środa, 31 marca 2021

28 - Jestem Sadie

 

ROZDZIAŁ XXVIII

Jestem Sadie

 

Hector

 

 

„Znajdź ją” - powiedział Seth Townsend do ucha Hectora.

Hector zacisnął szczęki, oczy miał wpatrzone w Eddiego, jego ciało było napięte.

„Jerry, Glover i Cordell zniknęli z radaru od wczorajszego nalotu. Całą noc cały zespół i połowa DPD wywracali Denver na lewą stronę. Żadnego pieprzonego znaku. Masz jakieś pieprzone wskazówki, dokąd ją zabiorą?” - Hector, nienawidząc swojej potrzeby wykonywania tego telefonu, podkreślał każde słowo.

Minęły godziny, odkąd dostał telefon, że Sadie została złapana. Nie było żadnego znaku, żadnego słowa, a teraz strach był stałym, gorzkim bólem w żołądku.

„Podobno jesteście najlepsi, chłopcy. Jak to się, kurwa, stało?” - warknął Seth.

Hector nie wiedział, jak mu odpowiedzieć. Zadawał sobie to samo pieprzone pytanie przez ostatnie pięć godzin.

„Jej komórka jest namierzana, zostawiła ją na stole w klubie. Włożyliśmy urządzenie do jej szminki, musiała ją zostawić w domu. Facet, który ją pilnował, opuścił swoją pozycję, ale ostrzegł ją, że idzie, wyjaśnił, kiedy wróci i powiedział, żeby siedziała. Była z czternastoma osobami, ale odeszła od stołu sama. Jedna z dziewcząt i mężczyzna próbowali podążać za nią, ale zostali zatrzymani przez tłum. Świadek, który próbował jej pomóc, powiedział nam, że powiedziała mu, że podano jej pigułkę gwałtu, była oszołomiona i nie panowała nad sobą. Został uderzony w bok głowy kolbą pistoletu, stracił przytomność i Sadie została porwana.”

„Dlaczego ciebie z nią nie było?” - przyciął Seth.

„Ponieważ polowałem na twoich zbuntowanych żołnierzy” - odparł Hector.

„Oni są zbuntowani, bo Sadie jest z tobą” - odparł Seth.

Hector stracił cierpliwość i panowanie nad sobą - „Są zbuntowani, bo są dupkami, Seth. Nie obrzucaj mnie tym gównem. Ta cała wyprawa jest twoja, od Balducci w dół. Zostawiłeś ją samą, bez ochrony. Wiedziałeś, że Balducci zechcą się zemścić, miałeś do dyspozycji chłopców i zostawiłeś ją narażoną. Postawiłeś ją w takiej pozycji, a ja od sześciu tygodni, kurwa, pracuję, próbując ją wyciągnąć.”

„Chavez …”

„Została zgwałcona, pobita, porwana, teraz dwukrotnie, raz przez ciebie, przypomnę ci. Dowiedziała się, że jej matka została zabita, podpalono jej pierdoloną galerię i została odurzona. Trzymała się, ale może być, kurwa, złamana. Po tym wszystkim, każdy by się kurwa załamał.”

„Chavez …”

Hector przerwał mu, jego głos zniżył się i zadrżał od groźby - „Seth, jak znajdę ją, a oni ją złamali, zapłacisz.”

Kiedy Seth znów się odezwał, jego głos też się zmienił, stał się cichy - „Hector …”

„Bez żartów. Zapłacisz” - powtórzył Hector.

Drzwi otworzyły się do gabinetu Lee i Lee wsunął do środka górną część ciała, ale nie wszedł i nie zdjął dłoni z klamki.

„Dzwonili. Darius zauważył BMW Jerry’ego na parkingu Hyatt Place Hotel, przy Porcie Lotniczym Denver.”

„Ktoś jest blisko?” - zapytał Eddie, już ruszając dookoła biurka.

„Marcus zmierza w tamtą stronę” - odpowiedział Lee – „Powiedział, że będzie za pięć minut.”

„Hector, co się dzieje?” - zapytał Seth do ucha.

„Mamy trop” - odpowiedział Hector do Setha - „Módl się, żeby nie została złamana.”

Następnie zamknął telefon i ruszył w kierunku drzwi – „Zaczynamy.”

*****

Sadie

Cordell rzucił mnie na łóżko.

Przetoczyłam się i przerzuciłam na drugą stronę. Odciął mi wyjście, ja zwróciłam się w lewo (poszedł za mną), potem w prawo (znowu poszedł!), A potem zatrzymałam się i gapiliśmy się na siebie. Glover zatoczył się, zamykając za sobą drzwi. Jego oczy powędrowały do Jerry’ego, który nadal leżał na podłodze, ale teraz się poruszał.

Wspaniale.

Po prostu świetnie!

Wtedy oczy Glovera spoczęły na mnie i warknął – „Co się dzieje, do cholery?”

Spojrzałam na niego, a potem położyłam ręce na biodrach i powiedziałam - „Żartujesz sobie ze mnie?”

Glover i Cordell spojrzeli na mnie.

Znałam ich obu.

Podobnie jak Jerry, Cordell pracował dla mojego ojca od lat, nie znałam go zbyt dobrze, ale rozmawialiśmy, ponieważ, cóż, był w pobliżu i nie rozmawianie byłoby niegrzeczne. Glover był nowym rekrutem od kilku miesięcy przed upadkiem mojego ojca. Obaj byli przystojni, wysportowani, dobrze ubrani i zadbani.

