piątek, 19 marca 2021

3 - Czekałem

 

ROZDZIAŁ III

Czekałem

Hector

 

Hector siedział pochylony do przodu, oparł łokcie na kolanach, z lewą ręką zwisającą luźno, a w prawej trzymał Jacka z colą. Właściwie to wieczorem zaczął, dodając colę, ale nie przejmował się tym przez ostatnie dwa drinki.

„Hermano[1], musisz porozmawiać” - powiedział do niego Eddie.

Hector spojrzał na swojego starszego brata. Eddie siedział naprzeciw niego w salonie Hectora. W salonie był bałagan, od miesięcy pracował spokojnie w domu, ale było dużo do zrobienia, ledwo zaczął sprzątanie. Salon był zastawiony rozpakowanymi pudłami i meblami, które w większości były pokryte ciężką folią. Hector oczyścił podłogi w gabinecie i jadalni. Powinien był zacząć od salonu.

Hector spojrzał na podłogę i powiedział - „Spieprzyłem, wiem o tym i naprawię to”.

Wtedy na myśl o „naprawieniu” Sadie, niechciane i pojedyncze wspomnienia przemknęły przez jego mózg.

Ona stojąca przy umywalce w łazience w szpitalu.

Jej cichy płacz w pierś przyjaciela.

Powiedziała, że chce rozprostować nogi, zamiast przyznać się, że musiała skorzystać z łazienki.

Jej zakrwawiona twarz, zakrwawione nogi i bezwładne ciało, które trzymał, gdy powiedziała mu, że nie ma nikogo, kto by się przejmował, czy się obudzi.

Uniósł szklankę do ust, opróżniając ją do sucha. Pochylił się i przysunął butem prawie pustą butelkę, która stała na podłodze. Nalał kolejną dużą miarkę i odstawił Burbon z powrotem. Był pijany, wiedział, że jest pijany i nie obchodziło go to.

„Powiedz mi, jak spieprzyłeś” - zachęcił Eddie.

Hector odpowiedział bez wahania - „Czekałem”.

To było to. Czekał. Czekał, aż Sadie do niego przyjdzie. Po tej nocy w biurze jej ojca powinien był zabrać to, o czym wiedział, że należy do niego.

I nie powinien był, kurwa, czekać.

Początkowo, kiedy Hector Chavez zaczął zbliżać się do Setha Townsenda, myślał, że córka Townsenda jest bezużyteczną bogatą suką, piękną, ale wciąż bezużyteczną.

Potem, ponieważ to była jego praca, obserwował ją i jej ojca. I zobaczył, że Townsend niczego nie ukrywa przed Sadie. Nie ukrywał, w jaki sposób był w stanie zapewnić jej bardzo dobre życie. Wiedziała o tym wszystko. Wydawało się, że nie ma z tym problemów, co sprawiło, że Hector zaczął się zastanawiać, czy była w jakiś sposób zaangażowana w operację.

Hector przyjrzał się temu i stwierdził, że nie była zaangażowana.

Była czysta. Niesamowicie.

Z doświadczenia Hectora wynika, że nikt nie był niesamowicie czysty. To wzbudziło podejrzenia Hectora. Więc przyjrzał się jej bliżej.

A obserwowanie jej i jej ojca (ale przede wszystkim jej) sprawiało, że czuł się nieswojo. Pochodząc z dużej, głośnej, kochającej meksykańsko-amerykańskiej rodziny, nigdy nie widział czegoś takiego.

Nie było uczucia, żartobliwego dokuczania, miłosnego popisu.

Nie było też widocznych oznak znęcania się.

Tam nic nie było.

Przede wszystkim nic nie pochodziło od Sadie. Była jak robot. Nie tylko wokół jej ojca, ale przez cały czas. Robiła wszystko dobrze, wszystko dokładnie, wszystko idealnie. Sposób, w jaki się ubrała, prowadziła dom ojca, organizowała jego przyjęcia, wszystko.

Wydawała się być w stanie to zrobić przy minimalnym wysiłku. Nigdy nie była zestresowana, sfrustrowana, na krawędzi. Nigdy nie była niczym innym, jak tylko całkowicie razem i pod kontrolą. Co więcej, nie zapraszała do bliskości ani uczucia nie tylko od swojego ojca, ale od nikogo. Nie śmiała się, nie żartowała, nie traciła panowania nad sobą ani nie okazywała najmniejszych śladów osobowości.

