ROZDZIAŁ III
Czekałem
Hector
Hector siedział pochylony do przodu,
oparł łokcie na kolanach, z lewą ręką zwisającą luźno, a w prawej trzymał Jacka
z colą. Właściwie to wieczorem zaczął, dodając colę, ale nie przejmował się tym
przez ostatnie dwa drinki.
„Hermano[1],
musisz porozmawiać” - powiedział do niego Eddie.
Hector spojrzał na swojego starszego
brata. Eddie siedział naprzeciw niego w salonie Hectora. W salonie był bałagan,
od miesięcy pracował spokojnie w domu, ale było dużo do zrobienia, ledwo zaczął
sprzątanie. Salon był zastawiony rozpakowanymi pudłami i meblami, które w
większości były pokryte ciężką folią. Hector oczyścił podłogi w gabinecie i
jadalni. Powinien był zacząć od salonu.
Hector spojrzał na podłogę i
powiedział - „Spieprzyłem, wiem o tym i naprawię to”.
Wtedy na myśl o „naprawieniu” Sadie,
niechciane i pojedyncze wspomnienia przemknęły przez jego mózg.
Ona stojąca przy umywalce w łazience
w szpitalu.
Jej cichy płacz w pierś przyjaciela.
Powiedziała, że chce rozprostować
nogi, zamiast przyznać się, że musiała skorzystać z łazienki.
Jej zakrwawiona twarz, zakrwawione
nogi i bezwładne ciało, które trzymał, gdy powiedziała mu, że nie ma nikogo,
kto by się przejmował, czy się obudzi.
Uniósł szklankę do ust, opróżniając ją
do sucha. Pochylił się i przysunął butem prawie pustą butelkę, która stała na
podłodze. Nalał kolejną dużą miarkę i odstawił Burbon z powrotem. Był pijany,
wiedział, że jest pijany i nie obchodziło go to.
„Powiedz mi, jak spieprzyłeś” -
zachęcił Eddie.
Hector odpowiedział bez wahania -
„Czekałem”.
To było to. Czekał. Czekał, aż Sadie
do niego przyjdzie. Po tej nocy w biurze jej ojca powinien był zabrać to, o
czym wiedział, że należy do niego.
I nie powinien był, kurwa, czekać.
Początkowo, kiedy Hector Chavez
zaczął zbliżać się do Setha Townsenda, myślał, że córka Townsenda jest
bezużyteczną bogatą suką, piękną, ale wciąż bezużyteczną.
Potem, ponieważ to była jego praca,
obserwował ją i jej ojca. I zobaczył, że Townsend niczego nie ukrywa przed
Sadie. Nie ukrywał, w jaki sposób był w stanie zapewnić jej bardzo dobre życie.
Wiedziała o tym wszystko. Wydawało się, że nie ma z tym problemów, co sprawiło,
że Hector zaczął się zastanawiać, czy była w jakiś sposób zaangażowana w
operację.
Hector przyjrzał się temu i
stwierdził, że nie była zaangażowana.
Była czysta. Niesamowicie.
Z doświadczenia Hectora wynika, że
nikt nie był niesamowicie czysty. To wzbudziło podejrzenia Hectora. Więc
przyjrzał się jej bliżej.
A obserwowanie jej i jej ojca (ale
przede wszystkim jej) sprawiało, że czuł się nieswojo. Pochodząc z dużej,
głośnej, kochającej meksykańsko-amerykańskiej rodziny, nigdy nie widział czegoś
takiego.
Nie było uczucia, żartobliwego dokuczania,
miłosnego popisu.
Nie było też widocznych oznak znęcania się.
Tam nic nie było.
Przede wszystkim nic nie pochodziło
od Sadie. Była jak robot. Nie tylko wokół jej ojca, ale przez cały czas. Robiła
wszystko dobrze, wszystko dokładnie, wszystko idealnie. Sposób, w jaki się
ubrała, prowadziła dom ojca, organizowała jego przyjęcia, wszystko.
Wydawała się być w stanie to zrobić
przy minimalnym wysiłku. Nigdy nie była zestresowana, sfrustrowana, na
krawędzi. Nigdy nie była niczym innym, jak tylko całkowicie razem i pod
kontrolą. Co więcej, nie zapraszała do bliskości ani uczucia nie tylko od
swojego ojca, ale od nikogo. Nie śmiała się, nie żartowała, nie traciła
panowania nad sobą ani nie okazywała najmniejszych śladów osobowości.
