ROZDZIAŁ XIX
Ibuprofen
i Midol
Sadie
„Preciosa, obudź się”.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam Hectora
siedzącego na boku łóżka. Miał na sobie dżinsy i obcisłą granatową koszulkę i
wyglądał na przytomnego i czujnego.
Spojrzałam na niego zmrużonymi
oczami.
Pracował wczoraj do późna, a potem
energicznie okazał wdzięczność dla mojego tatuażu, tak, jak powiedział, że okaże.
I naprawdę, jakie to było dziwne?
To był mój tatuaż, ale najwyraźniej
Hector był tym bardziej podekscytowany niż ja, i to dużo bardziej, na sposób
macho mena, twardziela, więc pieprzył mnie, dopóki oczywiście nie wykrzyczałam
jego imienia.
Chociaż nie wykrzyczałam jego
imienia, kiedy sprawił, że doszłam, ale sapnęłam je i zrobiłam to głośno.
Niemniej jednak on nie nawalił się ostatniej nocy, mieszając margarity z Fat Tires
i kieliszkami tequili. Prawdopodobnie on
nie miał kaca, tak jak wiedziałam, że ja miałam w tym momencie. On nie miał życia wypełnionego
codziennymi wielokrotnymi traumami. I wreszcie, jutro wieczorem on nie miał wystawy w swojej galerii.
Wiec mógł być przytomny i czujny w
niedzielny poranek.
Ja miałam
kaca. Czułam to w żołądku i głowie, więc chciałam spać.
Aby to wszystko zakomunikować,
wymamrotałam „Śpię”. Potem odwróciłam się i zagrzebałam w poduszkach.
Kiedy to zrobiłam, przykrycie zostało
zdjęte i wydałam zirytowany dźwięk, ale to zignorował. Jego ręce powędrowały do
mojej talii, przekręcił mnie, podciągając mnie w górę i w poprzek swoich kolan,
umieszczając mnie tam, a jego ramiona otoczyły mnie.
Postanowiłam zignorować jego ostatni Płynny
Ruch i wepchnęłam twarz w jego szyję, zanurzając się w jego żarze i mając
nadzieję, że dostanie wiadomość.
„Sadie, spójrz na mnie” - mruknął i
sposób w jaki to zrobił sprawił, że moje serce ścisnęło się boleśnie.
Wzięłam głęboki oddech, zastanawiając
się, co się teraz dzieje, oderwałam twarz od jego szyi i spojrzałam na niego.
„Jimmy jest na dole” - powiedział.
Wypuściłam oddech.
To było to?
Kolejny gość?
Rany, Hector był popularnym facetem.
„Jimmy?” - zapytałam.
„Detektyw Marker”.
Moje ciało ścisnęło się. Ręka Hectora
powędrowała do mojej szyi i wślizgnęła się w moje włosy.
„Harvey Balducci został zamordowany
zeszłej nocy”.
Nagle poczułam się jeszcze bardziej
chora.
„O mój Boże” - szepnęłam.
„Jimmy chce z tobą porozmawiać”.
Wtedy zrozumiałam i poczułam, że coś
utknęło mi w gardle, tak duże, że groziło to udławieniem.
„Nie zrobiłam tego” - wypaliłam i
kiedy koncentrowałam się na przełykaniu, nie zauważyłam, że brwi Hectora
ściągnęły się razem.
„Sadie …”
Przerwałam mu, zaczynając czuć, jak
panika przepływa przez mój system - „Nie zrobiłam tego. Przysięgam. Ja tego nie
zrobiłam.”
Ramię, które Hector miał wokół mnie,
zacisnęło się i patrzyłam, jak jego oczy zaczynają się zwężać.
„Co do cholery?”
Ciągle mówiłam - „Nie lubiłam
Harveya, to kretyn i chciałam, żeby trzymał się ode mnie z daleka, ale go nie
zabiłam, Hector, przysięgam”.
Zaczęłam drżeć, moje ciało się
trzęsło, ręka Hectora wyszła z moich włosów i zacisnęła się wokół mojej talii.
Następnie delikatnie, ale mocno potrząsnął mną. Uspokoiłam się i spojrzałam na
niego. Jego oczy były teraz całkowicie zwężone i wyglądał na wściekłego.
„O czym ty, kurwa, mówisz?”
„Powiedziałeś, że detektyw Marker
przyszedł ze mną porozmawiać …”
„Jimmy jest tutaj, aby upewnić się,
że usłyszysz to od kogoś, kogo to obchodzi. Jest tutaj, aby upewnić się, że
wszystko jest w porządku. Jest tutaj, aby dać ci znać, że Ricky został wyciągnięty
dziś rano. Jest tutaj, aby zadać ci kilka pytań. Nie dlatego, bo jesteś
podejrzana. Twoje telefony są na podsłuchu, praktycznie każdy twój ruch jest
śledzony przez kamery i nigdy nie jesteś sama. Nawet bez tego nikt by nie
pomyślał, że to ty. Jezu, Sadie, co jest w twojej pieprzonej głowie?”
Poczułam strach, który zastąpi panikę
w moim systemie po pierwszej części jego przemówienia, więc przegapiłam
większość innych rzeczy, które powiedział – „Ricky został zwolniony?” - wydyszałam.
Patrzyłam zafascynowana, jak gniew
wymyka się z jego oczu i zastępuje go inny rodzaj złości (nie pytaj mnie, skąd
to wiedziałam, po prostu wiedziałam), a potem zobaczyłam, jak mięsień skacze na
policzku Hectora.
„Tak” – powiedział - „Myślę, że Donny
i Marty zostali zmuszeni do braterskiej miłości, kiedy Harvey został otruty w areszcie.”
Zamknęłam oczy.
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Hector mruknął - „Kurwa”.
Otworzyłam oczy, a on patrzył na
mnie.
„Ubierz się i zejdź na dół.
Porozmawiamy później o tym, co było w twojej pieprzonej głowie - zakończył.
Świetnie, po prostu świetnie.
Wstał, zabierając mnie ze sobą i
stawiając na nogi.
Po raz pierwszy zdałam sobie sprawę,
że byłam naga jak w dniu narodzin, kiedy obie ręce Hectora dotknęły mojej szyi,
palce wślizgnęły się we włosy, z kciukami na spodzie mojej szczęki, odchylił
moją głowę do tyłu, aby spojrzeć na mnie.
Delikatnie dotknął moich ust i przez
cały czas miał otwarte oczy, a kiedy cofnął głowę, powiedział niskim i mocnym
głosem - „On cię, kurwa, nie dotknie”.
Patrzył na mnie, aż skinęłam głową,
poruszając głową na jego dłoniach.
Potem wyszedł.
Pozbierałam się, szybko się ubrałam
(w zakazaną spódniczkę, ale unikałam koszulki Stelli i założyłam flanelę
Hectora, bo bardziej zakrywała), pobiegłam do łazienki i wydałam z siebie
zdziwiony, stłumiony krzyk, gdy spojrzałam na siebie w lustro.