Po prostu wykonała swoją pracę. Cały czas. 24/7.

To wszystko sprawiło, że Hector chciał sprawić, by coś poczuła, ale jego też nie zaprosiła. Była lodowato zimna. To miało perwersyjny efekt, ponieważ naprawdę sprawiło, że Hector chciał sprawić, by coś poczuła.

Potem zaczęła mu pomagać, dostarczając mu informacji.

Nie mógł w to, kurwa, uwierzyć. Nie tylko dlatego, że to robiła, ale dlatego, że nie była w tym dobra.

Podszedł nawet do drzwi biura jej ojca i zobaczył, jak wkładała teczkę do szuflady, w której umieszczała dla niego informacje. Dom był pusty, zanim do niego wszedł, wiedział i niewątpliwie ona wiedziała, że Seth wyjechał, ale nadal było to ryzykowne jak diabli, zwłaszcza pozostawienie otwartych drzwi.

Odsunął się na bok, żeby go nie widziała, strzegł drzwi na wypadek, gdyby ktoś się pojawił i zniknął, gdy usłyszał, jak przygotowuje się do opuszczenia pokoju.

Każdy mógł podejść i zobaczyć, jak to robi. Gdyby ktokolwiek inny oprócz niego to widział, byłaby martwa.

Jak jej matka.

W końcu musiał spędzać czas na śledzeniu, żeby nie zrobiła czegoś niezmiernie głupiego, aby ją chronić i żeby nie została przyłapana na pomaganiu mu, a tym samym zniszczeniu jego przykrywki i zabiciu go i, najprawdopodobniej, jej.

I nic nie ryzykowała. Większość z tego nie była nawet dobrą informacją. Bossowie narkotykowi nie mieli skłonności do trzymania wrażliwego gówna w sejfie w swoim domu. Jednak nie mógł jej tego powiedzieć.

Nigdy nikomu nie zdradziła, nawet żadnej aluzji, że wie, kim on jest i że próbuje pomóc zniszczyć swojego ojca.

Zawsze była Sumienną Córką ze Stepford.

Kiedy szła do niego tamtej nocy, uśmiechając się słodkim, ale silnie odurzonym uśmiechem i mówiąc mu, żeby ją pocałował, nie wahał się. Podjął już decyzję, że kiedy to się skończy, kiedy zamknie Townsenda, Sadie będzie jego. Nie mógł się do niej wcześnie ruszyć, to mogło spieprzyć sprawę, a pracował nad tym od ponad roku.

Ale kiedy położyła na nim ręce, przycisnęła swoje ciało do jego i po raz pierwszy poczuł z bliska jej drogie perfumy, zamiast ich śladów, które łapał, gdy dryfowała obok niego, stracił kontrolę i nie mógł powstrzymać się przed przyjęciem jej zaproszenia.

To nie miało sensu. Nie była w jego typie.

Lubił, że jego kobiety mają długie nogi, wyraźne krągłości i charakterek. Miała krągłości, ale była drobna, a jej osobowość była zimna, ani trochę temperamentu, nawet na twarzy, co lubił w swoich kobietach.

Nie obchodziło go to, ostatecznie chciał jej. Kiedy dała mu jego szansę, wziął ją. Był wściekły, kiedy blisko punktu, z którego nie było powrotu, a ona odeszła, zostawiając go twardego i pragnącego więcej jej.

Wtedy myślał, że ona nim pogrywa. Kiedy miał czas, żeby o tym pomyśleć, doszedł do wniosku, że w swoim pijaństwie też straciła kontrolę, ale znalazła ją i ostatecznie gry, w które grała, były grami, w które musiała grać, aby mogła skończyć żywa i oddychająca po tym, jak pokonał jej ojca.

To było o wiele lepsze niż śmierć tak, jak przypuszczano, że zginęła jej matka osiemnaście lat temu. Elizabeth Townsend zwróciła się do ojca Indy, Toma Savage, policjanta i wdowca po bliskiej przyjaciółce Elizabeth, Katherine.

Elizabeth Townsend chciała uwolnić się od męża, swojego życia i chciała tego także dla swojej córki. Nie chciała, żeby Sadie wyrosła na córkę handlarza narkotyków. Dlatego zaczęła informować o Seth’ie, który jeszcze nie był wielki, przekazując Tomowi informacje.