Po prostu wykonała swoją pracę. Cały
czas. 24/7.
To wszystko sprawiło, że Hector
chciał sprawić, by coś poczuła, ale jego też nie zaprosiła. Była lodowato
zimna. To miało perwersyjny efekt, ponieważ naprawdę sprawiło, że Hector chciał
sprawić, by coś poczuła.
Potem zaczęła mu pomagać,
dostarczając mu informacji.
Nie mógł w to, kurwa, uwierzyć. Nie
tylko dlatego, że to robiła, ale dlatego, że nie była w tym dobra.
Podszedł nawet do drzwi biura jej
ojca i zobaczył, jak wkładała teczkę do szuflady, w której umieszczała dla
niego informacje. Dom był pusty, zanim do niego wszedł, wiedział i niewątpliwie
ona wiedziała, że Seth wyjechał, ale nadal było to ryzykowne jak diabli,
zwłaszcza pozostawienie otwartych drzwi.
Odsunął się na bok, żeby go nie
widziała, strzegł drzwi na wypadek, gdyby ktoś się pojawił i zniknął, gdy
usłyszał, jak przygotowuje się do opuszczenia pokoju.
Każdy mógł podejść i zobaczyć, jak to
robi. Gdyby ktokolwiek inny oprócz niego to widział, byłaby martwa.
Jak jej matka.
W końcu musiał spędzać czas na śledzeniu,
żeby nie zrobiła czegoś niezmiernie głupiego, aby ją chronić i żeby nie została
przyłapana na pomaganiu mu, a tym samym zniszczeniu jego przykrywki i zabiciu
go i, najprawdopodobniej, jej.
I nic nie ryzykowała. Większość z tego
nie była nawet dobrą informacją. Bossowie narkotykowi nie mieli skłonności do
trzymania wrażliwego gówna w sejfie w swoim domu. Jednak nie mógł jej tego
powiedzieć.
Nigdy nikomu nie zdradziła, nawet
żadnej aluzji, że wie, kim on jest i że próbuje pomóc zniszczyć swojego ojca.
Zawsze była Sumienną Córką ze Stepford.
Kiedy szła do niego tamtej nocy,
uśmiechając się słodkim, ale silnie odurzonym uśmiechem i mówiąc mu, żeby ją
pocałował, nie wahał się. Podjął już decyzję, że kiedy to się skończy, kiedy zamknie
Townsenda, Sadie będzie jego. Nie mógł się do niej wcześnie ruszyć, to mogło
spieprzyć sprawę, a pracował nad tym od ponad roku.
Ale kiedy położyła na nim ręce,
przycisnęła swoje ciało do jego i po raz pierwszy poczuł z bliska jej drogie
perfumy, zamiast ich śladów, które łapał, gdy dryfowała obok niego, stracił
kontrolę i nie mógł powstrzymać się przed przyjęciem jej zaproszenia.
To nie miało sensu. Nie była w jego
typie.
Lubił, że jego kobiety mają długie
nogi, wyraźne krągłości i charakterek. Miała krągłości, ale była drobna, a jej
osobowość była zimna, ani trochę temperamentu, nawet na twarzy, co lubił w
swoich kobietach.
Nie obchodziło go to, ostatecznie
chciał jej. Kiedy dała mu jego szansę, wziął ją. Był wściekły, kiedy blisko
punktu, z którego nie było powrotu, a ona odeszła, zostawiając go twardego i
pragnącego więcej jej.
Wtedy myślał, że ona nim pogrywa.
Kiedy miał czas, żeby o tym pomyśleć, doszedł do wniosku, że w swoim pijaństwie
też straciła kontrolę, ale znalazła ją i ostatecznie gry, w które grała, były
grami, w które musiała grać, aby mogła skończyć żywa i oddychająca po tym, jak
pokonał jej ojca.
To było o wiele lepsze niż śmierć tak,
jak przypuszczano, że zginęła jej matka osiemnaście lat temu. Elizabeth
Townsend zwróciła się do ojca Indy, Toma Savage, policjanta i wdowca po
bliskiej przyjaciółce Elizabeth, Katherine.
Elizabeth Townsend chciała uwolnić
się od męża, swojego życia i chciała tego także dla swojej córki. Nie chciała,
żeby Sadie wyrosła na córkę handlarza narkotyków. Dlatego zaczęła informować o Seth’ie,
który jeszcze nie był wielki, przekazując Tomowi informacje.
Aż pewnego dnia po prostu zniknęła.