Cizia Z Rockowego Wideo Z Lat
Osiemdziesiątych była przerażająca tej nocy, ale następnego ranka sprawiała, że
włosy stawały dęba (dosłownie).
A Hector tak mnie widział!
I pocałował
mnie!
O mój Boże!
Wzięłam głęboki oddech, uspokoiłam
psychiczny wstrząs, umyłam twarz, znalazłam grzebień Hectora i szarpałam nim
przez moją dziką, poranną cizię-groupie po włosach, kiedy rozległo się pukanie
do drzwi. Zanim zawołałam, otworzyły się i wszedł Hector. Patrzyłam tylko na
niego, gdy podszedł do mnie, postawił kubek parującej kawy z boku umywalki,
odwrócił się do mnie, złapał mnie za nadgarstek, otworzył moją dłoń drugą ręką
i wrzucił do niej cztery białe tabletki.
„Koktajl na kaca, ibuprofen i midol.
Nie pytaj, to działa. Dali ci maść na tatuaż?” - zapytał.
Gapiłam się na tabletki, ale
spojrzałam na niego i przytaknęłam.
„Posmaruj go, zanim zejdziesz na dół,
musisz go nawilżać, żeby nie wyblakł” - sięgnął poza mnie, otworzył apteczkę,
przeszukał ją i wyjął paczkę nowych końcówek do elektrycznej szczoteczki do
zębów. Podał mi je bez słowa, ponownie dotknął moich ust i wyszedł.
Wciąż obserwowałam drzwi, nie
wiedząc, co czuć.
Po odejściu mojej mamy (a raczej po
zamordowaniu), kiedy byłam chora, ojciec wysyłał jedną z naszych pokojówek,
żeby się mną opiekowała. Robiły to, ponieważ to była ich praca, a nie dlatego,
że im na mnie zależało. Ale nikt w życiu nie przyniósł mi koktajlu na kaca.
Nikt.
Chwiejnie łyknęłam tabletki,
wyciągnęłam jego elektryczną szczoteczkę do zębów z ładowarki, znalazłam pastę
do zębów i pojechałam do zębach. Kiedy skończyłam, wyciągnęłam balsam do
tatuażu z kieszeni spódnicy, podciągnęłam spódnicę i ściągnęłam bandaż, żeby
ocalić tatuaż. Kiedy wszystko naprawiałam, ponownie usłyszałam dzwonek do
drzwi.
Westchnęłam, zastanawiając się co
teraz, wytarłam wilgoć z rąk ręcznikiem, złapałam kubek i zeszłam na dół.
Zatrzymałam się u stóp schodów.
Salon był wypełniony ludźmi. Był tam
detektyw Marker oraz Jet i Eddie, Indy i Lee, Hank i Roxie, Daisy i Marcus.
Ktoś odkrył i przeniósł kanapę i
stolik do salonu. Na stole stało otwarte pudełko pączków. Wszyscy pili kawę z kubków,
najwyraźniej dzięki uprzejmości Jet, która trzymała pusty dzbanek i wracała do
kuchni.
„Dzień dobry, cukiereczku,
przyniosłam pączki na kaca” - zawołała Daisy, machając pączkiem z polewą w moim
kierunku.
„Jak tatuaż?” - zapytała Roxie,
siadając obok Daisy na kanapie i pochylając się w stronę pudełka z pączkami.
Odkleiłam się i weszłam do pokoju.
„W porządku” - odpowiedziałam Roxie,
kiedy wyciągnęła długi, glazurowany cynamonowy skręt, a potem rozejrzałam się -
„Co tu wszyscy robicie?”
„Eddie usłyszał wiadomości. I tak
musieliśmy przyjechać do Highlands na La Reunión, więc przyjechałam z nim” -
powiedziała mi Jet z uśmiechem, po czym podniosła dzbanek - „Zrobię więcej
kawy” – i wyszła z pokoju.
„Lee też słyszał” - powiedziała Indy
- „Przyszłam, ponieważ zostawiłaś torebkę w Explorerze i dlatego, że jestem
wścibska” - potem zmarszczyła nos, ugryzła kęs pączka z cukrem pudrem i pączka
z polewą czekoladową i uśmiechnęła się.
„Hank też to słyszał. Pomyślałam, że
przybędę, żeby przedstawić ci Shamusa, naszego czekoladowego labradora. Jest w
SUV-ie Hanka”- dodała Roxie.
„Marcus też słyszał, zdecydowałam się
przynieść pączki” - dokończyła Daisy. To było bardzo słodkie z jej strony, z
ich wszystkich, ponieważ wiedziałam, że ich nie ma z powodu Spotkań Rodzinnych,
zwrotu torebki, bycia wścibskim, chęci przedstawienia mnie rodzinnym zwierzętom
lub przynoszenia pączków.
Byli tam dla mnie.
To było miłe uczucie. Super miłe.
Chociaż sama myśl o pączkach
przyprawiała mnie o mdłości.
Spojrzałam na Roxie.
„Dlaczego Shamus jest w samochodzie?
Dlaczego go nie przyprowadziłaś?”
„Nie wiedziałam, czy chcesz, żebym to
zrobiła, ale mogę iść po niego teraz” - odpowiedziała Roxie, a jej oczy się
rozjaśniły.
„Byłoby wspaniale” - uśmiechnęłam
się.
Zanim Roxie zdążyła się poruszyć,
detektyw Marker odchrząknął - „Może za chwilę spotkasz psa, Sadie. Jeśli nie
masz nic przeciwko, musimy porozmawiać”.
O cholera.
Miałam coś przeciwko.
Miałam bardzo.
Ale mój ojciec nauczył mnie nigdy nie
zwlekać. Wykonuj zadania w odpowiednim czasie i wykonuj najpierw trudne
zadania, aby usunąć je z drogi.
Wolałabym spotkać się z Shamusem, ale
zamiast tego westchnęłam (choć było niegrzeczne) i powiedziałam do detektywa
Markera - „W porządku”.
Weszłam do pokoju i usiadłam na
poręczy kanapy obok Indy.
„Hector powiedział ci, że Harvey
został znaleziony martwy zeszłej nocy?” - zapytał mnie detektyw Marker.
Przytaknęłam – „Co się stało?”
„Nie wiemy, badamy to. Wygląda na
truciznę” - odpowiedział detektyw Marker.
„Jak ktoś mógł go otruć w więzieniu?”
- zapytałam.
„Tego też nie wiem, zajmują się tym.
Wiesz, że Donny złożył kaucję na Ricky’ego?” - Detektyw Marker kontynuował.
Indy podniosła rękę do mojego kolana,
ścisnęła tam, a potem jej ręka odeszła. Wzięłam głęboki oddech, dziwnie
wzmocniona ściskaniem kolana przez Indy i skinęłam głową detektywowi Markerowi.
„Kontaktowałaś się ostatnio ze swoim
ojcem?” - zapytał detektyw Marker.
A więc o to w tym wszystkim chodziło.
Rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam, że wszyscy mnie obserwują. Siedząca
pośród nich córka zabójcy. Poczułam, jak żółć wypełnia mi gardło i przełknęłam
ją.