Aż pewnego dnia po prostu zniknęła.

*****

Chociaż Hector był wściekły, kiedy Sadie od niego odeszła, czekał i nie podchodził do niej, chociaż chciał. Wiedział, że jest bliski zakończenia operacji.

DEA zajęła się tym nieco ponad tydzień później.

Był mocno oderwany od tego procesu. Zażądał, aby przesłuchali ją inni agenci i nie angażował się, gdy badali jej aktywa. Nie był zaskoczony, kiedy odeszła i nie obejrzała się, kiedy Agencja zamroziła konta i zajęła cały majątek.

Wykonała swoją pracę i szła dalej.

Kiedy powiedzieli mu, że zamierzają przenieść go do Waszyngtonu, zrezygnował. Miał dość. Chociaż wyruszył na polowanie, nigdy nie przepadał za zasadami i polityką.

Co więcej, Sadie nie mogła się do niego dostać w Waszyngtonie.

Kupił dom, poszedł do pracy dla Lee, który również nie przepadał za zasadami i polityką, i czekał, aż do niego przyjdzie.

Nie sądził, że zajmie to dużo czasu. Nigdy nie sprawił, by słodka laseczka tak szybko się dla niego rozpaliła, ani nigdy nie stracił tak dużo kontroli. Nie wątpił, że kiedy ich życie przestało być zagrożone, ona się zbliży. Była księżniczką z funduszu powierniczego, która odeszła zostawiając go obolałego, więc to ona musiała wykonać następny ruch.

Słyszał o Rickym Balducci i jego braciach. Na ulicy ogłoszono, że Sadie została oznaczona. Chłopcy Balducci zawarli niewypowiedzianą umowę: jak wygrają Sadie, zdobędą tron. To było szaleństwo i to była umowa. Bracia Balducci byli znani z tego, że byli szaleni i pełni bzdur.

Był zaskoczony, że Sadie przyszła do Lee i wiedział, kiedy poprosiła o ochronę, że dostała presję ze strony Balducci. Dlaczego nie podzieliła się tymi informacjami z Lee, nie wiedział, ale też go to nie obchodziło. Nie chciał, żeby Lee był w to zamieszany. Mógłby sam się tym zająć. Kiedy Sadie wyszła, powiedział Lee, że się tym zajmie. Miał na myśli sprawę z Balducci i Sadie.

Jej czas się skończył. Skończył czekać.

Tej nocy poszedł za nią z jej galerii do jej mieszkania i czekał na zewnątrz, na wypadek gdyby wyszła.

Została w domu.

Zostawił ją, myśląc, że będzie bezpieczna w wieżowcu z ochroną. Tamtej nocy miał zadanie z Lukiem i zdecydował, że wróci rano. Planował wrócić, upewnić się, że dotrze do pracy, a potem wziąć Luke’a, Mace’a, Dariusa lub Vance’a i porozmawiać z Chłopcami Balducci.

Potem by poszedł do Sadie.

Nie miał na to szansy.

*****

„Czekałeś?” - zapytał Eddie.

Hector usiadł, zaczął kolejnego drinka i spojrzał na swojego brata.

„Donosiła mi na swojego ojca.”

Usłyszał i zobaczył, jak Eddie wciągnął powietrze.

Hector skinął głową. – „Podawała mi informacje, niezbyt dobre, ale mimo wszystko przekazywała mi je. Pamiętasz tę sytuację w Stapleton, kiedy dałem ci namiar?” - zapytał Hector.

Oczy Eddiego rozbłysły i Hector wiedział, że zapamiętał. To był wielki upadek, a Departament Policji w Denver został z wyprzedzeniem w pełni poinformowany, kto tam będzie, kiedy i co znajdą. To była jedyna rzetelna informacja, którą przekazała mu Sadie.

„Sadie?” - zapytał Eddie.

„Napisała mi pieprzoną notatkę” - powiedział mu Hector.

„Jezu Chryste” - mruknął Eddie - „Napisała ci notatkę?”

Tym razem Hector potrząsnął głową, ale nie na pytanie Eddiego, z niedowierzaniem na to wspomnienie.

„Była najgorszym pieprzonym informatorem, jakiego kiedykolwiek widziałem. W biały dzień, drzwi otwarte, a ona grzebie w sejfie. Chryste, nie uwierzyłbyś. Połowę czasu spędziłem na tworzeniu sprawy przeciwko Townsend, a drugą na pilnowaniu jej.”

