poniedziałek, 29 marca 2021

23 - Fred and Wilma

 

ROZDZIAŁ XXIII

Fred and Wilma

Sadie

 

 

Poczułam ciepło na szyi, moja głowa podniosła się, a potem palce wbiły się w moje włosy. To było takie przyjemne uczucie, że mój umysł postanowił się obudzić, więc otworzyłam oczy i spojrzałam w górę.

„Cześć” - powiedziałam cicho do Hectora, który siedział na skraju kanapy. Byłam na boku, z rękoma w pozycji modlitewnej pod policzkiem, kolanami ugiętymi, biodrami na zgięciu moich kolan.

„Gdybym sam tego nie widział, mamita, zapytałbym, czy masz jakąś farbę na ścianie” - powiedział tuż przed tym, jak jego dłoń opuściła moje włosy, a jego palec wskazujący przesunął się po moim policzku i po bokach usta. Wiedziałam, że kreślił ślad farby, tylko jeden z wielu.

Zignorowałam to, co jego delikatny dotyk zrobił na moim ciele i uniosłam się na łokciu, jedną ręką odgarniając włosy z twarzy i utknąwszy w splątanych farbą.

„Malowanie powoduje trochę bałaganu” - poinformowałam go.

Jego oczy zeskanowały mi włosy, twarz i tułów - „Nie taki rodzaj”.

Uśmiechnęłam się i podniosłam się, idąc za nim i wstałam. Pochyliłam się, złapałam go za rękę, podciągnęłam i powiedziałam - „Chodź, zobacz”.

Zaciągnęłam go z północnego pokoju do południowego i stanęliśmy pośrodku.

Byłam zachwycona wynikami. Ciemna szarość świetnie komponowała się z ciemno szarym błękitem drugiego pokoju. Było wiele sposobów na związanie pokoi: rozrzucanie poduszek, narzut lub obrazkami umysł był oszołomiony opcjami (przynajmniej mój). To było doskonałe.

Puściłam jego rękę i wskazałam na dół ścian.

„Powiedziałeś, żeby nie martwić się o listwy przypodłogowe, zamierzałeś położyć drewniane. Spójrz!” - zawołałam radośnie - „Matt pomógł, ściągając stare. Wrzucił je na stos na podwórku.”

Hector nie patrzył tam, gdzie kiedyś były listwy przypodłogowe, patrzył na mnie.

„Matt był tutaj, aby cię chronić, a nie pomagać w remoncie pokoju” - powiedział mi Hector.

Machnęłam ręką między nami - „Wiem, w porządku. Duke przyszedł i pomógł mu, nigdy nie zostawili mnie samej. Daję słowo.” - Potem rozejrzałam się - „A tak w ogóle, gdzie jest Matt?”

„Zwolniłem go. Teraz ja przejmuję obowiązki.”

„O! W porządku!” - zaćwierkotałam, a potem położyłam dłoń na jego ramieniu i skierowałam go w stronę kominka - „Kiedy to robili, ponieważ nie mogliśmy malować, Roxie, Ava, Stella, Ralphie i ja zabraliśmy się za drewno na kominku. Czy to nie jest fantastyczne drewno? Kto przy zdrowych zmysłach mógłby tak malować drewno?” - zapytałam i nie czekałam na odpowiedź - „Jak widać, nie mogliśmy wejść w niektóre rowki, ale Duke powiedział, że jest jakaś maź, którą można nałożyć, aby to rozluźnić i zeskrobać. Jutro przyniesie trochę.”

Hector patrzył na kominek, ale jego ręka ześlizgnęła się po moich ramionach i przyciągnął mnie do siebie.

„Mam maź”- powiedział do kominka, ale zobaczyłam, jak drgają mu usta – „Jest w kuchni.”

„Fantastycznie!” - wołałam, klaszcząc w dłonie, a potem wyciągnęłam rękę - „Wszyscy malowaliśmy, zrobiliśmy sufit na biało, tak jak zrobiłeś to w tamtym pokoju. Ava zrobiła krawędź, ponieważ jest artystką i ma pewną rękę. W naszej piątce nie zajęło to w ogóle czasu, a nawet zrobiliśmy dwa krycia. Myślę, że wygląda super. Prawda?”

Przechyliłam głowę, żeby na niego spojrzeć, on patrzył na mnie z rozbawieniem i skinął głową. Uśmiechnęłam się i kontynuowałam - „Duke mówi, że zrobiliśmy to w złej kolejności, bo powinniśmy byli pomalować, zanim wyszlifowaliśmy podłogi. Teraz muszę zeszlifować odpryski farby.”

Hector przytulił mnie do swojego przodu i spojrzał na mnie - „My nie pomyliliśmy się w kolejności. Nie prosiłaś o malowanie. Prosiłaś o przeszlifowanie podłóg.”

Mrugnęłam do niego, kiedy luźno owinęłam ramiona wokół jego talii – „O. Powinieneś był mi powiedzieć.”

„Wydałaś się być na to napalona. Nie chciałem cię zawieść” - wyjaśnił.

Mój brzuch przeszedł w tryb topnienia (tak, przez to, że Hector pozwolił mi szlifować swoje podłogi!).

Jak dziwne to było?

Otrząsnęłam się, zbyt podekscytowana wiadomością, którą musiałam mu przekazać, nie mogłam myśleć o moim stopionym brzuchu.