Spojrzałam na detektywa Markera - „To
nie może być on; on jest w więzieniu.”
„Rozmawiałaś z nim? Czy on wie, co
Balducci ci zrobili?” - Detektyw Marker nacisnął delikatnie.
„Dostałam od niego telefon kilka dni
temu. Nie wspomniał o tym, ale ja tak” - odpowiedziałam – „Nie Harveya, tylko
Ricky’ego i gwałt. Mimo to myślę, że jest w stanie być na bieżąco.”
„Nic nie mówił o Harveyu ani Rickym?”
- Detektyw Marker naciskał.
Potrząsnęłam głową - „Bardziej był
zaniepokojony tym, dlaczego nie byłam w kontakcie, dlaczego go nie odwiedziłam.
Słyszał o mnie i Hectorze i nie był szczęśliwy.”
Detektyw Marker skinął głową.
„Myślisz, że to zrobił?” - zapytałam
cicho, starając się nie myśleć o wszystkich obecnych w pokoju i o tym, co mogą
myśleć o moim ojcu, o mnie, o tym, co to wszystko oznacza.
„Wielu ludzi załatwiłoby Ricky’ego,
on nie ma wielu przyjaciół. Marty i Donny, widziałem, że są umieszczani na
listach trafień, oni też nie są przyjaznymi facetami. Harvey był po prostu
głupim pieprzonym, irytującym i okradał ludzi w niewłaściwy sposób, ale nie był
dla nikogo zagrożeniem. Skraca listę podejrzanych” - powiedział mi detektyw
Marker.
„Więc myślisz, że to mój ojciec” -
odpowiedziałam za niego, a moje serce zamarło.
„Nie, szukamy każdej możliwości. W
tym Marty’ego, Donna i Ricky’ego. Ich brat mógł nie stanowić zagrożenia dla
nikogo innego, ale spieprzył, wymusił twoją reakcję, wsadził siebie i Ricky’ego
za kratki. To, że był głupi, oznaczało, że był ciężarem. To nie był pierwszy
raz, kiedy spieprzył, osłabił pozycję rodziny. Ci chłopcy zjadali własne młode;
Niczego na ich nie stawiam.”
To była prawda, bracia Balducci byli
nie tylko szaleni. Byli podli i szaleni. Wiedziałam o tym lepiej niż ktokolwiek
inny.
„Nie jestem pewna, czy mogę ci pomóc,
staram się nie mieć nic wspólnego z moim ojcem” - powiedziałam detektywowi
Markerowi.
„Wiem o tym, Sadie, dlatego poproszę
cię o zrobienie czegoś, co może nie być łatwe.”
Do jasnej cholery.
Miał zamiar poprosić mnie o zrobienie
czegoś niełatwego.
Całe moje życie było „niełatwe”.
„Co?” - zapytałam.
„Eddie powiedział mi, że jeden z
chłopców twojego ojca próbował przekazać ci wiadomość zeszłej nocy. Wiem, że
jesteście z dala od siebie. Mimo to jest twoim ojcem, więc rozumiem, że może to
być dla ciebie trudne, ale jeśli skontaktuje się z tobą, niezależnie od tego,
jak to zrobi, proszę cię, abyś dała mi znać, że to zrobił i co powiedział.”
O.
Czy to było to?
„Oczywiście” - odpowiedziałam
natychmiast.
Detektyw Marker zamrugał i poczułam,
jak dziwne powietrze wypełnia pomieszczenie.
„Sadie, wiem, że to trudne” - ciągnął
detektyw Marker.
„To nie jest trudne” - odpowiedziałam
z łatwością, po czym zaproponowałam - „Staram się nie odbierać jego telefonów.
Czy chcesz, żebym odebrała i zmusiła go do rozmowy?”
Detektyw Marker ponownie zamrugał, po
czym odwrócił głowę i spojrzał na Hectora.
Podążyłam za jego wzrokiem i zobaczyłam,
że Gorąca Drużyna usiadła dookoła fotela. Hank siedział na poręczy, Lee
naprzeciw niego stał z rękami skrzyżowanymi na piersi.
Wyglądali prawie jak bliźniaki, z
wyjątkiem tego, że Lee miał czekoladowo-brązowe oczy, a oczy Hanka były koloru
whisky.
Hector stał obok Hanka, z rękami na
biodrach, z Eddiem u boku, z ramionami jak Lee.
Oni też wyglądali prawie jak
bliźniaki, z wyjątkiem tego, że włosy Eddiego były może tydzień po strzyżeniu,
a Hectora co najmniej dwa (prawdopodobnie trzy).
Wszyscy patrzyli na mnie, ale Hector
patrzył na mnie z tą ciepłą intensywnością, tym razem pomieszaną z tym, czym,
mogłam przysiąc, była aprobata i poczułam, że dziwna radosna poświata zaczyna
rozjaśniać moją pierś.
„Zrobisz to?” - Detektyw Marker
zapytał mnie, a mój umysł oderwał się od radosnego blasku i moje oczy powróciły
do niego.
Wzruszyłam ramionami – „Pewnie. Mogę
potrzebować coachingu, scenariusza lub czegoś podobnego, żeby nie owijał w
bawełnę, ale mogę to zrobić.”
Coś przemknęło przez twarz detektywa
Markera, zanim złagodniała - „Wiele przeszłaś, Sadie, to byłoby…”
Przerwałam mu - „To byłoby nic,
detektywie Marker. Całe życie gram w tę grę z moim ojcem. To tylko nowa gra i
po prostu potrzebuję kogoś, kto wyjaśni zasady. Daj mi trochę wskazówek, moje
telefony są już na podsłuchu, więc wszystko jest w porządku.”
Detektyw Marker wpatrywał się we
mnie, po czym powiedział - „Sadie, jeśli to twój ojciec żąda zemsty za to, co
ci zrobili, oznacza to, że prawdopodobnie następny będzie Ricky.”
„I?” - zapytałam.
Detektyw Marker nie odpowiedział.
„Myślisz, że wolałabym nie stawać mu
na drodze, gdyby miał uderzyć Ricky’ego” - odpowiedziałam za niego (ponownie).
„Ja tylko…” - zaczął detektyw Marker,
ale przerwałam mu podczas, gdy moje plecy się wyprostowały.
„Mój ojciec wiele mnie nauczył,
detektywie Marker. Miał ciężkie życie i był hojny w tych lekcjach życia. Jest
przestępcą i robił złe rzeczy, ale dawał dobre lekcje. Nie ukrywał przede mną
tego, kim jest, ale żadna część jego nauczania nie obejmowała tego, jak być
mordercą: czy to być jednym z nich, czy być jego pomocnikiem. Jeśli zabił
Harveya i planuje zabić Ricky’ego, te grzechy spadną na jego duszę, a nie moją. Więc jeśli pytasz mnie, czy bym
przeszkadzała, nawet jeśli to by oznaczało stanie z boku i nic nie robienie, w śledztwie
w sprawie zabójstwa mężczyzny, który mnie napadł lub postepowaniu w sprawie planowania
zabójstwa mężczyzny, który mnie zgwałcił, odpowiedź brzmi: nie.” - po
wygłoszeniu przemówienia wstałam z wyprostowanym kręgosłupem i skończyłam -
„Czy mogę teraz poznać psa Roxie?”
