EPILOG
Como
Quieras
Sadie
„Jezu, Trish, płacę za alkohol,
powinienem móc się nim upić” - warknął (głośno) Herb Logan, ojciec Roxie.
„Nie mów ciszej, Herb” – syknęła w
odpowiedzi Trish Logan, matka Roxie (również głośno) – „Czy chcesz, aby ślub
twojej córki został zepsuty przez wspomnienia jej głośnego, pijanego,
wieśniaczego ojca?”
Spojrzałam na Jules, Vance’a, Stellę
i Mace, którzy stali ze mną, Herb i Trish w naszej małej (ale głośnej) grupie.
„Roxie to nie obchodzi, chce, żeby wszyscy
dobrze się bawili. Cholera, spójrz na Ally, jak się ciska” - odpowiedział Herb.
Wszyscy odwróciliśmy się zgodnie, by
spojrzeć na Ally.
Ona, podobnie jak Jules, Stella i ja
(a także Annette, Daisy, Indy, Ava, Jet i siostra Roxie, Mimi, bycie Rockową Laską
oznaczało, że urządza się ogromne przyjęcie weselne) miała na sobie efektowną,
ciemnozieloną, długą, aksamitną sukienkę bez ramiączek, dopasowaną do sylwetki,
z seksownym rozcięciem z przodu i eleganckim skrętem materiału przy staniku.
Wszystkie miałyśmy idealne, owalne rubiny (prezent dla druhny Roxie, połączenie
zielonego i czerwonego koloru ze względu na to, że była to Wigilia) mrugające w
dekoltach i pasujące kolczyki w uszach, które pięknie się prezentowały,
ponieważ nasze włosy były spięte do tyłu.
Wydawało się, że Ally i Ren Zano
prowadzą bardzo intensywną rozmowę. Ren miał stwardniałą twarz i zaciśniętą
szczękę. Twarz Ally była czerwona, oczy błyszczały.
Potem nagle krzyknęła - „Idź do
diabła, Renie Zano!” - cofnęła się o krok i uniosła rękę, zacisnęła pięść,
jakby miała zamiar go uderzyć.
„O mój Boże” - westchnęła Jules, gdy
Ally wyrzuciła ramię, ale Ren złapał pięść Ally, wykręcił ją w dół i za jej
plecami, tak że jej ciało uderzyło w jego. Jego usta powędrowały do jej ucha i
powiedział coś, co sprawiło, że zaczęła się szamotać. Odwrócił ich oboje, trzymając
swoje i jej ramię wciąż za plecami, i wyprowadził ich z eleganckiej sali
balowej Donalda R. Seawella w Denver Performing Arts Complex.
„O co chodziło?” - Stella oddychała,
kiedy wszyscy wpatrywaliśmy się w pustą przestrzeń, w której kiedyś byli Ren i
Ally.
„Powinniśmy jej pomóc?” - zapytałam,
a Stella i Jules spojrzały na mnie i lekko potrząsnęły głową.
Nie podobało mi się, że Ally była tak
zdenerwowana, ale pomyślałam, że Jules i Stella mają więcej praktyki w tym
biznesie Rockowych Lasek, nie wspominając o tym, że wiedziałam, że Ren był
dobrym facetem, nigdy nikogo by nie skrzywdził. Więc odpuściłam.
„Jeśli ona może krzyczeć idź do diabła w tej eleganckiej sali
balowej, to ja będę mógł wypić kolejnego pieprzonego drinka, za który, kurwa,
płacę”- oznajmił Herb i podszedł do baru.
Trish obrzuciła wzrokiem Jules, Vance’a,
Stellę, Mace’a i mnie. Następnie zapytała - „Która z was jest mężatką? Zapomniałam.”
„Tylko ja, pani Logan” - odpowiedziała
Jules.
Oczy Trish powędrowały do mnie, a
potem do Stelli - „Nie róbcie tego”.
Potem rzuciła się w stronę Kitty Sue,
Malcolma i Toma. Mace i Vance uśmiechnęli się do siebie. Stella, Jules i ja
zaczęłyśmy chichotać.
Poczułam ciepło, a potem poczułam
dłoń Hectora na moich plecach. Przesunął dłonią wzdłuż mojej talii, a jego usta
dotarły do mojej szyi. Zadrżałam, przekręciłam głowę na bok i uśmiechnęłam się
do niego.
Jego twarz się rozgrzała, kiedy
złapał mój uśmiech, ale jego oczy powędrowały na Mace’a i Vance’a.
„Co słychać u Zano?” - zapytał ich.
Cisza.
Ale odniosłam wrażenie, że nie
dlatego, że nie wiedzieli, tylko dlatego, że nie mówili przy gadatliwych Rockowych
Laskach.
Stella poczuła to samo i odwróciła
się do Mace’a – „Wiesz coś?”
„Kurwa” - mruknął.
„Gadaj” - odparowała.
„Kociaku” - odparł Mace (chociaż
zauważcie, że nie odpowiedział).
Uśmiechnęłam się.
Podobało mi się, że Mace nazwał
Stellę „Kociakiem”. To było bardzo urocze. Było wiele rzeczy, w których Mace
był (był gorący, był wysoki, był przystojny, mógł być trochę przerażający i
nastrojowy, potrafił też być zaskakująco słodki), ale była jedna rzecz, której
nie był i to było urocze.
