabolało.

Jak tak myślałam, usłyszałam podniesione głosy Hectora i kobiety.

Krzyczeli na siebie po hiszpańsku. Chociaż to były krzyki, nie były to złe wibracje, były to poirytowane krzyki. Wzięłam głęboki oddech i wymknęłam się przez drzwi, w głąb korytarza, a wrzaski nie ustawały, głównie kobiety.

Dotarłam na szczyt schodów i spojrzałam w dół.

Zapaliło się światło, a Hector stał u podnóża schodów, odwrócony do mnie plecami, z wystawionym Królem Czaszek i luźno trzymanym w dłoni pistoletem.

Przed nim były trzy Latynoski. Jedna z nich (ta wrzeszcząca, która również dziko gestykulowała rękami) była niska i śliczna. Wyglądała jak młodsza, mniej okrągła, ale nie mniej ognista wersja Blanki.

Krewne.

Wypuściłam oddech i przyłożyłam dłoń do piersi. W chwili, gdy to zrobiłam, uniosła oczy się na schody, przestała krzyczeć, a otworzyła usta. Chciałam się odwrócić i biec z powrotem do łóżka, naciągnąć kołdrę na głowę i poczekać, aż wróci Hector.

Zamiast tego Nowa Sadie zatrzasnęła się, zdjęła dłoń z piersi, machnęła telefonem komórkowym do kobiety i zawołała - „Cześć”.

Hector obrócił się i spojrzał na mnie. Patrzyłam, jak przygryza dolną wargę, a ponieważ nigdy nie widziałam, żeby to robił, nie wiedziałam, czy powstrzymuje uśmiech, czy irytację.

Wzięłam głęboki wdech i zeszłam po schodach.

Wszystkie trzy kobiety patrzyły, jak schodzę, wszystkie miały otwarte usta.

Myślałam, że to dziwne. Hector był Latynoskim Ciachem, prawie był żonaty z Belindą. To nie było tak, że nigdy nie miał kobiety w swoim domu. Hector odsunął się na bok, kiedy dotarłam na dół i zatrzymałam się obok niego.

„Sadie, to moja siostra Gloria. Gloria, Sadie” - przedstawił nas Hector, kiedy się zatrzymałam.

Więc to była Walcząca Kocica,  która wygrała Walkę Belinda/Gloria.

Nie mogłam nic na to poradzić, uśmiechnęłam się do niej.

Wytrzeszczyła oczy.

To też było dziwne.

Hector rzucił coś w zwięzłym hiszpańsku, a Gloria zamrugała.

Potem powiedziała do mnie - „Jest tak, jak powiedziała mamá, wyglądasz jak księżniczka z bajki”.

O. Znowu to.

Wzruszyłam ramionami.

Nie spuszczając ze mnie oczu, szepnęła - „Dios mio, proszę powiedz mi, trochę trudno jest być tak pięknym”.

Gapiłam się na nią, nie wiedząc, jak zareagować. Z jednej strony to, co powiedziała, było naprawdę słodkie i sprawiło, że poczułam się dobrze.

Z drugiej strony, wyglądanie jak ja było więcej niż tylko „trochę trudne”, ponieważ wyglądanie jak ja uczyniło ze mnie cel Terroru Braci Balducci. Na tę myśl, bez mojej woli, moje palce ruszyły w kierunku blizny na moim policzku i z jakiegoś powodu, kiedy to zrobiłam, ciało Hectora wydzieliło swój wściekły prąd elektryczny, który zaczął trzaskać po pokoju.

Jego ramię objęło moje ramiona i wtulił mój przód w jego bok. Jego druga ręka podniosła się, jego palce owinęły się wokół mojego uniesionego nadgarstka i przyciągnął moją dłoń do swojej klatki piersiowej. Robiąc to, warknął cicho, gniewnie hiszpańskie słowa do swojej siostry.

Pokręciła głową, a potem skinęła głową i z bladą twarzą powiedziała - „Przepraszam, Sadie. Nie pomyślałam”.

Więc Gloria też wiedziała, co się ze mną stało.

Tym razem w myślach wzruszyłam ramionami. To było o wiele trudniejsze niż ta księżniczka z bajki, ale też się do tego przyzwyczajałam.

„Proszę, nie martw się o to” - powiedziałam cicho.

W końcu posłała mi mały, niepewny uśmiech, odwróciła się i wskazała na dwie dziewczyny za nią - „To moje dziewczyny, Ines i Tia”.