Usta detektywa Markera drgnęły
(teraz, co jemu wydało się zabawne?
Naprawdę, nie rozumiem) i powiedział - „Tak, Sadie, skończyliśmy”.
„Dobrze” - odpowiedziałam krótko,
pochyliłam się i wybrałam pączka drożdżowego w czekoladzie - „No dalej Roxie,
chcę się spotkać z Shamusem” - zawołałam, obrzucając pomieszczenie jednym
spojrzeniem, zauważając, że całej Gorącej Drużynie drżą wargi, z wyjątkiem
Hectora, który jawnie szczerzył zęby. Poważnie, co dokładnie było tak cholernie zabawne?
Postanowiłam, że mnie to nie
obchodzi, zignorowałam ich i wyszłam z domu w mojej nieprzyzwoicie krótkiej
spódniczce cizi, której Hector kazał mi obiecać, że nigdy więcej nie będę nosić
(ha! na wczesną jesień) i ogromnej koszuli flanelowej Hectora.
Dopiero gdy dołączyły do nas Daisy i
Indy, Jet wyszła z dzbankiem świeżej kawy, żeby nas rozgrzać, a Roxie trzymała
moją kawę i pączka, podczas gdy ja rzucałam frisbee dla serio uroczego,
milutkiego, , szczęśliwego Shamusa, zdałam sobie sprawę, że spędziłam całe rano
jako ja. Żadnej Lodowej Księżniczki, żadnej Sadie z Charakterkiem, żadnej Udawaj
Sadie ani innej.
Tylko ja.
I nie wiedziałam, co o tym myśleć.
Ale wiedziałam, że przywróciło to
dziwną, szczęśliwa łunę.
Nawiasem mówiąc, Hector nie mylił się
co do ibuprofenu i midolu, zadziałało to jak urok.
*****
Najlepszy dzień z życia Sadie Marie Townsend
Poza porankiem ta niedziela była
najlepszym dniem w moim życiu.
Lepszym niż kiedykolwiek, od kiedy
ojca nie było „w interesach” i mogłam udawać, że jestem wolna.
Nawet lepsza niż jakiekolwiek
zanikające wspomnienia bycia z moją mamą.
Po prostu najlepsza.
*****
Na początku myślałam, że sytuacja się
pogorszy. Ponieważ detektyw Marker wyszedł po spotkaniu mężczyzn w środku, podczas
gdy kobiety piły kawę, bawiły się z Shamusem i omawiały odpowiedź Hectora na
mój tatuaż (ogólnikowo i z niektórymi szczegółami) na zewnątrz. Tak samo
zrobili Indy, Lee, Roxie, Hank i Shamus.
Eddie, Jet, Daisy i Marcus zostali,
ale tylko po to, aby Hector, Marcus i Eddie mogli omówić, co chcą, abym
spróbowała wydobyć z mojego ojca w czasie rozmowy i jak powinnam to zrobić.
Kiedy skończyli, uśmiechnęłam się i
powiedziałam - „Łatwizna”.
Eddie i Marcus spojrzeli na siebie,
choć nie przyjaźnie, nie wydawali się zbytnio lubić, ale zamiast tego wydawali
się znosić ze względu na to, co działo się (teraz) z moim ojcem.
Hector wciąż na mnie patrzył – „To nie
jest łatwe, Sadie. Będziesz musiała być ostra i celna i słuchać wszelkich
wskazówek, które ci daje, żeby wiedział, co zamierzasz.”
„Nie ma problemu” - odpowiedziałam.
Hector przygryzł wargę i potrząsnął głową,
po czym powiedział cicho - „Mamita, wiem, że grałaś wobec swojego ojca przez
całe życie, ale kiedy to robiłaś, nie spałaś z facetem, który wsadził go do
więzienia. On ci teraz nie ufa. Jesteś bezpieczna, nikt nie może się do ciebie
dostać, ale jeśli chcesz coś z niego wyciągnąć, musisz być sprytna, a nie
zarozumiała.”
Niech ktoś mi powie, że Hector nie
nazwał mnie właśnie zarozumiałą!
„Nie jestem zarozumiała!” - warknęłam.
„Jesteś zarozumiała” - odpowiedział.
Spojrzałam na niego - „Zaufaj mi,
Hector, wiem, co robię”.
„Po prostu posłuchaj, co ci mówię” -
odpowiedział spokojnie Hector.
Ciągle się gapiłam.
Ciągle mnie obserwował.
Walczyliśmy na spojrzenia.
Uświadomiłam sobie innych ludzi w
pokoju i pomyślałam, że prawdopodobnie niegrzeczne jest dalsze gapienie się,
więc poddałam się.
Ale mi się to nie podobało.
„Ach, w porządku.”
Jego usta poruszały się, jakby
walczył z uśmiechem.
Spojrzałam na Daisy i przewróciłam
oczami.
Wypuściła chichot bożonarodzeniowych
dzwonków.
Wtedy Jet powiedziała coś, co mną
wstrząsnęło.
„Lepiej chodźmy. Obiecałam Blance, że
pomogę jej przygotować się do La Reunión.” - Spojrzała na Eddiego - „Czy idziemy
wszyscy razem?”
Mimo że Jet zapytała Eddiego, Hector
odpowiedział - „Sadie musi się przebrać”.
Serce podskoczyło mi do gardła.
„Przebrać się na co?” - zapytałam.
Oczy Hectora powędrowały do mnie -
„La Reunión”.
Zamrugałam, myśląc, że wiem, o czym
mówi, ale mając nadzieję, że nie.
„Dlaczego muszę się przebrać?”
„Mamita, nie założysz tej pieprzonej
spódnicy poza domem, chyba że idziesz do Bronco i wchodzisz do piaskowca, żeby
się przebrać przed pójściem do Mamá.”
Moje serce w gardle urosło około
dziesięciu razy.
„Nie idę do twojej matki” - szepnęłam.
„Idziesz.”
Otworzyłam szeroko oczy.
„Nie idę. To spotkanie rodzinne, nie
jestem rodziną.”
Powietrze w pokoju zrobiło się
elektryzujące, oczy Hectora pociemniały, a jego ciało spięło się. Wyczuwając
zmianę, Eddie, Jet, Daisy i Marcus ostrożnie się odsunęli.
„Robisz ze mnie wała?” - zapytał
Hector, nieświadomy naszej publiczności.
Teraz byłam zdezorientowana.
„Nie” - odpowiedziałem szczerze.
„Mujer, twój znak jest na moich
plecach, mój znak na twoim biodrze, a ty mówisz, że nie jesteś rodziną?”
O mój.
Pan Zmienny Nastrój wyglądał na
wściekłego.
I nie wiedziałam, co oznacza mujer, ale nie brzmiało to tak dobrze,
jak, powiedzmy, preciosa czy mi cielo.
„Um…” - odpowiedziałam, ponieważ nie
wiedziałam, co jeszcze powiedzieć, Palące Spojrzenie Hektora paliło się prosto
w mój mózg, sprawiając, że stał się pusty.
Hectora spojrzał na Eddiego.
„Będziemy tam jak Sadie się
przebierze.”
Eddie (mądrze, moim zdaniem) w
milczeniu skinął głową i wszyscy przygotowali się do wyjścia.
Wzięłam Daisy i Jet na bok na werandzie
Hectora i szepnęłam do Jet - „Co znaczy mujer?”
Jet przygryzła wargę, zanim powiedziała
- „To znaczy kobieta i zazwyczaj nie
jest źle, ale myślę, że Hector jest trochę jakby wściekły.”
Tak jakby?
Najwyraźniej nie została przypalona
przez Palące Spojrzenie. Spojrzałam na Eddiego, Marcusa i Hectora, którzy stali
przy błyszczącym, czerwonym Dodge Ram Eddiego i rozmawiali.
„Czy on myśli, że jestem rodziną?” - dyszałam.
„Och Sadie, Blanca nazywa cię mi hija, a Hector jest na wskroś
Chavezem. Oni działają szybko. Nawet gdyby Hector zdecydował się dać ci
odpocząć i wypuścić cię z La Reunión, Blanca by cię dopadła, nie ma co do tego
wątpliwości.”
Gapiłam się na nią.
Jak to się stało?
„To musi być to, co miał na myśli,
mówiąc, że już się nie będzie pieprzył” - powiedziałam.
„Co to znaczy?” - zapytała Daisy i,
wciąż zataczając się po tym wszystkim, co się działo, podzieliłam się i moją
rozmową z Hektorem z poprzedniego ranka lub przemową Hectora, ponieważ nie
pozwolono mi wtedy mówić (to też im powiedziałam).
Daisy i Jet uśmiechnęły się do
siebie, nie jakby coś było zabawne, ale jakby coś sprawiało, że były naprawdę,
bardzo szczęśliwe.
Potem Daisy powiedziała - „Kochanie, ciesz
się swoim szczęściem, które dało ci tydzień pieprzenia
się. Teraz, kiedy podchodzi do tego na
poważnie, jesteś jego. Żadnych „jeśli”, „i” czy „ale”, po prostu jego.
Comprende?”
„Ale…” - zaczęłam.
„Mówię to wszystkim dziewczynom,
chociaż one nigdy nie słuchają, ale powiem to jeszcze raz: nie walcz z tym” -
wtrąciła się Jet.
„Ale…” - spróbowałam ponownie.
Daisy zachichotała do Jet - „Teraz
przechodzimy do części zabawy.”
Zabawa?
Czy oni wszyscy byli szaleni?
To nie było zabawne!
Zanim mogłam powiedzieć więcej,
przytuliły mnie i poszły.
Zostawiając mnie samą z Wściekłym
Hektorem.
Do jasnej cholery.
Jego długie kroki w mgnieniu oka
zabrały go z chodnika do mnie. Chwycił mnie za rękę i zaciągnął do domu.
„Wybierz teraz, bierzemy prysznic
tutaj lub bierzemy prysznic u ciebie” - powiedział, nie skracając kroku, gdy
wciągnął mnie po schodach.
My bierzemy prysznic?
My?
„Hector …”
Nieoczekiwanie odwrócił się i
pociągnął mnie do łazienki.
„Tutaj bierzemy prysznic. Ralphie i
Buddy mogą być u ciebie, tutaj możesz robić tyle hałasu, ile tylko zechcesz.”
Hałas?
Chciałam narobić hałasu?
Dlaczego miałabym…?
Wtedy przyszło do mnie.
O nie.
„Hector …”
Jego ręce powędrowały do brzegu
flaneli, a potem jej nie było.
„Hector!” - warknęłam.
Jego płonące oczy zatrzymały się na
moich - „Mamita, nie mamy dużo czasu, nie wkurzaj mnie. Wkurzenie mnie zajmie
trochę czasu.”
Otworzyłam usta. Potem zatrzasnęłam je.
„Nie… nie…” - jąkałam się, a potem
zażądałam odpowiedzi - „Dlaczego jesteś zły?”
Położył ręce po obu stronach mojej
szyi, przyciągnął mnie bliżej i przechylił głowę, żeby na mnie spojrzeć.
„Nie wiem” - odpowiedział ostro – „Może
dlatego, że dzisiejszego ranka pierwsze co pomyślałaś było to, że ktoś pomyśli,
że jesteś mordercą, nawet ja. Kurwa, siedziałaś mi na kolanach i przysięgałaś
mi, że nie zrobiłaś tego tak, jakbym przez jedną pieprzoną sekundę mógł pomyśleć,
że tak.”
„Ale…” - próbowałam wtrącić się, ale
on mówił dalej.
„A może dzieje się tak dlatego, że
bez względu na to, co robię i co robisz, nie wiesz, co się tutaj dzieje”.
„A co dokładnie się tutaj dzieje?” -
odpaliłam.
Jego oczy pociemniały (lub, powinnam
powiedzieć, stały się jeszcze ciemniejsze) i powiedział cicho - „Teraz mnie
wkurzasz”.
Rozłożyłam ręce na boki, zirytowana –
„Dlaczego?”
Zmrużył oczy - „Czy w ogóle zwracasz
uwagę na to co się dzieje?”
„Tak!” - warknęłam całkowicie wkurzona,
a potem od razu przeszłam do tyrady - „Ale ja tego nie rozumiem. Przepraszam,
Hectorze Chavez, ale widziałeś, jak dorastałam, ty wiesz! Nigdy nie byłam na spotkaniu rodzinnym! Nigdy nie nakładałam
błyszczyka w toalecie klubu z moimi koleżankami! Nigdy nie siedziałam przy
stole, przeglądając zdjęcia i wspominając! Wszystko to dzieje się, gdy bracia
Balducci napadają na mnie i grożą mi, mój ojciec mnie przeraża, a ja prowadzę
rozmowy z policyjnymi detektywami. Nie wspominając o tym, że zdecydowałeś się
już więcej nie „pieprzyć”, cokolwiek to oznacza, a jutro mam wystawę! Więc
jeśli będę trochę powolna, będziesz musiał dać mi trochę pieprzonego luzu,
dobrze?”
Gdzieś podczas mojej tyrady Pan Zmienny
Nastrój zdecydował, że już nie jest zły (naprawdę! Jak mam nadążyć za tym
facetem?) i jego twarz złagodniała, oczy zrobiły się tak ciepłe, że były
gorące, a palce podniosły się do góry w moje włosy.
Kiedy jego głowa opadła, mruknął - „W
porządku, mi corazón, dam ci trochę luzu.”
„Cóż, dziękuję” - powiedziałam,
brzmiąc ostro, co było twarde, kiedy jego usta spoczęły na moich.
„Teraz zrobimy to pod prysznicem, a
potem zabierzemy cię do domu, możesz się przebrać, zabrać swoje rzeczy,
ponieważ spędzasz dziś noc i pojedziemy na La Reunión.”