Na to Eddie zaczął się śmiać i chociaż Hector nie pomyślałby, że to możliwe, zaśmiał się.

Eddie przestał się śmiać i powiedział - „Mówiło się, że podczas procesu stała obok swojego ojca.”

Hector odpowiedział umierającym uśmiechem - „Odegrała swoją rolę. Była w tym dobra. Robiła to od dawna. To był jej ostatni występ. Poprosiłem o przysługę i sprawdziłem dzienniki, ani razu go nie odwiedziła.”

Eddie pozwolił na to, a potem zaczął - „Wiesz, że jej matkę…”

„Wiem” - przerwał mu Hector.

Patrzyli na siebie. Oboje znali ryzyko podejmowane przez Sadie i oboje znali odwagę, jaką wykazywała, robiąc to, nawet jeśli nie robiła tego dobrze.

„Czy ona wie o swojej matce?” - zapytał Eddie.

„Wątpię.”

Eddie przez chwilę wpatrywał się w Hectora, a potem powiedział z westchnieniem - „Townsend to kupa gówna”.

Hector nalał kolejną porcję Jacka i nie odpowiedział. Nie było nic do powiedzenia. Seth Townsend był zdecydowanie gównem.

Cisza przeciągnęła się.

Potem Hector powiedział cicho – „Słyszałem o wizycie Zano u Balducci.”

Powietrze w pokoju stało się napięte.

„Co słyszałeś?” - zapytał Eddie, ale znał odpowiedź, też o niej słyszał.

„Słyszałem, że Marcus prosił o przysługę. Ren Zano pojechał z wizytą. Balducci próbował go unikać, Zano był uparty. Zano zgłosił Marcusowi, że Ricky miał podbite oko, złamany nos i coś, co wyglądało jak zadrapania paznokciami od czoła po policzku” - odpowiedział Hector.

Eddie czekał.

Hector nie kazał mu długo czekać - „Balducci powiedział Zano, że wdał się w bójkę w barze”.

Eddie pochylił się do przodu - „Hector, musisz zachować spokój”.

Hector ponownie opróżnił szklankę, pochylił się do przodu i złapał butelkę, aby ją napełnić. Opróżnił butelkę do swojej szklanki, odłożył ją na podłogę, odchylił się i skierował wzrok na swojego brata.

„To nie jest sytuacja, w której zachowujesz spokój” - powiedział spokojnie, wierząc w te słowa, ale nie było żadnego ukrytego znaczenia w tym, co powiedział i było jasne, jak bardzo to miał na myśli.

„Czym jest dla ciebie ta kobieta?” - zapytał Eddie.

„Jest moja” - odparł Hector.

Eddie odchylił się do tyłu i przeczesał włosy palcami, po czym opuścił ramię. Wiedział, co to oznacza; on też to poczuł około pięć minut po tym, jak zdecydował, że nic nie powstrzyma, by zabrać Jet swojego do łóżka. Teraz on i Jet brali ślub.

Eddie ciągnął – „Kiedy tam byłeś, czy dała ci więcej niż informacje o swoim ojcu?”

„Tak i nie. Raz opuściła maskę. Pozwoliła temu dziś się wymknąć, więc teraz wiem, kto się za tym kryje.”

„A to oznacza?”

„To znaczy, że jest moja. Nikt nie dotyka tego, co moje. I na pewno jej nie biją, nie gwałcą i nie zostawiają złamanej. Widziałeś jej pieprzony dom?”

Eddie potrząsnął głową, ale wiedział, co Hector miał na myśli - „Lee przeprowadził ogląd z Mattem. Zrobili zdjęcia. Powiedział mi o tym.”

„Byłem tam dziś po południu. Wyglądało na to, że…” - zaczął Hector.

Eddie przerwał – „Wyglądało na to, że z nim walczyła, wykorzystała wszystko, co miała. Mieli zestaw do dokumentacji gwałtu. Mają świadectwo Jacka, Luke’a i twoje. Lekarze i pielęgniarki w szpitalu. Zano będzie zeznawał, powiedział Marcusowi, że będzie. I mają zdjęcia mieszkania, które wygląda jak strefa wojny. Ona wchodzi na salę sądową, a ława przysięgłych przygląda się jej i Balducci, podejmą decyzję przed przedstawieniem dowodów. Według Indy ona wygląda jak pieprzona księżniczka z wróżek, a Ricky Balducci przypomina małpę. Jak ona wniesie oskarżenia, on ma przejebane.”