Spojrzałam na nie, uśmiechnęły się do mnie i obie były prawie tak ładne jak Gloria (ale niezupełnie) i w końcu powiedziałam - „Cześć”.

Powiedziały - „Cześć”.

Poczułam się dziwnie, a potem zdałam sobie sprawę, że to dlatego, że stałam w koszulce Hectora, wciśnięta w bok Hectora, w środku nocy, z siostrą Hectora i jej dwoma przyjaciółkami w salonie Hectora.

Przez chwilę zastanawiałam się, dlaczego siostra Hectora włamała się do domu swojego brata w środku nocy, ale zdecydowałam, że to nie moja sprawa. Nie miałam rodzeństwa, kto wie, jak się zachowują?

Może to było normalne.

Położyłam rękę, trzymającą telefon komórkowy wokół talii Hectora i czekałam, aż ktoś coś powie. Nikt tego nie zrobił.

Więc spróbowałam się domyślić, co było miłą rzeczą do zrobienia w tej sytuacji i zdecydowałam się zapytać - „Czy powinnam zrobić kawę?”

„Kurwa, nie” - powiedział natychmiast Hector.

To wyrwało Glorię z Oszołomienia Sadie i zaczęła mówić po hiszpańsku na Hectora. Hector słuchał przez około pół sekundy, a potem przerwał (na szczęście po angielsku) - „Gloria, nie ma mowy, żebyście ty i dziewczyny siedziały w moim jacuzzi o pieprzonej pierwszej w nocy”.

Hector miał jacuzzi?

„Będziemy cicho” - zapewniła go Gloria.

„Nie obchodzi mnie to. Co masz w głowie, włamujesz się do mojego domu w środku nocy? Mogłem cię zastrzelić, do cholery”

Hector odpowiedział ostro.

„Mamá mówiła, że spędzasz noc u Sadie. Nie sądziliśmy, że tu będziesz” - odpowiedziała Gloria.

Blanca wiedziała, że Hector spędza noc w moim domu?

W jaki sposób? Dlaczego? Ponownie, jak?

„To sprawia, że wszystko w porządku?” - Hector odpalił, włamując się do moich szalonych myśli.

„Nie używasz tego!” - Gloria warknęła.

„Jezu” - mruknął Hector, najwyraźniej nie mogąc wymyślić riposty przeciwko dziwacznej logice swojej siostry (musiałam przyznać).

„Może powinnam zrobić kawę” - wtrąciłam, starając się siać pokój.

„Może Gloria, Ines i Tia powinny wyciągnąć swoje meksykańskie tyłki z mojego jebanego domu” - Hector nie miał ochoty pozwolić mi siać pokoju. W ten sposób zaczęło się gorącokrwisty konkurs gapienia się rodzeństwa meksykańsko-amerykańskie, który był tak palący, że nawet utajona Lodowa Księżniczka uciekła. Nowa Sadie miała jednak ochotę maszerować prosto w ogień.

Spojrzałam na Hectora - „Hector, pozwól im posiedzieć w jacuzzi”.

Hector spojrzał na mnie, twarz nadal była wściekła, ale z jakiegoś powodu wiedziałam, że nie jest na mnie zły i zaczął - „Sadie …”

„Co ci szkodzi?” – przerwałam mu.

Patrzyłam, jak zęby Hectora zaciskają się, a mięsień skacze na jego policzku.

„W porządku” - powiedziała Gloria, a Hector i moje oczy przeniosły się na nią.

„Musimy skorzystać z łazienki, żeby się przebrać, a potem musimy wrócić, żeby się wysuszyć. Prawdopodobnie będziemy hałaśliwi” - wyjaśniła, uśmiechając się teraz do mnie Przepięknym Uśmiechem Chavezów (jej uśmiech miał dołeczek, jak u Eddiego) - „Nie wiedzieliśmy, że tu jesteś, Sadie, bo inaczej byśmy cię nie obudzili”.

„Nie ma problemu” - powiedziałam, chcąc się zaśmiać z jej sugestii, że gdyby w domu był tylko Hector, nie zawahałyby się go obudzić.

„Wrócimy, kiedy będziesz tu następnym razem. Wszyscy będziemy siedzieć w jacuzzi.”- zaprosiła się Gloria.

Ciało Hectora zwarło się.

Pomyślałam, że do tego czasu prawdopodobnie będę na Krecie, lizać rany i obsesyjnie szkicować wersje tatuażu Hectora, czaszki mojego ojca, mojej pięknej róży, mimo że nie szkicowałam, miałabym cały czas świata, aby się nauczyć.