Moje serce podskoczyło, mój brzuch
się stopił, a moja irytacja zniknęła.
„Zrobimy
to pod prysznicem?” - wydyszałam.
Jego język przesunął się po mojej
dolnej wardze i to było takie przyjemne, kolana ugięły się pode mną tak bardzo,
że musiałam chwycić się materiału jego koszulki w talii, aby pozostać na
nogach. Jego oczy były otwarte i patrzyły w moje.
„Tak” - powiedział przy moich ustach.
„Myślę, że nie skończyłam z moją
tyradą”
Jego ręce opuściły moje włosy,
podciągnął spódnicę dookoła mojej talii, wbił kciuki w moje majtki, a ja
sapnęłam przy jego ustach, kiedy je ściągał w dół.
„Możesz na mnie krzyczeć, podczas gdy
będę cię pieprzył.”
O mój.
To było to, chciałabym móc
powiedzieć, że jestem silniejsza, wytrzymałam trochę dłużej, ale się stopiłam.
Nawiasem mówiąc, wzięliśmy prysznic,
zrobiliśmy to pod prysznicem, z moimi plecami opartymi o ścianę, moimi nogami
owiniętymi wokół jego talii, moimi rękoma wszędzie, gdzie mogły dotknąć i nie
krzyczałam na niego, kiedy to robił.
*****
Reszta dnia tak mnie zdziwiła, że nie
mogłam sobie z tym poradzić, więc zdecydowałam się przejść przez niego i
zapamiętywać każdą sekundę, abym mogła go nosić ze sobą na zawsze.
Poszliśmy do domku z piaskowca i
załatwiłam swoje interesy (z dodatkiem Buddy’ego błagającego Hectora i mnie o
zabranie YoYo, nawet jeśli będę spędzała noc u Hectora, ponieważ, jak wyjaśnił,
Ralphie tak bardzo przywiązywał się do psa, że Buddy się obawiał dognapingu).
Załadowaliśmy moje rzeczy (Hector
powiedział mi, żebym „pakowała się ciężko”, co oznaczało więcej niż jedną noc,
a po mojej tyradzie nie miałam tego w sobie, by walczyć, więc zrobiłam, co
kazał), YoYo, jej rzeczy (po maniakalnym zakupoholizmie Ralphiego) i udaliśmy
się do Blanki.
Jet i Eddie wkrótce brali ślub i Jet
ledwo trzymała się swojej wymarzonej wizji ślubu. Poddała się pełnej
katolickiej mszy (dla Blanki), ale na przyjęcie wynajęła stodołę gdzieś w
górach, pełną pieczeni wieprzowej, siana, ogniska i gorących pianek na koniec.
Co dziwne, w tym samym czasie Blanca
i Nancy wynajęły lokalną salę, kuzyni Blanki zajmowali się cateringiem, a
sąsiad Nancy miał zamiar puszczać muzykę w salonie podczas pełnego,
czterodaniowego posiłku. I najwyraźniej wizja Blanki i Nancy obejmowała mnóstwo
lawendowych dodatków.
Po przelewającym brzuch lunchu Nancy i
Blanca połączyły siły w pracy nad Jet. Usiadłam z YoYo na kolanach i od razu
zauważyłam, że Jet się poddaje.
Po pierwsze, Eddie został całkowicie
usunięty. Właściwie wyglądał, jakby myślał, że to wszystko było zabawne i nawet
się nie wzdrygnął, kiedy Jet spojrzała na niego sztyletami. Hector i Carlos
milczeli, ale też wydawało się, że to dla nich zabawne. Gloria, Rosa i Elena
również milczały. Mogłam powiedzieć, że współczują Jet, ale nie miały odwagi,
by wkroczyć. Dziewczyna Carlosa, Maria, też siedziała cicho, ale wyglądała na
przerażoną (prawdopodobnie dokładnie tak, jak ja). Z drugiej strony Tex zajęty
był zajadaniem się resztkami jedzenia na półmiskach na stole Blanki i wyglądało
na to, że nawet nie wiedział, że spotkanie się w ogóle dzieje.
Więc stało się jasne, że to będę
musiała być ja.
Zastanawiałam się, jak to zrobić, by
dom Blanki nie eksplodował pod naporem W Pełni Rozwiniętego Napadu Złości Blanki
(i Nancy).
Potem wymyśliłam plan.
„Nigdy nie jadłam pieczeni wieprzowej”
- oznajmiłam podczas przerwy w zastraszaniu Jet. Wszyscy (zaskoczeni) spojrzeli
na mnie.
Mimo że przerażały mnie (szczególnie
Blanca, ale także Nancy), jak zwykle ciągnęłam dalej - „I nigdy nie jechałam na wozie z
sianem” - Spojrzałam na Jet i poinformowałam ją ochrypłym głosem - „Zawsze
chciałam czegoś takiego, ale mój ojciec nigdy nie pozwolił mi jechać na obóz.
Albo wziąć udział w przejażdżce z sianem. Albo iść na pieczeń wieprzową. Wiesz,
on był dziwny, trochę duszący i nie pozwalał mi być towarzyską ani mieć
przyjaciół.” - spojrzałam przez stół i powiedziałam - „Brzmi jak zabawa!”
Manipulowałam więc faktem, że byli
miłymi ludźmi i starałam się, żeby mi współczuli. To była jedyna karta, którą
musiałam zagrać, a w tym przypadku grałam nią dla Jet.
Jet uśmiechała się do mnie, pięknym i
ogromnym uśmiechem. Eddie właściwie się nie uśmiechał, ale widziałem jego
dołeczek. Hector kręcił głową, ale jego oczy były ciepłe i intensywne w nowy
sposób, który był zmieszany z humorem i uczuciem, i przywróciły to cudowne,
przytulne, wygodne uczucie.
Głowa Texa poleciała w moim kierunku
- „Pieprzone A, kobieto, nigdy nie jadłaś pianek?” - huknął.
Potrząsnęłam głową.
„Chryste, każdy musi spróbować pianek,
zanim umrze. Pieprzyć to gówno, rozpalę dziś ogień na swoim podwórku i
zatrzymam się przy Kumarze, który jest po drodze do domu, żeby kupić rzeczy.
Każdy może przyjść …”
Do diabła!
Tex był naprawdę miły, ale wszystko
niszczył!
„Nie” - wtrąciłam się szybko - „Mogę
poczekać do ślubu Jet”.
„Nie ma co czekać na pianki” -
odrzekł Tex.
„Ale…” - zaczęłam.
„Bez gadania!” - Tex znowu zagrzmiał.
„Sadie i ja mamy plany na dzisiejszy
wieczór” - wtrącił gładko Hector i oczy Tex powędrowały do niego, zwęziły się,
po czym zobaczyłam, jak mu zaświtało i powoli usiadł.
„Zrobię ci następne latte z piankami,
więc będziesz miała pianki do ślubu Jet i Eddiego” - powiedział mi Tex, po czym
jego oczy przeniosły się na Jet.
