czwartek, 25 marca 2021

16 - Brzydsze i brzydsze

 

ROZDZIAŁ XVI

Brzydsze i brzydsze

Sadie

 

 

„Usiądź, Sadie” - powiedział Tom z powitalnym uśmiechem, kiedy po raz drugi w życiu weszłam do biura Lee Nightingale. Byli tam wszyscy, Tom, Eddie, Lee, Hank i Vance. Wszyscy stali i wszyscy patrzyli na mnie z ostrożnie zamkniętymi twarzami.

O rany.

Czas na Udawaj Sadie.

Zatrzymałam się przy jednym z krzeseł przed biurkiem Lee i poczułam, że Hector jest tuż za mną. Wzięłam głęboki oddech, przeskanowałam grupę, grając bezpiecznie, rozpoczynając grę i pozwalając sobie na mały, przyjazny uśmiech.

Potem spojrzałam na Lee i powiedziałam - „Zmieniłam zdanie”.

Brwi Lee uniosły się.

Kontynuowałam - „Widzisz, myślę, że skoro nie pozwalasz mi zapłacić, a to nie jest sprawiedliwe. Ty, Hector i wszyscy robicie dla mnie tak dużo, że nie mogę prosić cię o więcej.”

Lee uśmiechnął się, a ja na chwilę oderwałam się od mojej roli i gapiłam się (miał naprawdę miły uśmiech).

Potem zaczął mówić - „Sadie, Rockowe Laski to stała czerwona pozycja w moim budżecie. Są od miesięcy. Jesteśmy przyzwyczajeni do przyjmowania tego rodzaju trafień.”

Muszę przyznać, że na to też nie byłam przygotowana, a zwłaszcza na jego założenie, że jestem Rockową Laską. Jego założenie dało mi jedną z tych dziwnych, radosnych łun, takich, na jakie nie mogłam sobie pozwolić, bo inaczej wszystko byłoby stracone.

No cóż, musiałam się przebić.

„Mimo wszystko myślę, że wolałbym zatrudnić kogoś innego. To sprawia, że czuję się nieswojo” - odpowiedziałam, co uważałem za przyjemne, ale stanowcze - „Jeśli więc masz rekomendację dla innego PI, zadzwonię do niego.”

Od razu zauważyłam, że moja miła, ale zdecydowana postawa nie działa.

Zamiast tego Lee potrząsnął głową (wciąż się uśmiechając), a ręce Hectora dotknęły moich ramion.

„Sadie, usiądź” - powiedział cicho Hector do mojego ucha.

Odwróciłam się, żeby na niego spojrzeć - „Nie, naprawdę, ja…”

„Siadaj” - przerwał.

Słodka, udawana, pilnująca serca Sadie ześlizgnęła się i ja spojrzałam na niego.

Moje spojrzenie odbiło się od jego Chłodnej, Zbiorowej, Tarczy Macho Manów i rozeszło się po pokoju, niezauważone przez nikogo.

„Sadie, kochanie” - powiedział Tom, odwróciłem się do niego i zobaczyłem, że wyciąga do mnie rękę - „Chodź i usiądź”.

Nie chcąc być suką, ponieważ Udawaj Sadie nie była suką, a poza tym nazwał mnie „kochanie” i to było takie miłe, dziwna, szczęśliwa łuna, którą próbowałam zignorować, wróciła wbrew mojej woli, podeszłam do niego, położyłam moją dłoń w jego i oboje siedzieliśmy naprzeciw siebie.

„Muszę ci coś powiedzieć” - poinformował mnie Tom, trzymając mnie za rękę.

Dziwna, radosna łuna zniknęła.

O nie.

Nie podobał mi się wyraz jego twarzy i nie podobało mi się, że czuł, że musi trzymać mnie za rękę. Co więcej, Udawaj Sadie w ogóle nie podobała się atmosfera w pokoju i chciała uciekać.

Jednak Lodowa Księżniczka Sadie nigdy nie biegała. Lodowa Księżniczka mocno zacisnęła dłonie na ramionach Udawaj Sadie i przytrzymała ją w miejscu.

Mając kontrolę Lodowej Księżniczki, czułam, że mogę bezpiecznie powiedzieć Tomowi - „W porządku”.

Uścisnął moją dłoń, a potem wziął głęboki oddech i rzucił.

„Osiemnaście lat temu przyszła do mnie twoja mama” - zaczął Tom.

Zamrugałam, a potem zamilkłam, wiedząc intuicyjnie (po latach praktyki), że to nieszkodliwe stwierdzenie prowadzi do gorszego.

O wiele gorszego.

Nie myliłam się.

Tom kontynuował – „Lizzie wiedziała, co robił twój ojciec i nie podobało jej się to. Nie chciała, żebyś dorastała w tym życiu. Widziała także twoją przyszłość i też jej się to nie podobało. Chciała wyciągnąć ciebie i siebie. Powiedziała mi, że jedynym sposobem na to było wsadzenie twojego ojca do więzienia. Powiedziała mi, że nie może uciec, zabierając cię ze sobą, ponieważ nigdy nie pozwoliłby wam odejść. Wiedziała o tym, ponieważ próbowała kilka razy, ale zawsze znajdował was obie i sprowadzał z powrotem.”

Zaciągnęłam usta i poczułam, że zaczynam ciężej oddychać, moje serce zaczęło walić w piersi, kiedy coś gorącego i twardego się tam formowało.

Moja Mama próbowała uciec.

Próbowała uciec!

I chciała mnie ze sobą zabrać!

O mój Boże!

Nie mogłam w to uwierzyć!

Tom ciągnął, przerywając moje rozgorączkowane myśli – „Chciała donosić na twojego tatę, dać mi to, czego potrzebowałem, żeby go zdjąć. Próbowałem jej to wyperswadować. Twój ojciec nie był wtedy tak potężny, jak wtedy, gdy dopadł go Hector. Ale radził sobie dobrze, był najlepszym człowiekiem dla Luthera Diggsa i to, co chciała zrobić, było niebezpieczne.”

W to też nie mogłam uwierzyć.

Moja słodka, cicha Mama informatorką?

Niemożliwe!

I przypomniałam sobie Luthera; często wtedy był w pobliżu. Pamiętałam też, że nigdy nie lubiłam Luthera, nigdy. Luther był moją pierwszą lekcją, jak rozpoznać złych ludzi, ponieważ w przypadku Lutra był on bardzo złym człowiekiem. Pachniał tym. Luther zawsze mnie przerażał.

Ucieszyłam się, kiedy Luther odszedł w rok po zniknięciu mojej Mamy. To, z czego nie byłam zadowolona, to fakt, że już w wieku dwunastu lat wiedziałam, że mój ojciec zajął wysokie miejsce Luthera w świecie zbrodni.

Tom mówił dalej - „Nie dałaby się przekonać, nawet Kitty Sue próbowała ją od tego odwieść, ale Lizzie była zdeterminowana. Powiedziała, że jeśli nie będzie ze mną pracować, pójdzie do kogoś innego. Pomyślałem, że gdyby musiała to zrobić, byłoby lepiej, gdyby ze mną pracowała. Pomyślałem, że mogę zapewnić jej bezpieczeństwo …”

Przestał mówić, mocno zacisnął oczy i odwrócił wzrok, ale dopiero wtedy, gdy poczułam ból, który przeszył jego spojrzenie.

Moje serce było w gardle, zatykając je, ta gorąca, twarda rzecz w mojej klatce piersiowej zaczęła palić. Wiedziałam, dokąd to zmierza i nie podobało mi się to.

Ani trochę.

Ale z jakiegoś powodu nadal ściskałam jego dłoń i ściskałam ją, aż otworzył oczy i ponownie na mnie spojrzał.

„No dalej” - zachęciłam delikatnie.

Patrzył na mnie przez sekundę, a potem wziął kolejny głęboki oddech - „Na początku nie mogła mi dostać niczego, co mógłbym wykorzystać. Kiedy zobaczyła, że to nie działa, zaczęła podejmować ryzyko.”

Poczułam łzy napływające mi do oczu na myśl, że moja mama robi to samo, co ja robiłam z Hektorem. Wiedziałam, jakie to było przerażające i wiedziałam konsekwencje, a wiedząc teraz, że podjęła takie samo ryzyko, czuła ten sam strach, wszystko to dla mnie, sprawiło, że pieczenie w mojej piersi stało się intensywniejsze.

Odkryłem, że wciąż ściskam dłoń Toma, tym razem nie po to, żeby go zachęcić, ale dlatego, że musiałem.

Tom wyciągnął rękę i wziął moją drugą rękę, trzymając obie ręce między nami.

„Zaczęła zdobywać dobre rzeczy, znalazła w sieci Diggsa kogoś, kto nie lubił twojego ojca, nie lubił Diggsa. Zaczęli współpracować nie tylko po to, by pokonać twojego ojca, ale także by obalić Diggsa. Nigdy mi nie powiedziała, kto to był, spytałem, ale nie chciała powiedzieć. Pewnego dnia miała się ze mną spotkać, powiedziała, że ma coś dla mnie, coś, co uważa za duże, ważne, ale nigdy tego nie pokazała” - zawahał się, zacisnęłam zęby, czekając na to, wiedziałam, że to nadchodzi, a potem kontynuował - „Nigdy więcej jej nie widziałem.”

To było to.

„Proszę, nie” - szepnęłam, zanim zdołałam się powstrzymać.

Tom ścisnął mnie za rękę.

„Szukałem jej, Malcolm i ja robiliśmy to razem. Musieliśmy to zrobić w swoim wolnym czasie, bo twój ojciec nigdy nie zgłosił zaginięcia, powiedział wszystkim, że cię zostawiła. Wiedziałem, że tego nie zrobiła, wiedziałem, że nigdy by cię nie opuściła. Nigdy Sadie. Nigdy.”

Potrząsnął moimi rękami, więc wiedziałam, że ma na myśli to, co powiedział, i skinęłam głową, gryząc usta, wiedząc, że pomyślał, że to może sprawić, że poczuję się lepiej, a jednocześnie wiedząc, że to nie poprawi mi samopoczucia, nawet odrobinę. Kontynuował -  „Malcolm też o tym wiedział, więc szukaliśmy jej.”

„Co znalazłeś?” - zapytałam, ale nie byłam pewna, czy chcę wiedzieć.

„Tropy, wiele tropów, wszystko ślepe zaułki. Szukaliśmy przez ponad rok, ale, Sadie, nic nie znaleźliśmy, tropy wyschły i nie było już nic co można by ciągnąć, przepraszam, kochanie, tak bardzo przepraszam, ale nie mieliśmy innego wyboru, jak przestać.”

Przytaknęłam.

Nie winiłam go: próbował. Próbował chronić moją Mamę i próbował ją znaleźć, kiedy zniknęła. Wiedziałam, że był dobrym człowiekiem. Nie wątpiłam, że zrobił wszystko, co mógł. Ale to, co mówił, oznaczało, że ktoś sprawił, że moja Mama „zniknęła”, tak jak wujek Vito chciał, aby zniknął Ricky. A to oznaczało, że moja Mama była przestraszona i samotna. To oznaczało, że moja Mama nigdy nie wróci. To oznaczało, że ktoś mi ją odebrał.

I ten ktoś może być moim pieprzonym, pieprzonym ojcem.

Na tę myśl, coś w moim mózgu eksplodowało, ból przeszył moje skronie, wyrwałam ręce z Toma i wyskoczyłam z krzesła.

„Sadie…” - Tom stanął ze mną, ale obróciłam się.

„Muszę iść” - mruknęłam, żadnych przyjaznych uśmiechów, żadnych innych Sadie, które pomogłyby mi w radzeniu sobie. Byłam tylko ja i musiałam się stamtąd wydostać, gdzieś pojechać, nie wiedziałam gdzie, nie obchodziło mnie gdzie, to mogło być gdziekolwiek, ale musiałam iść tam i wykrzyczeć aż… do… dna… moich płuc.

Gdybym nie wypuściła ciężkiego, gorącego węzła bólu, który był w mojej klatce piersiowej, wiedziałam, że pęknie i będzie tak brzydki, tak ogromny, że jeśli pęknie, to mnie zabije. W mojej ucieczce na ślepo wpadłam na twarde ciało Hectora, a jego ramiona zamknęły się wokół mnie.

Spojrzałam na niego.

„Muszę iść” - powiedziałam mu, brzmiąc na zdesperowaną i nie przejmując się tym.

Byłam zdesperowana.

W tym momencie zapomniałam o wszystkich lekcjach mojego ojca, aby nigdy nie okazywać żadnej słabości. Nie obchodziło mnie, że wszyscy w tym pokoju wiedzieli, że jestem zdesperowana.

Nie obchodziło mnie nic poza wydostaniem się stamtąd.

„Poczekaj, preciosa” - mruknął Hector.

Muszę wyjść!” - krzyknęłam mu w twarz i patrzyłam, jak się skrzywił, a jego głowa drgnęła, jakby surowe emocje w moim głosie były fizycznym, twardym, ostrym, bolesnym uderzeniem.

Walczyłam.

Jego ramiona zacisnęły się.

Przycisnęłam się do jego klatki piersiowej, kładąc ciężar ciała na dłoniach, wpatrując się w nie, chcąc, aby moje wysiłki zadziałały, walcząc z bólem w klatce piersiowej, czując bicie serca w gardle, cały czas błagając - „Proszę. Proszę. Proszę.”

„Sadie, posłuchaj mnie.” - Ramiona Hectora rozdzieliły się, jedno trzymało się mocno w mojej talii, przyciągając moją dolną część ciała do jego ciepła, drugie przesunęło się w górę moich pleców i we włosy, delikatnie je szarpiąc, więc moja głowa odchyliła się do tyłu, żeby na niego spojrzeć. Kiedy zobaczyłam jego twarz, zauważyłam, że nie był już zirytowany i ponury, jego twarz była łagodna, jego oczy były ciepłe i intensywne, ale to też nie pomogło. - „Vance jest tropicielem, jest dobry. Tom i Malcolm notowali wszystko, co robili. Vance ma zamiar podjąć…”

Pokręciłam głową i zaczęłam się śmiać.

Przestał mówić, ponieważ mój śmiech był daleki od rozbawienia, zamiast tego był ostry, gorzki i tak brzydki, że drapał mnie w uszach.

„Nie jestem głupia, Hector. To było osiemnaście lat temu, nie ma nic do podjęcia, a jeśli tak, to nie chcę wiedzieć, co on znajdzie.”

„Mamita, nie wiesz. Daj mu szansę” - zachęcił cicho Hector, ale pokręciłam głową, a potem wykręciłam szyję, żeby spojrzeć na Toma.

„Znałeś ją; powiedziałeś, że nigdy mnie by nie opuściła, prawda?” - zapytałam go.

Tom obserwował mnie, blady i zaniepokojony, ale skinął głową.

„Więc gdyby czuła, że i tak musi odejść, wróciłaby. Albo znalazłaby sposób, żeby ze mną porozmawiać. Mogła wykorzystać ciebie, Kitty Sue lub kogokolwiek” - ciągnęłam.

„Kochanie” - zaczął Tom, ale przerwałam mu i silnym szarpnięciem wyszarpnęłam się z ramion Hectora i odwróciłam twarzą do Toma.

„A teraz go nie ma, jest w więzieniu tyle czasu, a ona nie wróciła. Gdyby mogła wrócić, zrobiłaby to. Prawda?” - zażądałam, a potem powtórzyłam z okrzykiem - „Prawda?”

„Sadie, chodź tutaj” - odparł cicho Tom, unosząc ramiona w moją stronę.

„On ją zabił” - oznajmiłam beznamiętnym głosem, ignorując ramiona Toma, czując tylko to gorące, twarde coś palącego w mojej klatce piersiowej, wyprostowałam się, ręce zacisnęłam w pięści po bokach - „Mój ojciec dowiedział się, co robi, i on ją, kurwa, zabił!”

„Hector, bierz ją” - ostrzegł Eddie, ale wystartowałam, żeby nie uciec, ale szybko krążyłam po pokoju, wzburzona i niezdolna do stania w miejscu, myśli huczały w mojej głowie, ból łomotał w skroniach, uderzając tam jak młot pneumatyczny.

„To niewiarygodne” - wyrzuciłam, robiąc pół tuzina kroków, zanim Hector złapał mnie i ponownie przyciągnął do siebie. Zatrzymałam się, spojrzałam na niego i zawołałam - „Niewiarygodne!”

„Mi corazón, uspokój się” - mruknął Hector.

„Uspokój się?” - warknęłam, mrużąc oczy - „To mój ojciec, Hector, jego krew płynie w moich żyłach i jest zabójcą! Moja babcia zmarła, kiedy byłam praktycznie dzieckiem, czy on też ją zabił? A jego rodzice trzymał ich z dala ode mnie, ale wiedziałam, że umarli, gdy miałam dziewiętnaście lat, w odstępie jednego roku. Czy ich też zabił?”

Byłam na fali, wygłaszałam tyradę przed publicznością, nie przejmując się tym, co mogą pomyśleć, kogo mogą zobaczyć, co ujawniałam słowami, które wychodziły z moich ust. Wiedziałam tylko, że im więcej mówiłam, tym mniej bolało mnie to w klatce piersiowej i musiałam to wyrzucić, zanim mnie zniszczyło, więc nie poddawałam się.

„A moi chłopcy, wiedziałam, że ich odstraszał, ale nigdy więcej ich nie widziałam, nigdy nie spotkałam ich, powiedzmy, w kinie czy w centrum handlowym. Jak dziwne to jest? Zawsze spotykasz ludzi, zwłaszcza swoich byłych, dokładnie wtedy, gdy nie chcesz ich widzieć. Czy zniszczył ich za to, że ośmielili się mnie dotknąć?” - zapytałem, a potem mój umysł poleciał w innym kierunku - „I Greg! Facet, który dla niego pracował, flirtował ze mną, mój pieprzony ojciec to widział i nigdy więcej nie spotkałam Grega. Czy on też go zniszczył? Biedny Greg, ośmielający się flirtować z Sadie Townsend. To był błąd. Król Śmierci znów uderza!” - krzyknęłam, teraz totalnie histerycznie, a potem zapytałam - „Kiedy to się skończy? Kiedy? Co dalej? Czy dowiem się, że mój pieprzony ojciec przejechał moją kotkę, Kleopatrę, kiedy miałam osiem lat? Powiedział, że zrobił to sąsiad, prawdopodobnie on!”

„Jestem pewien, że twój ojciec nie przejechał twojego kota” - powiedział mi łagodnie Hector.

„Jesteś pewien? Cóż, ja nie jestem. Prawdopodobnie w wolnym czasie jeździł po dzielnicach, szukając kotów, tylko dla zabawy!” - warknęłam.

Hector delikatnie mnie potrząsnął - „Mamita, musisz się uspokoić”.

Spojrzałam na niego i nagle przypomniałam sobie, gdzie jestem, z kim jestem, co mówię, i wstrzymałam oddech.

On miał rację. Miał rację. Musiałam się uspokoić.

Więc zamiast krwi w moich żyłach płynął brud.

Więc co?

Wiedziałam o tym, zawsze to wiedziałam. To właśnie dowodziło tego nieodwołalnie.

Okazało się, że nie mam żadnego interesu, aby stać tutaj z tymi dobrymi ludźmi.

Udowodniło, że jestem dokładnie tą dziewczyną, którą Hector może podbić, a potem wyrzucić, nie oglądając się za siebie. Udowodnił, że to nie tylko prawda, ale zasłużyłam na to.

Musiałam się stamtąd natychmiast wydostać.

„Muszę iść” - powiedziałam Hectorowi - „Muszę wrócić do galerii. Mam rzeczy do zrobienia.”

„Myślę, że to nie jest dobry pomysł” - odpowiedział Hector.

„Co sugerujesz, abym zamiast tego zrobiła? Usiadła w ciemnym pokoju i pomyślała o moim żałosnym życiu, mojej matce, która prawdopodobnie zginęła, próbując mnie chronić, moim zgniecionym kocie?”

„Sadie …”

Potrząsnęłam głową i uniosłam ręce, aby odgarnąć włosy z boków twarzy, zostawiając je tam. - „Nie, muszę zrobić coś normalnego. Muszę znaleźć się w pobliżu ładnych rzeczy w mojej galerii. Potrzebuję Ralphiego. Potrzebuję Buddy’ego. Muszę wrócić do domku z piaskowca i pobawić się YoYo. Potrzebuję Veroniki Mars. Muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby zapomnieć o moim pieprzonym ohydnym życiu.”

Coś przemknęło przez jego twarz, coś tak silnego, że przeniknęło moją histerię. Nie byłam pewna, ukrył to tak szybko, jak się pojawiło, ale mógłbym przysiąc, że to było rozczarowanie.

Wtedy zdałam sobie sprawę, że ze wszystkich rzeczy, które mu powiedziałam, których potrzebowałam, on nie był jedną z nich.

Nieumyślnie zdobyłam trafienie bezpośrednie i powinnam był być zadowolona, ale absolutnie nie byłam. Przepłynęłam, nic więcej nie mogłam zrobić. W moim życiu przepłynięcie przez to, co mnie spotykało był moją jedyną opcją i zawsze nią było.

Upuściłam włosy i położyłam dłonie na jego bicepsach - „Proszę, Hector, zabierz mnie z powrotem do galerii”.

W końcu jego ramiona opadły, cofnął się i straciłam ciepło.

I widziałam, że też jego straciłam. Widziałam to w jego zamykającej się twarzy i pustych oczach. Wiedziałam o tym, ponieważ mnie nie dotykał, nie wsunął dłoni w moje włosy i nie trzymał się blisko.

I to bolało. Bolało tak bardzo, że poczułam, jak ta gorąca, twarda rzecz w mojej klatce piersiowej rośnie i rozprzestrzenia się, aż do gardła i brzucha, aż trudno mi oddychać i byłam pewna, że to mnie udusi.

Mimo że go straciłam, on nadal cicho odpowiedział - „W porządku, Sadie, zabiorę cię z powrotem do galerii”.

Wypuściłam oddech i stwierdziłam, że to w ogóle nie pomogło.

*****

Eddie

Eddie Chavez patrzył, jak drzwi zamykają się za jego bratem i Sadie i coś w nich obojgu sprawiło, że poczuł się niepewnie. Wtedy Tom przemówił i Eddiego spojrzał na niego.

„Seth Townsend to kupa gówna” - oznajmił Tom. – „Ale kochał Lizzie. To była obsesyjna, dusząca miłość, ale on ją kochał. Nie zabił jej.”

Lee oparł się o biurko.

„Jesteś tego pewien?” - zapytał.

Tom skinął głową - „Żaden trop nie zbliżył nas do Setha. Chyba nawet nie wiedział, że ona mi mówiła. Malcolm i ja doszliśmy do wniosku, że Diggs dowiedział się, o co chodzi Lizzie, i zarządził likwidację.”

„Czy jest jakaś szansa, że wciąż żyje?” - zapytał Eddie, krzyżując ręce na piersi.

Tym razem Tom potrząsnął głową - „Sadie ma rację. Lizzie znalazłaby sposób, by pozostać z nią w kontakcie, albo wróciłaby. Co więcej, Lizzie miała kupę forsy, nadal ma. Miała fundusz powierniczy, była jedynaczką i po śmierci matki odziedziczyła wszystko, a oni mieli duży majątek. Pieniądze nadal znajdują się na jej kontach. Nigdy ich nie dotknęła. Seth też nigdy go nie ścigał, nie próbował ogłosić jej śmierci, żeby dostać to w swoje ręce, nigdy nie objawił chęci, żeby zdobyć to dla Sadie. Nic. Nie jestem nawet pewien, czy Sadie wie, że to istnieje. Gdyby Lizzie znalazła bezpieczne miejsce, mogłaby zabrać pieniądze, a ona i Sadie mogłyby przeżyć swoje życie bez kiwnięcia palcem. Osiemnaście lat temu Malc i ja rozmawialiśmy z Aaronem Lockhartem, rodzinnym księgowym Lizzie, i opowiedzieliśmy mu o naszych podejrzeniach. Był lojalny wobec Lizzie i Sadie i patrzył na te pieniądze jak jastrząb i zrobiłby, co mógł, żeby Lizzie i Sadie były bezpieczne. Zadzwoniłem do Aarona dziś rano, żeby sprawdzić i ani grosz z tych pieniędzy nie został przeniesiony, nie przez osiemnaście lat. Gdyby Lizzie żyła, był czas, kiedy tego potrzebowała. Nigdy tego nie ruszyła.”

„Czy jest sens w tym dążyć?” - zapytał Vance - „Sadie ma teraz nową ranę i sądząc po jej wyglądzie, nie ma zamiaru pozwolić jej się zagoić. Zamierza ją wylizać do stanu surowego. Po osiemnastu latach ten szlak jest zimny. Jeśli uda mi się coś znaleźć, to czemu miałoby to służyć?”

Eddie spojrzał na Vance’a - „Przynajmniej wiedziałaby, że jej ojciec nie zabił jej matki”.

Wszyscy wiedzieli, że to było tak cienkie, że było praktycznie bezużyteczne. Ale dla Sadie, która nie miała nic, ale wciąż potrafiła stracić więcej, cienkie było lepsze niż nic.

Z tego powodu Vance szarpnął brodą i wymamrotał - „Przyjrzę się temu”.

Hank podszedł do biurka Lee i podciągnął się rękami, by na nim usiąść - „Mamy kolejny problem” - oznajmił, kiedy już się usadził.

Eddie poczuł, że powietrze w pokoju robi się ciężkie, a jego ciało się napina.

„Włącz nagranie” - powiedział Hank do Lee i Lee wyciągnął rękę i wcisnął przycisk na odtwarzaczu na jego biurku. Rozmowa telefoniczna Sadie i Setha z poprzedniego dnia wypełniła pokój. Kiedy było po wszystkim, Lee wcisnął przycisk stop.

Oczy Hanka powędrowały do Eddiego - „Powiedział, że jest sprawa do załatwienia”.

Eddie zacisnął zęby.

Hector powiedział, że Sadie ma wolę stali. Miał cholerną nadzieję, że jego brat miał rację, ponieważ jeśli Seth Townsend robił interesy z więzienia, nie ona była od niego wolna. Jeszcze nie.

Lee przemówił – „Hector słyszał tę rozmowę. Wczoraj odtworzyliśmy ją z pół tuzina razy. Nie wyglądał na zadowolonego z tego, co usłyszał. Myślę, że z czegoś więcej niż oczywistego powodu, ale nie podzielił się tym. Mamy tu do czynienia z czymś innym?”

„Nie mam pojęcia” - Eddie odpowiedział Lee zgodnie z prawdą i zanim kontynuował, zobaczył, że oczy Lee skierowały się na Hanka – „Hector powiedział mi, że ona wie, co zrobił jej ojciec. Powiedział mi również, że przekazała mu informacje, kiedy był w środku.”

Wszystkie oczy zwróciły się na niego, słysząc to zaskakujące objawienie.

„W chuja lecisz” - mruknął Vance.

Eddie potrząsnął głową.

„Mała Sadie?” - wyszeptał Tom.

Tym razem Eddie skinął głową.

„O czym tutaj rozmawiamy? Co mu dała? Czy była zaangażowana, mogła wiedzieć?” - zapytał Hank.

„Nie. Hector powiedział, że informacje są bezwartościowe, ale ona o tym nie wiedziała. Nie był w miejscu, w którym mógłby jej powiedzieć bez narażania ich obojga na niebezpieczeństwo i to nie ma znaczenia. Robiła to i tak. Mimo to wydaje mi się, że Townsend uważa, że więzi rodzinne wiążą ją, a ona mogłaby pomóc mu utrzymać się w grze, gdy będzie w więzieniu. Federalni wiedzieli o istnieniu gówna, ale nie mogli go znaleźć. Wiemy, że wciąż ma lojalnych wobec siebie ludzi i jest na bieżąco informowany. Teraz wie, że stracił ją i najwyraźniej nie jest z tego powodu zadowolony.”

„Gdzie jest powiązanie?” - zapytał Vance - „Gdyby nie była zaangażowana, kiedy był aktywny, dlaczego, do cholery, miałby ją teraz w to wciągać?”

Eddie potrząsnął głową, ponieważ nie mógł pojąć, dlaczego ojciec chciałby wciągnąć swoją córkę w życie przestępcy. Potem spojrzał na Lee - „Brody musi się włamać, dowiedzieć się, co mają federalni, a czego nie, i czy nadal mają go na oku. Porozmawiam z Hectorem. Mamy więcej powodów do zmartwień niż Balducci. Musimy trzymać Sadie z dala od jej ojca. Z tego co słychać, zechce ją wessać.”

„Ona go nienawidzi” - wtrącił Tom – „Nie zaangażuje się.”

„Nie o to mi chodzi” - powiedział Eddie Tomowi - „Jego córka związała się z agentem, który go zamknął. Wszyscy wiemy, że Seth Townsend na pewno nie będzie tego tolerował, nawet jeśli jest za kratkami.”

„Wciągnę do tego Brody’ego, porozmawiaj z Hectorem” - powiedział natychmiast Lee.

Eddie wziął głęboki oddech, nie podobało mu się to, co miał do powiedzenia, nie lubił być winien przysług nikomu, kto był brudny, ale wiedział, że musi to powiedzieć.

Spojrzał na Lee - „Musisz iść do Marcusa i Vito. Muszą sprawić, by ochrona Sadie była oficjalna. Townsend i wszyscy członkowie jego załogi, którzy tam są, muszą wiedzieć, z czym mają do czynienia, jeśli myślą o zemście na Hectorze lub Sadie.”

Lee skinął głową.

„To staje się coraz brzydsze i brzydsze” - mruknął Hank.

Hank miał rację, ale Eddie, myśląc o kobiecie swojego brata, jej zmarłej matce, o jej braniu życia w swoje ręce, aby uwolnić się od ojca, skończeniu pobiciem i zgwałceniem przez jednego z jego konkurentów oraz odpowiedzi Sadie na te najnowsze wiadomości, wciąż miał nadzieję Hank się mylił.

Jeśli chodzi o niespokojne uczucie, jakie miał w stosunku do Hectora i Sadie, sposób, w jaki się zachowywali i sposób, w jaki patrzył na siebie, Eddie wiedział, że nadszedł czas, aby porozmawiać z Jet.

*****

Buddy

„Jest tutaj LC” - szepnął Ralphie ze swojego miejsca przy oknie, a Buddy spojrzał na swoje kolana.

Była tam głowa Sadie; jej wspaniałe włosy były rozrzucone dookoła i spała. YoYo była u jej boku i też spała, wciśnięta w zagięcie kolan Sadie, z ręką Sadie na brzuchu psa.

Sadie wróciła do domu z pracy z Ralphiem. Jej twarz była blada, oczy martwe i miała spojrzenie, które poważnie zaniepokoiło Buddy’ego. Nie pomogło to, że Ralphie posyłał Buddy’emu miny, mówiąc niewerbalnie, że w Świecie Sadie wszystko jest jeszcze gorsze.

Próbowała sobie z tym poradzić, udawać, że jest podekscytowana przybyciem YoYo (na swój sposób), ale Bex pojawiła się z psem, spojrzała na Sadie i zapytała wprost - „O Boże, Sadie dziewczyno, co jest stało się teraz? ”

Sadie zacisnęła usta, próbując się opanować (trwało to około sekundy). Potem wyrwała YoYo z ramion Bex, przytuliła psa do twarzy i wybuchnęła płaczem.

Przez swój bełkot opowiedziała im szaloną historię o tym, jak jej ojciec zabił jej matkę, coś o niesamowitym pieprz-mnie seksie z Hektorem (powiedziała, że uprawiali seks cztery razy, co musiało być szaloną historią, cztery razy w jednej nocy i wszystkie z nich niesamowite były niemożliwe i jeśli to prawda, Hector Chavez był materiałem na legendę) i zakończyło się niezrozumiałymi bzdurami na temat jej potrzeby nauki greki.

Uspokoili ją, zmusili do jedzenia, a potem Buddy dał jej dwie tabletki tylenolu i wysłał ją na kanapę z Veronicą Mars. Kiedy Bex wyszła, Buddy i Ralphie poszli za nią i wszyscy odbyli zaimprowizowaną naradę na ganku na temat tego, co robić.

Ralphie miał plan.

To był zły plan.

Buddy i Bex nie spodobało się to, ale Ralphie był nieugięty i rozmawiał z nimi o tym (na swój sposób). Potem Ralphie zadzwonił do Hectora i powiedział mu, żeby nie przychodził, dopóki nie dadzą znać, że Sadie „odwiedza krainę snów” (słowa Ralphiego) i będą mogli porozmawiać.

Hectorowi się to nie podobało, ale Ralphie był nieugięty i namówił go. Teraz był tam Hector, a Buddy nadal nie podobał się plan, ale obserwował go uważnie od ponad miesiąca.

Buddy nie znał dobrze Hectora, ale wiedział o kilku rzeczach.

Wiedział (ponieważ powiedział mu jego przyjaciel z Denver Health), że Hector spędził noc w jej pokoju, czuwając przy łóżku po tym, jak została zgwałcona. Szpitalne plotki rozniosły się po tym, że przywiózł ją do nich ten gorący Latynos, który wpadł w szał, kiedy próbowali ich rozdzielić i ostatecznie musieli fizycznie usunąć go z jej gabinetu. Okłamał personel, mówiąc, że jest jej partnerem. Kiedy to się skończyło, on i jego przyjaciele spędzili miesiąc siedząc przed domem z piaskowca, składając oświadczenie każdemu, kto chciałby przyjść po Sadie. Kiedy w końcu uznał, że nadszedł czas, aby wykonać swój ruch, sprzeciwił się temu, co Buddy był pewien, że jest jego naturą i zrobił to powoli, okazując cierpliwość, powściągliwość i zrozumienie. Ale także, zauważył Buddy, miał poczucie humoru, rozwagę i delikatność, które Buddy uważał za prawie nierealne.

Ralphie go uwielbiał, a kiedy rozmawiali o tym z Bex, ta zgodziła się z oceną Buddy’ego dotyczącą zachowania Hectora i przyznała, że nawet mu zaufała, a Bex nie miała dobrej opinii o mężczyznach, co wiązało się z pracą w centrum kryzysowym dla ofiar gwałtów, która stanowi zagrożenie tej opinii. Mimo to chcieli złamać zaufanie Sadie, a Buddy nie lubił tego robić. I do diabła, miał nadzieję, że nie złamią jej serca.

Buddy poruszył głową Sadie, wysunął się spod niej i ostrożnie wsunął pod nią poduszkę, mając nadzieję, że jej nie obudzi. Poruszyła się, Buddy wciągnął powietrze, ale po prostu podciągnęła kolana wyżej, przyszpilając YoYo, który nie miał nic przeciwko temu i po prostu przytulił się bliżej. Wsunęła ręce pod policzek w pozycji do modlitwy i pozostała tak.

Buddy westchnął. W tym momencie do pokoju weszli Ralphie i Hector. Oczy Hectora natychmiast spoczęły na Sadie.

„Śpi” - wyszeptał wówczas Buddy - „kuchnia”.

Spojrzenie Hectora przeniosło się na niego i nawet nie próbował ukryć wyrazu czułej troski. Po jego spojrzeniu Buddy wiedział.

Dzięki Chrystusowi, pomyślał.

Weszli do kuchni, a Ralphie zamknął drzwi, kiedy Buddy wyjął z lodówki trzy piwa Fat Tire.

Otworzył piwa, a Hector zapytał - „Jak ona się czuje?”

„W cholernej rozsypce” - Ralphie odpowiedział, a Buddy rzucił mu zabójcze spojrzenie.

„Co?” - Ralphie odpowiedział na zabójcze spojrzenie - „Wypłakiwała oczy i rozpaczała, że musi się nauczyć mówić po grecku. O co w tym wszystkim chodzi?”

„Uczy się mówić po grecku?” - zapytał Hector, a Buddy podał mu piwo.

Usiedli na stołkach na wyspie, a Ralphie mówił dalej - „Tak. Grecki. Zgubiła to. Mówi, że jej ojciec zabił jej matkę, a ona musi nauczyć się mówić po grecku. Jeśli to nie jest oznaka utraty zmysłów, nic nią nie jest.”

Hector wpatrywał się przez chwilę w Ralphiego, po czym oparł łokieć na wyspie, przycisnął trzy środkowe palce do obszaru między brwiami i mocno potarł.

Buddy obserwował Hectora, jego serce ścisnęło się, a potem zapytał - „Czy jej ojciec zabił jej matkę?”

Głowa Ralphiego gwałtownie obróciła się, by spojrzeć na Buddy’ego, po czym zbladł, a jego wzrok skierował się na Hectora.

Hector zdjął palce z czoła i pociągnął długi łyk piwa.

Potem skierował swoje (cholernie fantastyczne, Buddy musiał przyznać, kolor był tak intensywny, a te rzęsy, Jezu Chryste, boskie) czarne oczy na Buddy’ego i powiedział - „Dostała dzisiaj złą wiadomość. Jej matka prawdopodobnie nie żyje, jest szansa, że ktoś z  zewnątrz, ale jej ojciec mógł to zrobić, miał motyw i okazję.”

„Nie, proszę, nie” - odetchnął Ralphie, po czym mocno zacisnął oczy.

„Wiedziałem o tym, ale nie chciałem, żeby wiedziała” - powiedział mu Hector - „Chłopcy się ze mną zgodzili, Lee, jego brat Hank, mój brat Eddie” - wyjaśnił Hector - „Zmusiła mnie, poprosiła Lee, żeby znalazł jej mamę przy Tomie. Tom znał jej matkę. Był przyjacielem jej rodziny, o którym nie wiedziała. Chce ją z powrotem w gromadzie. Chce ją chronić, tak jakby czuł, że powinien ją chronić od zaginięcia jej mamy. Aby to zrobić, chce jej zaufania, więc nie chciał niczego między nimi. Nie podobało mi się to, ale zgodziłem się. To był zły wybór, przynajmniej teraz, to było za szybko.”

„Niewiele więcej może znieść” - zdecydował Buddy.

„Nie” - zgodził się Hector.

Buddy i Hector spojrzeli na siebie nieszczęśliwie. Ralphie ponownie otworzył oczy.

„Co zrobisz?” - zapytał.

„To co wy robicie” - odpowiedział po prostu Hector.

„Nie jestem pewien, czy Auntie Mame i Veronica Mars ukoją duszę niedawno zgwałconej dziewczyny, która właśnie dowiedziała się, że jej ojciec mógł zabić jej matkę. To przekracza możliwości Tinseltown” - poinformował Ralphie Hectora.

Hector patrzył na Ralphiego, przypuszczalnie, pomyślał Buddy, zastanawiając się, jak on, macho i heteroseksualny, przyszedł i pije piwo w kuchni geja, który właśnie użył słów „Auntie Mame”, „ukoić duszę” i „Tinseltown” w jednym zdaniu.

Buddy zdecydował, że czas zabrać się do pracy.

„Musisz wiedzieć kilka rzeczy o Sadie” - powiedział Buddy, a Ralphiego znów warknął do niego, tym razem z dodatkiem zwężonych oczu.

„Co robisz? Powiem mu” - oznajmił Ralphie.

Buddy spojrzał na swojego kochanka – „Ralphie, ja mu powiem.”

„Powiem mu, to był mój pomysł” - odpowiedział Ralphie.

„Może i tak, ale potrzebuje tego wprost, bez przesady” - odpowiedział Buddy.

„Nie przesadziłbym!” - warknął Ralphie.

Buddy rzucił mu spojrzenie, na jakie zasługiwał, wypowiadając takie kłamstwo. Ralphie odwzajemnił spojrzenie.

„Czy ktoś mi powie? Nie obchodzi mnie kto” - wtrącił się Hector, tracąc cierpliwość.

„Co pijesz?” - zapytał natychmiast Buddy, przejmując dowodzenie.

Hector spojrzał na piwo w dłoni, a potem z powrotem do Buddy’ego.

„Nie, silniejsze. Burbon, wódka, gin…?” - Buddy wyjaśnił.

Oczy Hectora stały się intensywne i Buddy wciągnął powietrze, widząc siłę kryjącą się za jego spojrzeniem. Wtedy Hector mruknął - „Cholera”.

„Cholera jest w na miejscu” - mruknął w odpowiedzi Buddy.

Hector westchnął, po czym powiedział – „Bourbon. Jack, jeśli to masz.”

Ralphie poszedł po Jacka Danielsa i trzy szklanki. Wypili jeszcze trzy piwa i zanim skończyli tłumaczyć to, co Ralphie nazwał Nocą Tysiąca Horrorów w towarzystwie Cytrynowych Kropli, zrobili poważny ubytek w butelce Jacka.

Noc, której żaden z nich nie pomyślał, że Sadie w pełni ją pamięta.

Noc, podczas której opowiadała o swojej mamie, ojcu i swoim życiu. Hector nie wydawał się tym zaskoczony, więc Buddy domyślił się, że wie.

Noc, podczas której mówiła o Daisy, Rockowych Laskach, idąc zobaczyć Lee Nightingale, Hectora, który tam był i jak się czuła. Tym Hector też nie wydawał się zaskoczony, ale zacisnął usta, a twarz pociemniała, prawdopodobnie, pomyślał Buddy, z poczucia winy.

Noc, w której mówiła o tym, że nie ma przyjaciół i żyje swoim życiem jako Lodowa Księżniczka. Hector przyjął to, niczego nie zdradzając, ale mimo to powietrze w pokoju zmieniło się, prawie tak, jakby zrobiło się naelektryzowane.

Noc, podczas której szczegółowo opisała, co stało się z Rickym Balducci. Po tym, co podzielił się Buddy (ale najwyraźniej to wystarczyło), całe ciało Hectora stało się wyraźnie napięte, jego twarz pociemniała i Ralphie ostrożnie zabrał wszystkie butelki z jego zasięgu.

„Trzymaj się mocno, Hector” - ostrzegł Buddy - „Jest w sąsiednim pokoju”.

Hector szarpnął głową w czymś, co miało być skinieniem głowy, podczas gdy mięsień podskoczył na jego policzku. Odwrócił głowę i wlał w siebie szklankę Jacka, nalewając sobie kolejną, gdy skończył, i też to wlał w siebie.

Buddy spojrzał na Ralphiego. Ralphie wytrzeszczył oczy na Buddy’ego.

Buddy zakończył tę część nocy, w której Sadie opowiadała o Sadie. Część, którą podzieliła się pod koniec nocy. Część, o której, jak obaj doszli do wniosku, nie pamiętała, że ją udostępniła.

To było to, kim myślała, że jest, kim chciała być, jak nie wiedziała, jak być tym i co myślała, że Hector myślał, że jest po tym, co wydarzyło się „tamtej nocy w gabinecie mojego ojca”. Hector spojrzał na niego.

„Ona myśli, że ja myślę, że jest dziwką z towarzystwa, która się szlaja?” - zapytał, wyglądając na rozgniewanego.

„Mówi, że ty to powiedziałeś” - poprawił go Buddy.

Hector odwrócił wzrok i wychylił kolejną szklankę Jacka.

„Jezu” - mruknął po przełknięciu - „Nigdy nie nazwałem jej dziwką. Powiedziałem jej, że cieszę się, że chce się szlajać. Musiała wiedzieć, że jej pragnę, kurwa, miałem ją przy ścianie, ze spódnicą wokół talii, z rękami w jej majtkach, do cholery.”

To było o wiele więcej informacji, niż potrzebowali, ale Buddy domyślił się, że to Magia Jacka Danielsa. Równie dobra (jeśli nie lepsza) niż krople cytryny.

Hector mówił dalej, jakby do siebie - „Wiedziała, kim jestem. Od miesięcy karmiła mnie informacjami o swoim ojcu. I wiedziałem, jaką była kobietą, ona wiedziała, że wiem. Co jest w jej pieprzonej głowie?”

„Ten epizod nie skończył się, hmmm… dobrze, prawda?” - zapytał ostrożnie Ralphie, a oczy Hectora spoczęły na nim.

„Nie” - odparł zwięźle Hector, po czym zacisnął zęby, mięsień znów podskoczył na jego policzku i odwrócił wzrok – „Do diabła” - syknął (znowu do siebie), brzmiąc jeszcze bardziej wściekle – „Do diabła” - powtórzył, patrząc na Buddy’ego. Coś mu zaświtało - „Ona nie wiedziała. Rozmawialiśmy o tym zeszłej nocy. Powiedziałem jej, że wiedziałem, że jest moją informatorką, a ona nie wiedziała, że ja wiem. Do diabła, byłem tak pochłonięty całym jej gównem, że nie złożyłem tego do kupy. Powiedziałem jej coś tamtej nocy, kiedy odeszła i to nie było miłe. Byłem wkurzony jak diabli, pomyślałem, że to zrozumie, zrozumie dlaczego i pogodzi się z tym, tak jak ja, ponieważ nie myślałem, że oziębła na mnie, że odeszła, bo musiała, aby chronić nas oboje. Jezu, jeśli nie wiedziała …”

„Jest zdezorientowana” - powiedział cicho Ralphie - „Uważa, że jest naznaczona przez ojca, że jest mniej niż człowiekiem ze względu na to, kim on jest. Spędziła lata życia w strachu, odgrywając rolę, nienawidząc każdej jego minuty, bez nikogo, do kogo mogłaby się zwrócić i której mogłaby zaufać. Miała szansę stać się kimś innym, ale zamiast tego zaczęła być prześladowana przez czterech szalonych braci, a następnie przerwano jej próbę odnalezienia siebie, gdy została zgwałcona przez jednego z nich. Nie myśli jak normalni ludzie, nigdy nie miała normalnego życia. Ale teraz jest na krawędzi, Hector, trzyma to razem, ale się chwieje. Nie możemy pozwolić jej spaść.”

Buddy przejął kontrolę - „To, co się dzieje z wami dwojgiem, to nie tak, jak normalny chłopak spotyka dziewczynę, chłopak zaprasza dziewczynę na randkę …”

„Kurwa, to wiem” - uciął Hector, przerywając Buddy'emu, zmrużył oczy i był wściekły i najwyraźniej miał dość dzielenia się.

Buddy pchnął to - „Wiem, że to wiesz, chciałem powiedzieć, że w normalnym związku byłoby za wcześnie, aby zadać to pytanie, ale musimy znać twoje zamiary.”

„O czym ty mówisz?” - głos Hectora był nadal ostry.

Buddy trzymał się tego - „Pytam o twoje intencje. O ile widzimy, Ralphie i ja jesteśmy jedynymi, którym ufa. Traktujemy to poważnie. Wydaje nam się, że myślisz o niej poważnie…”

Hector pochylił się do przodu i, widząc jego groźną postawę i ściągnięte brwi, Buddy przestał mówić - „Powiem to raz, z szacunku dla tego, co dla niej zrobiliście, a potem skończmy. Nie ma w tym nic niepoważnego. Rozumiesz?”

Okej, można było śmiało powiedzieć, że Hector Chavez skończył się dzielić.

A uczucia Hectora Chaveza nie były niepoważne, kiedy odnosiły się do Sadie. Buddy pomyślał, że dobrze jest wiedzieć.

„Rozumiem” - zapewnił go Buddy.

„Ja też cię rozumiem” - Ralphie uśmiechnął się radośnie, po czym zwrócił się do Buddy’ego – „Mówiłem ci. Powiedziałem też Sadie. LC to …”

„Chryste” - mruknął Hector, przerywając Ralphiemu, kończąc ostatnie trzecie piwo i wstając - „Zabieram Sadie do łóżka, który pokój jest jej?”

„Na szczycie schodów po prawej stronie. Ma własną łazienkę. Zostajesz?” - Ralphie odpowiedział i zapytał.

„Tak, kurwa, zostaję” - odpowiedział Hector.

„Chcesz pożyczyć jakąś piżamę?” - zaproponował Ralphie.

„Ralphie” - powiedział cicho Buddy

Hector wpatrywał się w Ralphiego przez chwilę, potem dwie, w końcu powiedział krótko - „Nie”.

Ralphie wyciągnął rękę - „Nasz dom jest twoim domem, czy jakkolwiek by nie było. Rozgość się.”

Hector spojrzał na nich obu, co według Buddy’ego było jego sposobem na powiedzenie „dobranoc” i zaczął wychodzić z kuchni.

Przerwał, gdy Ralphie zawołał - „Wiesz, gdyby Sadie miała trochę tego niesamowitego seksu pieprz mnie, kiedy wariowała tego wieczoru, to nie byłyby nie wskazane w tej sytuacji. Odprężające.”

Hector spojrzał na Ralphiego i Buddy mógł przysiąc, że wyglądał, jakby nie wiedział, czy czymś rzucić, czy głośno się zaśmiać.

„Ralphie, zamknij się” - powiedział Buddy.

„Po prostu mówię” - odpowiedział Ralphie.

„Zamknij się” - powtórzył Buddy.

„Po prostu mówię” - powtórzył Ralphie.

Hector poddał się i wyszedł z kuchni, zamykając za sobą drzwi.

Ralphie spojrzał na Buddy’ego, a potem na palcach przeszedł przez kuchnię do drzwi.

„Wracaj tutaj” - syknął Buddy, a Ralphie przyłożył palec do ust, ostrożnie uchylił drzwi i wyjrzał.

Buddy chciał być lepszą osobą, ale nie mógł się powstrzymać. Zdążył wyjrzeć przez szparę w drzwiach, pochylił się pod Ralphiem, żeby to zrobić i zobaczył odchodzące plecy Hectora, Sadie w jego ramionach, jej głową spoczywającą na jego ramieniu, twarzą schowana w jego szyję, jej ramionami splecione wokół jego ramion.

„Mm, ten chłopak dobrze wygląda od tyłu” - szepnął Ralphie.

Oczy Buddy zwróciły się w stronę sufitu, a jak już tam były, zmówił krótką modlitwę.

 

######
kocham tych dwóch 

 

5 komentarzy:

  1. Dziękuję! ❤ Biedna Sadie tyle informacji i to tak porojonych 😢😢😢😢 Z jednej strony krzyczę do biegania aby znalazła oparcie w Hectorze a z drugiej rozumiem dlaczego się boi 😔 R i B to najlepsi przyjaciele pod słońcem! Dobrze ze wzięli sprawy w swoje ręce! A jak Sadie się na nich wkurzy to zabiorę jej Hectora i powiem papa😂😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham tych dwóch. ❤️❤️❤️ Dziękuję 😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez ich kocham czasem chciała bym mieć takich przyjaciół....dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  4. Przygnębiający rozdział i smutny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za kolejny rozdział ❤️

    OdpowiedzUsuń