„W każdym razie, Duke przyjdzie jutro, żeby odbarwić podłogi i pokaże mi, jak to zrobić!” Ogłosiłam, jak Duke obiecał jednodniowy, wszechstronny kurs z zawiłości neurochirurgii.

Hector uśmiechnął się, ale powiedział - „Nie chcę przeszkodzić twojej dobrej zabawie, mamita, chociaż doceniam pomoc Duke’a, chcę chodzić po moich podłogach, a nie Duke’a”.

O. Łał.

Chciał sam odnowić swoje własne podłogi.

To też roztopiło mi brzuch!

Poważnie, byłam taki dziwna!

„Nie martw się” - powiedziałam Hectorowi, ponownie ignorując topnienie brzucha – „Przekażę to Duke’owi.”

Pochylił głowę i krótko dotknął ustami moich - „Zajmiemy się twoją sprawą, w ten weekend skończymy podłogi. Wtedy będziemy mieli gdzie usiąść poza łóżkiem.”

Pochyliłam się bardziej do niego, spodobał mi się ten pomysł. Lubiłam to wszystko. Nie było zaskoczeniem, że od tego również roztopił się brzuch.

„Okej” - powiedziałam cicho.

Jego oczy ponownie powędrowały po mojej twarzy i włosach, po czym poinformował mnie - „Zabieram cię na kolację, weź prysznic”.

„Okej” - powtórzyłam, uśmiechnęłam się do niego, odsunęłam i ruszyłam w stronę schodów.

Byłam na trzecim stopniu, kiedy Hector zawołał - „Idziemy do Lincoln.”

Zatrzymałam się, spojrzałam na niego, a on kontynuował - „To zajazd przydrożny, jak założysz swoją designerską zbroję, prawdopodobnie zostaniemy wyrzuceni.”

Nie odpowiedziałam, uśmiechał się do mnie i wiedziałam, że się drażni. Po prostu pokręciłam głową w niewerbalnym „cokolwiek”, próbując stłumić własny uśmiech (i zawodząc) i udałam się na górę.

Wzięłam prysznic, wyszorowałam farbę i pomyślałam o swoim dniu. Poza przebudzeniem się porwaną i godzinami spędzonymi w towarzystwie Świni Jerry’ego, ten dzień był drugim najlepszym dniem w moim życiu.

Hector i ja jedliśmy tłuste śniadanie, a detektyw Marker dołączył do nas na koniec na kawę. Powiedziałam im obu o Jerry’m, który wygadał, że ojciec kazał mu zlikwidować Balducci jeden po drugim i opowiedziałam im o pieniądzach.

Chociaż byłam przekonana, że to mnie nie speszy, tak było. Było coś w świadomości, że mój ojciec nakazał Jerry’emu, by mnie chronił, że mścił się za mnie na Balducci i chciał, żebym czuła się komfortowo, pod względem finansowym, co sprawiło, że poczułam się trochę zdrajcą tak, jak nazwał mnie Jerry.

Z drugiej strony porwał mnie, może zamordował moją matkę i, jak to ujął Hector, nie miał nic przeciwko bałaganowi. Tak więc, chociaż w głębi duszy zastanawiałam się, czy postępuję właściwie jako córka, przynajmniej nie musiałam się zastanawiać, czy jestem dobrym obywatelem.

Podczas mojej historii detektyw Marker i Hector wymieniali porozumiewawcze spojrzenia, ale nie podzielili się ze mną, a ja nie naciskałam. Obaj powiedzieli mi, że wykonałam świetną robotę, a także powiedzieli mi (co dziwne), że bez względu na wszystko mam nie pozwolić mojemu ojcu podawać mi informacji o koncie na Kajmanach.

Przez większość czasu Hector słuchał bez reakcji, chyba że powiedziałam im kilka gróźb i komentarzy Jerry’ego. Te małe wstawki sprawiły, że jego oczy pociemniały, a mięsień podskoczył na jego policzku (więc nie podzieliłam się połową, pomyślałam, że to mądre).

Następnie, tak jak mi powiedział, Hector zabrał mnie do Home Depot i poszliśmy do sekcji farb. Wybrałam kolor, Hector zatwierdził, facet od farby wytrysnął trochę barwnika do puszek, potrząsnął dużymi wiadrami w zabójczej, dzikiej, wstrząsającej maszynie, która tak bardzo mi się spodobała, że powiedziałam Hectorowi, że chcę ją kupić (to sprawiło, że Hector wybuchnął śmiechem nie rozumiałam z jakiegoś powodu, ok, więc prawdopodobnie nie miałam tyle farby do wymieszania, ale poważnie, każdy mógł zobaczyć, że to fajna maszyna).

Kiedy dotarliśmy do domu Hectora, Matt (alias Koleś Serfer Ciacho) czekał na werandzie Hectora z Ralphiem i YoYo (Ralphie trzymający latte z piankami od Texa). Następnie Hector dał mi gorący, długi pocałunek, od którego zadrżały mi nogi i poleciał. Ava, Stella i Roxie (wezwane przez Ralphiego) pojawiły się dziesięć minut później, a Duke (wezwany przez Roxie) pół godziny później.

Wtedy zaczęła się zabawa.