„A teraz, gdzie jest ta pierdolona
stodoła i czy muszę nosić pieprzony krawat?”
Mogłam powiedzieć, że moc się
zmieniła.
Mogłam to powiedzieć, ponieważ Nancy
i Blanca miały zaciśnięte usta.
„Jej!” - krzyknęłam jako mój finał,
mając nadzieję, że nieodwołalnie przerzucę równowagę na stronę Jet. Aby to
zrobić, klaskałam, YoYo szczeknął mi na kolanach i może trochę przesadziłam -
„Pieczony wieprz!” - krzyczałam radośnie - „Przejażdżka na sianie! Ogniska! Ja…
nie mogę… się doczekać!”
Blanca i Nancy spojrzały po sobie.
Wstrzymałam oddech.
Milczały.
Wtedy wiedziałam, że wygraliśmy.
Nie podobało im się, ale nie przepychały
tego.
Wypuściłam oddech i usiadłam. Moja
praca była skończona.
I wierzcie lub nie, Jet spojrzał na
mnie z taką błyszczącą wdzięcznością, że, bez żartów, prawie się rozpłakałam na
miejscu (oczywiście nie).
Potem, zanim wyszliśmy (wierzcie lub
nie, znowu!), poprosiła mnie, żebym została druhną.
Mnie!
Druhną!
Przez chwilę byłam tak podekscytowana
perspektywą bycia druhną, że zapomniałam, że przeprowadzam się na Kretę i nie
mogłam się powstrzymać przed przytuleniem jej i stwierdzeniem „tak”.
Wtedy do mnie dotarło, ale nie cofnęłam
tego. Chciałam przeżyć tę jedną wspaniałą chwilę i nawet jeśli uczyniło mnie to
samolubną, nie obchodziło mnie to.
Nie zamierzałam z tego zrezygnować.
Nie ma mowy.
Obiecałam sobie, że zadzwonię do niej
i wszystko wyjaśnię.
Po prostu zrobię to… później.
Niedługo potem jeszcze przeżywałam
ten moment, kiedy Hector i ja wyszliśmy, ale nie poszliśmy do jego domu,
poszliśmy do sklepu spożywczego.
Sadie Townsend, córka upadłego Króla
Narkotyków i były agent DEA, Hector O Mój Boże Chavez robili zakupy w sklepie spożywczym.
Gdyby mój ojciec nas zobaczył (lub
kiedy usłyszał), dostałby kota!
Ponieważ byłam w tej chwili i cieszyłam
się nią, nie walczyłam z tym.
Zamiast tego płynęłam z falą.
Nawet, kiedy Hector położył ręce na
rączce wózka obok moich, co oznaczało, że ciepło jego ciała było dociskane do
moich pleców, a jego podbródek spoczywał na moim ramieniu i szliśmy w ten
sposób przez całe alejki (całe alejki!). Nawet, kiedy Hector śmiał się ze mnie,
kiedy zapytałam go, gdzie jest ciasto półksiężycowe Pilsbury (co było w tym zabawnego,
chciałam wiedzieć, ale nie pytałam). Nawet kiedy spotkał jakiegoś faceta,
którego znał, przystojnego Afroamerykanina, sierżanta policji po służbie, o imieniu
Willie i przedstawił mnie. Nawet, kiedy rozmawiali, a przez cały czas Hector
miał ramię niedbale owinięte wokół mojej szyi, ja mocno wtuliłam się w jego
bok, sprawiając, że czułam się jak prawdziwa jego dziewczyna, ktoś, kto
naprawdę należał do niego, mocno wtulona w jego ciepło, gdy rozmawiał z
przyjacielem.
Tak, nawet przez to wszystko.
Chwila trwała dalej, kiedy dotarliśmy
do niego, rozpakowaliśmy zakupy i zapytał mnie, czy chcę obejrzeć film. Z kolei
zapytałam go, czy mogłabym mu pomóc w jego domu, szlifując jego podłogi. Jego
podbródek drgnął na moją prośbę i spojrzał na mnie dziwnie, jakbym go zaskoczyła,
ale zgodził się.
Cierpliwie pokazywał mi, co mam robić
i spędziliśmy popołudnie w salonie, szlifując jego podłogi. On używał tej
wielkiej szlifierki, a ja na dłoniach i kolanach, używając małej ręcznej
szlifierki blisko ściany i w rogach. Poza zmywaniem naczyń, praniem i
sprzątaniem domu raz na jakiś czas (miałam sprzątaczkę, co mogłam powiedzieć?
Byłam bogata), nigdy w życiu nie wykonywałam ręcznej pracy i nawet jeśli wyglądałam
przez to na świra, ja nie obchodziło mnie to… Nie było nic lepszego niż
szlifowanie podłogi w salonie Hectora z Hectorem.
Nic.
Okej, może było kilka rzeczy, ale te,
które dotyczyły też Hectora.
W tym momencie byłam poza „chwilą”,
żyłam snem i wpadłam w to, pozwalając ciepłej, uroczej, przytulnej, wygodnej
wodzie przepływać mi nad głową, wciągając mnie w dół.
Szczęśliwie, z wdzięcznością pozwoliłam
sobie utonąć.
Skończyliśmy szlifować podłogę i
wzięliśmy kolejny prysznic (tak, razem!), ubraliśmy się i Hector grillował
schabowe kotlety na grillu, a ja robiłam sałatkę (mogłam pokroić warzywa, bez
problemu), ugotowałam kilka młodych ziemniaków (gotowanie! łatwe!) i upiekłam
bułeczki z półksiężycowego ciasta Pilsbury (wyszły idealne, absolutnie pyszne,
wszystko, co trzeba było zrobić, to postępować zgodnie ze wskazówkami!).
Ponieważ było jeszcze ciepło, założyłam
jego koszulę flanelową i jedliśmy na podwórku przy jego stole na zewnątrz przy
jego ogromnej wannie z jacuzzi, YoYo siedziała na jednym z pozostałych krzeseł,
a ja karmiłam ją smakołykami palcami.
Kiedy skończyliśmy jeść, opłukiwałam
naczynia i ładowałam chwiejną starą zmywarkę Hectora, Hector znów był na
zewnątrz przy grillu, YoYo z nim, biegając po podwórku, a ja patrzyłam przez
okno, jak płomienie rosną wysoko.
Potem wrócił do środka, zniknął w
domu, pojawił się ponownie z drucianym wieszakiem i narzędziem, po czym wyjął
kilka rzeczy z szafek. Potem bez słowa oznaczył moją dłoń i wyciągnął z powrotem
na zewnątrz.
Ustawił mnie przy wciąż płonącym
grillu i zaczął ciąć wieszak kilkoma nożycami do drutu.
„Co robisz?" - zapytałam.
Podniósł torebkę pianek Marshallowe i
rzucił mi je. Złapałam je, ale wciąż na niego patrzyłam.
„Pianki” – to było wszystko, co
powiedział.