*****
Chociaż Hector był wściekły, kiedy
Sadie od niego odeszła, czekał i nie podchodził do niej, chociaż chciał.
Wiedział, że jest bliski zakończenia operacji.
DEA zajęła się tym nieco ponad
tydzień później.
Był mocno oderwany od tego procesu.
Zażądał, aby przesłuchali ją inni agenci i nie angażował się, gdy badali jej
aktywa. Nie był zaskoczony, kiedy odeszła i nie obejrzała się, kiedy Agencja
zamroziła konta i zajęła cały majątek.
Wykonała swoją pracę i szła dalej.
Kiedy powiedzieli mu, że zamierzają
przenieść go do Waszyngtonu, zrezygnował. Miał dość. Chociaż wyruszył na
polowanie, nigdy nie przepadał za zasadami i polityką.
Co więcej, Sadie nie mogła się do
niego dostać w Waszyngtonie.
Kupił dom, poszedł do pracy dla Lee,
który również nie przepadał za zasadami i polityką, i czekał, aż do niego
przyjdzie.
Nie sądził, że zajmie to dużo czasu. Nigdy
nie sprawił, by słodka laseczka tak szybko się dla niego rozpaliła, ani nigdy
nie stracił tak dużo kontroli. Nie wątpił, że kiedy ich życie przestało być
zagrożone, ona się zbliży. Była księżniczką z funduszu powierniczego, która
odeszła zostawiając go obolałego, więc to ona musiała wykonać następny ruch.
Słyszał o Rickym Balducci i jego
braciach. Na ulicy ogłoszono, że Sadie została oznaczona. Chłopcy Balducci
zawarli niewypowiedzianą umowę: jak wygrają Sadie, zdobędą tron. To było
szaleństwo i to była umowa. Bracia Balducci byli znani z tego, że byli szaleni
i pełni bzdur.
Był zaskoczony, że Sadie przyszła do
Lee i wiedział, kiedy poprosiła o ochronę, że dostała presję ze strony
Balducci. Dlaczego nie podzieliła się tymi informacjami z Lee, nie wiedział,
ale też go to nie obchodziło. Nie chciał, żeby Lee był w to zamieszany. Mógłby
sam się tym zająć. Kiedy Sadie wyszła, powiedział Lee, że się tym zajmie. Miał
na myśli sprawę z Balducci i Sadie.
Jej czas się skończył. Skończył
czekać.
Tej nocy poszedł za nią z jej galerii
do jej mieszkania i czekał na zewnątrz, na wypadek gdyby wyszła.
Została w domu.
Zostawił ją, myśląc, że będzie
bezpieczna w wieżowcu z ochroną. Tamtej nocy miał zadanie z Lukiem i
zdecydował, że wróci rano. Planował wrócić, upewnić się, że dotrze do pracy, a
potem wziąć Luke’a, Mace’a, Dariusa lub Vance’a i porozmawiać z Chłopcami Balducci.
Potem by poszedł do Sadie.
Nie miał na to szansy.
*****
„Czekałeś?” - zapytał Eddie.
Hector usiadł, zaczął kolejnego
drinka i spojrzał na swojego brata.
„Donosiła mi na swojego ojca.”
Usłyszał i zobaczył, jak Eddie
wciągnął powietrze.
Hector skinął głową. – „Podawała mi
informacje, niezbyt dobre, ale mimo wszystko przekazywała mi je. Pamiętasz tę
sytuację w Stapleton, kiedy dałem ci namiar?” - zapytał Hector.
Oczy Eddiego rozbłysły i Hector
wiedział, że zapamiętał. To był wielki upadek, a Departament Policji w Denver
został z wyprzedzeniem w pełni poinformowany, kto tam będzie, kiedy i co
znajdą. To była jedyna rzetelna informacja, którą przekazała mu Sadie.
„Sadie?” - zapytał Eddie.
„Napisała mi pieprzoną notatkę” -
powiedział mu Hector.
„Jezu Chryste” - mruknął Eddie -
„Napisała ci notatkę?”
Tym razem Hector potrząsnął głową,
ale nie na pytanie Eddiego, z niedowierzaniem na to wspomnienie.
„Była najgorszym pieprzonym
informatorem, jakiego kiedykolwiek widziałem. W biały dzień, drzwi otwarte, a
ona grzebie w sejfie. Chryste, nie uwierzyłbyś. Połowę czasu spędziłem na
tworzeniu sprawy przeciwko Townsend, a drugą na pilnowaniu jej.”