To może być trochę dziwne, że lubiłam malować, szlifować i tak dalej, ale nie obchodziło mnie to.

Ani trochę.

Skończyłam prysznic i nałożyłam trochę mazi na strup na tatuażu. Następnie przetarłam twarz pudrem, nałożyłam nieco cięższy róż niż zwykle, trochę czasu poświęciłam cieniowaniu oczu trzema różnymi kolorami, nałożyłam tusz do rzęs i wykonałam rutynowy błyszczyk. Przeciągnęłam włosy wygładzającym eliksirem, szybko je wysuszyłam, a potem zostawiłam luźne, by opadły mi na ramiona i plecy.

Wróciłam do sypialni i przedarłam się przez torbę podróżną. Spakowałam dużo rzeczy, ale nie miałam nic do ubrania do zajazdu. Nawet gdybym miała pod ręką całą garderobę, nadal nic bym nie miała. Właściwie nie byłam pewna, czy wiem, co to za zajazd.

Zamiast krzyczeć na dół i zapytać Hectora (co mogło być żenujące), założyłam parę czarnych, sztruksowych biodrówek, mój srebrny pasek z wytłoczoną różą, liliowy sweter z rozkloszowanymi rękawami i buty motocyklowe. Doszłam do wniosku, że liliowy sweter przekracza granice tego, co jest do przyjęcia w zajeździe, ale buty to równoważyły.

Potem ja i moje buty stuknęliśmy na dół. Na zewnątrz było ciemno, ale Hector miał włączone górne światło w salonie i znowu podziwiałam nowe ściany. Różnica była zdumiewająca i wyglądało na to, że nasza praca posunęła nas o krok naprzód w uczynieniu domu Hectora domem.

Istniały fizyczne dowody na to, że coś osiągnęłam i to było miłe uczucie.

Znalazłam Hectora w kuchni, siedzącego na blacie i przeglądającego pocztę. Jego głowa podniosła się, kiedy weszłam. Zrobił skanowanie całego ciała, od włosów do butów, a potem znowu od góry, zatrzymując się na moich piersiach.

Jego oczy podniosły się do moich - „Masz pod tym podkoszulek?”

Spojrzałam na siebie – „Pod czym?” - zapytałam głupio, gdzie indziej byś założyła podkoszulek?

„Twój sweter” - odpowiedział Hector.

Spojrzałam przez okno w ciemność - „Czy jest tak zimno?”

Hector nie odpowiedział, więc spojrzałam z powrotem na niego i zobaczyłam, że jego twarz była taką samą mieszanką twardości i miękkości, jak wtedy, gdy wczoraj rozmawiał z Ralphiem.

„Chodź tutaj” - zażądał i bez wątpienia tak zrobiłam.

Kiedy się zbliżyłam, rozłożył nogi, a ja wzięłam to za wskazówkę i weszłam między nie. Kiedy poczułam jego ciepło, zatrzymałam się, położyłam ręce na jego twardych udach, a jego ręce dotknęły mojej szyi.

„Zapomniałem, z całym tym gównem, które spadło, że nie znamy się tak dobrze, więc wyjaśnię coś o mnie, co musisz zrozumieć.”

O mój.

Nie miałam co do tego dobrego przeczucia.

Postanowiłam uzbroić się.

To była dobra decyzja.

„Co?” - zapytałam.

Jego kciuki zaczęły krążyć po mojej szyi, co było przyjemne, ale mimo wszystko starałam się uważać, kiedy zaczął mówić.

„Byłaś po prostu piękną kobietą. Teraz jesteś moją piękną kobietą. To, co masz pod ubraniem, jest dla mnie. Nikogo innego. Nie oglądają. Nie dotykają. To jest umowa. Tak?”

Gapiłam się na niego oniemiała, co było dobrą rzeczą, bo gdybym miała słowa, powiedziałabym je tak głośno, że sąsiedzi by usłyszeli.

„A teraz” - ciągnął, albo nie czując, albo nie przejmując się tym, co gorsze niż złe wibracje, które emanują ze mnie bezpośrednio w jego stronę - „idź założyć podkoszulkę”.

Wtedy znalazłam swoje słowa.

„Może powinnam założyć moją poszarpaną białą sukienkę i kamienny naszyjnik, a ty możesz założyć tunikę ze skóry lamparta i będziemy mogli pedałować naszym kamiennym samochodem do zajazdu, zanim pójdziesz na kręgle z Barney’em, a ja pójdę na zakupy z Betty, Fred.”

Jego kciuki przestały krążyć, a oczy się zwęziły.

„Zechcesz powtórzyć?” - jego głos był cichy z ostrzeżeniem, mówiąc mi, że nie, nie chcę tego powtarzać, chciałam pobiec na górę i założyć podkoszulkę.

Tego oczywiście tego nie zrobiłam.

„Mam na myśli Flintstonów, którzy żyli w epoce kamienia łupanego”.

„Wiem, do czego się odnosisz”.

„Chodzi mi o to, że Hector i Sadie to nie Fred i Wilma. Nie żyjemy w epoce kamienia łupanego. Żyjemy tu i teraz, gdzie kobiety pokazują dekolt, a mężczyźni nie mówią swoim kobietom, w co się ubrać.”

„Poprosiłem ładnie.”

„Nie prosiłeś, powiedziałeś mi”.