Zamiast tego powiedziałam - „Nie mogę się tego doczekać”.

„Jezu” - mruknął ponownie Hector z jakiegoś powodu.

Gloria była bliska śmiechu, kiedy jej wzrok powędrował do brata. Powiedziała do niego coś po hiszpańsku, jego ciało stwardniała, a Ines i Tia zaczęły chichotać.

„Zrób to…” - powiedział Hector głosem tak twardym jak jego ciało – „… a będzie kara.”

„Daj spokój” - odpowiedziała Gloria, wciąż uśmiechnięta i wcale nie przestraszona grożącą „karą” Hectora.

Potem zarzuciły swoje torby na ramiona, pomachały do mnie, wołając Hastaluego[1] i odeszły.

Hector puścił mnie i patrzyłam, jak zamyka za nimi drzwi. Pstryknął włącznikiem światła i wrócił do mnie. Ponownie zarzucił mi rękę na ramiona, odwrócił mnie i poprowadził po schodach.

„Co powiedziała na końcu, zanim wyszła?” - zapytałam, kiedy weszliśmy po schodach. Czułam się dziwnie z jego ramieniem wokół mnie w ten sposób, więc owinęłam swoją wokół jego talii i od razu nie czułam się dziwnie.

„Powiedziała mi, że powie Mamá, że tu jesteś.”

Ponieważ najwyraźniej Blanca wiedział, że spędza noc w moim domu, nie wiedziałam, dlaczego to była wielka sprawa.

„Dlaczego to taka wielka sprawa?” - zapytałam.

„Jak jej powie, że się dowiesz” - powiedział złowieszczo Hector.

O nie.

Wróciliśmy do jego pokoju, wczołgałam się do łóżka, podczas gdy on odłożył broń, a potem dołączył do mnie, przysunął się, obracając mnie tak, że moje plecy były skierowane do jego przodu, a jego ramiona były owinięte wokół mnie.

Jego ciepło przeniknęło przeze mnie i zacząłem się rozluźniać, czując się bezpiecznie, przytulnie, wygodnie, cudownie, kiedy zawołał - „Sadie?”

„Tak?” - odpowiedziałam sennym głosem.

„Kiedy Gloria weźmie cię do jacuzzi ze swoją ekipą, a one będą miały jakieś błyskotliwe pomysły, to je zignoruj i idź własną drogą.”

„Co to znaczy?”

„To znaczy, że Gloria, Ines i Tia sprawiają, że Indy i Ally wyglądają jak amatorki.”

Zamrugałam w ciemności - „Co to oznacza?”

„Indy ma swój własny kod policyjny” - poinformował mnie Hector.

O mój.

*****

Obudziłam się z zimna, wiedziałam więc, że łóżko jest puste.

Przetoczyłam się, spojrzałam na stronę Hectora, ale na pewno już go nie było. Usiadłam, odgarnęłam włosy z twarzy i rozejrzałam się po pokoju.

Nie ma Hectora.

Wtedy zdałam sobie sprawę, że muszę skorzystać z łazienki.

Wyślizgnęłam się spod kołdry, wyszłam z pokoju i poszłam korytarzem, zaglądając do pustych pokoi, dwóch kolejnych sypialni (żadna z nich nie była wyremontowana, jedna nieużywana, z wyjątkiem przechowywania większej ilości pudełek i mebli), najmniejsza była używana jako gabinet), jedna łazienka.

Kiedy weszłam do łazienki, zauważyłam, że Hector już ją wyremontował. Piękny, wyglądający na topowy (ale wiedziałam, że nie byłam hydraulikiem) zestaw łazienkowy i mnóstwo ciepłych, meksykańskich płytek na ścianach, wzory w kolorze kobaltu, musztardowej żółci i terakoty na kremowym tle.

Zrobiłam swoje i zeszłam po schodach w poszukiwaniu Hectora. Znalazłam go w kuchni.

Na jego widok zatrzymałam się w drzwiach.

Wciąż miał na sobie obcięte spodnie od piżamy, ale dodał ciemnoszarą koszulkę z długimi rękawami przylegającą do ciała. Stał przy zlewie po przeciwnej stronie pokoju, jego bok był częściowo odwrócony do blatu, biodro wsparte o niego, oczy patrzyły przez okno nad zlewem, kubek z kawą trzymany wysoko przed nim, ale zapomniany.

Jego umysł był czymś zajęty.