Wszystko to przemknęło mi przez głowę w mgnieniu oka.

Ale przede wszystkim myślałam o tym, że miałam dość.

Skończyłam.

Skończyłam!

Czy powiedziałam skończyłam?

„Poważnie!” - wyrzuciłam ręce – „Czy myśleliście, że po prostu, nie wiem ... co myśleliście, że zrobię?”

Gapili się na mnie.

„Oszołomiliście mnie!” - krzyknęłam.

Ciało Glovera drgnęło, a jego oczy skierowały się na Cordella, a ja patrzyłam, jak brwi Cordella ściągają się razem.

Wtedy Cordell syknął – „Jezu, Sadie, ciszej.”

„Zamierzacie otruć mojego ojca, tak jak zrobiliście to z Harveyem?” - warknęłam, a Cordell i Glover spojrzeli po sobie, podczas gdy Jerry podciągnął się do pozycji siedzącej. Później dotarło do mnie, że spojrzeli na siebie zmieszani. Ponieważ byłam w pełnym syku, niestety wtedy tego nie zauważyłam.

„Tak? Chcecie?” - pchnęłam.

Wszyscy milczeli.

„Cokolwiek” - warknęłam i położyłam ręce z powrotem na biodrach - „Zagrajmy w otwarte karty, zawrzyjmy, kurwa, interes. W porządku?”

Cordell i Glover po prostu patrzyli na mnie, jakbym był jakąś nieznaną istotą, jeszcze nieodkrytą, a nie jakbym był kimś, kto podał im kawę więcej niż jeden raz.

„Potrzebuję ładnych ubrań” – ciągnęłam – „Nie polecę lotem międzynarodowy bez dobrego ubrania. Zadzwonimy do mojego ojca. Otrzymam informacje o koncie na Kajmanach. Wszyscy pojedziemy na wycieczkę. Możecie to mieć. Wszystko. Każdy grosz. Po prostu obiecajcie, że na koniec pozwolicie mi odejść i obiecacie, że nie otrujecie mojego ojca ani go w żaden sposób nie skrzywdzicie.”

Brwi Glovera uniosły się w górę i Jerry niepewnie podniósł się na nogi.

„Sadie …” - zaczął Jerry.

„Ty się, kurwa, zamknij. Jestem zmęczona rozmową z tobą” - ucięłam Jerry’ego, najwyraźniej nie zmęczona rozmową z nim, ciągnęłam – „A tak przy okazji, jesteś słodki, ale całujesz do bani.” – Tak utknęłam w swoim syczącym napadzie, że się rozkręcałam, spojrzałam z powrotem na Cordella, a potem na Glovera, obu brwi były na linii włosów po moim komentarzu o „pocałunku do bani”. Zignorowałam to i nie przestawałam mówić – „Dzwonię do ojca, ostrzegam go przed trucizną, żebyście wy dupki i tak go nie zabili, tylko dlatego, żeby być dupkami, a on daje mi numery kont.”

„O czym ona mówi?” - zapytał Glover Cordella.

Cordell wzruszył ramionami.

To była moja kolej, żeby się gapić.

„Co masz na myśli pytając, o czym ja mówię? Jerry otruł Harveya Balducci i powiedział mi, że jeśli nie będę z nim spać, to doda ten sam specjalny sos do śniadania mojego ojca” - poinformowałam Glovera i Cordella.

Obaj odwrócili się do Jerry’ego.

„Jerry?” - Cordell zawołał i coś w pokoju sprawiło, że wyrwałam się z syczenia i zaczęłam zwracać uwagę - „Myślałem, że wykonujemy zlecenie Setha. Wyciągamy Sadie ze złej sytuacji, uwalniamy ją od Chaveza. Co to, kurwa, jest? - zapytał Cordell, odwracając się ode mnie w stronę Jerry’ego.

Jerry był blady. Na szczęście dla mnie, zaczęło mi świtać.

„Pracował z Donnym Balducci” - powiedziałam Gloverowi i Cordellowi.

Oczy Jerry’ego spoczęły na mnie - „Zamknij się, kurwa”.

O mój.

Ponieważ sprawy wydawały się nieco zagmatwane, a Cordell i Glover nie zwracali na mnie zbytniej uwagi, powinnam powoli ruszyć w kierunku drzwi.

Więc to właśnie zrobiłam.

Ale mówiłam dalej.

„Konta na Kajmanach” - powiedziałam do Jerry’ego, kiedy to do mnie dotarło - „Balducci chciał pieniędzy na tych kontach. Zemsta na moim ojcu. Miałeś dostać swój udział, prawda?”

„Zamknij się, kurwa!” - Jerry krzyknął, zaczynając zbliżać się do mnie, ale Cordell i Glover ruszyli, ogradzając go, więc zatrzymał się.

„Mickey Balducci zabił moją matkę” - oznajmiłam wszystkim - „Mój ojciec pomścił jej śmierć. Bracia Balducci chcieli odwetu. Jerry z nimi pracował.”

Cordell i Glover nie poruszyli się, ale oczy Jerry’ego były utkwione we mnie, a jego twarz wykrzywiła wściekłość.