„W porządku, powiedziałem miło.”

Nie miałam odpowiedzi, ponieważ to była prawda. Nadal nie zamierzałam założyć podkoszulki. Dlatego dochodząc do werbalnego impasu i przeszliśmy do trybu patrzenia się na siebie. Trwało to bardzo długo, tak długo, że zadrżałam wewnętrznie i już miałam się poddać, kiedy Hector westchnął.

„Nie poddasz się, prawda?” - zapytał.

„Nie” - skłamałam, tak bardzo chciałam się poddać.

Spojrzał mi przez ramię i mruknął - „Kurwa”.

Starałam się nie uśmiechać. To byłoby złe zachowanie sportowe.

Zamiast tego powiedziałam - „Malowanie to ciężka praca, jestem głodna”.

Jego oczy wróciły do moich i ucieszyłam się, że nie był zły, ale nie mogłam powiedzieć, że nie był zirytowany. Mogłam poradzić sobie ze złością.

„Chodźmy” - odepchnął mnie do tyłu, zeskoczył z blatu przede mną i złapał moją dłoń, prowadząc mnie na tył domu, a nie na front, gdzie zawsze parkował swojego Bronco. Weszliśmy do małej szopki przy kuchni, która była pełna butów (tak, więcej butów!), Więcej sprzętu do renowacji i innych męskich śmieci. Sięgnął w górę na półkę, zdjął dwa czarne kaski motocyklowe i wręczył mi jeden. Patrzyłam na kask w mojej dłoni, a potem na Hectora, moje serce biło trochę szybciej.

„Masz motor?” - zapytałam.

„Tak” - odpowiedział.

Moje serce zaczęło bić jeszcze szybciej i czułam, jak moje usta układają się w uśmiech.

„Nigdy nie jechałam na motorze.”

Jego ręka powędrowała do mojej szyi i stracił swój zirytowany wygląd.

„Dzisiaj jest twoja noc, mamita.”

Potem położył dłoń na moich plecach i skierował mnie do drzwi.

*****

„Przyniosę nam więcej piw” - powiedziałam do stolika, przy którym znajdowali się Luke i Ava, którzy byli w Lincoln, kiedy przyjechaliśmy. Dopiero usiedli i wzięli drinki, więc Ava powiedziała nam, że przyjechaliśmy na czas. Zrobili przetasowanie miejsc przy wysokim stole przy barze, Luke siedział obok Avy, ona w środku przy ścianie, Hector siedział obok mnie, ja byłam naprzeciwko Avy.

Zamówiliśmy „Cajun Popcorn” jako przystawkę (panierowane, smażone w głębokim tłuszczu krewetki), a ja dostałam cheeseburgera z frytkami. Nawet po Cajun Popcorn zjadłam do ostatniego kęsa mojego burgera i każdą frytki i nawet się tym nie przejęłam. Praca fizyczna czyniła cię wygłodniałą. Blanca byłaby zachwycona.

Kochałam Lincoln. Byli tam interesujący ludzie, nie tylko motocykliści, ale także mieszkańcy miast, prawdopodobnie z okolicy. Był przechodzony, ale nie zużyty, a kelnerki były bardzo przyjazne.

Uwielbiałam również motor Hectora głównie dlatego, że oznaczało to, że mogłam być transportowana z jednego miejsca na drugie z przodem przyklejonym do twardego, gorącego grzbietu Hectora, rękami obejmującymi jego ciasne mięśnie brzucha i uderzającym we mnie wiatrem. Postanowiłam, w chwili, gdy wyruszyliśmy w drogę i przyspieszyliśmy, że w całym szerokim świecie nie ma nic lepszego niż to.

Chwyciłam portfel z torebki i wyskoczyłam ze stołka barowego, omijając Hectora, ale zrobiłam tylko krok do przodu, zanim zatrzymały mnie palce w pasie moich sztruksów. Obejrzałam się, gdy Hector przyciągnął mnie do siebie i jego usta dotarły do mojego ucha.

„Daj mi swój portfel i wpisz to na rachunek” - mruknął mi do ucha.

„Mam pieniądze” - powiedziałam.

„Mi cielo, portfel” - jego ton nie zachęcał do dyskusji.

Pomyślałam, że miałam szczęście, że udało mi się uciec z argumentem „Fred i Wilma”, więc nie zamierzałam naciskać na swoje szczęście. Przekrzywiłam się, więc moja ręka z portfelem znalazła się ponad moim ramieniem.

Wziął mi go, a potem mówił mi do ucha - „Na tym końcu baru; chcę cię widzieć przez cały czas”.

Odwróciłam głowę, skinęłam mu głową i mnie puścił.

Uśmiechnęłam się do siebie w drodze do baru, ten ciepły, radosny blask mieszający się z cudownym, bezpiecznym, przytulnym komfortem.

Dobrze było być pod opieką.

„Cztery Fat Tire” - zawołałam do barmana, kiedy machnął na mnie brodą.

Poczułam jak czyjaś obecność wślizguje się obok mnie i spojrzałam w prawo, a potem przez ramię pięknej, ciemnowłosej kobiety tam, aby upewnić się, czy nadal widzę Hectora. Mogłam więc się uspokoiłam.

„Jestem Natalie” - powiedziała kobieta i moje zdziwione oczy powędrowały na nią.