Z wyjątkiem sytuacji, gdy był w
pobliżu Stelli.
„Kai” - odpowiedziała Stella i bardzo
mi się podobało, gdy Stella zwracała się do Mace’a właściwym imieniem. Nikt inny
tego nie robił, ale ona tak, a kiedy to robiła, było to również bardzo słodkie
(z wyjątkiem teraz, kiedy zrobiła to ze zmrużonymi oczami).
Moje oczy przeniosły się na drzwi,
kiedy Indy i Lee przez nie przeszli. Ona poprawiała stanik. Lee miał na ustach
szminkę.
Zachichotałam.
Jules pochyliła się i szepnęła - „Co
jest zabawne?”
Pochyliłam głowę do Indy i Lee. Lee
wycierał teraz usta grzbietem dłoni.
„Myślę, że Indy trochę dostała” -
szepnęłam do Jules.
Jules uśmiechnęła się.
„Wesela robią to ludziom” -
powiedziała mi - „Luke wyniósł Avę chwytem strażaka na naszym przyjęciu. Zabrał
ją do domu, dał jej trochę, a jak sprowadził z powrotem, usta miała opuchnięte,
twarz była zarumienioną, a włosy rozczochrane.”
Zrobiłam wielkie oczy – „Bez żartów?”
Potrząsnęła głową.
Musiałam przyznać (prywatnie przed
sobą), że się nie myliła. Kilka miesięcy temu na ślubie Jet i Eddiego Hector
„dał mi trochę” w stogu siana.
To było o wiele lepsze niż pianki.
„Co tam?” - Zapytał Indy, ona i Lee dotarli
do naszej grupy.
„Niewiele. Herb jest nawalony. Trish
ostrzegła Sadie i mnie, żebyśmy nie szły za mąż. Ally prawie uderzył Rena w
twarz po tym, jak krzyknęła głośno idź do
diabła, a chłopcy wiedzą, co się dzieje i nie chcą powiedzieć.” - odpowiedziała
Stella.
Indy zwróciła się do Lee - „Ally
prawie uderzyła Ren? O co w tym wszystkim chodzi?”
Lee potrząsnął głową.
Indy zmrużyła oczy.
„Może nie powinnaś okazywać mu nagiej
wdzięczności w szatni pięć minut temu. Zostawić to na później” - wyrzuciła
Jules, twarz Indy poczerwieniała, jej ciało powoli zwróciło się do Jules, a Lee
zaczął chichotać.
„Nie rozumiem, co jest zabawne” -
warknęła Indy do Lee.
Jego usta powędrowały do jej ucha,
jego ręka powędrowała do jej brzucha i powiedział do niej coś, co sprawiło, że
jej oczy stały się leniwe, a ciało się rozluźniło.
„No dobra” - szepnęła i przewróciła
oczami.
Uśmiechnęłam się. Nie miałam pojęcia
dlaczego, po prostu to zrobiłam.
„Co się dzieje z Ally?” - zapytała
Roxie, trzymając rękę w dłoni Hanka, kiedy oboje dołączali do naszej grupy.
Ślub Roxie i Hanka nie mógł być
bardziej inny niż ślub Eddiego i Jet.
Tak jak chciała Jet, miała swoją
pieczeń wieprzową przed stodołą, z przejażdżką na sianie, z większym przyjęciem.
To było fantastyczne. Wszyscy stukali obcasami na drewnianych deskach w
stodole, był rock and roll i country, upijając się piwem i koktajlami, jedząc
pieczoną wieprzowinę, robiąc sobie pianki marshmallow na zewnątrz wokół
ogromnego ogniska z dużymi kłodami pokrytymi puszystymi wełnianymi kocami
ustawionymi dookoła, gdzie siedzieli luźno, rozpuszczając włosy.
Jedyną rzeczą, która nieco zepsuła
uroczystość, było to, że Ally rozpoczęła walkę na siano podczas przejażdżki na
sianie, zrobiło się trochę hałaśliwe (Tex był na tym wozie) i groziło nam zrzucenie
z wozu ze strony zirytowanego przewoźnika.
Ale poza tym przyjęcie było najlepsze.
Jet wyglądała wspaniale. Niezgodna z
otoczeniem, które wybrała, poszła na pełną, szeroką spódnicę, mnóstwo tiulu,
koronek i koralików, ogromną sukienkę ślubną, naprawdę wyglądając jak
księżniczka z bajki.
Nie byłam jedyna, która tak myślała.
Stojąc w kościele, kiedy Jet miała wejść
w przejście, spojrzałam na Eddiego. W chwili, gdy ją zobaczył, zmieniło się
całe jego ciało. Znieruchomiał, a potem jego oczy (bez żartów) stały się płynne
i (nadal bez żartów) złamał tradycję i poszedł od ołtarza prosto w jej kierunku.
Na oczach wszystkich. Jakby nie mógł się doczekać, aż ona do niego podejdzie
(czego oczywiście nie mógł). Ray, jej ojciec, który odprowadzał ją do ołtarza, wybuchnął
śmiechem, ale Eddie go zignorował. Skończyła z Eddiem po jednej stronie, Rayem
po drugiej, zarówno jej ojciec, jak i narzeczony prowadzili ją przejściem.