„Ty pieprzona suko” - syknął, a ja powoli szłam do drzwi, ale z jakiegoś dziwnego powodu Jerry pogubił się kompletnie i całkowicie i mówił dalej - „Ja byłem chłopcem Setha. Ja. Potem pojawia się pieprzony Chavez i Seth myśli, że jego gówno nie śmierdzi. „Hector to…” i „Hector tamto…” jakby chodził po wodzie. Wszyscy wiedzieli, że kiedy Bernie odejdzie, a Seth zdecyduje się na nowego chłopca, ten nowy chłopak cię dopadnie. Wszyscy. Wszyscy nad tym pracowaliśmy, wszyscy tego chcieliśmy. Wiedzieliśmy, że jedynym, któremu Seth by zaufał, był jego syn. Ten, który zajmie jego miejsce, kiedy przejdzie na emeryturę. To byłem ja, dopóki nie pojawił się pieprzony Chavez.”

I nie mogłam się powstrzymać, jego słowa tak mną wstrząsnęły, że zatrzymałam się i patrzyłam na niego z otwartymi ustami.

„Wtedy Chavez nas wypieprzył” - warknął Jerry, kierując oczy na Cordella i Glovera – „On was też wypieprzył. Sprawił, że Seth wyglądał na głupka i przeleciał nas wszystkich.”

„Nie wiem jak ty, ale ja wciąż zarabiam” - odparł Glover.

„Ty głupku, myślisz, że Seth kwalifikuje się do zwolnienia warunkowego po latach?” - Jerry dźgnął, ale Cordell mu przerwał – „Tak, i po tych latach, przez które on cię wywyższał, uczynił cię swoim chłopcem, teraz go wypieprzyłeś. Więc powiedz mi, Jerry, kto jest głupi?”

Wtedy Glover zauważył pełnym niedowierzania głosem – „Cholera, Jerry, oszołomiłeś Sadie? Jezu, Seth będzie wkurzony.”

„Tak jak powiedziałem. Głupi, kurwa” - wtrącił Cordell.

„Pierdol się!” - Jerry krzyknął w twarz Cordella.

„Pieprz mnie” - odparł Cordell.

O mój.

Nie układało się to dobrze dla Jerry’ego, ale także (co ważniejsze) nie miałam pojęcia, co to dla mnie oznacza.

Wtedy wszystko stało się naraz.

Jerry zaatakował Cordella, wiedziałam, że to nie po to, żeby z nim walczyć, ale żeby mógł go pokonać i dostać się do mnie.

Odskoczyłam i pobiegłam do drzwi, położyłam rękę na klamce, ale gwałtownie otworzyły się, kiedy to zrobiłam. Straciłam równowagę i wylądowałam na tyłku.

Marcus i Afroamerykańskie Ciacho wpadli do pokoju z podniesioną bronią i krzyczeli.

Cordell i Glover obrócili się, wyciągnęli broń i zaczęli krzyczeć.

Jerry przeskoczył łóżko i rzucił się w moim kierunku.

Zerwałam się na równe nogi, wykręciłam się, złapałam pierwszą rzecz, jaką mogłam znaleźć, czyli lampę, i odwróciłam się, by zobaczyć, że jest prawie na mnie.

„Stój!” - wrzasnął Marcus, ale Jerry się nie zatrzymał.

Zamachnęłam lampą w chwili, gdy padł strzał. Uderzyłam Jerry’ego w ramię lampą i upadł, ale jego ręce powędrowały do jego uda, gdzie krew ciekła z rany postrzałowej.

„Nie ruszaj się” - rozkazał Marcus, zbliżając się do Jerry’ego, podczas gdy Afroamerykańskie Ciacho wciąż walczył z Cordellem i Gloverem.

Stałam, ściskając lampę i oddychając, jakbym biegła w wyścigu.

„Sadie, wszystko w porządku?” - zapytał Marcus.

Odstawiłam lampę i położyłam ręce z powrotem na biodrach.

„Nie… jestem w porządku. Nie. Mam dość porywania. Hector prawdopodobnie świruje!” - krzyknęłam.

Marcus nie spuszczał oczu z Jerry’ego, ale mógłbym przysiąc, że jego usta drgnęły, jakby walczył z szerokim uśmiechem.

Teraz, naprawdę, poważnie, na wszystko, co święte, niech ktoś mi powie, co w tym do licha było zabawnego?

Spojrzałam na Afroamerykańskie Ciacho i wyglądał, jakby też był rozbawiony.

„Co jest, kurwa, zabawne?” - krzyknęłam.

„Może powinnaś usiąść, kochanie” - zasugerował Marcus.

„Nie chcę usiąść. Chcę kawy. I brioche z marmoladą” - warknęłam, a potem spojrzałam na Afroamerykańskie Ciacho i zdałam sobie sprawę, że wciąż jest w napięciu z bronią w ręku i prawdopodobnie powinnam coś z tym zrobić.

„Um… Afroamerykańskie Ciacho?” – zawołałam - „Oni są okej. Są ze mną.”

Cordell, który również był Afroamerykaninem, nie odrywał oczu od Afroamerykańskiego Ciacha i zapytał - „Czy ona mówi do ciebie czy do mnie?”

„Nie mam pieprzonej wskazówki” - odpowiedział Afroamerykańskie Ciacho.

„Znam twoje imię, Cordell. Cholera, znam cię od lat. Rozmawiam z innym Afroamerykańskim Ciachem w pokoju” - wyjaśniłam.

Marcus (nie żartuję) zaczął się śmiać.

Śmiać się!

„Jestem Darius” - powiedział Afroamerykańskie Ciacho.

Nie mając nic więcej do powiedzenia (i nie chcąc być niegrzeczną), odpowiedziałam - „Cześć, Darius”.

Potem pomachałam na dokładkę.

„Kim ty jesteś?” - usłyszałam z dołu i spojrzałam, by zobaczyć, że Jerry patrzy na mnie, jakby nigdy wcześniej mnie nie widział.