Łał. Ona była miła. Podeszła prosto do mnie i przedstawiła się.

„Cześć. Jestem Sadie” - odwzajemniłam uprzejmość.

„Widziałam cię z Hektorem” - powiedziała do mnie.

Zamrugałam niepewna, dokąd to zmierza i pomyślałam, że może to wcale nie być miłe.

„Tak” - powiedziałem z wahaniem.

Pochyliła się – „Nie jestem suką ani nic w tym stylu, ale, jak dziewczyna z dziewczyną, bądź ostrożna.”

Znowu zamrugałam.

„Co?”

„Hector. Bądź ostrożna. To babiarz.”

„Baba?”

„Babiarz” - powtórzyła.

Moje oczy zwęziły się, a moje plecy wyprostowały się - „On nie jest babą. On jest mężczyzną ”.

„Nie baba, babiarz, b-a-b-i-a-r-z. Babiarz. Podrywacz.”

Wiedziałam, kim był podrywacz. Spojrzałam przez jej ramię na Hectora. Słuchał Avy, jednak zauważyłam, że Luke mnie obserwuje.

Moje oczy powędrowały do Natalie - „Może myślisz o innym Hektorze” - próbowałam.

„Nie. Miał mnie i połowę kobiet w tym miejscu. Dziewczyny traktują go jak wyzwanie, wiem, bo ja też to zrobiłam. Ma reputację dobrego, i to bardzo dobrego, jaki, nawiasem mówiąc, był - poza pieprzonymi listami przebojów. Ma też reputację tego, że w ogóle nie kręci się w pobliżu, w większości przypadków nawet nie spędza nocy. Każda dziewczyna tutaj prawdopodobnie myślała, że to ona będzie jedyną, która otrzyma kolejną wizytę, ale wiem, że on nigdy nie wrócił dwa razy, ani do mnie, ani do nikogo.”

Po słowach „miał mnie” poczułam, że zaczęła wielokrotnie bić mnie w brzuch.

Hector uprawiał seks z Natalie?

I z połową kobiet w tym miejscu?

Rozejrzałam się po barze, skanując kobiety. Na szczęście miejsce nie było zatłoczone, ale było stosunkowo ruchliwe. Wystarczająco zajęte, by oznaczać, że jeśli to prawda, Hector był zajęty.

Ponownie spojrzałam na Natalie i odetchnęłam - „Żartujesz”.

Potrząsnęła głową, a ja spróbowałam odczytać jej twarz. Nie wyglądała, jakby była zjadliwa, po prostu… prawdziwa.

Natalie kontynuowała – „Wyglądasz jak księżniczka z bajki, która mieszka w zaczarowanym zamku, nie do końca zaznajomiona ze zwykłym Lincolnem. My, dziewczyny, musimy trzymać się razem, po prostu daję ci wsparcie.”

Teraz moja kolej, by potrząsnąć głową - „On się zmienił. Teraz jest inny.”

„Tak? Pieprzył mnie sześć tygodni temu. Bez żartów, było tak dobrze, pamiętam kiedy, gdzie i co sekundę. Nie narzekam, ale żebyś wiedziała, dzwoniłam do niego trzy razy i nie oddzwonił ani razu.”

Barman postawił moje piwo na barze w chwili, gdy złapałam się krawędzi, żeby się utrzymać. Sześć tygodni temu weszłam do Biura Nightingale Investigations tuż przed zgwałceniem.

A Hector był w łóżku Natalie.

Albo, co gorsza, ona była w jego!

Przerwała moje szalone myśli, kładąc rękę na mojej na barze.

„Posłuchaj, Sadie, przepraszam. Wyglądasz na przerażoną. Muszę powiedzieć, że patrzyłam, a on patrzy na ciebie, całkiem w ciebie zapatrzony. Nigdy nie widziałam go takiego z nikim, więc może się mylę. Zapamiętaj to sobie. Mówię tylko: bądź ostrożna.”

Potem odeszła.

Byłam tak zajęta staraniem się nie hiperwentylować, że barman potrzebował kilku prób, aby zwrócić moją uwagę. Powiedziałam mu, żeby włożył to na nasz rachunek, złapałam butelki piwa za szyjki i na trzęsących się nogach zaniosłam je do stołu.

Zobaczyłam na sobie oczy Luke’a i uniknęłam ich, wślizgnęłam się za Hectora i z uwagą, jakby to był bezcenny artefakt, ułożyłam wewnątrz torebki portfel, który Hector tam wetknął.

„Wszystko w porządku, Sadie?” - zapytał Luke, a moje oczy powędrowały do niego.

„Świetnie, wspaniale, cudownie” - skłamałam, złapałam piwo i pociągnęłam długi łyk.

Poczułam na sobie wzrok Hectora, ale zwróciłam uwagę na śledzenie kciukiem etykiety na butelce i starałam się by mi nie drżała dłoń.

„Mamita, spójrz na mnie”.

Moje oczy podniosły się na Hectora.

Jego brwi złączyły się.

„Nie czujesz się dobrze” - powiedział.

Z peryferyjnego widzenia zobaczyłam, że Ava i Luke patrzą na siebie, ale byłam zbyt zajęta okłamywaniem Hectora, żeby zwrócić na to uwagę - „Myślę, że malowanie salonu po prostu mnie uderzyło, z całym jedzeniem i piwem. Nagle jestem zmęczona.”