Blanca, o której myślałam, że wpadnie
w szał po tym pokazie, zamiast tego wybuchnęła głośnymi, radosnymi łzami.
To była najbardziej romantyczna
rzecz, jaką w życiu widziałam.
Do tego dnia.
Spojrzałam na Roxie.
Miała na sobie satynową suknię w
kolorze kości słoniowej, dopasowaną na piersi, brzuchu, w talii i na biodrach, z
rozkloszowaną spódnicą uciętą na ukos, a dekolt wycięty w głębokie V, materiał na
ramionach podnosił się i zbierał punktami w maleńkie, paski spaghetti, które
unosiły się i opadały na plecy, przysięgam, cudem podtrzymując materiał
sukienki na dole. Jej plecy, jeśli patrzyło się z daleka, wyglądały na
całkowicie odsłonięte. Sukienka była jednocześnie wyrafinowana i niezwykle
seksowna. Po prostu zapierała dech w piersiach. Najbardziej niezwykła i
fantastyczna suknia ślubna, jaką w życiu widziałam. Jej włosy były wymyślnie
upięte, a na szyi i uszach były diamenty, które były jej „czymś pożyczonym”
(ode mnie).
To był nocny ślub, zaczynający się o
wpół do szóstej wieczorem, ceremonia, która odbyła się w Cheesman Park
Pavilions, pośród ogromnych bukietów chryzantem z kremowymi pomponami i tysięcy
migoczących, białych lampek bożonarodzeniowych.
Było mroźno, więc wszyscy mieliśmy
aksamitne peleryny, ale Roxie przeszła przez tłum w kierunku Hanka ubrana tylko
w sukienkę, buty, moje diamenty, niosąc chryzantemy, oparta na ramieniu Herba.
Potem zaczęła iść szybciej, Herb
(niższy od jego córki) z trudem nadążał.
Potem szybciej.
Potem (nie można tego inaczej ująć)
biegała na wysokich obcasach w kierunku Hanka, ciągnąc za sobą ojca. Hank stał
z przodu, kręcąc głową i śmiejąc się, a kiedy do niego dotarła, ona też się głośno
śmiała. Pocałowała go, gdy tylko zbliżyła się na tyle, by go dotknąć.
„Jezu. Nie myślisz, że mógłbym cię najpierw
oddać, zanim go pocałujesz? Cholera” - mruknął Herb (głośno). Potem zwrócił się
do Trish. – „Trish, to to potwierdza. Ona jest twoją córką.”
Wszystkie Rockowe Laski stały z boku,
chichocząc.
Roxie wcale nie była zawstydzona. Po
prostu pochyliła się, pocałowała ojca w policzek, odwróciła się i splotła
ramiona z Hankiem. Patrzyłam, jak oparła cały swój ciężar na jego boku, jakby
stali w kolejce do filmu, na który nikt nie patrzył, a nie stała przed tłumem
rodziny i przyjaciół, czekając na ślub.
„Gorąca Drużyna wie, ale nic nie
mówi” - powiedziała Roxie Stella, zabierając mnie z podróży po Zaułku
Niedawnych Wspomnień.
Roxie zwróciła się do Hanka - „Czy
wiesz?”
„Nie mam pojęcia” - odparł Hank.
„Nie okłamujesz mnie w dniu naszego
ślubu?” - zapytała Roxie, ale to było raczej ostrzeżenie.
„Przepraszam Słoneczko, Ally nie
kontaktuje się ze mną w sprawie swojego życia miłosnego. Ona jest moją siostrą.
Nie chcę wiedzieć. Nigdy nie zrobię. Nigdy” - odparł Hank.
Oczy Roxie zaokrągliły się – „Życie miłosne? Ren i Ally? Whisky, wiesz
coś!”
Oczy Hanka przesunęły się na Lee, a
potem powiedział - „Cholera”.
Vance wybuchnął śmiechem.
Jules uderzyła go w ramię.
Wtedy ja wybuchłam śmiechem. Hector
nacisnął moje biodro i zwinął mnie w swój przód. Odchyliłam głowę do tyłu, żeby
na niego spojrzeć, wciąż się śmiejąc. Patrzył na mnie ze swoim przystojnym
uśmiechem na miejscu, dopóki nie skończyłam. Potem pochylił się do przodu i
jego usta dotknęły moich.
„Czy ty wiesz?" - zapytałam cicho, moje ramiona objęły jego talię.
Nie wahał się odpowiadając -
„Mężczyźni mówią, a ja niewiele słucham. Wiem, że Ally ma jakiś interes. Zano
jest zaangażowany. Oni mają historię. To wszystko co wiem.”
Spojrzałam na miejsce, w którym Ally
i Ren zniknęli i wymamrotałam - „Ona to czarny koń. Sprawia, że każdy ujawnia
swoje sekrety, ale zachowuje swoje.”
„Znam Ally Nightingale, odkąd
skończyłem sześć lat. Jest drugą najbardziej skomplikowaną kobietą, jaką
kiedykolwiek spotkałem”- odpowiedział Hector - „Jedna rzecz w Ally jest taka,
mamita, że nigdy nie dostajesz tego, co widzisz”.