Patrzyłam na niego i po raz milionowy pomyślałam, że nigdy nie wyglądał lepiej.

Kuchnia nie została odnowiona i wyglądała na przedłużenie starań renowacyjnych. Pędzle malarskie i wałki suszące leżące na szmatach na blatach, wiadra na podłodze, worki wypełnione Nie wiedziałam, co leżało w kącie.

Musiałam się poruszyć, ponieważ oczy Hectora spojrzały na mnie, jego zamyślona twarz rozgrzała się i zażądał cicho - „Chodź tutaj”.

Jakby kierując się własnym mózgiem, moje stopy przesunęły mnie w jego stronę, gdy patrzyłam, jak kładzie swój kubek na blacie. Kiedy zbliżyłam się na wystarczającą odległość, jedna z jego rąk objęła moje ramiona, druga wokół mojej talii i zwinął mnie w swoim ogniu.

Jego głowa opadła i dał mi miękki, słodki pocałunek (językami), który trwał, aż moje ramiona zsunęły się wokół jego talii, a moje ciało wtopiło się w jego. Potem jego głowa uniosła się.

„Chcesz kawę?”  - zapytałam cicho.

Pozbawiona mowy pocałunkiem skinęłam głową.

Zanim zdążył się ruszyć, z pokoju dobiegł krzyk. Głośny wrzask. Nasze ciała zrosły się w zgodzie, zanim usłyszeliśmy wołanie Blanki,

„Hola, mi hijo! Dóndeestás[2]?”

„Kurwa” - mruknął Hector.

Gapiłam się z przerażeniem na zastygłą twarz Hectora.

„Hector!” - krzyknęła Blanca .

„Kuchnia!” - Hector odkrzyknął w odpowiedzi.

O nie.

Niech ktoś mi powie, że Hector nie powiedział właśnie swojej matce o naszym miejscu pobytu. Stałam w koszulce Hectora, w ramionach Hectora, w kuchni Hectora i Blanka (z tego, co słyszałem, niosąc szeleszczące torby) zmierzała w naszą stronę.

Moje ciało przygotowało się do ucieczki. Ramiona Hectora zacisnęły się. Blanca wypełniła framugę drzwi kuchennych. Patrzyła na nas przez sekundę, a potem krzyknęła, jakbyśmy byli po drugiej stronie boiska, a nie kuchni - „Hola!”

Znowu odebrało mi mowę, teraz z innego powodu.

„Mamá, Sadie i ja chcemy spokojnego poranka”.

„Bah!” - Blanca eksplodowała, wpadając i upuszczając sześć (tak, sześć!) wypakowanych toreb King Soopers na ladzie - „Sadie potrzebuje śniadania. Gotujesz, mi hijo? Nie, nie gotujesz. Hola, Sadie.”

Uśmiechnęła się do mnie i zaczęła wyciągać jedzenie z toreb. Patrzyłam, jak wyłożyła jedzenie i nie zauważyłam żadnych elementów typu śniadanie. Wyglądało bardziej na to, że planowała zaopatrzyć szafki, zanim rząd ogłosił racjonowanie żywności.

Znalazłam swój głos – „Hmmm, hola Blanca.”

Poczułam na sobie wzrok Hectora i spojrzałam na niego. On się uśmiechał.

Tak, uśmiechał się!

Rzuciłam mu spojrzenie.

Jego ciało poruszyło się ze śmiechu. Nie sądziłam, żeby to było zabawne. Zamiast tego uznałam to za upokarzające. Wyrwałam się z jego ramion i dodałam między nami dystans.

Nigdy nie zostałam złapana rano przez czyjąś matkę. Gdybym odważyła się przyprowadzić moich chłopaków do domu ojca, a oni błąkaliby się po okolicy w spodniach od piżamy, mój ojciec kazałby ich stracić (to może być trochę przesadzone, ale mój ojciec naprawdę nie lubił się mną dzielić, a on miał mnóstwo duszących sposobów, aby ten straszny fakt był całkowicie jasny).

Dlatego, obudzona jakieś dziesięć minut temu, znalazłam się w nowej sytuacji i nie miałam pojęcia, co robić.

Jednak Nowa Sadie, o dziwo, wiedziała dokładnie, co robić.

„Czy mogę pomóc?” - Nowa Sadie zaśpiewała do Blanki.

„Kawa. Czarna” - odpowiedziała Blanca.