„Idę do łazienki. Sadie, nie musisz iść do łazienki?” - zapytała nagle Ava.

Potrząsnęłam głową, zbyt ześwirowana, by złapać jej aluzję. Ręka Hectora powędrowała do tylnej kieszeni jego dżinsów.

„Zabierzemy cię do domu” - powiedział.

Moja głowa podskoczyła do niego.

„Nie!” - zawołałam, jego zwężone oczy podeszły do mnie i starałam się uspokoić – „Nie. Dobrze się bawisz, wszyscy dobrze się bawią. Właśnie przyniosłam więcej piwa. Wypijemy je i pójdziemy.”

Ava spojrzała na Luke’a, zsunęła się ze stołka i udała się do łazienki.

Hector wyciągnął portfel i również wziął ze stołka.

„Zapłacę rachunek, więc będziemy gotowi do wyjścia.”

Podszedł do baru, patrzyłam, jak się zatrzymuje i zdałam sobie sprawę, że mój szczęśliwy blask już dawno zniknął, a moje serce naprawdę bolało.

„Natalie była przed tobą, Sadie” - powiedział Luke.

Oderwałam oczy od Hectora i spojrzałam na Luke’a, aby zobaczyć, że mnie obserwuje.

„Co?” - zapytałam.

„Nie wiem, co powiedziała, żeby cię wystraszyć, ale zgaduję, a ty musisz wiedzieć, że Natalie była przed tobą.”

Zacisnęłam usta. Nie będę rozmawiała o tym z Lukiem Starkiem. Ralphie, tak. Daisy, tak. Dowolna Rockowa Laska, tak. Luke Stark, absolutnie nie. Upiłam kolejny łyk piwa i patrzyłam wszędzie, tylko nie na Luke’a.

„Hector nie powiedział, co się stało, kiedy pracował z twoim tatą. Wszyscy myślimy, że przy obecnym stanie rzeczy coś mieliście. Cokolwiek to było, to w jaki sposób byliście razem kiedy byłaś w biurze tego dnia, nie było specjalne, co oznacza, że nie było tego, kiedy był z Natalie.”

Skinąłam głową do Luke’a, wiedząc, że z jakiegoś powodu nie poczułam się przez to ani trochę lepiej, ale niestety nie skończył.

„Wiesz, że byłem tam tamtej nocy” - powiedział cicho.

Moje serce podskoczyło, przełknęłam i powiedziałam - „Proszę, Luke …”

„Nigdy nie widziałem takiego mężczyzny. Czułem się tak, z Avą, ale nigdy tego nie widziałem. Nie był szczęśliwy, kiedy byłaś nieprzytomna, i był mniej szczęśliwy, kiedy nie pozwolono mu pozostać podczas badania, dopóki nie odzyskasz przytomności. To wszystko, o co prosił, odmówili. Stracił kontrolę, działał na siłę i ja i ochroniarz musieliśmy go zabrać. Myślę, że po zobaczeniu tego, cokolwiek miał z Natalie, jest gównem w porównaniu z tym, co czuje do ciebie.”

Jakoś, nie wiedziałam dlaczego i nie chciałam w tej chwili tego przetwarzać (zwłaszcza nie z Lukiem), to co powiedział sprawiło, że moje serce zabolało bardziej.

„Myślę, że myliłam się, że chcę skończyć piwo. Jestem naprawdę zmęczona. Mam zamiar poprosić Hectora, żeby zabrał mnie do domu” - powiedziałam Luke’owi.

„Sadie” - zaczął, ale zsunęłam się ze stołka i podeszłam do Hectora.

Stał plecami do mnie i rozmawiał z kimś, kogo nie widziałam. Podeszłam blisko, uniosłam rękę, żeby dotknąć jego ramienia, ale znieruchomiałam, gdy usłyszałam, co mówi mężczyzna.

„… pieprzony certyfikat za przybicie małej Townsenda.”

Gdzieś na skraju mojego umysłu zdałam sobie sprawę z opóźnieniem, że Hector nie tylko stał przy barze. Stał wyprostowany sztywno przy barze, jego ciało było solidne jak skała.

Mężczyzna, którego nie mogłam zobaczyć, ciągnął dalej i dotarło to również do krawędzi mojego umysłu, jego głos brzmiał bardziej niż trochę pijany.

Mężczyzna huknął i praktycznie krzyknął - „Trzepiesz dupę Lodowej Księżniczki! Gówno! Za każdym razem, gdy pojawiały się jej zdjęcia z monitoringu, walczyliśmy o szansę zrobienia kopii. Do nich najczęściej trzepaliśmy konia w historii. A ty ją przybijasz. Chavez, to czyni cię legendą.”

Obie moje ręce powędrowały do czoła, palce wśliznęły się we włosy, ale ledwo skończyłam ten manewr, gdy pięść Hectora błysnęła, połączyła się i mężczyzna upadł u jego stóp.

Hector go nie lubił leżącego. Pochylił się, podniósł go za koszulę i popchnął do tyłu, aż mężczyzna uderzył o framugę drzwi do drugiego pokoju. Hector odciągnął go tylko po to, by ponownie go w nią brutalnie uderzyć, tak brutalnie, że jego głowa zgrzytnęła na ramie.