Przytuliłam się bliżej, wygięłam
łokcie tak, by przesunąć ręce po jego plecach do łopatek - „Teraz jestem
zaintrygowana”.
Potrząsnął głową - „Będziesz musiała
tylko patrzeć, jak to się rozegra, tak jak reszta z nas”.
Następnie dodał - „I mam w Bogu nadzieję,
że nikt nie zostanie skrzywdzony”.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć,
Tex (ubrany w smoking i niezadowolony z tego) huknął z drugiego końca sali -
„Roxanne Giselle Lo… to znaczy, Nightingale! Kiedy te pieprzone harfy zamkną
się, kurwa, żebyśmy mogli dostać trochę rock'n'rolla?”
*****
Oparłam głowę o okno Bronco i patrzyłam,
jak Denver przemyka obok, gdy Hector zabierał nas z wesela do domu.
Byłam przyjemnie upita szampanem i
totalnie wyczerpana po całym dniu obowiązków druhny (gdybym już nigdy więcej
nie zobaczyła światełka bożonarodzeniowego, to by mnie to nie obchodziło aż do
jutra) i ostatnich dwóch godzin tańczenia rock and rolla jak dzika kobieta
(przeważnie z Avą i Daisy).
Moja dłoń została zdjęta z kolan,
palce Hectora połączyły się z moimi i położył grzbiet mojej dłoni wysoko na
swoim twardym udzie.
„Miałaś dobry dzień?” - zapytał cicho.
„To było wspaniałe. Ślub był piękny.
Ale jestem zmęczona, a moje stopy mnie dobijają.”
„Wkrótce będziemy w domu, mi
corazón.”
„Wiem.”
„Powiedziałem ci po ślubie Eddiego i
Jet, żebyś nie nosiła tych pieprzonych butów” - przypomniał mi - „Narzekałaś
wtedy, wiedziałem, że znowu będziesz narzekała.”
„Nie założę brzydkich butów do sukni
druhny, Hector”.
„Czy nie istnieje coś takiego jak nie
brzydkie buty, które są wygodne?”
„Nie” - powiedziałam krótko (i
szczerze).
Zachichotał.
Przewróciłam oczami. Hector, nawet po
miesiącach spędzonych razem, nadal uważał, że jestem zabawna. Nadal nie rozumiałam.
„Jet jest w ciąży” - powiedział
nagle.
Moja ręka zacisnęła się w jego.
„Co?”
„Eddie powiedział mi dziś wieczorem.
Jest wcześnie. Zatrzymują to dla siebie przez jakiś czas. Cokolwiek zrobisz,
nie mów Mamá.”
„O mój Boże” – szepnąłem - „Są z tego
powodu szczęśliwi?”
Jego ręka ścisnęła moją – „Nie wiem o
Jet, ale Eddie szaleje z radości.”
Sądząc po tym, co wiedziałam o Jet, byłam
pewna, że również szaleje z radości.
„To świetnie” - powiedziałam cicho.
„Tak” - odpowiedział równie cicho.
To była moja kolej, żeby ścisnąć jego
dłoń - „Wujku Hectorze”.
Cisza.
Następnie - „Cholera”.
Potem przyszła moja kolej na śmiech.
*****
Podeszliśmy do domu, trzymając się za
ręce.
Hector nas wpuścił.
Pstryknęłam przełącznikami i zapaliły
się światła.
Potem schyliłam się, zdjęłam szpilki
i rzuciłam je przez oparcie kanapy do salonu. Odbiły się od kanapy i usłyszałam,
jak uderzają o podłogę.
Rzuciłam torebkę w tym samym
kierunku. Odbiła się na siedzeniu i tam została.
Remont domu nie przebiegał tak, jak w
moich marzeniach (dokładnie).
Hector i ja walczyliśmy zębami i
pazurami o wszystko, co w domu.
Kiedy skończyliśmy z podłogą,
kominkiem i listwami przypodłogowymi, Hector oznajmił, że chce mieć pokój
dzienny obok kuchni, żeby mieć lepszy dostęp do piwa podczas gier. Wyjaśniłam
(początkowo cierpliwie), że jadalnia
musi być obok kuchni.
Wpadliśmy w impas, który oznaczał
tygodnie ułożonych w stosy mebli pokrytych folią.
Pewnej nocy byłam kreatywna z bielizną
i namówiłam go do tego (około dwie sekundy przed osiągnięciem orgazmu). To było
niesprawiedliwe, w rzeczywistości to było naprawdę
niesprawiedliwe, ale ta lekcja dobrze mi się przydała w nadchodzących
tygodniach.
Hectorowi nie przeszkadzało.
Po prawej stronie stał antyczny,
orzechowy stół do kompletu jadalnego dla 12 osób, który znalazłam na Antique
Row[1]
na Broadwayu. Odnowiłam stół, siedzenia krzeseł dostały obicia w kolorze ciemnoszarym
z ciemnoszarymi szaro niebieskimi paskami. Teraz miał na sobie duży okrągły
wazon wypełniony liliami kalii. Dopasowany kredens stał pod ścianą prowadzącą
do kuchni, eksponując kryształy Waterford mojej mamy, które wzięłam ze schowka
z jej rzeczami, rodzinne zdjęcie mamy, taty i mnie oraz inne zdjęcie Hectora i
jego taty zrobione, gdy Hector miał dziewiętnaście lat. Na kominku były białe
lampki bożonarodzeniowe wplecione w prawdziwą sosnową zieleń.