Na to Eddie zaczął się śmiać i
chociaż Hector nie pomyślałby, że to możliwe, zaśmiał się.
Eddie przestał się śmiać i powiedział
- „Mówiło się, że podczas procesu stała obok swojego ojca.”
Hector odpowiedział umierającym
uśmiechem - „Odegrała swoją rolę. Była w tym dobra. Robiła to od dawna. To był
jej ostatni występ. Poprosiłem o przysługę i sprawdziłem dzienniki, ani razu go
nie odwiedziła.”
Eddie pozwolił na to, a potem zaczął
- „Wiesz, że jej matkę…”
„Wiem” - przerwał mu Hector.
Patrzyli na siebie. Oboje znali
ryzyko podejmowane przez Sadie i oboje znali odwagę, jaką wykazywała, robiąc to,
nawet jeśli nie robiła tego dobrze.
„Czy ona wie o swojej matce?” -
zapytał Eddie.
„Wątpię.”
Eddie przez chwilę wpatrywał się w
Hectora, a potem powiedział z westchnieniem - „Townsend to kupa gówna”.
Hector nalał kolejną porcję Jacka i
nie odpowiedział. Nie było nic do powiedzenia. Seth Townsend był zdecydowanie
gównem.
Cisza przeciągnęła się.
Potem Hector powiedział cicho – „Słyszałem
o wizycie Zano u Balducci.”
Powietrze w pokoju stało się napięte.
„Co słyszałeś?” - zapytał Eddie, ale
znał odpowiedź, też o niej słyszał.
„Słyszałem, że Marcus prosił o
przysługę. Ren Zano pojechał z wizytą. Balducci próbował go unikać, Zano był
uparty. Zano zgłosił Marcusowi, że Ricky miał podbite oko, złamany nos i coś,
co wyglądało jak zadrapania paznokciami od czoła po policzku” - odpowiedział
Hector.
Eddie czekał.
Hector nie kazał mu długo czekać -
„Balducci powiedział Zano, że wdał się w bójkę w barze”.
Eddie pochylił się do przodu -
„Hector, musisz zachować spokój”.
Hector ponownie opróżnił szklankę,
pochylił się do przodu i złapał butelkę, aby ją napełnić. Opróżnił butelkę do
swojej szklanki, odłożył ją na podłogę, odchylił się i skierował wzrok na
swojego brata.
„To nie jest sytuacja, w której
zachowujesz spokój” - powiedział spokojnie, wierząc w te słowa, ale nie było
żadnego ukrytego znaczenia w tym, co powiedział i było jasne, jak bardzo to
miał na myśli.
„Czym jest dla ciebie ta kobieta?” -
zapytał Eddie.
„Jest moja” - odparł Hector.
Eddie odchylił się do tyłu i
przeczesał włosy palcami, po czym opuścił ramię. Wiedział, co to oznacza; on
też to poczuł około pięć minut po tym, jak zdecydował, że nic nie powstrzyma,
by zabrać Jet swojego do łóżka. Teraz on i Jet brali ślub.
Eddie ciągnął – „Kiedy tam byłeś, czy
dała ci więcej niż informacje o swoim ojcu?”
„Tak i nie. Raz opuściła maskę.
Pozwoliła temu dziś się wymknąć, więc teraz wiem, kto się za tym kryje.”
„A to oznacza?”
„To znaczy, że jest moja. Nikt nie
dotyka tego, co moje. I na pewno jej nie biją, nie gwałcą i nie zostawiają
złamanej. Widziałeś jej pieprzony dom?”
Eddie potrząsnął głową, ale wiedział,
co Hector miał na myśli - „Lee przeprowadził ogląd z Mattem. Zrobili zdjęcia.
Powiedział mi o tym.”
„Byłem tam dziś po południu.
Wyglądało na to, że…” - zaczął Hector.
Eddie przerwał – „Wyglądało na to, że
z nim walczyła, wykorzystała wszystko, co miała. Mieli zestaw do dokumentacji
gwałtu. Mają świadectwo Jacka, Luke’a i twoje. Lekarze i pielęgniarki w
szpitalu. Zano będzie zeznawał, powiedział Marcusowi, że będzie. I mają zdjęcia
mieszkania, które wygląda jak strefa wojny. Ona wchodzi na salę sądową, a ława
przysięgłych przygląda się jej i Balducci, podejmą decyzję przed
przedstawieniem dowodów. Według Indy ona wygląda jak pieprzona księżniczka z
wróżek, a Ricky Balducci przypomina małpę. Jak ona wniesie oskarżenia, on ma
przejebane.”