„Co do cholery!” - krzyknął mężczyzna. Odskoczyłam i pobiegłam do lewej strony Hectora. Widziałam, jak Luke materializuje się po jego prawej stronie, a mężczyzna w czarnej koszulce Lincolna z długimi rękawami stał za nim.

Hector nas nie zauważył i zbliżył twarz do twarzy mężczyzny.

„To moja pierdolona kobieta, o której mówisz” - warknął, a potem cofnął się, zabierając mężczyznę ze sobą i ponownie wcisnął go w futrynę.

„Hector” - szepnęłam, kładąc dłoń na jego przedramieniu, ale on nawet na mnie nie spojrzał.

Mężczyzna również położył ręce na przedramionach Hectora – „Chryste, człowieku, dawałem ci pieprzony komplement!”

Hector przesunął się, a potem znów zbliżył do jego twarzy i warknął - „Mówiąc mi, że waliłeś konia do jej zdjęcia? Co się z tobą kurwa dzieje?”

„Hector, uspokój się” - powiedział cicho Luke.

„Zabierzcie to na zewnątrz” - wtrącił się facet Lincolna.

„Co się dzieje?" - zapytała Ava zza mnie.

„Hector puść go” - zignorowałam Avę i zbliżyłam się do Hectora.

Hector nie pozwolił mu odejść, a twarz mężczyzny zaczęła czerwienić się lub bardziej się zaczerwieniła.

„Kurwa, przepraszam. Nie sądziłem, że będziesz wpadniesz w szał. Chryste. Przepraszam, dobrze?”

Hector rzucił mu dobre, stare, Palące Spojrzenie, po czym cofnął się, puszczając kolejny raz. Potem zwrócił się do mnie ze Spojrzeniem i rozkazał - „Weź nasze gówno. Wychodzimy.”

Pomyślałam, że najlepszym posunięciem w tym momencie jest „wziąć swoje gówno” i od razu. Co zrobiłam. Chwyciłam torebkę i pomachałam na pożegnanie Avie i, z nieco większym wahaniem, Luke’owi. Hector pochylił się i wyciągnął kaski spod stołu, gdy zobaczyłam przechodzącą Natalie z bladą twarzą i oczami wpatrzonymi we mnie. Mogłabym przysiąc, że wyszeptała bezgłośnie słowa - „Przepraszam, myliłam się”, a potem odeszła, kiedy Hector się wyprostował.

Nie miałam okazji tego przetworzyć. Hector rzucił mi kask, złapałam go, przysunął się, owinął ramię wokół mojej szyi i mocno poprowadził mnie na motor.

„Może powinieneś się uspokoić, zanim wsiądziemy na motor” - zasugerowałam, kiedy zatrzymaliśmy się przy jego motocyklu, a on zabrał rękę.

Oczy Hectora spoczęły na mnie - „Następnym razem, gdy wyjdziemy, nie będę miłym facetem i nie wycofam się. Założysz jebany podkoszulek.”

Wybałuszyłam oczy.

Jak to dotyczy mnie?

„Teraz chodzi o mnie?” - zapytałam.

„Podeszłaś za mną, poczułem twoje perfumy. Słyszałaś go jak mówił o tobie. Więc tak, chodzi o ciebie. Cała ta pieprzona rzecz udwadnia mój pieprzony punkt widzenia” - odpalił.

„To bardzo dziwna logika, Hectorze Chavez.”

„To ma dla mnie sens.”

„Cóż, może nie powinieneś się ze mną spotykać” – odpowiedziałam - „Może powinieneś spotkać się z kimś innym, o którym ludzie nie będą mówić. A co z Natalie? Spotkałam ją dziś w barze. Wygląda na miłą dziewczynę. Nie, czekaj, ją już przeleciałeś!” - krzyknęłam.

Hector zbliżył się, czułam jego wściekłość, nie musiałam tego widzieć i wycofałam się, aż poczułam motor.

„Dios mio” – syknął - „Natalie. Dlatego wyglądałaś, jakby ktoś przejechał twojego szczeniaka, kiedy wróciłaś do stołu.”

„Pewnie, że tak!”

„Co ona, kurwa, powiedziała?”

„Żeby uważać na ciebie, byłeś podrywaczem i że twój świt nie był starożytną historią, jak próbowałam jej to powiedzieć, skoro miałeś ją sześć tygodni temu.”

Podniósł rękę, rozczesał palcami włosy, po czym ponownie opadł na bok.

„I to cię wkurzyło?” - zapytał, brzmiąc teraz jednocześnie na wściekłego i zakłopotanego.

Otworzyłam i zamknęłam usta dwa razy, zanim krzyknęłam - „Tak!”

„Nienawidzę ci tego mówić, mamita, ale nie byłem prawiczkiem” - powiedział mi sarkastycznie.

„Odlicz wstecz, Hector. Sześć tygodni. Sześć tygodni!” - krzyknęłam.

„Tak? Więc?

„Sześć tygodni temu od dziś wieczorem, zostałam zgwałcona!”

Jego ciało zupełnie się nie ruszało. Ja nie mogłam dalej iść, oddychałam zbyt ciężko. Kiedy się odezwał, jego głos był znacznie cichszy, ale wciąż słyszałam na krawędzi gniewu.