Wciąż na niego zła, rzuciłam kolejne spojrzenie na Hectora, a potem zaczęłam otwierać i zamykać szafki, żeby znaleźć kubki. Jego ręka owinęła się wokół mojej talii, przyciągnęła mnie do siebie, sięgnął daleko poza mnie i otworzył szafkę nad ekspresem do kawy. Była wypełniona kubkami nie do kompletu. Odwróciłam głowę, by rzucić mu kolejne spojrzenie, ale ten wysiłek nie powiódł się, gdy jego usta dotknęły moich. Potem pozwolił mi odejść.

Zbagatelizowałam jego pocałunek i zabrałam się za kawę. Byłam w trakcie kończenia kubków dla Blanki i mnie (i Hectora, który wsunął swój kubek obok mojego, kiedy nalewałam) i zastanawiałam się, jak u licha mam przejść przez tę ostatnią traumę (w koszulce i nic więcej!) kiedy usłyszałam męski głos wzywający - „Chavez?”

„Chryste, czy na moich drzwiach jest znak z napisem Kurwa, wejdź?” - mruknął Hector.

Zauważyłam, że podczas przybycia naszego ostatniego gościa Hector natychmiast stracił dobry poranny nastrój i nadeszła kolej na Blancę, by rzucić mu groźne spojrzenie.

Ale moje oczy powędrowały do ​​drzwi kuchennych, zastanawiając się, kto to jest teraz (a także zastanawiając się, dlaczego moje życie nie mogłoby być łatwiejsze), kiedy Hector przeszedł przez pomieszczenie i wyszedł z kuchni.

„Café, mi hija” - przypomniała mi Blanca, a ja przestałam patrzeć na odchodzącym Hectorem i przyniosłam jej kawę.

„Co jeszcze mogę zrobić?” - zapytałam, kiedy usłyszałam męskie głosy w drugim pokoju, były coraz bliżej i moje oczy wróciły do ​​drzwi.

„Gotujesz?” - zapytała Blanca.

„Niezupełnie” - odpowiedziałam nieco nieuczciwie. Nigdy nie musiałam dużo gotować, ale wiedziałam, jak zrobić kawę i tosty, co było czymś.

„Nauczę cię” - zapewniła mnie Blanca, chodząc po kuchni, odkładając jedzenie i wyciągając przybory kuchenne. Czułam dziwną, radosną łunę, kiedy Blanca zaproponowała mi, że nauczy mnie gotować, kiedy wszedł Hector. Ku mojemu przerażeniu podążał za nim wysoki, przystojny, ciemnowłosy Ren Zano w skrojonym na miarę garniturze (i tak przy okazji, bardzo dobrze go noszącym), co uświadamiało mi ostro, że nie mam na sobie nic poza koszulką Hectora i parą gołębio szarych satynowych majtek, których na szczęście nie można było zobaczyć, bo koszulka była długa do połowy uda.

Proszę, niech mi ktoś powie, po prostu… zwyczajnie… nie.

Oczy Rena przeskanowały pokój, przemykając przez Blancę z szybkim „dzień dobry”, a następnie zatrzymując się na mnie. Z delikatną miną i bez wahania podszedł do mnie, uśmiechając się.

„Sadie” - powiedział cicho.

„Ren” - odpowiedziałam.

Ku mojemu szokowi (ponieważ nigdy wcześniej tego nie robił, ani razu) jego ramię objęło moją talię i przyciągnął mnie do swojego ciała w uścisku. Kiedy skończył z uściskiem, jego ramię poluzowało się, ale nie puściło. Wygięłam się nad nim, opierając dłonie na jego piersi i spojrzałam na niego.

Z oczami na twarzy mruknął - „Piękna jak zawsze”.

O mój Boże.

On tego też nigdy wcześniej nie robił! O co chodziło?

Szukałam Lodowej Księżniczki.

Lodowa Księżniczka nigdy nie lubiła wychodzić przy Renie (chociaż oczywiście to robiła), ale tym razem stanowczo odmówiła.

To dlatego Nowa Sadie zapytała - „Czy dobrze się czujesz?”

„Tak” - odpowiedział.

Uśmiechnęłam się do niego – „Dobrze.”

Jego spojrzenie opadło na moje usta, po czym na jego ustach pojawił się uśmiech - „Jezu, Sadie, nigdy nie widziałem, żebyś się uśmiechała” - zauważył.

Przekrzywiłam głowę zmieszana - „Jestem pewna, że tak” - odpowiedziałam.

Jego oczy powróciły do ​​moich – „Zaufaj mi, pamiętałbym.”