I wtedy wiedziałam.

Wiedziałam dokładnie, kim jestem.

Tak więc, ponieważ wiedziałam, powiedziałam Jerry’emu - „Jestem Sadie.”

Przyjechała policja, a następnie przyjechała dyrekcja hotelu i ochrona. Poprawiłam pasek, włożyłam buty i siedziałam w hotelowym krześle przy biurku, z w końcu zdjętymi kajdankami i miałam właśnie przyłożyć filiżankę kawy do ust, kiedy przybyli Hector, Eddie i Lee.

Hector zatrzymał się tuż za drzwiami, rozejrzał się po pokoju, znalazł mnie, obejrzał od stóp do głów, po czym przeniósł się do Jerry’ego, który leżał teraz na łóżku z hotelowymi ręcznikami owiniętymi wokół nogi i strzegącym go umundurowanym policjantem.

Hector nie kazał wszystkim wyjść i się nie ruszył. Jego ciało było twarde, a oczy piekące, a ten żar był skierowany na Jerry’ego. Wtedy zobaczyłam, jak zaciska mu się szczęka, a mięsień porusza się na jego policzku.

O mój.

Postawiłam filiżankę kawy na spodku na biurku i szybko przeszłam przez pokój w kierunku Hectora.

Kiedy podeszłam wystarczająco blisko, ręce Hectora dotknęły moich bioder, ale nie spojrzał na mnie, jego ciemne, gniewne oczy utkwione były w Jerry’m.

„Zamierzam sukinsyna …” - zaczął, ale przycisnęłam się do niego i położyłam dłoń na jego ustach, a resztę stłumiłam.

„Policja” - ostrzegłam, ale jego ręka wyszła z mojego biodra, jego palce owinęły się wokół mojego nadgarstka i ją odsunął. Zanim zdążył się odezwać, szybko powiedziałam - „Nic mi nie jest, naprawdę nic mi nie jest. Wszystko jest w porządku.”

Jego palące oczy zwróciły się do mnie. Wolną rękę podniosłam do jego twarzy.

„Kochanie, nic mi nie jest” - szepnęłam.

Patrzył na mnie przez sekundę, potem dwie, potem trzy, jego oczy skanowały moją twarz, czytając. Podniosłam się na palcach i jeszcze bardziej zbliżyłam się do jego ciepła.

„Hector, kochanie, nic mi nie jest” - powtórzyłam cicho.

Nagle puścił mój nadgarstek, jego ramiona objęły mnie, przygniatając mnie do siebie, a jego usta dotknęły moich w długim, mocnym pocałunku z zamkniętymi ustami. Kiedy jego usta oderwały się od moich, wtulił twarz w moją szyję, a jego ramiona stały się jeszcze mocniejsze.

„Kurwa” - powiedział przy mojej szyi.

Owinęłam ramiona wokół jego ramion i przytuliłam go do siebie, myśląc, że najlepiej będzie mu jeszcze nie mówić, że nie mogę oddychać.

W końcu jego ramiona rozluźniły się, podniósł głowę i wzięłam głęboki oddech.

„Przepraszam, Chavez, musimy zadać Sadie kilka pytań” - umundurowany funkcjonariusz powiedział z boku, kiedy sanitariusze przyszli z noszami.

Hector skinął głową, odeszliśmy, żeby ratownicy mogli zobaczyć Jerry’ego, a ja zerknęłam na łóżko, kiedy się ruszaliśmy.

Jerry wpatrywał się w Hectora oczami pełnymi nienawiści. Jego oczywiste emocje sprawiły, że byłam smutna, zła i szczęśliwa. Nie mogłam tego przetworzyć, było to zbyt skomplikowane, więc postanowiłam o tym nie myśleć, dopóki… no cóż, do nigdy.

Pomyślałam, że najlepiej o tym nigdy nie myśleć.

Wyszliśmy do holu (niestety z dala od mojej kawy) i zauważyłam, że gromadzi się tam Gorąca Drużyna. Darius był oczywiście częścią akcji ratunkowej. Lee i Eddie przyjechali z Hektorem. Luke był teraz z nimi, winda zabrzęczała i wyszli z niej Vance i Matt, ich oczy skierowały się prosto na mnie, gdy szli korytarzem w naszą stronę.

Umundurowany policjant musiał poczekać, aż Gorąca Drużyna przeprowadzi Ocenę Sadie. Dostawałam uściski, pocałunki w policzki, pocałunki w skronie i było dużo zatroskanych, ale pełnych ulgi męskich twarzy i szorstkich, zaciśniętych, kwadratowych szczęk. Zauważyłam, że wyglądali na zmęczonych, żaden z nich nie był ogolony i żaden z nich nie miał świeżego ubrania. W międzyczasie pojawili się Mace i Bobby i obaj (nawet Bobby) objęli mnie niedźwiedzimi uściskami.

Winda znowu zabrzęczała i detektyw Marker wyszedł, kiedy umundurowany funkcjonariusz zapytał zirytowany - „Czy mogę porozmawiać z Sadie?”

Dziwnie się czułam. Dobrze dziwnie.

Nie, to było cudownie dziwne.

Nie dlatego, że najwyraźniej spędzili ciężką noc, szukając mnie. Ale (nie chciałam tego przyznać, ale musiałam), ponieważ spędzili ciężką noc, szukając mnie.

I odetchnęli z ulgą, że znaleźli mnie żywą, no i nic bardzo złego mi się nie stało.