„Sadie, nie pieprzyłem Natalie, kiedy byłaś gwałcona”.

„Noc przed?” - warknęłam.

Potrząsnął głową, ale zrobił to gwałtownie, wciąż wściekły, ale teraz w jego głosie była nutka zniecierpliwienia - „Nie pamiętam, kurwa”.

„Mówi, że miałeś tam połowę kobiet.”

„Prawdopodobnie ma rację.”

Odsunęłam się od niego i odetchnęłam - „O mój Boże”.

Podszedł bliżej, zabierając odrobinę miejsca, które zyskałam - „Sadie, mamy dwie możliwości. Możesz mi wymienić wszystkich mężczyzn, którzy mieli twoje majtki, o czym nie chcę, kurwa, wiedzieć, i mogę zwrócić ci tę przysługę, której, zaufaj mi, mamita, nie chcesz wiedzieć. Albo możemy iść dalej, ty i ja, przeszłość jest pieprzoną historią. Wybieraj. Teraz. Ja też nie będę żył pod groźbą tej pieprzonej bomby zegarowej.”

Odwróciłam się - „Zabierz mnie do Ralphiego i Buddy’ego”

Jego palce owinęły się wokół mojego bicepsa i przyciągnął mnie z powrotem do siebie.

„Nie ma mowy. Śpisz w moim łóżku.”

„Zabierz mnie do Ralphiego i Buddy’ego!” - krzyknęłam.

„Nie” - odgryzł się.

Wyszarpnęłam swoje ramię z jego dłoni.

„Dobra” – warknęłam – „Jedźmy do domu.”

Pochylił się na bok i zaczepił kask o uchwyt motoru. Potem obie jego ręce dotknęły mojej szyi. Odchyliłam głowę do tyłu i spojrzałam na niego.

„Powiedziałam, jedźmy do domu” - powtórzyłam.

„Nawet nie słyszysz, co wydobywa się z twoich ust.”

„Tak?” - zapytałam słodko-sacharynowym głosem – „Oświeć mnie. Co wychodzi z moich ust?”

„Powiedziałaś zabierz mnie z powrotem do Ralphiego i Buddy’ego, a potem nazwałaś moje miejsce domem.”

Na tę sprytną, przerażającą i zmieniającą życie obserwację wzięłam słyszalny, bardzo zszokowany oddech, ale on mówił dalej - „Jak długo zajmie, zanim to gówno dotrze do ciebie?”

Postanowiłam, że najlepiej będzie milczeć i po prostu patrzeć i tak właśnie zrobiłam.

Ręce Hectora odsunęły się od mojej szyi; ponownie przechylił się w bok i złapał kask.

„Załóż kask” - rozkazał ostrym i wciąż mocno przerywanym głosem – „Nie obchodzi mnie to, czy jesteś gorąca, mokra i dysząca albo wkurzona jak diabli, śpisz obok mnie, w moim łóżku, w domu.”

Bez przyzwoitej riposty (a przynajmniej takiej, która dorównałaby jego) i bez innego wyboru, „założyłam kask”, wsiadłam na jego motor za nim, a on wyskoczył na ulicę tak szybko, że luźny chwyt, który miałam ześliznął się z jego talii i musiałam pochylić się bliżej i owinąć wokół niego ramiona.

Czy to nie było po prostu świetne?

 


 

17 komentarzy:

  1. Dziękuję ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostro! 😜 Dzięki za rozdział ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję...Chociaż ja rozumiem myślę że czasem naprawdę przesadza

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję! 😍 Myślałam że skoro się tak uroczo rozdział zaczął to myślałam że zostanie w takiej formie, ale kurcze myślę że fakt, że są tak młodą parą to będą takie sytuacje występować. Trochę oboje mnie zawiedli😣 Sadie tym że ocenia po ilości partnerów a Hector całą swoją postawą. Był trochę zbyt agresywny. Na szczęście oboje chociaż podświadomie wiedzą że są dla siebie nawzajem domem. 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. A czy ktoś wie czy wyszła część o Dariusie ? Bardzo ciekawi mnie ten bohater a dostajemy o nim tak mało 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Darius jest w części z Ally.

      Usuń
    2. Ale nie jako główny amant niestety 🙈

      Usuń
    3. Fajnie jakby była cała książka poświęcona jemu 😊

      Usuń
    4. Z tego co się zdołałam dowiedzieć ta seria kończy się na książce o Ally, ale Darius powinien dostać własne 5 min w innej serii. Nie mam tylko pojęcia w której i czy takowa już powstała 😔 Ktoś coś?

      Usuń
    5. Po Ally jest jeszcze część z Sherleen

      Usuń
    6. A mogę prosić o tytuł (angielski)

      Usuń
  6. Taka trochę dziecinada, ile ona ma lat? 24? 😡

    OdpowiedzUsuń
  7. nie wiem po co On Ją zabrał w miejsce gdzie zaliczył tyle lasek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony prawda ale z drugiej no trudno unikać takich miejsc XD

      Usuń
  8. Jakoś tak, zawsze liczę że te dziewczęta jakoś będą bardziej chciały walczyć o niezależność i nic tym facetom nie ułatwia :) ale i tak miło się czyta :)

    OdpowiedzUsuń