Po lewej stronie znajdowały się ciemno
niebieskie meble wypoczynkowe Hectora, ale dodałam kilka poduszek w niebieskie,
szare i czekoladowo-brązowe wzory. Telewizor z sypialni został zainstalowany w
rogu, wszystkie meble ustawione tak, aby zapewnić maksymalne możliwości
oglądania. W innym kącie stała ogromna, prawdziwa jodłowa choinka ozdobiona
niebiesko białymi światełkami i niebiesko srebrnymi i białymi ozdobami. Było
więcej zieleni i światełek na kominku, wijących się wokół oprawionych w srebrną
ramkę zdjęć rodziny Hectora i mojej mamy, babci i dziadka. Ogromna biała
poinsecja w lśniącym niebieskim pojemniku stała pośrodku stolika do kawy.
Z tyłu salonu, za francuskimi drzwiami,
znajdował się pokój z dużym biurkiem, krzesłem na kółkach i komputerem
stacjonarnym Hectora.
Pokoje z przodu były idealne.
W kuchni był teraz remont. Wszystko
zostało wyrwane przez Hectora, Buddy’ego i Eddiego kilka tygodni temu i wywiezione
ciężarówką firmy porządkowej. Moje lekcje gotowania były wstrzymane. Z taką
kuchnią zdecydowanie nie byliśmy gospodarzami świątecznej kolacji (Blanca
była).
Weszłam, ściągnęłam pelerynę,
zarzuciłam ją na poręcz, po czym weszłam po schodach i prosto do sypialni,
gdzie upadłam twarzą na łóżko.
Dawniej nie byłam osobą, która
rzucała swoje buty przez pokój (lub torebkę) i zostawiła moje płaszcze na
poręczy.
Kiedyś byłam czysta i schludna. Obsesyjnie.
Byłam też osobą, która budziła się na
najdrobniejszy dźwięk.
Nie byłam już żadną z nich.
Prawdziwa Sadie była dużo bardziej
zrelaksowana. Spała lepiej i nie nakręcały jej głupie rzeczy. Lubiłam Prawdziwą
Sadie. Przez większość czasu.
Poczułam, jak łóżko się porusza, kiedy
Hector usiadł na nim, a zamek błyskawiczny na moich plecach zaczął opadać.
„Zamierzam spać tutaj” - poinformowałam
go.
„Como quieras” - powiedział cicho
Hector i, słysząc te słowa, uśmiechnęłam się do łóżka.
Nie musiałam otwierać oczu, żeby
zobaczyć pokój.
Hector uczynił sypialnię swoim
następnym projektem (po salonie i przed kuchnią). Wziął wolne i spaliśmy przez
tydzień na rozkładanej kanapie, podczas gdy on odświeżał podłogi, wymieniał
listwy przypodłogowe i malował ściany (chciałam pomóc, ale galeria była w
trakcie remontu, a plany ślubne Roxie nabierały tempa, więc Ralphie i ja
byliśmy trochę zajęci). Ściany były ciepłe, szaro-zielone i pojawiły się nowe,
lśniące klonowe listwy przypodłogowe. Hector kupił nowe łóżko, szafki nocne i
dwie nowe komody, jedną niską z lustrem na górze, drugą wysoką i szeroką z
sześcioma szufladami.
Kłóciliśmy się o meble, ponieważ
chciałam pomóc w ich opłaceniu.
Odmówił.
Pchnęłam to.
Doszliśmy do impasu.
Kilka dni później, w łóżku, wstrzymał
się, nie pozwalając mi dojść, dopóki go nie błagałam, po czym zażądał, abym się
zamknęła w sprawie mebli i zgodziłam się.
Przypuszczam, że odwrócenie ról było
fair play.
Nie narzekałam.
Suwak opadł do samego końca, Hector
wstał z łóżka, sukienka została ściągnięta do kostek i usłyszałam, jak ciężki
materiał ląduje gdzieś w pokoju.
To powinno mnie zaniepokoić. Sukienka
była aksamitna, była przepiękna i droga.
Nie podniosłam głowy.
Zamiast tego położyłam na łóżku tyłek
w szmaragdowozielonych majtkach o francuskim kroju. Usłyszałam, jak buty
Hectora, potem ubranie uderzają o podłogę, a potem wrócił do mnie. Zostałam
podciągnięta, wtoczona na niego, kołdra wyrwała się spod mnie, a potem opadła
na mnie. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej, obejmując ramieniem jego
mięśnie brzucha.
„Sadie, szpilki w twoich włosach
wbijają mi się w skórę.”
„Do jasnej cholery” - mruknęłam,
przeturlałam się z ciężkim westchnieniem na plecy i zaczęłam wyciągać szpilki z
moich włosów.
Hector podniósł się na łokciu i
obserwował mnie.
Następnie zapytał - „Co kupiliśmy
Hankowi i Roxie z okazji ich ślubu?”
Moje dłonie we włosach znieruchomiały
i tylko moje gałki oczne potoczyły się, by spojrzeć na Hectora.
Hector i ja kupiliśmy Eddiemu i Jet
zupełnie nową kuchnię z okazji ich ślubu. Jet uwielbiała gotować, Eddie naprawiał
ich dom, ale ze względu na budżet pracy gliniarza i dodatkowe obowiązki wobec Rockowych
Lasek, które zajmowały mu większość czasu, nie zabrał się do tego, by dać jej
nową kuchnię. Słyszałam, jak Jet (przy kilku okazjach) kapie poetycko o tym, że
pokochałaby coś „supernowoczesnego”.
Więc Hector i ja jej to daliśmy.
Kosztowała dwadzieścia tysięcy
dolarów i sprawiła, że dwóch gorącokrwistych meksykańsko-amerykańskich mężczyzn
chwilowo ześwirowało.
Na początku Jet była w szoku. Potem,
kiedy jej to wyjaśniłam, była wyrozumiała, doceniająca, a potem radosna.
Blanca od razu się rozradowała i
zaczęła sugerować (ogólnie), że ona też potrzebuje nowej kuchni (Hector jeszcze
o tym nie wiedział, ale to był jej prezent pod choinkę).
Jet rozmawiała z Eddiem. Zajęło to
trochę czasu, ale przekonała go.
„Um…” - odpowiedziałam na pytanie
Hectora.
Upadł na plecy, spojrzał w sufit i
mruknął - „Kurwa”.
Podniosłam się na łokciu i spojrzałam
na niego, włosy na wpół opadały, na wpół wciąż w szpilkach.
„Hector! Jestem dziana! Co mam zrobić
z moimi pieniędzmi, ale wydać je na przyjaciół?”
Podniósł się na łokciu, Pan Zmienny
Nastrój całkowicie przekształcił się w złość i stanął twarzą do mnie - „Nie
wiem” – uciął – „Oszczędzać? Umieścić za to nasze dzieci w college’u? Jeśli
dzisiejszy wieczór był dla nas ważny, będziemy potrzebowali tego, by zapłacić
za ich cholerne wesela. Kurwa, znając cię, będziemy potrzebować każdego grosza,
żeby zapłacić za nasze.”
Mój oddech opuścił mnie ze świstem. Potem
wrócił z gwałtownym haustem. Potem szepnęłam - „Co?”
„Słyszałeś” - odparł.
Usiadłam i spojrzałam na niego – „Czy
prosisz mnie o rękę?”
Usiadł i spojrzał na mnie – „Robisz ze
mnie jaja?”
Mrugnęłam.
Wtedy powiedziałam – „Nie”.
„Jak myślisz, co my tu robimy? Bawimy
się w dom?”
Znowu zamrugałam.
„Chryste, Sadie” – uciął – „Spójrz na
moje pieprzone ramię.”
Spojrzałam, ale nie musiałam. Wytatuował
tam różę kilka miesięcy temu, w ciągu kilku tygodni od mojego wprowadzenia się.
To było niezwykłe: łodyga, liście,
płatki były cudownie narysowane i wypełnione żywymi kolorami. Zajęło to dwie
wizyty, najpierw zarys, potem tygodnie później, po zagojeniu, wypełnienie.
Moje serce zatrzepotało się, potem
mój brzuch się stopił, a potem wyszeptałam - „Hector …”
„Co daliśmy Hankowi i Roxie?” -
mruknął, przerywając mi.
Postanowiłam po prostu odpowiedzieć i
mieć to za sobą.
„To nie kosztowało tyle, co kuchnia”
- powiedziałam.
„Co daliśmy?” - powtórzył.
„Nigdzie w pobliżu kuchni” -
powiedziałam na wszelki wypadek.
Dał mi Spojrzenie.
Westchnęłam - „Kupiliśmy im pełny zestaw
porcelany Mikasa”.
Hector wciąż dawał mi Spojrzenie.
„Na dwanaście osób” - ciągnęłam.
Kontynuował Spojrzenie.
„I… hmmm… zestaw do serwowania
potraw.”
Więcej Spojrzenia.
„I ich srebro”.
Jeszcze więcej Spojrzenia.
„Zestaw na przyjęcia”.
Więcej Spojrzenia.
„To wszystko” - dokończyłam.
Opadł na plecy, mamrocząc - „Dios
mio”.
Zaciągnęłam usta, a potem moje ręce
wróciły do włosów i wyszarpnęłam resztę szpilek. Kiedy to robiłam, Hector
położył przedramię wewnętrzną stroną do góry, tatuaż z różą był w pełni widoczny.
Potrząsnęłam palcami przez włosy, po czym oparłam się o niego, sięgając do
szafki nocnej, upuściłam na nią szpilki i położyłam się na jego klatce
piersiowej.
„Hector” - zawołałam.
Cisza i brak ruchu.
„Może powinniśmy…” - zawahałam się,
nie wiedząc, czy teraz jest odpowiedni czas - „porozmawiać o tym, co zrobiłam
na Boże Narodzenie.”
Nagle poruszył się, jego ramiona
owinęły się wokół mnie i ja byłam na plecach, a on był na górze.