To wtedy poczułam, jak prąd elektryczny przepływa przez pokój, zanim usłyszałam niezadowolony głos Hectora, mówiący w formie pytania, ale było to żądanie - „Zano, zechcesz się cofnąć?”

Dotarło do mnie, że Ren wciąż obejmował mnie ramieniem, zanim je opuścił i cofnął się. Ren i ja spojrzeliśmy przez kuchnię. Hector stał z zapartymi stopami, rękami skrzyżowanymi, oczami ciemnymi i nieszczęśliwym. Więc poza nieszczęściem, wyglądał na wręcz wściekłego.

Nie, można by powiedzieć, że przeszedł już z zupełnie nieszczęśliwego do dość ekstremalnej wściekłości. Blanca miała podobny wyraz twarzy i trzymała drewnianą łyżkę, drewnianą łyżkę, o której myślałam, że miała ochotę użyć do czegoś innego niż gotowanie.

„Chavez, wiesz, że Sadie jest przyjaciółką” - powiedział Ren do Hectora niskim, powściągliwym tonem.

„Tak, ale teraz jest przyjaciółką, na którą nie kładziesz rąk” - odparł Hector.

O mój.

Dlaczego był taki niegrzeczny? To był Ren Zano! Ren był bardzo miłym człowiekiem. Nie było powodu, by być niegrzecznym.

„Hector…” - zaczęłam i oczy Hectora spoczęły na mnie. W chwili, gdy zobaczyłam w nich wyraz, ze względu na instynkt samozachowawczy, zatrzasnęłam usta.

„Kawa i kończymy rozmowę w drugim pokoju” - powiedział Hector do Rena.

„Przyniosę kawę” - zaproponowałam szybko i podskoczyłam po kawę Rena, potrzebując czegoś do zrobienia, żeby nie myśleć o spojrzeniu Hectora. Zapytałam Rena o preferowaną kawę, pospiesznie wykonałam przygotowanie i wręczyłam mu jego kubek. Uśmiechnął się w podzięce, skinął głową do nadal marszczącej się, uważnie obserwującej Blanki i wyszedł z kuchni.

Potem dałam Hectorowi jego kubek, poparzył mnie blask Hectora, który sprawił, że moje płuca płonęły i on też wyszedł z kuchni. Podniosłam swój własny kubek i starałam się powstrzymać drżenie rąk i przyspieszenie bicia serca. Upiłam łyk i zdałam sobie sprawę, że muszę przestać oddychać tak ciężko. Dyszałam, jakbym po prostu pobiegła w wyścigu.

Wtedy zauważyłam, że Blanka na mnie patrzy.

„Myślę, że doprowadziłam Hectora do szału” - wypaliłam, zanim się nad tym zastanowiłam.

Coś przemknęło przez jej twarz, wyglądało to na złość, walczącą ze zmieszaniem, walczącą ze współczuciem, a potem zapytała – „Myślisz?”

„Ja…” - ruszyłam, zatrzymałam się i przeszłam pięć kroków do Blanki – „Co ja zrobiłam?” - skończyłam szeptem.

Patrzyłam, jak jej twarz złagodniała, gdy zwyciężyło współczucie i położyła dłoń na moim ramieniu - „Mój Hector, jest trochę porywczy. Musisz obchodzić się z tym chłopcem ostrożnie. Queridita[3], pierwsza lekcja, nigdy nie pozwalasz innemu mężczyźnie się dotykać. Czy Hector jest tam, aby to zobaczyć, czy go nie ma. Ale zwłaszcza jeśli jest tam, aby to zobaczyć. Tak?”

Coś mi zaświtało. Mogłam raczkować z Nową Sadie w mojej głowie, ale w jego głowie byłam Jego Sadie. Kropka, kropka, koniec.

Skinęłam głową Blance.

Poklepała mnie po ramieniu i wróciła do gotowania. Chwyciłam swój kubek i wróciłam do popijania, stwierdzając, że myśl o gniewaniu się Hectora na mnie sprawiła, że bolało mnie serce.

Ren zmaterializował się przy drzwiach i kiwnął na mnie brodą – „Sadie, wychodzę.”

Postanowiłam, że najbezpieczniej będzie pozostać po drugiej stronie kuchni i to było dokładnie to, co zrobiłam.

„Cześć, Ren” – powiedziałam, machając.