Troszczyli się o to i nie mieli nic przeciwko temu, kto o tym wie, nie personel hotelu i goście, policja czy ratownicy medyczni.

Twardzi faceci czy nie, byłam jedną z nich.

Nie byłam już panną Townsend. Byłam Sadie, Rockowa Laska.

Jak wspaniale to było?

„Spisałeś jej zeznanie?” - zapytał detektyw Marker, podchodząc do mnie z uśmiechem.

„Próbuję” - odpowiedział umundurowany policjant.

„No, kurwa, chłopcze, załatw to, żeby mogła wrócić do domu” - warknął detektyw Marker.

Oficer spojrzał w sufit.

Wcisnęłam się w Hectora, jego ramię owinęło się wokół mojej szyi i wciągnął mnie głębiej w swój bok, częściowo w jego przód. Oficer zadawał mi pytania, a ja odpowiadałam, opowiadając swoją historię. Oczywiście nie myślałam jasno, biorąc pod uwagę wszystko, co się wydarzyło. Gdybym pomyślała, mogłabym poprosić o prywatność, zanim opowiedziałam Hectorowi, jak oszukałam Jerry’ego. Gorąca Drużyna najwyraźniej uznała moją taktykę za zabawną. Hector, sądząc po prądach wirujących po sali, absolutnie nie.

Pospiesznie przeszłam przez resztę, oficer skończył kilkoma pytaniami, detektyw Marker zadał jeszcze kilka, aż w końcu oficer zamknął swój notatnik, skinął głową i poszedł.

W tym czasie do Gorącej Drużyny i Marcusa dołączyli Tom, Hank i Monty. Dostałam jeszcze kilka uścisków i pocałunków w policzki i wszyscy staliśmy w korytarzu z detektywem Markerem.

„Życie się toczy.” – Detektyw Marker spojrzał na mnie – „Wszyscy Balducci mówią. Wskazują na siebie palcami. To jest mylące jak diabli, a większość z tego to kłamstwa, ale z tego co rozumiem, byli naciskani przez zewnętrzne frakcje.” – oczy detektywa Markera przesunęły się na Hectora, a potem na Marcusa i mogłam powiedzieć, że kłamał, kiedy mówił – „Nie wiem kogo. Nie przejmuj się.” – jego oczy wróciły do ​​mnie – „Ci chłopcy i tak nigdy sobie nie ufali. Od tygodni budowali i łamali lojalność wobec siebie nawzajem i wobec innych. Marty był sprytny, wyprzedzając paczkę, udając lojalność wobec braci, ale zawierając zewnętrzne umowy. Donny poczuł presję, sprzymierzył się z Rickym i wiedział, że Jerry głównie patrzył na Setha i ciebie. Użył go, nakłonił Jerry’ego podejrzeniami co do Marty’ego, żeby pozbył się Harveya, słabego ogniwa, ale także po to, by zrzucić winę na Marty’ego. Nie wiem, jak do tego pasują Glover i Cordell, ale Cordell zawsze był lojalny wobec Setha, jestem zaskoczony, że był w to zamieszany.”

„Myślę, że Jerry okłamał go w kwestii tego, co robił. Wydawało się, że ani on, ani Glover nie wiedzieli, co się dzieje. Nawet nie wiedzieli, że Jerry mnie oszołomił. Myśleli, że robią coś dla mnie z rozkazu mojego ojca” - powiedziałam detektywowi Markerowi.

Detektyw Marker skinął głową – „Przynajmniej to ma sens” – powiedział, po czym podszedł bliżej – „Ricky, Donny i Jerry najwyraźniej wpadli na dobre. Ale musisz wiedzieć, nie mamy gówna na Marty’ego, nic, co się przyczepi. Ma się dobrze i zostanie zwolniony bez zarzutów.”

Cóż, czy to nie było po prostu świetne?

Mimo to musiałam się martwić o wrednego, szalonego, pieprzonego Balducci.

Przysunęłam się bliżej do Hectora i jego ramię zacisnęło się mocniej na mojej szyi.

Detektyw Marker spojrzał na Marcusa i Gorącą drużynę, a potem wrócił do mnie.

„Marty zawsze był mózgiem tej bandy. Nie podejrzewam, że będzie na tyle głupi, żeby zrobić cokolwiek z taką ochroną, jaka cię otacza. Niezależnie od tego gówna Seth jest groźną postacią, nawet w więzieniu. Mówi się nie tylko o tym, że masz ochronę Chaveza, Nightingale’a i policji w Denver, ale także Marcusa i Vito. Donny i Ricky są szalonymi sukinsynami, ale Marty dwa razy się zastanowi.” - Detektyw Marker ponownie spojrzał na Marcusa, a potem na mnie - „Nie jest w dobrej sytuacji. Część presji, jaką wywierali Chłopcy Balducci, oznacza, że ich ludzie i ich znajomi zostali ostrzeżeni w sposób nieokreślony lub zwerbowani. Jest naznaczony i nie jest w dobry sposób.” - Podszedł jeszcze bliżej i mruknął - „Twój chłopak zrobił dobrze” - Skinął głową do Hectora - „Byłoby praktycznie niemożliwe, aby Marty ponownie rozwinął biznes.”

To sprawiło, że poczułam się najbardziej niesamowicie lepiej i pomyślałam, że może powinnam kupić Hectorowi wyspę.

Detektyw Marker spojrzał prosto na Hectora i nie wiedziałam, czy mówił do Hektora, czy do mnie, kiedy skończył - „I tak dbaj o bezpieczeństwo”.