„Mam nadzieję, że odzyskałaś energię,
mamita, ponieważ jesteś mi za to coś winna” - oznajmił, ponownie pokazując
bardzo dziwaczną Logikę Hectora, po czym jego twarz zniknęła na mojej szyi.
Jego język dotknął mojego ucha i
wykonałam swobodny ruch do tyłu w cudownych ciepłych wodach, gdzie teraz w
swoim życiu błąkałam się jako szczęśliwa syrena, moje ramiona otoczyły go i
uśmiechnęłam się do sufitu.
*****
Wczesnym rankiem w Boże Narodzenie
zadzwonił dzwonek do drzwi.
Ponieważ czekałam na to przez
ostatnią godzinę, obudziłam się i natychmiast wytoczyłam się z łóżka.
„Zajmę się tym, mamita” - mruknął
Hector, staczając się na drugą stronę.
Zignorowałam go i włożyłam majtki.
„Sadie, mam to” - powtórzył Hector i
spojrzałam na niego, gdy wzruszyłam ramionami w jednej z jego flaneli. Miał na
sobie parę rudych, sznurowanych spodni dresowych, z luźnymi nogawkami zamiast ze
ściągaczem wokół kostek.
Wciągnęłam parę ciepłych szarych,
puszystych szortów z nacięciami na biodrach, podczas gdy Hector szarpał czarną
koszulkę.
I także, nawiasem mówiąc, wciągnęłam
usta. Hector przestał się ubierać i spojrzał na mnie. Potem położył ręce na
biodrach.
„Co zrobiłaś?” - zapytał.
Dzwonek zadzwonił ponownie. Wyskoczyłem
z sypialni.
Hector podążał za mną znacznie
wolniej, ale, ponieważ jego nogi też były dłuższe, dogonił mnie u stóp schodów
i wyprzedził. Zbliżyłam się, gdy podszedł do drzwi, odblokował je z klucza i
szarpnięciem otworzył.
Zerknęłam dookoła ciała Hectora. Stał
tam Jack.
„Cześć, Jack” – powiedziałam – „Wesołych
Świąt.”
Jack spojrzał na mnie, a potem (bez
żartów!) mrugnął.
Potem jego ręka podniosła się i wyciągnął zestaw kluczyków do Hectora. Hector spojrzał na klucze, a potem na Jacka. Jack wskazał głową na ulicę, gdzie za Bronco Hectora zaparkował nowiutki, lśniący, czarny GMC Yukon.
Kiedy Hector nie wziął kluczy, Jack
podrzucił je w powietrze, a ręka Hectora wystrzeliła i złapała je.
Jack uśmiechnął się do mnie,
odwrócił, przeszedł przez ganek, zszedł po schodach i do samochodu
zaparkowanego za Yukonem. Dziewczyna Jacka, Melinda (jedna ze striptizerek
Smithiego, Jack był jedynym Facetem Nightingale’a, którego nie obchodziło, czy
jego dziewczyna się rozbiera), siedziała na przednim siedzeniu, machając do nas
z dużym, głupkowatym uśmiechem na twarzy.
Odmachałam.
Jack wsiadł po stronie kierowcy i
odjechał.
Hector zamknął drzwi.
Potem powoli odwrócił się do mnie. Spojrzałam
na jego twarz i zaczęłam się cofać, przez platformę.
„To tak naprawdę dla mnie” -
powiedziałam mu.
Szedł naprzód. Kontynuowałam cofanie
się.
„Wiem, że to samolubne, ale nigdy nie
bierzesz jednego z Explorerów Lee. Chcę mieć pewność, że jesteś bezpieczny ”.
Szedł dalej. Tył mojej stopy uderzył
w schody.
„Wesołych Świąt!” - krzyknęłam
głupio.
Przestał powoli się zbliżać i rzucił
się na mnie. Odwróciłam się i wbiegłam po schodach.
Potknęłam się prawie na samym końcu,
a złapał mnie w talii, zanim upadłam, podniósł mnie w ramiona i moje kończyny
wymknęły się spod kontroli.
„Hector!” - krzyknęłam, ale on
poszedł długimi krokami do sypialni i rzucił mnie na łóżko.
Odwróciłam się, stanęłam na
czworakach i czołgałam się. Złapał mnie za kostki, wyszarpnął moje kolana spod
mnie, więc znalazłam się na brzuchu, a on wylądował na mnie.
Wiłam się.
Zsunął się na bok, ale jedno z jego
ciężkich ud było na moich, jego twarz przylegała do mojej szyi, jego ręka
weszła prosto w moje szorty i majtki, przesuwając się po moim tyłku do miejsca
między moimi nogami.
Uspokoiłam się. Jego ręka szła dalej,
aż jego palce wygięły się i uderzyły w to miejsce.
Jęknęłam i przekręciłam głowę. Jego
usta były tam i pocałował mnie, gorąco, głęboko, mokro, pilnie i ognisto. Nagle
przeszliśmy dalej i wszystkie ręce, usta, zęby i języki (potem inne części
naszej anatomii) zostały zajęte.
To było dzikie.
To było piękne.
Potem byłam na górze, wciąż z nim
połączona, z twarzą w jego gardle, z ciężkim oddechem. Obie jego dłonie
obejmowały moje pośladki.