Ren uśmiechnął się do mnie, jakby myślał, że jestem zabawna, jego oczy przeniosły się na Blankę i pożegnał się. Potem zniknął, a Hector pojawił się w drzwiach, jego wzrok wciąż był palący i był skierowany na mnie.

„Mamita, na słowo.”

To nie była prośba i nie czekał na moją odpowiedź, odwrócił się i odsunął, gdy usłyszałam, jak drzwi frontowe otwierają się i zamykają za Renem.

Stałam jak sparaliżowana. Wtedy moje oczy powędrowały do ​​Blanki.

Mrugnęła do mnie uspokajająco (co mnie nie uspokoiło) i wskazała na drzwi swoją łyżką.

Zaciągnęłam usta, odstawiłam kubek, wzięłam głęboki oddech i szukałam Hectora, którego nie było w salonie, nie w zagraconych innych pokojach, ale na górze, w jego sypialni. Czekał przy drzwiach i gdy tylko weszłam, zatrzasnął je.

Jasna cholera!

Otworzył usta, ale zanim zdążył powiedzieć słowo, rzuciłam się.

„Nigdy wcześniej mnie nie dotykał. Przysięgam. To mnie zdziwiło!” - płakałam - „Szczerze mówiąc, nie nazwałabym go nawet przyjacielem. Bardziej znajomym. Lodowa Księżniczka zawsze chroniła mnie przed zbliżaniem się ludzi. Kiedy mnie przytulił, próbowałam ja wywołać, ale po prostu jej nie było. Ostatnio znika. Nawet kiedy jej potrzebuję. Przywykłam do tego, że mam ją w pobliżu. Wiem, że nie możesz sobie tego wyobrazić, ale uwierz mi, Hector, to jest bardziej niż irytujące.”

Przestałam mówić, kiedy zauważyłam, że przestał wyglądać na złego. Zamiast tego, jego oczy rozgrzały się, a usta robiły walkę-z-szerokim-uśmiechem. Powtórzyłam w myślach to, co powiedziałam, z dłońmi zaciśniętymi w pięści, zaciśniętymi oczami, gdy moje ciało znieruchomiało i zalały mnie fale zażenowania.

Zrobiłam to. Teraz wiedział wszystko.

Jak na to pozwoliłam?

Pewnie pomyśli, że jestem absolutnie, bez wątpienia, szalona.

Potem odkryłam, że zostałam złapana w silne ramiona, moje miękkie ciało zderzyło się z jego twardym, a jego twarz wtuliła się w moją szyję. Otworzyłam oczy, kiedy odwrócił mnie i zaczął prowadzić mnie do tyłu w kierunku łóżka, jego ramiona wciąż obejmowały mnie.

Cóż, może nie sądził, że jestem niewątpliwie szalona. Ale zaczęłam myśleć, że on był.

Jego wahania nastroju były po prostu dziwne.

Uderzyłam tyłem łydek o łóżko, zatrzymał nas, a jego usta przesunęły się do mojego ucha.

„Mamita…” - jego głos był szorstki, z czymś, co brzmiało jak śmiech i coś zupełnie innego, - „…myślisz, że mogłabyś poradzić sobie z moimi ustami między nogami bez świrowania?”

Nogi, między które chciał włożyć usta, zamieniły się w wodę.

„Co?” - wyszeptałam.

Podniósł głowę, jego oczy płonęły w moich (teraz w inny sposób) i wstrzymałam oddech na ten widok.

„Muszę cię posmakować i patrzeć, jak dochodzisz, nie chcę…”

Moje palce na jego talii wbiły się i w tej sekundzie, gdyby mnie puścił, zapadłabym się w kałużę u jego stóp.

„Twoja matka jest na dole” - szepnęłam.

Usta Hectora dotknęły mnie - „Ściany są grube”.

„Będzie się zastanawiać, co tu robimy!”

„Nie, nie zrobi tego” - odpowiedział.

„Nie będę w stanie się skoncentrować” - próbowałam dalej.

Poczułam jego usta, jak się uśmiechał - „Mi corazón, nie musisz się koncentrować.”

O mój!

To spowodowało skok żołądka.

Mimo to nie poddawałam się - „Nie mogę, nie teraz. Może później.”

Jego usta odsunęły się o odrobinę – „Tak?”

O mój Boże!

Co ja teraz zrobiłam?

Musiałam się tego trzymać. Moje ręce powędrowały do jego ramion, moje serce podskoczyło, zignorowałam swoje serce i skinęłam głową.