Winda z brzękiem otworzyła się i wypłynęła grupa Rockowych Lasek pod wodzą Daisy, Shirleen i Kitty Sue (Rockowe Laski, Pierwsza Generacja, według opowieści Kitty Sue). Sanitariusze przewożący Jerry’ego na noszach musieli się przez nie przepychać, gdy zostałam otoczona, przytulana, całowana, rozległ się śmiech ulgi, kilka łzawych oczu, a potem pojawił się Tex, dziko włosy, o dzikich oczach, najwyraźniej będąc na Polowaniu na Sadie.

Huknął - „Zejść mi z drogi!” - wepchnął się do mnie i przytulił tak mocno, że obie moje stopy wisiały nad podłogą. Ralphie i Buddy tam byli, Tod i Stevie, Duke i Dolores, Malcolm, Blanca pojawiła się z Glorią, Nancy przyjechała z siostrą Jet Lottie.

Wszyscy.

Wszyscy moi przyjaciele (i Lottie, której jeszcze nie poznałam).

W korytarzu hotelu.

Prawdziwi, z głębi serca przyjaciele.

Moi.

Zostałam wessana głęboko, bardzo głęboko, najgłębiej, w ciepłe, przejrzyste, wygodne, przytulne, bezpieczne wody i wiedziałam, że moja mama gdzieś się uśmiecha.

„Chryste, czy mogę dostać się do mojej jebanej dziewczyny?” - Hector warknął (głośno i wściekle), tłum zamarł, nawet gapie hotelu i ociągająca się policja, po czym rozsunęli się. On i ja byliśmy rozłączeni, ale teraz przeszedł, złapał mnie za rękę i odciągnął.

„Mamy podłogę do odnowienia” - mruknął w drodze do windy, oznaczając guzik, gdy tam dotarł.

Odwróciłam się do przyjaciół, uśmiechnęłam się i pomachałam. Drzwi się otworzyły, Hector wciągnął mnie do środka (bez, jak zauważyłam, uśmiechu ani machnięcia do nikogo).

Drzwi się zamknęły i bez wahania zwinął mnie do swojego przodu, jego dłoń weszła w moje włosy, jego głowa zbliżyła się do mojej, pochyliła się i dał mi gorący, naglący, ognisty pocałunek. W nanosekundę, zanim wtopiłam się w niego i wszystkie myśli wyleciały mi z głowy, pomyślałam (poprawnie), że nie będziemy odnawiać podłóg.

*****

„… noc, LC.” - usłyszałam szept Ralphiego.

„Później, Hector” - wyszeptał Buddy wkrótce potem.

Ciało Hectora poruszyło się lekko pode mną i mogłam wyobrazić sobie, jak kiwa brodą. Miałam zamknięte oczy i udawałam, że śpię, bo lubiłam być wtulona w ciepło Hectora na kanapie.

Kiedy moja ostatnia trauma się skończyła, Hector zabrał mnie do swojego domu, ale, jak się spodziewałam, nie do renowacji podłóg. Zabrał mnie prosto do swojej sypialni i mieliśmy Najlepszy Seks W Historii Ludzkości (moim zdaniem).

Wtedy, nie ma innego sposobu, aby to nazwać, prawie padł.

Zostałam z nim przez wiele godzin, kiedy spał. Czasami drzemałam. Czasami marzyłam. Czasami całowałam jego klatkę piersiową lub szyję, kiedy spał. Ale przede wszystkim po prostu przyzwyczajałam się do tego, że czuję się ciepło, bezpiecznie i szczęśliwie.

Obudził się, gdy zadzwonił Buddy, zapraszając nas na obiad.

Wzięliśmy prysznic (tak, razem!), zrobiliśmy „to” pod prysznicem, a potem położyliśmy się w łóżku, on miał na sobie jego obcięty dres, ja jedną z jego koszul flanelowych i majtki i trzymał mnie, gdy dzwoniłam do więzienia, aby porozmawiać z ojcem.

Cordell już powiedział, że wszystko w porządku. Rozmowa była krótka i niewygodna. Nie wiedziałam, co powiedzieć, mój ojciec też. Potem, mimo że starałam się tego nie robić, znów płakałam cicho w szyję Hectora. Trzymał mnie, kiedy to robiłam, a potem trzymał mnie, kiedy skończyłam.

Ubraliśmy się, poszliśmy do Ralphiego i Buddy’ego, Hector i ja zabraliśmy YoYo na długi spacer, zjedliśmy wczesną kolację, a potem rozłożyliśmy się przed telewizorem, żeby obejrzeć Veronicę Mars. Tym razem bez namysłu zagrzebałam się w boku Hectora i położyłam stopy na kolanach Ralphiego, żeby zrobił mi masaż. Żaden z mężczyzn nie zawiódł, ramię Hectora owinęło się wokół moich ramion, ręce Ralphiego były czystym niebem.

Po chwili zasnęłam.

Teraz, kiedy leżałam wtulona w jego twarde ciało, z głową na jego klatce piersiowej, zdecydowałam, że to mój trzeci najlepszy dzień w życiu.

„Mamita, wiem, że nie śpisz” - Głos Hectora dudnił nad moją głową, a jednocześnie dudnił w moim uchu przyciśniętym do jego klatki piersiowej.

Podniosłam się i przekręciłam, żeby na niego spojrzeć, wyciągając dłoń z mojej twarzy.

Wyglądał szorstko. Potrzebował fryzury, chociaż właśnie ją miał. Wrócił mu zarost, mimo że ogolił się zaledwie dziesięć godzin temu. Miał na sobie obcisłą, wojskową koszulkę z długimi rękawami i wyblakłe dżinsy.

I nigdy nie wyglądał lepiej.

„Musimy porozmawiać” - powiedział mocnym, poważnym i nieco złowieszczym głosem.

Moje ciało zamarło i poczułam małą spiralę strachu w brzuchu.

„O czym?”

„O tobie i mnie.”

O nie.

Nie.

Niech ktoś mi powie, nie.

To było to.

Wiedziałam.

Po prostu to wiedziałam.

Odepchnęłam się dalej, ale jego ramię wślizgnęło się po moich plecach, chwytając mnie pod łopatkami, a on zwinął je w tym samym czasie, popychając się do mniej rozluźnionej pozycji na kanapie i wykręcając mnie tak, że byłam na jego kolanach.

Potem zaczął mówić.

„Mam kilka rzeczy do powiedzenia. Wiem, że miałaś ciężkie chwile, ale jest lepiej, to gówno się skończyło, a ty zrozumiesz.”

Gapiłam się na niego, spinając się psychicznie, przygotowując się na najgorsze.

Mianowicie na to, że to już koniec.

Mianowicie na to, że sprawiam zbyt wiele kłopotów.

Mianowicie na to, stracił zainteresowanie i przechodzi do następnej Sadie lub Natalie lub kogokolwiek innego.

Z tymi strasznymi myślami w mojej głowie, mentalnie przygotowana, skinęłam głową. Równie dobrze mogłam mieć to za sobą, a potem wrócić do moich możliwości życia na Krecie.

Nie zamierzałam pakować ręczników plażowych. Zamierzałam wypełnić mój bagaż chusteczkami.

„Po pierwsze, chcę, żebyś się wprowadziła, ale nie na kilka miesięcy, na stałe, teraz. Chcę cię w moim łóżku, chcę cię w moim domu, chcę wracać do ciebie do domu.”

Zamrugałam zszokowana, głównie dlatego, że to, co powiedział, było szokujące i wcale nie tego się spodziewałam.

„Co?” - westchnęłam

„Słyszałaś mnie.”

Wtedy ponownie zamrugałam, z jakiegoś głupiego powodu, zapytałam - „Nie sądzisz, że powinniśmy, nie wiem… umówić się na randkę? Przynajmniej przez jakiś czas. Wiesz, jak normalni ludzie.”

Jego usta zaczęły się poruszać, jakby walczył z uśmiechem, a ja poczułam, jak rośnie moje ciśnienie krwi - „Mi amor, na pewno nie jesteśmy normalnymi ludźmi i to na pewno nie jest normalny związek”.

Postanowiłam to zignorować i kontynuowałam głupio - „Jest za wcześnie”.

„Znam cię od ponad roku” - odpowiedział.

„Jesteśmy razem dopiero od dwóch tygodni!”

Jego głos zniżył się, a usta przestały się poruszać, jakby walczył z uśmiechem, najwyraźniej nastrój pana Zmienny Nastrój się zmieniał - „Mujer, byliśmy razem znacznie dłużej i dobrze o tym wiesz”.

Muszę przyznać, że miał rację.

I chciał, żebym się do niego wprowadziła!

Jej!

Uśmiechnęłam się wewnętrznie, przytuliłam się bliżej i powiedziałam cicho - „Okej”.

Jego ciało, które było napięte, z czego nie zdawałam sobie sprawy, rozluźniło się pod moim, a jego dłoń wsunęła się we włosy z boku mojej głowy, a jego palce owinęły się wokół mojej czaszki.

„Teraz to już ustalone, musimy porozmawiać o twoich pieniądzach.”

Powinnam była to zarejestrować. Zamiast tego, Niewinnie i Szczęśliwie myśląc o Wprowadzeniu się do Świata Hectora, zapytałam - „Moje pieniądze?”

Pokiwał głową.

„Co z tym?”

„Właśnie zgodziłaś się wprowadzić, to znaczy, że oficjalnie zgodziłaś się zostać moją kobietą. Dbam o swoją kobietę. Płacę kredyt hipoteczny, opłacam rachunki, remontuję dom. Kiedy razem wychodzimy, ja płacę. Twoje pieniądze są dla ciebie. Ja dbam o nas.”

Zaraz, zaraz. Moje ciało wyprostowało się.

„Przepraszam, ale …”

Jego palce zacisnęły się na mojej skórze głowy – „Nie rozumiesz tego, Sadie. Ja mówię ci, jak to jest. Nie otwieram tego do dyskusji.”

Poczułam, jak moje oczy się zwężają.

„Hectorze Chavez, nie …”

Wtrącił się ponownie - „Zgadzasz się wypróbować ze mną życie, dostajesz to, co widzisz. Nie robię tego designerskiego gówna. Nie mam cholernej chęci mieszkać w domu, który jest większy niż to, czego potrzebuję. Życie jest dla mnie proste. Mój samochód musi pasować do mojego stylu życia i prowadzić mnie z punktu A do punktu B. Mój dom musi być taki, jak mi się podoba, ponieważ takim go zrobiłem. Moja praca musi być czymś, co stwarza wyzwania i nie sprawia, że tracę sen. A moja kobieta musi leżeć w moim łóżku, kiedy wracam do domu w nocy. Jak nie pasujesz do tego, to nie zadziała.”

Trudno mi było oddychać, co było dobre, ponieważ gdybym była w stanie oddychać, mogłabym być dużo głośniejsza, kiedy odpowiadałam.

„Myślisz, że chcę mieć designerskie ciuchy i rezydencję” - oskarżyłam.

„Wiem, do czego jesteś przyzwyczajona… teraz. Wiem też, że może się ścierać, skoro masz dużo więcej. Myślę, że możesz zacząć tego chcieć, myślę, że możesz użyć swoich pieniędzy, aby mnie w to wepchnąć, więc powinniśmy zatrzymać się tutaj.”

Próbowałam się odepchnąć, zeskoczyć z jego kolan, ale jego ręka opuściła moje włosy, a jego ramiona mocno mnie otoczyły, trzymając w miejscu.

„Puść mnie” - syknęłam.

„Sadie, musisz teraz odpowiedzieć”.

„O? Zadałeś pytanie?” - odpaliłam.

„Mamita …”

Naciskałam na niego, tak zła, że mamrotałam do siebie - „Muszę zadzwonić do Jet. Czy jest już za późno, aby zadzwonić do Jet? ”

„Jet nie może ci w tym pomóc” - powiedział Hector – „To musi wszystko być od ciebie.”

Spojrzałam na niego.

Potem podzieliłam się.

„Możesz tego nie wiedzieć, więc wyjaśnię ci to, Hectorze Chavez, lepiej posłuchaj dobrze. Lubię wymyślne ubrania, więc kupuję to, co chcę. Lubię też ładne rzeczy, więc otoczę się nimi, jeśli zechcę. Lubię robić miłe rzeczy dla miłych ludzi, a ponieważ jesteś miłym człowiekiem, oznacza to, że mogę robić dla ciebie miłe rzeczy. Jeśli to zrobię, będziesz musiał sobie poradzić. Ale ja nie chcę wieży z kości słoniowej i luksusowych samochodów. Chcę w moim życiu ludzi, którym zależy na mnie i którzy w zamian pozwolą mi się o siebie zatroszczyć. Chcę skorzystać z prezentu, który dała mi mama i dobrze go wykorzystać. Nie umarła za mnie, żebym żyła na wielką skalę. Umarła za mnie, żebym żyła szczęśliwie. Szczęście to nie pieniądze. Miałam pieniądze przez całe życie i nigdy mnie to nie uszczęśliwiało. Przez ostatnie kilka tygodni byłam szczęśliwa, ledwo wyszłam z mojego luksusowego samochodu i na pewno nie mieszkałam w wieży z kości słoniowej. Możesz więc po prostu …”

Nie skończyłam, bo Hector się poruszył. W jednej sekundzie szarpałam się i narzekałam, siedząc na jego kolanach, w następnej leżałam na plecach na kanapie, a on był nade mną.

To zaparło mi dech w piersiach, więc jedyne, co mogłam zrobić, to wpatrywać się w jego twarz, która stała się miękka, twarda i zaborcza, a wyraz jego oczu był niesamowicie ciepły.

Cicho oznajmił - „W porządku, mamita, usunęliśmy to z drogi, jeszcze jedna rzecz”.

Wypuściłam oddech uwięziony w moich płucach i warknęłam - „Co?”

To, z jakiegoś dziwnego powodu, sprawiło, że się uśmiechnął. To również sprawiło, że dotknął swoich ust do moich, by szybko pocałować.

Kiedy skończył mnie całować, powiedział - „Tu padre, mi cielo. Jest mało prawdopodobne, że kiedykolwiek przywita mnie z otwartymi ramionami. Jeśli to, co mamy ty i ja, będzie rozgrywało się tak, jak myślę, musisz to wiedzieć i umieć sobie z tym poradzić.”

„Mylisz się” – powiedziałam i patrzyłam, jak jego oczy się zwężają. – „Całkowicie” – szepnęłam, opuściła mnie walka i złość i otoczyłam go ramionami – „On chce, żebym była szczęśliwa. To zajmie trochę czasu, ale to nadejdzie.”

Hector potrząsnął głową, a ja skinęłam głową.

Potem cała jego twarz zrobiła się ciepła - „Sadie, boję się, że się rozczarujesz, jeśli będziesz myślała w ten sposób”.

„Hector” - odpowiedziałam cicho - „zaufaj mi.”

Zagryzł wargę, przez sekundę patrzył ponad moją głową, a potem z powrotem na mnie.

„Po prostu strzeż swojego serca, mi amor, to wszystko, co mówię”.

Uniosłam głowę, dotknęłam ustami jego ust, a potem, trzymając usta przy jego, szepnęłam - „Okej”.

Jego ciało odprężyło się w moim.

Moja ręka wśliznęła się w górę jego pleców i w głąb jego włosów, podczas gdy opuściłam głowę z powrotem na kanapę i zapytałam - „Teraz spędzasz tu noc czy co?”

Wtedy obdarzył mnie czarującym, białym uśmiechem.

Potem spędził noc.

 


 

4 komentarze:

  1. Och...( Wzdycha z ulgą.) Czujecie to. Jak to poprawia nastrój. Dziękuję 😘❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra z ciebie kobieta! 😘😘😘 Dziękuję że nie zostawiłaś nas z Polsatem🙈🙈🙈 uff Sadie to pieprzona mistrzyni! Ale się bałam 😫 Ma szczęście wszystko skończyło się dobrze, ja dostałam mojego Dariusa na koniec 😂 a Hector uratował sytuacje 😂 czasami żałuję jednak ze ci chłopcy nie mają takich widocznych wad XD są jakby trochę nierzeczywisci 😊

    OdpowiedzUsuń