„Po prostu nie możesz się
powstrzymać, prawda?” - zapytał, odnosząc się do Yukona.
Pokręciłam głową, pochyliłam się
bliżej i ścisnęłam go rękami (i innymi częściami mnie). Jego palce zacisnęły
się na moim tyłku.
„Miałem oko na jeden z nich przez
długi czas, mamita” - mruknął, wciąż odnosząc się do Yukona.
„Wiem” - odpowiedziałam cicho. Potem,
z jakiegoś powodu, do jego gardła, bardzo cicho, wyszeptałam - „Kocham cię,
skarbie.”
Jego ciało znieruchomiało.
Potem się potoczył, więc ja byłam na
dole, on był na górze. Podniósł głowę i zobaczyłam, że jego twarz była ciepła,
ale jego oczy były gorące.
Dotknął moich ust i mruknął – „Yo te amo también, mi cielo.”
Z lekcji Blanki wiedziałam, że to
oznacza I ja też cię kocham, moje niebo.
Mój brzuch trzepotał i uśmiechnęłam
się do niego. Odpowiedział mi uśmiechem.
Jego usta zbliżały się do moich,
kiedy ponownie zadzwonił dzwonek. Zamiast mnie pocałować, jego czoło opadło na
moje i wymamrotał - „Jezu”.
Znowu wstawaliśmy i wkładaliśmy
ubrania, po czym zeszliśmy na dół, ramię w ramię; on obejmował moje ramiona, a
ja trzymałam moją rękę wokół jego talii.
On otworzył drzwi.
Stali tam Buddy i Ralphie. Ralphie
trzymał wijącego się, dyszącego szczeniaka owczarka niemieckiego z jasnym
pyskiem i czarnym tułowiem, z dużą czerwono-zieloną wstążką na szyi.
„O mój Boże!” - pisnęłam, szczeniak
podskoczył na mój pisk, jego oczy powędrowały do mnie, wyskoczył z ramion
Ralphiego w moje - „Buddy, wspaniały człowieku, kupiłeś szczeniaka Ralphiemu!”
Przytuliłam szczeniaka do piersi i weszłam
do salonu, muskając nosem jej miękki pyszczek i obwisłe uszy szczeniaka,
wyczuwając słodki zapach szczeniaka, kiedy ona lizała mnie po całym ciele.
Zachichotałam i przytuliłam jej miękkie szczenięce ciało.
Spojrzałam na Buddy’ego - „Jesteś
najwspanialszy. Chcę takiego, jak ona.”
„Hmmm… słodycze?” - zawołał Ralphie,
a ja spojrzałam na niego.
Widziałam stojących tam wszystkich
trzech mężczyzn. Buddy i Ralphie uśmiechali się ogromnie. Hector miał ręce
skrzyżowane na piersi, a jego usta robiły tę walkę-z-szerokim-uśmiechem.
„Co?” - zapytałam.
„Buddy nie dał mi tego psa” -
odpowiedział Ralphie.
Moje brwi się złączyły - „Kupiłeś ją sobie?”
Buddy zachichotał. Hector przegrał
walkę z uśmiechem i uśmiechnął się, pełnym i czarującym uśmiechem.
„Co jest zabawne?” - zapytałam.
Buddy odpowiedział - „Ona jest dla
ciebie, kochanie”.
Mrugnęłam.
„Od LC” - dodał Ralphie.
Moje oczy powędrowały do Hectora.
„To samolubne” – powiedział – „Chcę
wiedzieć, że jesteś strzeżona, kiedy mnie nie ma w domu”.
Poczułam, jak łzy zatykają mi gardło.
Wtedy krzyknęłam - „Nie będę płakać!”
- tuż przed tym, jak się rozpłakałam.
W mgnieniu oka szczeniak i ja byliśmy
w ramionach Hectora. Trzymał mnie, ja płakałam, szczeniak wiercił się i lizał,
a Ralphie wyjął aparat i zrobił zdjęcie naszej trójki.
Wyszło pięknie. Ramię Hectora wokół
moich ramion, jego palce w sierści na karku psa, jego głowa pochylona do nas,
moje czoło schowane w jego gardle, a szczeniak wyglądał, jakby uśmiechał się do
nas obojga (ale tak naprawdę dyszała).
Nazwałam psa Gretel (cóż, była Niemką).
Postawiłam to zdjęcie na kominku w
jadalni.
[1] Historyczna
dzielnica Antique Row w Denver, obejmująca 1200 do 1800 bloków Południowego
Broadway.

Piękne zakończenie ten historii 😊❤️ Dziękuję za rozdział 😘
OdpowiedzUsuńNo jak słodko ❤️ dziękuję ślicznie 😘😘😘 Jeszcze raz miłych świąt.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za całość tłumaczenia :)
OdpowiedzUsuńIdealne zakończenie! Dziękuję bardzo! 😘😘😘😘😘😘😘
OdpowiedzUsuńDziękuję za tłumaczenie :-). Niesamowita robota.
OdpowiedzUsuńDzięki za wszystko, jesteś wspaniała :) Wesołych świąt :)
OdpowiedzUsuńŚliczne dzięki za wspaniałe tłumaczenie😊 ich historia była niesamowita 😊😊
OdpowiedzUsuń