Mój oddech stał się zabawny (więc
może byłam powolna, kupił te rzeczy ze mną u boku w sklepie spożywczym, ale
skąd mogłam wiedzieć, co zaplanował, pomyślałam, że jest mężczyzną, który lubi mieć
Marshallowe, batony czekoladowe i krakersy w domu, osobiście nigdy nie miałam w
domu wszystkich trzech naraz, ale każdy przedmiot z osobna, jasne!).
Postanowiłam nie robić z tego nic
wielkiego, jak wybuchnąć płaczem, rzucić się w jego ramiona i wyznać mu moją
wieczną miłość.
Zamiast tego zapytałam - „Czy
kiedykolwiek byłeś na obozie?”
Uśmiechnął się i był to nowy uśmiech,
skuteczny nowy uśmiech, ponieważ był tak nikczemny, że roztopił mi się w
brzuchu – „Jeśli policzysz trzy miesiące w poprawczaku, kiedy miałem czternaście
lat, tak. Ale nie mieliśmy pianek.”
Otworzyłam usta. Potem zapytałam -
„Czy ty, Agencie Hectorze Chavez, siedziałeś w poprawczaku?”
Prostował wieszak i nadal się
uśmiechał – „Tak.”
To było za dużo, nie mogłam nic na to
poradzić. Wybuchnęłam śmiechem.
Moje oczy były zamknięte, więc nie
widziałam, jak podchodzi, dopóki jego ramię nie owinęło się wokół mojej szyi, szarpnął
mnie do jego ciała tak mocno, że uderzyłam w niego i pocałował mnie gorąco,
mokro, z otwartymi ustami i wtopiłam się w niego. Potem jego usta oderwały się
od moich, przez nanosekundę dotknął mojego czoła, zanim się odsunął i poczułam,
że wstrzymuję oddech.
„Podoba mi się, kiedy się śmiejesz,
mamita” - powiedział cicho, a ja gapiłam się na niego, a potem przełknęłam.
Nie czekał na odpowiedź, może jej nie
potrzebował. Nie wiedziałam i nie pytałam. Zamiast tego podał mi wieszak i
wziął ode mnie pianki, otwierając torebkę zębami.
„Co zrobiłeś?” - zapytałam.
„Prawdopodobnie lepiej zapytać, czego
nie zrobiłem”.
Wypuściłam kolejny cichy śmiech,
kiedy kazał mi trzymać mój wieszak na swojej dłoni i nadział na niego duże,
tłuste pianki.
„Dobrze. A czego nie zrobiłeś?”
Posłał mi jeden ze swoich czarujących
uśmiechów - „Nigdy nikogo nie zabiłem”.
Zaczęłam trząść się ze śmiechu.
Ze śmiechem powiedziałam - „Więc
rozumiem, że jesteś jednym z tych, którzy pieprzyli się na tyle, by spowodować
problemy swoim rodzicom”.
Poprowadził mój wieszak nad grill i
wyrzucił torbę pianki Marshallowe na boczną półkę, ale trzymał rękę owiniętą
wokół mojej szyi, jego oczy były skierowane na moje pianki.
„Carlos, Rosa i Elena byli dobrymi
dziećmi, Eddie, Gloria i ja… niezbyt dobrymi.”
Poczułam to gdzieś głęboko i śmiech
opuścił moje ciało. Ramię Hectora ściskało moją szyję. Wiedziałem, że chciał
mojej uwagi, więc spojrzałam na niego. Obserwował mnie uważnie.
„Co teraz masz w głowie?” - zapytał
cicho.
„Ona kocha was jednakowo. Dobrych i
nie tak dobrych” - szepnęłam, mając na myśli Blancę.
„Zawsze kochała” - odpowiedział.
Od razu odpowiedziałam - „Jesteście
szczęściarzami.”
Na moje słowa zwinął mnie tak, że mój
przód był przy jego, a jego twarz pochyliła się do mojej. Widziałam to
spojrzenie w jego oczach: ciepłe, intensywne, łagodne oczy, twardą twarz,
oznaczające posiadanie, ale było tam coś jeszcze. Nie litość, ale może
zrozumienie, że miał coś pięknego, czego ja nie miałam. Instynktownie wiedziałam,
że nie współczuje mi, ale coś poczuł.
„Wiem” - mruknął, a w jego łagodnych
słowach było dużo uczuć.
Być może wyczuwając, że mam dość, być
może chcąc więcej, pokazał mi, jak je zrobić, i zjedliśmy. Potem całowaliśmy
się przy grillu w chłodnym teraz jesiennym powietrzu, nasze usta smakowały piankami
(pocałunki Hectora były niesamowite, ale kiedy smakował jak pianki, były po
prostu niebiańskie).
Po piankach weszliśmy na górę i
położyliśmy się w pełni ubrani (ale bez butów) na jego łóżku i obejrzeliśmy
film (Wielki Luz, nie widziałam go od
lat i zapomniałam, jaki był dobry). Następnie, prawdopodobnie zainspirowany
filmem (dzięki Bogu), Hector odegrał pewną rolę, ale jego wysiłek trwał dłużej,
był nieco bardziej kreatywny, obejmował więcej niż tylko palce (poruszał ustami
i językiem) i zakończył się zupełnie inaczej.
Zanim zgasił światło, nałożył balsam
i nowy bandaż na mój tatuaż.
Potem przyciągnął moje plecy do swojego
przodu, YoYo wtuliła się w zgięcie moich kolan, Hector trzymał mnie mocno i ułożyłam
się tam, słuchając jego oddechu (i parsknięcia YoYo), aż wiedziałam, że śpi.
Potem przewinęłam dzień od początku
do końca.
Potem ponownie go przewinęłam.
Potem znowu to zrobiłam.
Potem poczułam, jak wilgoć spływa
bezgłośnie po bokach moich oczu, wsiąkając w stos poduszek, które dzieliłam z
Hektorem, położyłam rękę na jego talii i splotłam nasze palce.
We śnie jego palce napięły się, aż
mocno ścisnęły moje.
Dopiero wtedy zasnęłam.
*****
Hector
Hector poczuł, jak palce Sadie
rozluźniają się w jego i wiedział, że wreszcie zasnęła. Wchłonął zapach jej
drogich perfum, wiedząc i lubiąc to, że są one na jego pościeli.
Jego ramię owinęło się mocniej wokół
jej talii, wciągając ją głębiej w jego ciało. Jej głowa pochyliła się do
przodu, on przysunął się, wtulił twarz w jej włosy, ale poczuł na policzku
wilgoć jej łez na poduszce.
Otworzył oczy w ciemności.
„Do diabła” - mruknął.
Ten facet wymiata ❤️❤️❤️ dziękuję 😘❤️
OdpowiedzUsuńZazdroszczę jej takich przyjaciół i Hectora 🤔 dzięki wielkie za rozdział, nie mogłam się doczekać 😊
OdpowiedzUsuńDziękuję!❤ Rozdział bardzo przyjemny ale kurcze czuję w kościach , że za niedługo coś się zepsuje 🙈
OdpowiedzUsuńJesteś najlepsza, dziękuję.
OdpowiedzUsuńZe wszystkich części rockowych lasek ta chyba będzie moja ulubiona
Dziękuję
OdpowiedzUsuń