Zanim mogłam cofnąć moją obietnicę, pocałował mnie szybko i wymamrotał - „Spakuj torbę, znowu spędzisz tu noc. Spróbujemy, jak nie będziesz mogła sobie z tym poradzić, zatrzymamy się i obejrzymy film.”

„Okej” - powiedziałam, ale żołądek mi się skręcił, serce utknęło mi w gardle i miałam trudności z oddychaniem. To była częściowo panika, ale też częściowo oczekiwanie i zastanawiałam się, która część wygra tej nocy.

Hector obserwował moją twarz i jego ramiona otoczyły mnie ściślej - „Sadie, poważnie, jak nie będziesz mogła sobie z tym poradzić, powiesz mi i przestajemy” - powtórzył w taki sposób, po którym wiedziałam, że miał to na myśli.

Częściowa panika zniknęła i zanim się nad tym zastanowiłam, oparłam się o niego, odchyliłam głowę do tyłu i uśmiechnęłam się. Jego twarz się rozgrzała, opuścił usta i dał mi jeden ze swoich powolnych, słodkich pocałunków (z językami), az moje palce u nóg zaczęły się zwijać, kiedy usłyszeliśmy stłumione:

„Hola! Ktoś jest w domu?” – i Hector wyjęczał frustrację w moich ustach.

Jego głowa uniosła się na chwilę, ale odchylił się, pocałował mnie szybko i powiedział - „Ubierz się, mamita, to moja siostra Rosa. Gloria była zajęta całe rano.”

Nie sądziłam, że to dobrze, a wyraz twarzy Hectora to potwierdził.

Puścił mnie, patrzyłam, jak złapał jakieś ubranie i wyszedł z pokoju.

Ubrałam się, ale kiedy to robiłam, usłyszałam jeszcze dwie „hola” (jeden mężczyzna, drugi kobieta) i szukałam mojej Lodowej Księżniczki, myśląc, że może choćby jej ślad pomoże mi zjeść śniadanie z Rodziną Chavez.

Moja Księżniczka Lodu była rozleniwiona, więc zanim się ubrałam (wszystko oprócz butów, bo być boso to była jedyny sposób, aby nie wyglądać jak Nadęty, Bogaty Dziwak), wiedziałam, że jestem tylko ja, Sadie, która miała zmierzyć się z rodziną Hectora.

I po prostu będzie musiała to zrobić.

 


 



[1] Do zobaczenia później

[2] Gdzie jesteś?

[3] Moja droga

13 komentarzy:

  1. Dziękuję! ❤ ten rozdział bardzo mnie rozbawił 😂 już myślałam po tytule, że Hektor dowiedział się o Krecie XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Wieczorem się dowiecie jak bardzo źle myśli o sobie Sadie. Teraz to ja czuję skruchę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewałam się tego. A tak w ogóle to Sądzie i Hector chyba pojawili się w innej powieści na chwilę hm chyba w tej o Mitchu i Marze. Law Man?

      Usuń
    2. Jejku kocham autokorektę. Miało być Sadie 😒

      Usuń
    3. W polskiej wersji "Idealny Mężczyzna"; tam są Lee, Luke, Edie, Hank, Mace, ale nie znalazłam Hektora.

      Usuń
    4. Pamiętasz jest scena jak te laski z tamtej serii piją w barze i pojawiają się i te z serii o rockowych dziewczynach, była tam mowa o rachunku za imprezkę i właśnie Sadie go zapłaciła. Coś z tekstem, że ona by mogła ten bar kupić ot tak. A on ją upominał, że dla ich potomstwa zabraknie czy coś takiego oczywiście z niej żartując. Tak klepię z pamięci ale znajdę z czasem bo lubię do nich wracać 😁😁😁 za dużo czytam i za szybko 😁😁

      Usuń
    5. Och, no tak, masz rację, ale to było w części 4 - "Wymarzony mężczyzna" (Tyra i Tack), tam tłumaczka nazwała go Przystojny Południowiec, a Sadie była już Sadie Chaves

      Usuń
    6. No coś mi tam świtało 😁😁😁👍

      Usuń
  3. Oszaleje zamian przeczytam następny rozdział ona mnie wykończy Sadie !
    Kochana może Ci kawki zrobić albo pranie żebyś miała czas na tłumaczenie kolejnego rozdziały.😩

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie, od roku nie pracuję, nie wychodzę z domu (tyle co do lekarza, na spacer i 1xtyg. do sklepu. Mam czas na tłumaczenie. Dzięki za propozycję

      Usuń