„Odmawia rozmowy z policją. Nie
widziała ich w szpitalu, a potem została wypisana i poszła do znajomych.
Policjanci podążyli za nimi, odwrócono ich do drzwi.”
„Musi wnieść oskarżenie”.
„Nie znasz Sadie”.
To wtedy Eddie zadał pytanie za sześć
milionów dolarów - „Czy ty znasz
Sadie?”
„Wiem, że cokolwiek ona ma w głowie,
zostanie tam. Ta kobieta ma wolę ze stali. Musiała taka być, by żyć z
Townsendem. Kiedy obudziła się dziś rano, poprosiła o cholerny spacer.”
Hector pochylił się do przodu i
powiedział - „Powinieneś był zobaczyć ją, Eddie, pokrytą krwią, nie mogącą się
utrzymać, ze zwisającym bezużytecznie ramieniem, noszącą tylko podartą koszulę
nocną. Budzi się z tego i prosi o spacer, mówi, że chce trochę rozprostować
nogi. Dios mio” - Hector znów usiadł głębiej i mruknął - „Wola z pieprzonej
stali”.
Eddie też pozwolił, żeby to ciągnąć
dalej, ale wyglądał na zadowolonego. W końcu powiedział - „W takim razie
zabierzemy Balducci inną drogą”.
Hector natychmiast odpowiedział -
„Wiem, w jaki sposób Balducci upadnie”.
Eddie potrząsnął głową - „Lee się tym
zajmuje”.
„Jest tylko jeden sposób, w jaki
mężczyzna płaci za zrobienie tego kobiecie”.
Eddie pochylił się do przodu, słysząc
ton głosu swojego brata. – „Hector, posłuchaj mnie. Lee zamierza zlikwidować ich
operacje. Już nad tym pracuje. Marcus się włączył. Zano zna Sadie i jest
wkurzony. Jedzie do swojego wuja Vito, aby włączyć Zano. Swoją drogą Lee i
Marcus już zrobili z tego swoją pieprzoną misję.”
Hector wychylił resztę Jacka, nie
spuszczając wzroku z brata, ale nie odpowiedział.
Eddie próbował dalej - „Sadie jest zabezpieczona.
Samochód był holowany do naprawy, Vance już w nim był, podłożył urządzenie
śledzące. Dziś wieczorem okabluje jej sklep. Kiedy to się uspokoi, zrobi to
samo, gdziekolwiek zostanie. Będzie chroniona.”
Hector milczał.
„Mi hermano, musisz być mądry” -
poradził Eddie.
„Jak mądry byś był, gdybyś wrócił do
domu po katastrofie i dowiedział się, że Jet walczyła o życie, zanim ktoś złamał
jej nadgarstek, zwichnął jej ramię, połamał żebra, rozerwał policzek, podbił
jej oczy, zakrwawił nos i została zgwałcona?”
Eddie zacisnął usta.
„Tak właśnie myślałem” - zakończył
Hector.
Eddie się nie poddał.
„Pozwól Lee wykonać swoją pracę.
Skoncentruj się na Sadie.”
„Na razie Sadie jest dla mnie
stracona. Potrzebuje czasu.”
Brwi Eddiego uniosły się – „Usuwasz
się?”
„Tak. Czekałem wcześniej, zaczekam
znowu. Tym razem ma termin, daję jej miesiąc.”
Na to Eddie się uśmiechnął.
Potem powiedział - „W takim razie
dobrze, obiecaj mi, że będziesz pracować z Lee.”
„Nie pracuję z Lee, ale porozmawiam z
nim. Jeśli on nie kieruje tą operacją, ja to zrobię. Lee, Marcus i Zano zechcą się
włączyć, jestem z tym dobry. Ale kiedy Ricky Balducci upadnie, chcę, żeby
wiedział, że go zniszczyłem, chcę, żeby wiedział, dlaczego i chcę, kurwa,
upewnić się, że zostanie na dole.”
Eddie usiadł i skinął głową.
Potem powiedział - „Wiesz, że zrobię …”
Hector włamał się z ostrzeżeniem -
„Nie zamierzam grać czysto.”
Czarne oczy Eddiego błyszczały - „Jak
już mówiłem, wiesz, że zrobię to, czego będziesz ode mnie potrzebował.”
Teraz to Hector się uśmiechnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz