ROZDZIAŁ XVI
Brzydsze
i brzydsze
Sadie
„Usiądź, Sadie” - powiedział Tom z
powitalnym uśmiechem, kiedy po raz drugi w życiu weszłam do biura Lee
Nightingale. Byli tam wszyscy, Tom, Eddie, Lee, Hank i Vance. Wszyscy stali i
wszyscy patrzyli na mnie z ostrożnie zamkniętymi twarzami.
O rany.
Czas na Udawaj Sadie.
Zatrzymałam się przy jednym z krzeseł
przed biurkiem Lee i poczułam, że Hector jest tuż za mną. Wzięłam głęboki
oddech, przeskanowałam grupę, grając bezpiecznie, rozpoczynając grę i
pozwalając sobie na mały, przyjazny uśmiech.
Potem spojrzałam na Lee i powiedziałam
- „Zmieniłam zdanie”.
Brwi Lee uniosły się.
Kontynuowałam - „Widzisz, myślę, że skoro
nie pozwalasz mi zapłacić, a to nie jest sprawiedliwe. Ty, Hector i wszyscy
robicie dla mnie tak dużo, że nie mogę prosić cię o więcej.”
Lee uśmiechnął się, a ja na chwilę
oderwałam się od mojej roli i gapiłam się (miał naprawdę miły uśmiech).
Potem zaczął mówić - „Sadie, Rockowe
Laski to stała czerwona pozycja w moim budżecie. Są od miesięcy. Jesteśmy
przyzwyczajeni do przyjmowania tego rodzaju trafień.”
Muszę przyznać, że na to też nie
byłam przygotowana, a zwłaszcza na jego założenie, że jestem Rockową Laską.
Jego założenie dało mi jedną z tych dziwnych, radosnych łun, takich, na jakie
nie mogłam sobie pozwolić, bo inaczej wszystko byłoby stracone.
No cóż, musiałam się przebić.
„Mimo wszystko myślę, że wolałbym
zatrudnić kogoś innego. To sprawia, że czuję się nieswojo” - odpowiedziałam, co
uważałem za przyjemne, ale stanowcze - „Jeśli więc masz rekomendację dla innego
PI, zadzwonię do niego.”
Od razu zauważyłam, że moja miła, ale
zdecydowana postawa nie działa.
Zamiast tego Lee potrząsnął głową
(wciąż się uśmiechając), a ręce Hectora dotknęły moich ramion.
„Sadie, usiądź” - powiedział cicho
Hector do mojego ucha.
Odwróciłam się, żeby na niego
spojrzeć - „Nie, naprawdę, ja…”
„Siadaj” - przerwał.
Słodka, udawana, pilnująca serca
Sadie ześlizgnęła się i ja spojrzałam na niego.
Moje spojrzenie odbiło się od jego Chłodnej,
Zbiorowej, Tarczy Macho Manów i rozeszło się po pokoju, niezauważone przez
nikogo.
„Sadie, kochanie” - powiedział Tom,
odwróciłem się do niego i zobaczyłem, że wyciąga do mnie rękę - „Chodź i
usiądź”.
Nie chcąc być suką, ponieważ Udawaj
Sadie nie była suką, a poza tym nazwał mnie „kochanie” i to było takie miłe,
dziwna, szczęśliwa łuna, którą próbowałam zignorować, wróciła wbrew mojej woli,
podeszłam do niego, położyłam moją dłoń w jego i oboje siedzieliśmy naprzeciw
siebie.
„Muszę ci coś powiedzieć” -
poinformował mnie Tom, trzymając mnie za rękę.
Dziwna, radosna łuna zniknęła.
O nie.
Nie podobał mi się wyraz jego twarzy
i nie podobało mi się, że czuł, że musi trzymać mnie za rękę. Co więcej, Udawaj
Sadie w ogóle nie podobała się atmosfera w pokoju i chciała uciekać.
Jednak Lodowa Księżniczka Sadie nigdy
nie biegała. Lodowa Księżniczka mocno zacisnęła dłonie na ramionach Udawaj
Sadie i przytrzymała ją w miejscu.
Mając kontrolę Lodowej Księżniczki,
czułam, że mogę bezpiecznie powiedzieć Tomowi - „W porządku”.
Uścisnął moją dłoń, a potem wziął
głęboki oddech i rzucił.
„Osiemnaście lat temu przyszła do
mnie twoja mama” - zaczął Tom.
Zamrugałam, a potem zamilkłam,
wiedząc intuicyjnie (po latach praktyki), że to nieszkodliwe stwierdzenie prowadzi
do gorszego.
O wiele gorszego.
Nie myliłam się.
Tom kontynuował – „Lizzie wiedziała,
co robił twój ojciec i nie podobało jej się to. Nie chciała, żebyś dorastała w
tym życiu. Widziała także twoją przyszłość i też jej się to nie podobało.
Chciała wyciągnąć ciebie i siebie. Powiedziała mi, że jedynym sposobem na to
było wsadzenie twojego ojca do więzienia. Powiedziała mi, że nie może uciec,
zabierając cię ze sobą, ponieważ nigdy nie pozwoliłby wam odejść. Wiedziała o
tym, ponieważ próbowała kilka razy, ale zawsze znajdował was obie i sprowadzał
z powrotem.”
Zaciągnęłam usta i poczułam, że
zaczynam ciężej oddychać, moje serce zaczęło walić w piersi, kiedy coś gorącego
i twardego się tam formowało.
Moja Mama próbowała uciec.
Próbowała uciec!
I chciała mnie ze sobą zabrać!
O mój Boże!
Nie mogłam w to uwierzyć!
Tom ciągnął, przerywając moje
rozgorączkowane myśli – „Chciała donosić na twojego tatę, dać mi to, czego
potrzebowałem, żeby go zdjąć. Próbowałem jej to wyperswadować. Twój ojciec nie
był wtedy tak potężny, jak wtedy, gdy dopadł go Hector. Ale radził sobie
dobrze, był najlepszym człowiekiem dla Luthera Diggsa i to, co chciała zrobić,
było niebezpieczne.”
W to też nie mogłam uwierzyć.
Moja słodka, cicha Mama informatorką?
Niemożliwe!
I przypomniałam sobie Luthera; często
wtedy był w pobliżu. Pamiętałam też, że nigdy nie lubiłam Luthera, nigdy. Luther był moją pierwszą lekcją,
jak rozpoznać złych ludzi, ponieważ w przypadku Lutra był on bardzo złym człowiekiem.
Pachniał tym. Luther zawsze mnie przerażał.
Ucieszyłam się, kiedy Luther odszedł
w rok po zniknięciu mojej Mamy. To, z czego nie byłam zadowolona, to fakt, że już
w wieku dwunastu lat wiedziałam, że mój ojciec zajął wysokie miejsce Luthera w
świecie zbrodni.
Tom mówił dalej - „Nie dałaby się
przekonać, nawet Kitty Sue próbowała ją od tego odwieść, ale Lizzie była
zdeterminowana. Powiedziała, że jeśli nie będzie ze mną pracować, pójdzie do
kogoś innego. Pomyślałem, że gdyby musiała to zrobić, byłoby lepiej, gdyby ze
mną pracowała. Pomyślałem, że mogę zapewnić jej bezpieczeństwo …”
Przestał mówić, mocno zacisnął oczy i
odwrócił wzrok, ale dopiero wtedy, gdy poczułam ból, który przeszył jego
spojrzenie.
Moje serce było w gardle, zatykając
je, ta gorąca, twarda rzecz w mojej klatce piersiowej zaczęła palić. Wiedziałam,
dokąd to zmierza i nie podobało mi się to.
Ani trochę.
Ale z jakiegoś powodu nadal ściskałam
jego dłoń i ściskałam ją, aż otworzył oczy i ponownie na mnie spojrzał.
„No dalej” - zachęciłam delikatnie.
Patrzył na mnie przez sekundę, a potem
wziął kolejny głęboki oddech - „Na początku nie mogła mi dostać niczego, co
mógłbym wykorzystać. Kiedy zobaczyła, że to nie działa, zaczęła podejmować
ryzyko.”
Poczułam łzy napływające mi do oczu
na myśl, że moja mama robi to samo, co ja robiłam z Hektorem. Wiedziałam, jakie
to było przerażające i wiedziałam konsekwencje, a wiedząc teraz, że podjęła
takie samo ryzyko, czuła ten sam strach, wszystko to dla mnie, sprawiło, że
pieczenie w mojej piersi stało się intensywniejsze.
Odkryłem, że wciąż ściskam dłoń Toma,
tym razem nie po to, żeby go zachęcić, ale dlatego, że musiałem.
Tom wyciągnął rękę i wziął moją drugą
rękę, trzymając obie ręce między nami.
„Zaczęła zdobywać dobre rzeczy, znalazła
w sieci Diggsa kogoś, kto nie lubił twojego ojca, nie lubił Diggsa. Zaczęli
współpracować nie tylko po to, by pokonać twojego ojca, ale także by obalić
Diggsa. Nigdy mi nie powiedziała, kto to był, spytałem, ale nie chciała powiedzieć.
Pewnego dnia miała się ze mną spotkać, powiedziała, że ma coś dla mnie, coś, co
uważa za duże, ważne, ale nigdy tego nie pokazała” - zawahał się, zacisnęłam
zęby, czekając na to, wiedziałam, że to nadchodzi, a potem kontynuował - „Nigdy
więcej jej nie widziałem.”
To było to.
„Proszę, nie” - szepnęłam, zanim
zdołałam się powstrzymać.
Tom ścisnął mnie za rękę.
„Szukałem jej, Malcolm i ja robiliśmy
to razem. Musieliśmy to zrobić w swoim wolnym czasie, bo twój ojciec nigdy nie
zgłosił zaginięcia, powiedział wszystkim, że cię zostawiła. Wiedziałem, że tego
nie zrobiła, wiedziałem, że nigdy by cię nie opuściła. Nigdy Sadie. Nigdy.”
Potrząsnął moimi rękami, więc
wiedziałam, że ma na myśli to, co powiedział, i skinęłam głową, gryząc usta,
wiedząc, że pomyślał, że to może sprawić, że poczuję się lepiej, a jednocześnie
wiedząc, że to nie poprawi mi samopoczucia, nawet odrobinę. Kontynuował - „Malcolm też o tym wiedział, więc szukaliśmy
jej.”
„Co znalazłeś?” - zapytałam, ale nie
byłam pewna, czy chcę wiedzieć.
„Tropy, wiele tropów, wszystko ślepe
zaułki. Szukaliśmy przez ponad rok, ale, Sadie, nic nie znaleźliśmy, tropy
wyschły i nie było już nic co można by ciągnąć, przepraszam, kochanie, tak bardzo
przepraszam, ale nie mieliśmy innego wyboru, jak przestać.”
Przytaknęłam.
Nie winiłam go: próbował. Próbował
chronić moją Mamę i próbował ją znaleźć, kiedy zniknęła. Wiedziałam, że był
dobrym człowiekiem. Nie wątpiłam, że zrobił wszystko, co mógł. Ale to, co
mówił, oznaczało, że ktoś sprawił, że moja Mama „zniknęła”, tak jak wujek Vito
chciał, aby zniknął Ricky. A to oznaczało, że moja Mama była przestraszona i
samotna. To oznaczało, że moja Mama nigdy nie wróci. To oznaczało, że ktoś mi
ją odebrał.
I ten ktoś może być moim pieprzonym, pieprzonym ojcem.
Na tę myśl, coś w moim mózgu eksplodowało,
ból przeszył moje skronie, wyrwałam ręce z Toma i wyskoczyłam z krzesła.
„Sadie…” - Tom stanął ze mną, ale
obróciłam się.
„Muszę iść” - mruknęłam, żadnych
przyjaznych uśmiechów, żadnych innych Sadie, które pomogłyby mi w radzeniu
sobie. Byłam tylko ja i musiałam się stamtąd wydostać, gdzieś pojechać, nie
wiedziałam gdzie, nie obchodziło mnie gdzie, to mogło być gdziekolwiek, ale
musiałam iść tam i wykrzyczeć aż… do… dna… moich płuc.
Gdybym nie wypuściła ciężkiego,
gorącego węzła bólu, który był w mojej klatce piersiowej, wiedziałam, że pęknie
i będzie tak brzydki, tak ogromny, że jeśli pęknie, to mnie zabije. W mojej
ucieczce na ślepo wpadłam na twarde ciało Hectora, a jego ramiona zamknęły się
wokół mnie.
Spojrzałam na niego.
„Muszę iść” - powiedziałam mu,
brzmiąc na zdesperowaną i nie przejmując się tym.
Byłam zdesperowana.
W tym momencie zapomniałam o
wszystkich lekcjach mojego ojca, aby nigdy nie okazywać żadnej słabości. Nie
obchodziło mnie, że wszyscy w tym pokoju wiedzieli, że jestem zdesperowana.
Nie obchodziło mnie nic poza
wydostaniem się stamtąd.
„Poczekaj, preciosa” - mruknął
Hector.
„Muszę
wyjść!” - krzyknęłam mu w twarz i patrzyłam, jak się skrzywił, a jego głowa
drgnęła, jakby surowe emocje w moim głosie były fizycznym, twardym, ostrym,
bolesnym uderzeniem.
Walczyłam.
Jego ramiona zacisnęły się.
Przycisnęłam się do jego klatki
piersiowej, kładąc ciężar ciała na dłoniach, wpatrując się w nie, chcąc, aby
moje wysiłki zadziałały, walcząc z bólem w klatce piersiowej, czując bicie serca
w gardle, cały czas błagając - „Proszę. Proszę. Proszę.”
„Sadie, posłuchaj mnie.” - Ramiona
Hectora rozdzieliły się, jedno trzymało się mocno w mojej talii, przyciągając
moją dolną część ciała do jego ciepła, drugie przesunęło się w górę moich
pleców i we włosy, delikatnie je szarpiąc, więc moja głowa odchyliła się do
tyłu, żeby na niego spojrzeć. Kiedy zobaczyłam jego twarz, zauważyłam, że nie
był już zirytowany i ponury, jego twarz była łagodna, jego oczy były ciepłe i
intensywne, ale to też nie pomogło. - „Vance jest tropicielem, jest dobry. Tom
i Malcolm notowali wszystko, co robili. Vance ma zamiar podjąć…”
Pokręciłam głową i zaczęłam się
śmiać.
Przestał mówić, ponieważ mój śmiech
był daleki od rozbawienia, zamiast tego był ostry, gorzki i tak brzydki, że drapał
mnie w uszach.
„Nie jestem głupia, Hector. To było
osiemnaście lat temu, nie ma nic do podjęcia, a jeśli tak, to nie chcę
wiedzieć, co on znajdzie.”
„Mamita, nie wiesz. Daj mu szansę” -
zachęcił cicho Hector, ale pokręciłam głową, a potem wykręciłam szyję, żeby
spojrzeć na Toma.
„Znałeś ją; powiedziałeś, że nigdy
mnie by nie opuściła, prawda?” - zapytałam go.
Tom obserwował mnie, blady i
zaniepokojony, ale skinął głową.
„Więc gdyby czuła, że i tak musi
odejść, wróciłaby. Albo znalazłaby sposób, żeby ze mną porozmawiać. Mogła
wykorzystać ciebie, Kitty Sue lub kogokolwiek” - ciągnęłam.
„Kochanie” - zaczął Tom, ale przerwałam
mu i silnym szarpnięciem wyszarpnęłam się z ramion Hectora i odwróciłam twarzą
do Toma.
„A teraz go nie ma, jest w więzieniu tyle
czasu, a ona nie wróciła. Gdyby mogła wrócić, zrobiłaby to. Prawda?” - zażądałam,
a potem powtórzyłam z okrzykiem - „Prawda?”
„Sadie, chodź tutaj” - odparł cicho
Tom, unosząc ramiona w moją stronę.
„On ją zabił” - oznajmiłam
beznamiętnym głosem, ignorując ramiona Toma, czując tylko to gorące, twarde coś
palącego w mojej klatce piersiowej, wyprostowałam się, ręce zacisnęłam w pięści
po bokach - „Mój ojciec dowiedział się, co robi, i on ją, kurwa, zabił!”
„Hector, bierz ją” - ostrzegł Eddie,
ale wystartowałam, żeby nie uciec, ale szybko krążyłam po pokoju, wzburzona i
niezdolna do stania w miejscu, myśli huczały w mojej głowie, ból łomotał w
skroniach, uderzając tam jak młot pneumatyczny.
„To niewiarygodne” - wyrzuciłam, robiąc pół tuzina kroków, zanim Hector
złapał mnie i ponownie przyciągnął do siebie. Zatrzymałam się, spojrzałam na
niego i zawołałam - „Niewiarygodne!”
„Mi corazón, uspokój się” - mruknął
Hector.
„Uspokój się?” - warknęłam, mrużąc
oczy - „To mój ojciec, Hector, jego
krew płynie w moich żyłach i jest zabójcą! Moja babcia zmarła, kiedy byłam
praktycznie dzieckiem, czy on też ją zabił? A jego rodzice trzymał ich z dala
ode mnie, ale wiedziałam, że umarli, gdy miałam dziewiętnaście lat, w odstępie
jednego roku. Czy ich też zabił?”
Byłam na fali, wygłaszałam tyradę
przed publicznością, nie przejmując się tym, co mogą pomyśleć, kogo mogą
zobaczyć, co ujawniałam słowami, które wychodziły z moich ust. Wiedziałam
tylko, że im więcej mówiłam, tym mniej bolało mnie to w klatce piersiowej i
musiałam to wyrzucić, zanim mnie zniszczyło, więc nie poddawałam się.
„A moi chłopcy, wiedziałam, że ich odstraszał,
ale nigdy więcej ich nie widziałam, nigdy nie spotkałam ich, powiedzmy, w kinie
czy w centrum handlowym. Jak dziwne to jest? Zawsze spotykasz ludzi, zwłaszcza
swoich byłych, dokładnie wtedy, gdy nie chcesz ich widzieć. Czy zniszczył ich
za to, że ośmielili się mnie dotknąć?” - zapytałem, a potem mój umysł poleciał
w innym kierunku - „I Greg! Facet, który dla niego pracował, flirtował ze mną,
mój pieprzony ojciec to widział i nigdy więcej nie spotkałam Grega. Czy on też
go zniszczył? Biedny Greg, ośmielający się flirtować z Sadie Townsend. To był
błąd. Król Śmierci znów uderza!” - krzyknęłam, teraz totalnie histerycznie, a
potem zapytałam - „Kiedy to się skończy? Kiedy? Co dalej? Czy dowiem się, że
mój pieprzony ojciec przejechał moją kotkę, Kleopatrę, kiedy miałam osiem lat?
Powiedział, że zrobił to sąsiad, prawdopodobnie on!”
„Jestem pewien, że twój ojciec nie
przejechał twojego kota” - powiedział mi łagodnie Hector.
„Jesteś pewien? Cóż, ja nie jestem.
Prawdopodobnie w wolnym czasie jeździł po dzielnicach, szukając kotów, tylko
dla zabawy!” - warknęłam.
Hector delikatnie mnie potrząsnął -
„Mamita, musisz się uspokoić”.
Spojrzałam na niego i nagle
przypomniałam sobie, gdzie jestem, z kim jestem, co mówię, i wstrzymałam
oddech.
On miał rację. Miał rację. Musiałam
się uspokoić.
Więc zamiast krwi w moich żyłach
płynął brud.
Więc co?
Wiedziałam o tym, zawsze to wiedziałam.
To właśnie dowodziło tego nieodwołalnie.
Okazało się, że nie mam żadnego
interesu, aby stać tutaj z tymi dobrymi ludźmi.
Udowodniło, że jestem dokładnie tą
dziewczyną, którą Hector może podbić, a potem wyrzucić, nie oglądając się za
siebie. Udowodnił, że to nie tylko prawda, ale zasłużyłam na to.
Musiałam się stamtąd natychmiast
wydostać.
„Muszę iść” - powiedziałam Hectorowi
- „Muszę wrócić do galerii. Mam rzeczy do zrobienia.”
„Myślę, że to nie jest dobry pomysł”
- odpowiedział Hector.
„Co sugerujesz, abym zamiast tego
zrobiła? Usiadła w ciemnym pokoju i pomyślała o moim żałosnym życiu, mojej
matce, która prawdopodobnie zginęła, próbując mnie chronić, moim zgniecionym kocie?”
„Sadie …”
Potrząsnęłam głową i uniosłam ręce,
aby odgarnąć włosy z boków twarzy, zostawiając je tam. - „Nie, muszę zrobić coś
normalnego. Muszę znaleźć się w pobliżu ładnych rzeczy w mojej galerii.
Potrzebuję Ralphiego. Potrzebuję Buddy’ego. Muszę wrócić do domku z piaskowca i
pobawić się YoYo. Potrzebuję Veroniki Mars. Muszę zrobić wszystko, co w mojej
mocy, aby zapomnieć o moim pieprzonym
ohydnym życiu.”
Coś przemknęło przez jego twarz, coś
tak silnego, że przeniknęło moją histerię. Nie byłam pewna, ukrył to tak
szybko, jak się pojawiło, ale mógłbym przysiąc, że to było rozczarowanie.
Wtedy zdałam sobie sprawę, że ze
wszystkich rzeczy, które mu powiedziałam, których potrzebowałam, on nie był
jedną z nich.
Nieumyślnie zdobyłam trafienie
bezpośrednie i powinnam był być zadowolona, ale absolutnie nie byłam.
Przepłynęłam, nic więcej nie mogłam zrobić. W moim życiu przepłynięcie przez
to, co mnie spotykało był moją jedyną opcją i zawsze nią było.
Upuściłam włosy i położyłam dłonie na
jego bicepsach - „Proszę, Hector, zabierz mnie z powrotem do galerii”.
W końcu jego ramiona opadły, cofnął
się i straciłam ciepło.
I widziałam, że też jego straciłam.
Widziałam to w jego zamykającej się twarzy i pustych oczach. Wiedziałam o tym,
ponieważ mnie nie dotykał, nie wsunął dłoni w moje włosy i nie trzymał się
blisko.
I to bolało. Bolało tak bardzo, że
poczułam, jak ta gorąca, twarda rzecz w mojej klatce piersiowej rośnie i
rozprzestrzenia się, aż do gardła i brzucha, aż trudno mi oddychać i byłam pewna,
że to mnie udusi.
Mimo że go straciłam, on nadal cicho
odpowiedział - „W porządku, Sadie, zabiorę cię z powrotem do galerii”.
Wypuściłam oddech i stwierdziłam, że
to w ogóle nie pomogło.
*****
Eddie
Eddie Chavez patrzył, jak drzwi
zamykają się za jego bratem i Sadie i coś w nich obojgu sprawiło, że poczuł się
niepewnie. Wtedy Tom przemówił i Eddiego spojrzał na niego.
„Seth Townsend to kupa gówna” -
oznajmił Tom. – „Ale kochał Lizzie. To była obsesyjna, dusząca miłość, ale on
ją kochał. Nie zabił jej.”
Lee oparł się o biurko.
„Jesteś tego pewien?” - zapytał.
Tom skinął głową - „Żaden trop nie
zbliżył nas do Setha. Chyba nawet nie wiedział, że ona mi mówiła. Malcolm i ja
doszliśmy do wniosku, że Diggs dowiedział się, o co chodzi Lizzie, i zarządził
likwidację.”
„Czy jest jakaś szansa, że wciąż
żyje?” - zapytał Eddie, krzyżując ręce na piersi.
Tym razem Tom potrząsnął głową -
„Sadie ma rację. Lizzie znalazłaby sposób, by pozostać z nią w kontakcie, albo
wróciłaby. Co więcej, Lizzie miała kupę forsy, nadal ma. Miała fundusz
powierniczy, była jedynaczką i po śmierci matki odziedziczyła wszystko, a oni
mieli duży majątek. Pieniądze nadal znajdują się na jej kontach. Nigdy ich nie
dotknęła. Seth też nigdy go nie ścigał, nie próbował ogłosić jej śmierci, żeby
dostać to w swoje ręce, nigdy nie objawił chęci, żeby zdobyć to dla Sadie. Nic.
Nie jestem nawet pewien, czy Sadie wie, że to istnieje. Gdyby Lizzie znalazła
bezpieczne miejsce, mogłaby zabrać pieniądze, a ona i Sadie mogłyby przeżyć
swoje życie bez kiwnięcia palcem. Osiemnaście lat temu Malc i ja rozmawialiśmy z Aaronem
Lockhartem, rodzinnym księgowym Lizzie, i opowiedzieliśmy mu o naszych
podejrzeniach. Był lojalny wobec Lizzie i Sadie i patrzył na te pieniądze jak
jastrząb i zrobiłby, co mógł, żeby Lizzie i Sadie były bezpieczne. Zadzwoniłem
do Aarona dziś rano, żeby sprawdzić i ani grosz z tych pieniędzy nie został
przeniesiony, nie przez osiemnaście lat. Gdyby Lizzie żyła, był czas, kiedy
tego potrzebowała. Nigdy tego nie ruszyła.”
„Czy jest sens w tym dążyć?” -
zapytał Vance - „Sadie ma teraz nową ranę i sądząc po jej wyglądzie, nie ma
zamiaru pozwolić jej się zagoić. Zamierza ją wylizać do stanu surowego. Po
osiemnastu latach ten szlak jest zimny. Jeśli uda mi się coś znaleźć, to czemu
miałoby to służyć?”
Eddie spojrzał na Vance’a -
„Przynajmniej wiedziałaby, że jej ojciec nie zabił jej matki”.
Wszyscy wiedzieli, że to było tak
cienkie, że było praktycznie bezużyteczne. Ale dla Sadie, która nie miała nic,
ale wciąż potrafiła stracić więcej, cienkie było lepsze niż nic.
Z tego powodu Vance szarpnął brodą i
wymamrotał - „Przyjrzę się temu”.
Hank podszedł do biurka Lee i
podciągnął się rękami, by na nim usiąść - „Mamy kolejny problem” - oznajmił,
kiedy już się usadził.
Eddie poczuł, że powietrze w pokoju
robi się ciężkie, a jego ciało się napina.
„Włącz nagranie” - powiedział Hank do
Lee i Lee wyciągnął rękę i wcisnął przycisk na odtwarzaczu na jego biurku.
Rozmowa telefoniczna Sadie i Setha z poprzedniego dnia wypełniła pokój. Kiedy
było po wszystkim, Lee wcisnął przycisk stop.
Oczy Hanka powędrowały do Eddiego -
„Powiedział, że jest sprawa do załatwienia”.
Eddie zacisnął zęby.
Hector powiedział, że Sadie ma wolę
stali. Miał cholerną nadzieję, że jego brat miał rację, ponieważ jeśli Seth
Townsend robił interesy z więzienia, nie ona była od niego wolna. Jeszcze nie.
Lee przemówił – „Hector słyszał tę rozmowę.
Wczoraj odtworzyliśmy ją z pół tuzina razy. Nie wyglądał na zadowolonego z
tego, co usłyszał. Myślę, że z czegoś więcej niż oczywistego powodu, ale nie
podzielił się tym. Mamy tu do czynienia z czymś innym?”
„Nie mam pojęcia” - Eddie odpowiedział
Lee zgodnie z prawdą i zanim kontynuował, zobaczył, że oczy Lee skierowały się
na Hanka – „Hector powiedział mi, że ona wie, co zrobił jej ojciec. Powiedział
mi również, że przekazała mu informacje, kiedy był w środku.”
Wszystkie oczy zwróciły się na niego,
słysząc to zaskakujące objawienie.
„W chuja lecisz” - mruknął Vance.
Eddie potrząsnął głową.
„Mała Sadie?” - wyszeptał Tom.
Tym razem Eddie skinął głową.
„O czym tutaj rozmawiamy? Co mu dała?
Czy była zaangażowana, mogła wiedzieć?” - zapytał Hank.
„Nie. Hector powiedział, że
informacje są bezwartościowe, ale ona o tym nie wiedziała. Nie był w miejscu, w
którym mógłby jej powiedzieć bez narażania ich obojga na niebezpieczeństwo i to
nie ma znaczenia. Robiła to i tak. Mimo to wydaje mi się, że Townsend uważa, że
więzi rodzinne wiążą ją, a ona mogłaby pomóc mu utrzymać się w grze, gdy będzie
w więzieniu. Federalni wiedzieli o istnieniu gówna, ale nie mogli go znaleźć.
Wiemy, że wciąż ma lojalnych wobec siebie ludzi i jest na bieżąco informowany.
Teraz wie, że stracił ją i najwyraźniej nie jest z tego powodu zadowolony.”
„Gdzie jest powiązanie?” - zapytał
Vance - „Gdyby nie była zaangażowana, kiedy był aktywny, dlaczego, do cholery,
miałby ją teraz w to wciągać?”
Eddie potrząsnął głową, ponieważ nie
mógł pojąć, dlaczego ojciec chciałby wciągnąć swoją córkę w życie przestępcy.
Potem spojrzał na Lee - „Brody musi się włamać, dowiedzieć się, co mają
federalni, a czego nie, i czy nadal mają go na oku. Porozmawiam z Hectorem.
Mamy więcej powodów do zmartwień niż Balducci. Musimy trzymać Sadie z dala od
jej ojca. Z tego co słychać, zechce ją wessać.”
„Ona go nienawidzi” - wtrącił Tom – „Nie
zaangażuje się.”
„Nie o to mi chodzi” - powiedział
Eddie Tomowi - „Jego córka związała się z agentem, który go zamknął. Wszyscy
wiemy, że Seth Townsend na pewno nie będzie tego tolerował, nawet jeśli jest za
kratkami.”
„Wciągnę do tego Brody’ego,
porozmawiaj z Hectorem” - powiedział natychmiast Lee.
Eddie wziął głęboki oddech, nie
podobało mu się to, co miał do powiedzenia, nie lubił być winien przysług
nikomu, kto był brudny, ale wiedział, że musi to powiedzieć.
Spojrzał na Lee - „Musisz iść do
Marcusa i Vito. Muszą sprawić, by ochrona Sadie była oficjalna. Townsend i
wszyscy członkowie jego załogi, którzy tam są, muszą wiedzieć, z czym mają do
czynienia, jeśli myślą o zemście na Hectorze lub Sadie.”
Lee skinął głową.
„To staje się coraz brzydsze i
brzydsze” - mruknął Hank.
Hank miał rację, ale Eddie, myśląc o
kobiecie swojego brata, jej zmarłej matce, o jej braniu życia w swoje ręce, aby
uwolnić się od ojca, skończeniu pobiciem i zgwałceniem przez jednego z jego
konkurentów oraz odpowiedzi Sadie na te najnowsze wiadomości, wciąż miał
nadzieję Hank się mylił.
Jeśli chodzi o niespokojne uczucie,
jakie miał w stosunku do Hectora i Sadie, sposób, w jaki się zachowywali i
sposób, w jaki patrzył na siebie, Eddie wiedział, że nadszedł czas, aby
porozmawiać z Jet.
*****
Buddy
„Jest tutaj LC” - szepnął Ralphie ze
swojego miejsca przy oknie, a Buddy spojrzał na swoje kolana.
Była tam głowa Sadie; jej wspaniałe
włosy były rozrzucone dookoła i spała. YoYo była u jej boku i też spała,
wciśnięta w zagięcie kolan Sadie, z ręką Sadie na brzuchu psa.
Sadie wróciła do domu z pracy z
Ralphiem. Jej twarz była blada, oczy martwe i miała spojrzenie, które poważnie
zaniepokoiło Buddy’ego. Nie pomogło to, że Ralphie posyłał Buddy’emu miny,
mówiąc niewerbalnie, że w Świecie Sadie wszystko jest jeszcze gorsze.
Próbowała sobie z tym poradzić,
udawać, że jest podekscytowana przybyciem YoYo (na swój sposób), ale Bex
pojawiła się z psem, spojrzała na Sadie i zapytała wprost - „O Boże, Sadie
dziewczyno, co jest stało się teraz? ”
Sadie zacisnęła usta, próbując się
opanować (trwało to około sekundy). Potem wyrwała YoYo z ramion Bex, przytuliła
psa do twarzy i wybuchnęła płaczem.
Przez swój bełkot opowiedziała im
szaloną historię o tym, jak jej ojciec zabił jej matkę, coś o niesamowitym pieprz-mnie seksie z Hektorem
(powiedziała, że uprawiali seks cztery razy, co musiało być szaloną historią,
cztery razy w jednej nocy i wszystkie z nich niesamowite były niemożliwe i jeśli to prawda, Hector Chavez był
materiałem na legendę) i zakończyło się niezrozumiałymi bzdurami na temat jej
potrzeby nauki greki.
Uspokoili ją, zmusili do jedzenia, a
potem Buddy dał jej dwie tabletki tylenolu i wysłał ją na kanapę z Veronicą
Mars. Kiedy Bex wyszła, Buddy i Ralphie poszli za nią i wszyscy odbyli
zaimprowizowaną naradę na ganku na temat tego, co robić.
Ralphie miał plan.
To był zły plan.
Buddy i Bex nie spodobało się to, ale
Ralphie był nieugięty i rozmawiał z nimi o tym (na swój sposób). Potem Ralphie
zadzwonił do Hectora i powiedział mu, żeby nie przychodził, dopóki nie dadzą
znać, że Sadie „odwiedza krainę snów” (słowa Ralphiego) i będą mogli
porozmawiać.
Hectorowi się to nie podobało, ale
Ralphie był nieugięty i namówił go. Teraz był tam Hector, a Buddy nadal nie
podobał się plan, ale obserwował go uważnie od ponad miesiąca.
Buddy nie znał dobrze Hectora, ale
wiedział o kilku rzeczach.
Wiedział (ponieważ powiedział mu jego
przyjaciel z Denver Health), że Hector spędził noc w jej pokoju, czuwając przy
łóżku po tym, jak została zgwałcona. Szpitalne plotki rozniosły się po tym, że
przywiózł ją do nich ten gorący Latynos, który wpadł w szał, kiedy próbowali
ich rozdzielić i ostatecznie musieli fizycznie usunąć go z jej gabinetu.
Okłamał personel, mówiąc, że jest jej partnerem. Kiedy to się skończyło, on i
jego przyjaciele spędzili miesiąc siedząc przed domem z piaskowca, składając
oświadczenie każdemu, kto chciałby przyjść po Sadie. Kiedy w końcu uznał, że
nadszedł czas, aby wykonać swój ruch, sprzeciwił się temu, co Buddy był pewien,
że jest jego naturą i zrobił to powoli, okazując cierpliwość, powściągliwość i zrozumienie.
Ale także, zauważył Buddy, miał poczucie humoru, rozwagę i delikatność, które
Buddy uważał za prawie nierealne.
Ralphie go uwielbiał, a kiedy rozmawiali
o tym z Bex, ta zgodziła się z oceną Buddy’ego dotyczącą zachowania Hectora i
przyznała, że nawet mu zaufała, a Bex nie miała dobrej opinii o mężczyznach, co
wiązało się z pracą w centrum kryzysowym dla ofiar gwałtów, która stanowi
zagrożenie tej opinii. Mimo to chcieli złamać zaufanie Sadie, a Buddy nie lubił
tego robić. I do diabła, miał nadzieję, że nie złamią jej serca.
Buddy poruszył głową Sadie, wysunął
się spod niej i ostrożnie wsunął pod nią poduszkę, mając nadzieję, że jej nie
obudzi. Poruszyła się, Buddy wciągnął powietrze, ale po prostu podciągnęła
kolana wyżej, przyszpilając YoYo, który nie miał nic przeciwko temu i po prostu
przytulił się bliżej. Wsunęła ręce pod policzek w pozycji do modlitwy i
pozostała tak.
Buddy westchnął. W tym momencie do
pokoju weszli Ralphie i Hector. Oczy Hectora natychmiast spoczęły na Sadie.
„Śpi” - wyszeptał wówczas Buddy -
„kuchnia”.
Spojrzenie Hectora przeniosło się na
niego i nawet nie próbował ukryć wyrazu czułej troski. Po jego spojrzeniu Buddy
wiedział.
Dzięki Chrystusowi, pomyślał.
Weszli do kuchni, a Ralphie zamknął
drzwi, kiedy Buddy wyjął z lodówki trzy piwa Fat Tire.
Otworzył piwa, a Hector zapytał -
„Jak ona się czuje?”
„W cholernej rozsypce” - Ralphie
odpowiedział, a Buddy rzucił mu zabójcze spojrzenie.
„Co?” - Ralphie odpowiedział na
zabójcze spojrzenie - „Wypłakiwała oczy i rozpaczała, że musi się nauczyć mówić
po grecku. O co w tym wszystkim chodzi?”
„Uczy się mówić po grecku?” - zapytał
Hector, a Buddy podał mu piwo.
Usiedli na stołkach na wyspie, a
Ralphie mówił dalej - „Tak. Grecki. Zgubiła to. Mówi, że jej ojciec zabił jej
matkę, a ona musi nauczyć się mówić po grecku. Jeśli to nie jest oznaka utraty
zmysłów, nic nią nie jest.”
Hector wpatrywał się przez chwilę w
Ralphiego, po czym oparł łokieć na wyspie, przycisnął trzy środkowe palce do
obszaru między brwiami i mocno potarł.
Buddy obserwował Hectora, jego serce
ścisnęło się, a potem zapytał - „Czy jej ojciec zabił jej matkę?”
Głowa Ralphiego gwałtownie obróciła
się, by spojrzeć na Buddy’ego, po czym zbladł, a jego wzrok skierował się na
Hectora.
Hector zdjął palce z czoła i
pociągnął długi łyk piwa.
Potem skierował swoje (cholernie
fantastyczne, Buddy musiał przyznać, kolor był tak intensywny, a te rzęsy, Jezu
Chryste, boskie) czarne oczy na Buddy’ego i powiedział - „Dostała dzisiaj złą
wiadomość. Jej matka prawdopodobnie nie żyje, jest szansa, że ktoś z zewnątrz, ale jej ojciec mógł to zrobić, miał
motyw i okazję.”
„Nie, proszę, nie” - odetchnął
Ralphie, po czym mocno zacisnął oczy.
„Wiedziałem o tym, ale nie chciałem,
żeby wiedziała” - powiedział mu Hector - „Chłopcy się ze mną zgodzili, Lee,
jego brat Hank, mój brat Eddie” - wyjaśnił Hector - „Zmusiła mnie, poprosiła
Lee, żeby znalazł jej mamę przy Tomie. Tom znał jej matkę. Był przyjacielem jej
rodziny, o którym nie wiedziała. Chce ją z powrotem w gromadzie. Chce ją
chronić, tak jakby czuł, że powinien ją chronić od zaginięcia jej mamy. Aby to
zrobić, chce jej zaufania, więc nie chciał niczego między nimi. Nie podobało mi
się to, ale zgodziłem się. To był zły wybór, przynajmniej teraz, to było za
szybko.”
„Niewiele więcej może znieść” -
zdecydował Buddy.
„Nie” - zgodził się Hector.
Buddy i Hector spojrzeli na siebie
nieszczęśliwie. Ralphie ponownie otworzył oczy.
„Co zrobisz?” - zapytał.
„To co wy robicie” - odpowiedział po
prostu Hector.
„Nie jestem pewien, czy Auntie Mame i
Veronica Mars ukoją duszę niedawno zgwałconej dziewczyny, która właśnie
dowiedziała się, że jej ojciec mógł zabić jej matkę. To przekracza możliwości
Tinseltown” - poinformował Ralphie Hectora.
Hector patrzył na Ralphiego, przypuszczalnie,
pomyślał Buddy, zastanawiając się, jak on, macho i heteroseksualny, przyszedł i
pije piwo w kuchni geja, który właśnie użył słów „Auntie Mame”, „ukoić duszę” i
„Tinseltown” w jednym zdaniu.
Buddy zdecydował, że czas zabrać się
do pracy.
„Musisz wiedzieć kilka rzeczy o
Sadie” - powiedział Buddy, a Ralphiego znów warknął do niego, tym razem z
dodatkiem zwężonych oczu.
„Co robisz? Powiem mu” - oznajmił
Ralphie.
Buddy spojrzał na swojego kochanka – „Ralphie,
ja mu powiem.”
„Powiem mu, to był mój pomysł” -
odpowiedział Ralphie.
„Może i tak, ale potrzebuje tego
wprost, bez przesady” - odpowiedział Buddy.
„Nie przesadziłbym!” - warknął
Ralphie.
Buddy rzucił mu spojrzenie, na jakie
zasługiwał, wypowiadając takie kłamstwo. Ralphie odwzajemnił spojrzenie.
„Czy ktoś mi powie? Nie obchodzi mnie
kto” - wtrącił się Hector, tracąc cierpliwość.
„Co pijesz?” - zapytał natychmiast
Buddy, przejmując dowodzenie.
Hector spojrzał na piwo w dłoni, a
potem z powrotem do Buddy’ego.
„Nie, silniejsze. Burbon, wódka,
gin…?” - Buddy wyjaśnił.
Oczy Hectora stały się intensywne i
Buddy wciągnął powietrze, widząc siłę kryjącą się za jego spojrzeniem. Wtedy
Hector mruknął - „Cholera”.
„Cholera jest w na miejscu” - mruknął
w odpowiedzi Buddy.
Hector westchnął, po czym powiedział
– „Bourbon. Jack, jeśli to masz.”
Ralphie poszedł po Jacka Danielsa i
trzy szklanki. Wypili jeszcze trzy piwa i zanim skończyli tłumaczyć to, co
Ralphie nazwał Nocą Tysiąca Horrorów w towarzystwie Cytrynowych Kropli, zrobili
poważny ubytek w butelce Jacka.
Noc, której żaden z nich nie
pomyślał, że Sadie w pełni ją pamięta.
Noc, podczas której opowiadała o
swojej mamie, ojcu i swoim życiu. Hector nie wydawał się tym zaskoczony, więc
Buddy domyślił się, że wie.
Noc, podczas której mówiła o Daisy,
Rockowych Laskach, idąc zobaczyć Lee Nightingale, Hectora, który tam był i jak
się czuła. Tym Hector też nie wydawał się zaskoczony, ale zacisnął usta, a
twarz pociemniała, prawdopodobnie, pomyślał Buddy, z poczucia winy.
Noc, w której mówiła o tym, że nie ma
przyjaciół i żyje swoim życiem jako Lodowa Księżniczka. Hector przyjął to,
niczego nie zdradzając, ale mimo to powietrze w pokoju zmieniło się, prawie
tak, jakby zrobiło się naelektryzowane.
Noc, podczas której szczegółowo
opisała, co stało się z Rickym Balducci. Po tym, co podzielił się Buddy (ale
najwyraźniej to wystarczyło), całe ciało Hectora stało się wyraźnie napięte,
jego twarz pociemniała i Ralphie ostrożnie zabrał wszystkie butelki z jego zasięgu.
„Trzymaj się mocno, Hector” -
ostrzegł Buddy - „Jest w sąsiednim pokoju”.
Hector szarpnął głową w czymś, co
miało być skinieniem głowy, podczas gdy mięsień podskoczył na jego policzku.
Odwrócił głowę i wlał w siebie szklankę Jacka, nalewając sobie kolejną, gdy
skończył, i też to wlał w siebie.
Buddy spojrzał na Ralphiego. Ralphie
wytrzeszczył oczy na Buddy’ego.
Buddy zakończył tę część nocy, w
której Sadie opowiadała o Sadie. Część, którą podzieliła się pod koniec nocy.
Część, o której, jak obaj doszli do wniosku, nie pamiętała, że ją udostępniła.
To było to, kim myślała, że jest, kim
chciała być, jak nie wiedziała, jak być tym i co myślała, że Hector myślał, że
jest po tym, co wydarzyło się „tamtej nocy w gabinecie mojego ojca”. Hector
spojrzał na niego.
„Ona myśli, że ja myślę, że jest
dziwką z towarzystwa, która się szlaja?” - zapytał, wyglądając na
rozgniewanego.
„Mówi, że ty to powiedziałeś” - poprawił go Buddy.
Hector odwrócił wzrok i wychylił
kolejną szklankę Jacka.
„Jezu” - mruknął po przełknięciu -
„Nigdy nie nazwałem jej dziwką. Powiedziałem jej, że cieszę się, że chce się
szlajać. Musiała wiedzieć, że jej pragnę, kurwa, miałem ją przy ścianie, ze
spódnicą wokół talii, z rękami w jej majtkach, do cholery.”
To było o wiele więcej informacji,
niż potrzebowali, ale Buddy domyślił się, że to Magia Jacka Danielsa. Równie
dobra (jeśli nie lepsza) niż krople cytryny.
Hector mówił dalej, jakby do siebie -
„Wiedziała, kim jestem. Od miesięcy karmiła mnie informacjami o swoim ojcu. I
wiedziałem, jaką była kobietą, ona wiedziała, że wiem. Co jest w jej pieprzonej
głowie?”
„Ten epizod nie skończył się, hmmm…
dobrze, prawda?” - zapytał ostrożnie Ralphie, a oczy Hectora spoczęły na nim.
„Nie” - odparł zwięźle Hector, po
czym zacisnął zęby, mięsień znów podskoczył na jego policzku i odwrócił wzrok –
„Do diabła” - syknął (znowu do siebie), brzmiąc jeszcze bardziej wściekle – „Do
diabła” - powtórzył, patrząc na Buddy’ego. Coś mu zaświtało - „Ona nie
wiedziała. Rozmawialiśmy o tym zeszłej nocy. Powiedziałem jej, że wiedziałem,
że jest moją informatorką, a ona nie wiedziała, że ja wiem. Do diabła, byłem
tak pochłonięty całym jej gównem, że nie złożyłem tego do kupy. Powiedziałem
jej coś tamtej nocy, kiedy odeszła i to nie było miłe. Byłem wkurzony jak
diabli, pomyślałem, że to zrozumie, zrozumie dlaczego i pogodzi się z tym, tak
jak ja, ponieważ nie myślałem, że oziębła na mnie, że odeszła, bo musiała, aby
chronić nas oboje. Jezu, jeśli nie wiedziała …”
„Jest zdezorientowana” - powiedział
cicho Ralphie - „Uważa, że jest naznaczona przez ojca, że jest mniej niż człowiekiem ze względu na to, kim on jest. Spędziła lata życia w strachu,
odgrywając rolę, nienawidząc każdej jego minuty, bez nikogo, do kogo mogłaby
się zwrócić i której mogłaby zaufać. Miała szansę stać się kimś innym, ale
zamiast tego zaczęła być prześladowana przez czterech szalonych braci, a
następnie przerwano jej próbę odnalezienia siebie, gdy została zgwałcona przez
jednego z nich. Nie myśli jak normalni ludzie, nigdy nie miała normalnego
życia. Ale teraz jest na krawędzi, Hector, trzyma to razem, ale się chwieje. Nie
możemy pozwolić jej spaść.”
Buddy przejął kontrolę - „To, co się
dzieje z wami dwojgiem, to nie tak, jak normalny chłopak spotyka dziewczynę,
chłopak zaprasza dziewczynę na randkę …”
„Kurwa, to wiem” - uciął Hector,
przerywając Buddy'emu, zmrużył oczy i był wściekły i najwyraźniej miał dość
dzielenia się.
Buddy pchnął to - „Wiem, że to wiesz,
chciałem powiedzieć, że w normalnym związku byłoby za wcześnie, aby zadać to
pytanie, ale musimy znać twoje zamiary.”
„O czym ty mówisz?” - głos Hectora
był nadal ostry.
Buddy trzymał się tego - „Pytam o
twoje intencje. O ile widzimy, Ralphie i ja jesteśmy jedynymi, którym ufa.
Traktujemy to poważnie. Wydaje nam się, że myślisz o niej poważnie…”
Hector pochylił się do przodu i, widząc jego groźną postawę i ściągnięte brwi, Buddy przestał mówić - „Powiem to raz, z szacunku dla tego, co dla niej zrobiliście, a potem skończmy. Nie ma w tym nic niepoważnego. Rozumiesz?”
Okej, można było śmiało powiedzieć,
że Hector Chavez skończył się dzielić.
A uczucia Hectora Chaveza nie były niepoważne,
kiedy odnosiły się do Sadie. Buddy pomyślał, że dobrze jest wiedzieć.
„Rozumiem” - zapewnił go Buddy.
„Ja też cię rozumiem” - Ralphie
uśmiechnął się radośnie, po czym zwrócił się do Buddy’ego – „Mówiłem ci.
Powiedziałem też Sadie. LC to …”
„Chryste” - mruknął Hector,
przerywając Ralphiemu, kończąc ostatnie trzecie piwo i wstając - „Zabieram
Sadie do łóżka, który pokój jest jej?”
„Na szczycie schodów po prawej
stronie. Ma własną łazienkę. Zostajesz?” - Ralphie odpowiedział i zapytał.
„Tak, kurwa, zostaję” - odpowiedział
Hector.
„Chcesz pożyczyć jakąś piżamę?” -
zaproponował Ralphie.
„Ralphie” - powiedział cicho Buddy
Hector wpatrywał się w Ralphiego
przez chwilę, potem dwie, w końcu powiedział krótko - „Nie”.
Ralphie wyciągnął rękę - „Nasz dom
jest twoim domem, czy jakkolwiek by nie było. Rozgość się.”
Hector spojrzał na nich obu, co
według Buddy’ego było jego sposobem na powiedzenie „dobranoc” i zaczął
wychodzić z kuchni.
Przerwał, gdy Ralphie zawołał - „Wiesz, gdyby Sadie miała trochę tego niesamowitego seksu pieprz mnie, kiedy wariowała tego wieczoru, to nie byłyby nie wskazane w tej sytuacji. Odprężające.”
Hector spojrzał na Ralphiego i Buddy
mógł przysiąc, że wyglądał, jakby nie wiedział, czy czymś rzucić, czy głośno
się zaśmiać.
„Ralphie, zamknij się” - powiedział
Buddy.
„Po prostu mówię” - odpowiedział
Ralphie.
„Zamknij się” - powtórzył Buddy.
„Po prostu mówię” - powtórzył
Ralphie.
Hector poddał się i wyszedł z kuchni,
zamykając za sobą drzwi.
Ralphie spojrzał na Buddy’ego, a
potem na palcach przeszedł przez kuchnię do drzwi.
„Wracaj tutaj” - syknął Buddy, a
Ralphie przyłożył palec do ust, ostrożnie uchylił drzwi i wyjrzał.
Buddy chciał być lepszą osobą, ale
nie mógł się powstrzymać. Zdążył wyjrzeć przez szparę w drzwiach, pochylił się
pod Ralphiem, żeby to zrobić i zobaczył odchodzące plecy Hectora, Sadie w jego
ramionach, jej głową spoczywającą na jego ramieniu, twarzą schowana w jego
szyję, jej ramionami splecione wokół jego ramion.
„Mm, ten chłopak dobrze wygląda od
tyłu” - szepnął Ralphie.
Oczy Buddy zwróciły się w stronę
sufitu, a jak już tam były, zmówił krótką modlitwę.
Dziękuję! ❤ Biedna Sadie tyle informacji i to tak porojonych 😢😢😢😢 Z jednej strony krzyczę do biegania aby znalazła oparcie w Hectorze a z drugiej rozumiem dlaczego się boi 😔 R i B to najlepsi przyjaciele pod słońcem! Dobrze ze wzięli sprawy w swoje ręce! A jak Sadie się na nich wkurzy to zabiorę jej Hectora i powiem papa😂😂😂😂
OdpowiedzUsuńKocham tych dwóch. ❤️❤️❤️ Dziękuję 😘
OdpowiedzUsuńJa tez ich kocham czasem chciała bym mieć takich przyjaciół....dziękuję
OdpowiedzUsuńPrzygnębiający rozdział i smutny.
OdpowiedzUsuńDziękuję za kolejny rozdział ❤️
OdpowiedzUsuń