„Odmawia rozmowy z policją. Nie widziała ich w szpitalu, a potem została wypisana i poszła do znajomych. Policjanci podążyli za nimi, odwrócono ich do drzwi.”

„Musi wnieść oskarżenie”.

„Nie znasz Sadie”.

To wtedy Eddie zadał pytanie za sześć milionów dolarów - „Czy ty znasz Sadie?”

„Wiem, że cokolwiek ona ma w głowie, zostanie tam. Ta kobieta ma wolę ze stali. Musiała taka być, by żyć z Townsendem. Kiedy obudziła się dziś rano, poprosiła o cholerny spacer.”

Hector pochylił się do przodu i powiedział - „Powinieneś był zobaczyć ją, Eddie, pokrytą krwią, nie mogącą się utrzymać, ze zwisającym bezużytecznie ramieniem, noszącą tylko podartą koszulę nocną. Budzi się z tego i prosi o spacer, mówi, że chce trochę rozprostować nogi. Dios mio” - Hector znów usiadł głębiej i mruknął - „Wola z pieprzonej stali”.

Eddie też pozwolił, żeby to ciągnąć dalej, ale wyglądał na zadowolonego. W końcu powiedział - „W takim razie zabierzemy Balducci inną drogą”.

Hector natychmiast odpowiedział - „Wiem, w jaki sposób Balducci upadnie”.

Eddie potrząsnął głową - „Lee się tym zajmuje”.

„Jest tylko jeden sposób, w jaki mężczyzna płaci za zrobienie tego kobiecie”.

Eddie pochylił się do przodu, słysząc ton głosu swojego brata. – „Hector, posłuchaj mnie. Lee zamierza zlikwidować ich operacje. Już nad tym pracuje. Marcus się włączył. Zano zna Sadie i jest wkurzony. Jedzie do swojego wuja Vito, aby włączyć Zano. Swoją drogą Lee i Marcus już zrobili z tego swoją pieprzoną misję.”

Hector wychylił resztę Jacka, nie spuszczając wzroku z brata, ale nie odpowiedział.

Eddie próbował dalej - „Sadie jest zabezpieczona. Samochód był holowany do naprawy, Vance już w nim był, podłożył urządzenie śledzące. Dziś wieczorem okabluje jej sklep. Kiedy to się uspokoi, zrobi to samo, gdziekolwiek zostanie. Będzie chroniona.”

Hector milczał.

„Mi hermano, musisz być mądry” - poradził Eddie.

„Jak mądry byś był, gdybyś wrócił do domu po katastrofie i dowiedział się, że Jet walczyła o życie, zanim ktoś złamał jej nadgarstek, zwichnął jej ramię, połamał żebra, rozerwał policzek, podbił jej oczy, zakrwawił nos i została zgwałcona?”

Eddie zacisnął usta.

„Tak właśnie myślałem” - zakończył Hector.

Eddie się nie poddał.

„Pozwól Lee wykonać swoją pracę. Skoncentruj się na Sadie.”

„Na razie Sadie jest dla mnie stracona. Potrzebuje czasu.”

Brwi Eddiego uniosły się – „Usuwasz się?”

„Tak. Czekałem wcześniej, zaczekam znowu. Tym razem ma termin, daję jej miesiąc.”

Na to Eddie się uśmiechnął.

Potem powiedział - „W takim razie dobrze, obiecaj mi, że będziesz pracować z Lee.”

„Nie pracuję z Lee, ale porozmawiam z nim. Jeśli on nie kieruje tą operacją, ja to zrobię. Lee, Marcus i Zano zechcą się włączyć, jestem z tym dobry. Ale kiedy Ricky Balducci upadnie, chcę, żeby wiedział, że go zniszczyłem, chcę, żeby wiedział, dlaczego i chcę, kurwa, upewnić się, że zostanie na dole.”

Eddie usiadł i skinął głową.

Potem powiedział - „Wiesz, że zrobię …”

Hector włamał się z ostrzeżeniem - „Nie zamierzam grać czysto.”

Czarne oczy Eddiego błyszczały - „Jak już mówiłem, wiesz, że zrobię to, czego będziesz ode mnie potrzebował.”

Teraz to Hector się uśmiechnął.

 


 



[1] bracie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz