ROZDZIAŁ
XVIII
Cizie Z Rockowego
Wideo Z Lat Osiemdziesiątych
Sadie
„Tak?” - głos Luke’a zabrzmiał z domofonu
przy windzie prowadzącej do loftu jego i Avy.
„Tu Hector i Sadie” - odpowiedział
Hector.
Moje serce ścisnęło się na te słowa.
Powiedział, Hector i Sadie.
Hector i Sadie!
O mój Boże.
Byliśmy Hector… i… Sadie!
„Winda jest w drodze” - powiedział
Luke przez moje świrowanie, najwyraźniej nie widząc nic złego w „Hector i
Sadie”.
Potem ogarnęła mnie inna panika i bez
słowa odwróciłam się i ruszyłam w stronę drzwi. Zrobiłam trzy kroki, kiedy
ramię przecięło moją talię, Płynny Ruch Hectora złapał mnie i wcisnął w swoje
ciało.
„Dokąd idziesz?” - zapytał ze
ściągniętymi brwiami, jego oczy skanowały moją twarz.
„Nie mogę tego zrobić” - wypaliłam,
Udawaj Sadie odeszła, Lodowa Księżniczka Sadie delektowała się koktajlem przy
wyimaginowanym basenie, Podejmij Odpowiedzialność, Sadie robiła sobie twarz, byłam
tylko ja i nie mogłam tego zrobić.
Nie ma mowy.
Nie byłam Rockową Laską; Nigdy w
życiu nie byłam na koncercie rockowym.
Moim ulubionym artystą nagrywającym
była Madonna, na miłość boską!
„Dlaczego?” - zapytał Hector.
„Lubię Madonnę” - powiedziałam, nie
mogąc się powstrzymać.
Hector spojrzał na mnie, jakbym
właśnie ogłosiła swoje oddanie Engelbertowi Humperdinckowi.
„Co?”
„Madonna!” - płakałam, gdy drzwi
windy się otworzyły - „Like a Virgin? Confessions on a Dance Floor? Wiesz, Madonna!”
Jego twarz się rozjaśniła i zaczął
się uśmiechać - „Znam Madonnę”.
„Cóż, proszę bardzo. Nie jestem Rockową
Laską, jestem Popową Laską. Popowe Laski nie są fajne, nie chodzą na koncerty.
Nie dają czadu! Chodzą do klubów i tańczą! A ja tego też nigdy nie robiłam!”
Zignorował moją tyradę, obrócił nas,
mocno obejmując mnie ramieniem i poprowadził w stronę windy.
Walczyłam.
Z niewielkim wysiłkiem Hector
kontrolował walkę i wciągnął mnie do windy.
„Hector!” – warknęłam - „Nie
słyszałeś mnie?”
„Poradzisz sobie” - powiedział,
przechylając się na bok, zabierając mnie ze sobą i naciskając guzik.
„Nie będzie dobrze.”
„Będzie.”
„Nie zrobię tego!”
Drzwi się zamknęły i Hector wtulił
moje ciało w swoje ramiona. Nadal się uśmiechał.
„Widzę, że muszę cię rozluźnić” -
powiedział mi, jego oczy tańczyły, ale były ciepłe i intensywne.
O nie.
Znałam to spojrzenie.
„Hector …” - zaczęłam, ale on nie
słuchał. Zamiast tego pocałował mnie. W około nanosekundę całkowicie mnie
rozluźnił. Aż do tego stopnia, że byliśmy zatopieni w sobie, kiedy drzwi windy
się otworzyły.
„Jejciu, weźcie pokój!” - usłyszałam
wezwanie Ally.
Wyrwałam się z ramion Hectora,
spojrzałam na fajny loft Luke’a i Avy w LoDo i poczułam, jak rumienię się, gdy wyjrzałam
z windy. Byli tam wszyscy, w tym dwóch facetów, których nigdy wcześniej nie
widziałam.
Wśród miseczek z chipsami i guacamole
były porozstawiane szklanki margarity z dziwacznym dodatkiem mnóstwa rurek,
wanienek, szczotek, grzebieni, sprayów, butelek, słoików, luster i suszarek do
włosów.
Rockowe Laski były na różnych
etapach… Nie wiedziałam czego. Ich makijaż był przesadzony, ich włosy były
rozczochrane do maksymalnej objętości i wszystkie były ubrane jak… no cóż, nie
było żadnego miłego sposobu, aby to ująć… puszczalskie.
„Zdecydowaliśmy się na groupie!” -
oznajmiła radośnie Ava.
„Nie groupie, Cizie Z Rockowego Wideo Z Lat Osiemdziesiątych” - poprawiła ją
Indy (jakby była różnica).
Cizie Z Rockowego Wideo Z Lat
Osiemdziesiątych?
Czy one zwariowały?
Niezależnie od tego niepokojącego
ogłoszenia, które sprawiłoby, że każdy przy zdrowych zmysłach odwróciłby się i
uciekł, Hector wprowadził mnie do loftu, a Luke zbliżył się do nas.
„Masz wybór, mała” - powiedział Luke
i spojrzałam na niego, gdy zdałam sobie sprawę, że mówi do mnie – „Możesz tu
zostać i przebrać się za puszczalską, albo możesz wyjść wieczorem z Hektorem i
mną. Prawdopodobnie będą do nas strzelać, ale myślę, że to lepszy wybór.”
Moje usta się otworzyły, a moje serce
zaczęło bić mocniej, zanim zdałam sobie sprawę, że się ze mną drażni. Mimo to,
drażnił się czy nie, zwróciłam się do Hectora i powiedziałam - „Nie chcę, żeby do ciebie strzelano.”
Hector się uśmiechał - „Nie postrzelą
do mnie.”
Nie odstraszyło mnie to - „Jak dojdzie
do sytuacji, w której nawet myślisz, że zostaniesz postrzelony, natychmiast
wyjdziesz z tej sytuacji” - zażądałam.
„Ojej, posłuchaj Małej Władczej
Panienki” - zawołała Shirleen.
Spojrzałam na Shirleen, a ona
zaśmiała się, widząc lodowe promienie, które rzuciłam w jej stronę.
Tak, śmiała się!
Zostawiłam ją.
Miałam większy problem do załatwienia.
Spojrzałam na Hectora – „Obiecaj mi.”
„Sadie …”
„Obietnica!” - warknęłam.
„Cholera, jesteś urocza” - powiedział
Hector zamiast obiecać.
Zmrużyłam oczy - „Nie jestem urocza i
nie jestem zabawna. Teraz obiecaj.”
Przyciągnął mnie do siebie, a jego
usta dotknęły moich. Kiedy uniósł usta z moich, mruknął - „Obiecuję.”
„Cóż” – odetchnęłam - „dziękuję”.
Uśmiechnął się.
Gapiłam się.
„Pamiętam te szczęśliwe dni, kiedy to
wszystko składało się z delikatnych pocałunków i obietnic” - powiedziała Ava, a
ja wyskoczyłam z ramion Hectora i przyłapałam Luke’a na patrzeniu na nią z uniesionymi
brwiami, co stanowiło jego własną, unikalną obietnicę, a jego wygląd był prawie
tak gorący jak te, które dawał mi Hector.
Moje oczy przeniosły się na Avę i
zobaczyłam, że jej twarz zmiękła, ale gryzła zębami wargę i wiedziałam, że
wiedziała, że ma kłopoty, ale te dobre.
„W porządku, dość tego, Gorące
Chłopaki, kończmy. Rockowe Laski, T-minus trzydzieści minut do Stelli i The
Gypsies, mamy robotę do wykonania” - powiedział jeden z chłopaków, których nie
znałam, i rozpoznałam jego głos. To był Tod, który był Burgundową Różą, był
wysoki, szczupły i był ostrzyżony na jeża.
„Cześć, Tod” - zawołałam, oderwałam
się od Hectora i weszłam kilka kroków wgłąb loftu.
„Cześć dziewczyno” - Tod się uśmiechnął
- „To moja druga połowa, Stevie” - Wskazał na przystojnego Latynosa, który
miksował dzban margarity i uśmiechał się do mnie - „Stevie, to jest Sadie”.
„Hej, Sadie. Witamy w domu wariatów”
- powiedział Stevie i nie mogłam nic na to poradzić, miał rację, uśmiechnęłam
się do niego i pomachałam mu.
„Mała, idziemy” - powiedział Luke do
Avy i bez wahania podeszła do niego, a ja patrzyłam, jak bierze ją w ramiona i
przykłada usta do jej ust, ale jej nie całował. Nie słyszałam, ale szepnął coś
do niej, jego usta poruszały się przy jej ustach i cokolwiek powiedział,
sprawiało, że uśmiechała się i wtapiała w niego.
Poczułam czystą i kwaśną zazdrość
płonącą we mnie, zanim Hector odciął mi pole widzenia.
„Przyjedziesz do mnie, kiedy
skończysz” - rozkazał Hector, gdy jego ręka powędrowała do boku mojej szyi i do
góry, wsuwając palce w moje włosy.
Spojrzałam na niego, zazdrość wciąż
płonęła, ale mój żołądek jednocześnie się skurczył.
„Okej.”
„Nie wiem, jak długo to zajmie Luke’owi
i mnie, ale prawdopodobnie nie dam rady dołączyć do ciebie tej nocy. Lee, Eddie
i Hank są wyznaczonymi kierowcami Rockowych Lasek. Idą na koncert. Tex i Duke
powiedzieli, że też pójdą. Jeśli Mace nie pracuje, zawsze jest na koncertach
Stelli, a dzisiejszy wieczór jest jedną z tych nocy. Stój blisko jednego z
nich, na tyle blisko, żeby ich dotknąć. Całą noc. Rozumiesz?”
Przytaknęłam.
Zbliżył twarz do mojej i wymamrotał
głosem tak cichym, że ledwo go słyszałam – „Teraz pocałuj mnie na do widzenia.”
Zamrugałam i kwas zazdrości ulotnił
się, a mój żołądek ścisnął się a potem rozpuścił.
„Co?” – szepnęłam.
„Pocałuj mnie” – powtórzył.
Niezależnie od mojego stopionego brzucha,
Lodowa Księżniczka skończyła swój koktajl i zdecydowała się przejąć pałeczkę -
„Myślę, że zrobiliśmy już wystarczająco dużo widowiska z siebie.”
Jego oczy stały się ciepłe i
intensywne – „W porządku mamita, ja pocałuję ciebie.”
Potem to zrobił, pocałunek był gorący
i głodny i tak szybko, jak zaczął, jego usta oderwały się od moich i już odszedł.
Gapiłam się, moje ciało kołysało się
bez jego bliskości, gdy drzwi windy zamknęły się przed nim i Lukiem. Hector też
się na mnie gapił, jego twarz była łagodna i wiedziałam to, kiedy drzwi zamykały
go przed moim wzrokiem.
„W porządku” - zawołała Ava - „Sadie,
chodź tutaj, mamy pracę do wykonania”.
Powoli się odwróciłam i wszyscy się
do mnie uśmiechali.
O mój.
*****
„Chcę być tobą!” - krzyknęłam, pijana
margaritą zmieszaną z Fat Tires, gdy Stella i jej zespół stali w grupie Rockowych
Lasek podczas jednej z jej przerw.
Jej oczy zwróciły się do mnie - „Zabawne,
dopóki nie przyszłaś dzisiaj, wyglądając jak cizia groupie, chciałam być tobą.
Uwielbiam sposób, w jaki się ubierasz.”
Jej oczy przesunęły się po całym moim
ciele i posłała mi znaczące, ale uśmiechnięte spojrzenie.
Wiedziałam, o czym mówi. Kilka sekund
po odejściu Hectora i Luke’a Daisy poinformowała mnie, że ona, Roxie, Tod i
Stevie poszli na zakupy. Ponieważ byłam mniejsza i niższa od reszty dziewczyn i
nie mogłam dzielić się z nimi ciuchami, więc kupili mi mój strój Cizi Z
Rockowego Wideo Z Lat Osiemdziesiątych. W komplecie z podartą czarną koszulką z
napisem „Stella and The Blue Moon Gypsies” na piersiach (tak podartej, że
spadała z jednego z moich ramion, odsłaniając cienki czarny pasek stanika), która
miała dwa „o” w Moon jako niebieskie
księżyce, była krótsza niż krótka (a nawet przyzwoita) dżinsowa mini spódniczka
z postrzępionym brzegiem, szeroki, czarny pasek z ciężką, owalną klamrą z
wytłoczoną różą (słyszeli o tatuażu Hectora oczywiście) i parą czarnych butów
motocyklowych.
Tak, buty motocyklowe.
Tak, idealna córka Setha Townsenda Lodowa
Księżniczka włóczyła się po Denver w motocyklowych butach. Wypełnionych
kwadratowymi palcami i srebrnymi kółkami łączącymi paski, które sięgały od
podeszwy i wokół kostki.
Buty były asami.
Moje włosy były rozczochrane do
ogromnej objętości, wszystkie fale i loki unosiły się, wypadały i opadały, a
mój makijaż był tak niezmiernie ciężki, że czułam go na twarzy, jakby ważył
tonę.
I mnie to nie obchodziło.
Nie obchodziło mnie, że wyglądam jak cizia
groupie z piekła rodem.
Ponieważ kochałam rock’n’rolla!
„Kocham rock’n’roll!” - krzyknęłam na
Stellę.
„Witamy w klubie, siostro” -
krzyknęła do mnie Ally ze śmiechem.
„Dobry Boże” - mruknęła Shirleen, a
Daisy zachichotała.
„Czy nauczysz mnie grać na gitarze?”
- zapytałam Stellę, wiedząc, że to popycham. Była wielką gwiazdą, no cóż, w
Denver, jeśli tłum o czymś świadczył. I miała kontrakt na nagranie. Wkrótce
wyruszali w trasę, aby promować swój nowy album.
„Jasne” - odpowiedziała Stella z
uśmiechem.
„Zapłacę” - obiecałam.
Jej uśmiech stał się większy - „Zniżka
dla przyjaciół i rodziny” - powiedziała, po czym pochyliła się i wyszeptała - „…co
oznacza za darmo”
„Zacznij próby na Guitar Hero, to
jedyna droga” - radziła Annette, którą poznałam, gdy Rockowe Laski przyszły do
mojej galerii kilka tygodni temu i która również prowadziła sklep z dopalaczami
po drugiej stronie ulicy od Fortnum.
„Guitar Hero!” - Buzz, gitarzysta
basowy Stelli warknął, brzmiąc (i wyglądając) na urażonego - „pieprzyć Guitar
Hero!”
„Guitar Hero to gówno” - odparowała
Annette.
„Guitar Hero jest dla cipek” - odpowiedział
Buzz, po czym spojrzał na mnie z uśmiechem. „Ja nauczę cię gry na gitarze” -
zaproponował.
„Nauczę cię gry na perkusji. Bębny są
najważniejsze” - wtrącił się Pong, perkusista Stelli.
„Pieprzyć perkusję, nauczę cię gry na
saksofonie. Dmuchasz w róg, wiesz, spoko.” - Hugo, saksofonista Stelli, był
blisko.
„Jej!” - krzyczałam i klaskałam, zbyt
podekscytowana, by odrzucić któregokolwiek z nich.
Ramię objęło moją talię i zauważyłam,
że moje ciało odsunęło się kilka kroków od zespołu. Podniosłam głowę i zobaczyłam,
że trzymał mnie Eddie.
„Może mogłabyś zdecydować się nauczyć
bycia gwiazdą rocka, kiedy nie będziesz wcięta” - zasugerował Eddie, patrząc na
zespół.
„Okej” - zgodziłam się ochoczo,
chociaż już zdecydowałam, że zostanę gwiazdą rocka.
Zapomnij o Veronice Mars.
Chciałam rock and rolla!
Oczy Eddiego przeniosły się na mnie,
spojrzał na mnie przez sekundę i zobaczyłam, jak się uśmiecha, miał dołeczek i
wszystko.
„Podoba mi się twój dołeczek” -
powiedziałam mu.
Jego oczy błysnęły, a potem stały się
błyszczące (co było gorące!) i, podobnie jak jego brata, jego ciało zaczęło
trząść się ze śmiechu.
W końcu jego oczy przeniosły się na
Jet.
„Zechciałabyś się tym zająć?” –
zapytał.
Jet spojrzała na Eddiego, a potem jej
wzrok przeniósł się na Daisy, potem na Avę, potem na mnie.
„Chodźmy do toalety” - oznajmiła i
nie czekała, aż odpowiem. Po prostu wzięła mnie za rękę i zaciągnęła do
toalety. Kiedy weszliśmy do toalety, nikt z niej nie korzystał. Podobnie jak
dziewczyny z Sex and the City,
wszystkie odwróciłyśmy się do luster i zaczęłyśmy poprawiać błyszczyk.
Zawsze chciałam iść do toalety z
moimi koleżankami i poprawić błyszczyk.
I oto ja to robiłam!
Czy to nie było świetne?
„Kocham Eddiego. Jest moim ulubieńcem
z rodzeństwa Hectora” - poinformowałam wielkodusznie Jet, odwracając się do
lustra i wyciągając błyszczyk z kieszeni (Indy nauczyła mnie, jak chodzić bez
torebki na koncert rockowy: błyszczyk, dowód tożsamości, pieniądze i karta
kredytowa w przedniej kieszeni, telefon komórkowy z tyłu).
„Dam mu znać.” - Jet uśmiechnęła się
do mnie.
„Masz piękny uśmiech” - powiedziałam
jej - „Jesteś naprawdę ładna, ale kiedy się uśmiechasz, przysięgam na Boga,
jesteś taka piękna, sprawiasz, że moje serce ściska się.”
Widziałam, jak Jet zamrugała w taki
sposób, jakby ją to zaskoczyło (i jakie to było dziwne, musiała wiedzieć, że ma
piękny uśmiech, jeśli nie, to była ślepa), ale byłam zbyt szczęśliwa, że
nakładam błyszczyk w toalecie z moim dziewczyny, żeby zwracać na to uwagę.
„Eddie też cię lubi” - powiedziała mi
Ava i zobaczyłam przez lustro, że jej oczy były skierowane na Jet.
„Asy!” - płakałam, podekscytowana, że
Eddie mnie polubił, do diabła, podekscytowana, że ktokolwiek mnie lubi. Daisy
zachichotała, dźwięcząc jej dzwoneczki świąteczne.
Jet zbliżyła się do mnie – „Ale
trochę się o ciebie martwi.”
Skończyłam z błyszczykiem do ust i
spojrzałam na nią, gdy włożyłam go z powrotem do kieszeni (to było trudne, moja
spódnica była ciasna).
„Martwi?”
„Tak” - odpowiedziała, a ja z pewnym
zdziwieniem zdałam sobie sprawę, że mówi poważnie.
„Dlaczego on się martwi?” - zapytałam,
zapominając na jedną jasną chwilę, że moje życie to jedna niszcząca trauma po
drugiej.
„On nie wie o co chodzi, nie może
tego rozgryźć” - wyjaśniła Jet - „Rozmawiał ze mną o tym i chciał, żebyśmy
upewniły się, że wszystko w porządku.”
Daisy i Ava podeszły bliżej i
spojrzałam na nie. Wszystkie wyglądały teraz poważnie, a mój radosny szum nieco
osłabł.
„Wiesz, skarbie, przeszłam przez to,
przez co przeszłaś” –powiedziała mi Daisy.
Moje zdezorientowane oczy przeniosły
się na nią.
„Przeszłaś?”
Podeszła bliżej - „Pracowałem w
Smithies, to klub ze striptizem. Wtedy Marcus był częściowo jego właścicielem.
Nie znałam go, ale widziałam, jak przychodził od czasu do czasu. Po występie
jeden z klientów zgwałcił mnie za na tyłach baru. To nie było tak złe, jak to,
przez co przeszłaś, ale i tak było złe.”
Na to ogłoszenie poczułam jak blednę,
gdy mój radosny szum wyparował.
Daisy ciągnęła dalej – „Smithie i
Marcus dowiedzieli się o tym i wściekli się. Smithie podwoił ilość bramkarzy i
uznał za zasadę, że wszystkie dziewczyny były odprowadzane do samochodów po
naszym zamknięciu. A Marcus, cóż… wtedy Marcus i ja spotkaliśmy się, w pewnym
sensie. To nie było tak, że zaprosił mnie na randkę, ale każdego dnia po tym, jak
to się stało, wysyłał mi bukiety stokrotek. Codziennie. Przez tygodnie. Dopóki
mój dom nie był tak wypełniony pięknymi kwiatami, że trudno mi było skupić się
na brzydkich myślach.”
Patrzyłam na nią, moje serce bolało z
jej powodu, a potem szepnęłam - „Wiedziałam, że lubię Marcusa.”
Uśmiechnęła się do mnie, wyciągnęła
rękę, złapała moją i mocno ją ścisnęła - „Kiedy zdecydował, że nadszedł
właściwy moment, podszedł do mnie. To było dla mnie trudne i utrudniłam mu to,
ale nigdy się nie poddawał, przychodził, dopóki się nie poddałam. I cieszę się,
że to zrobił.”
„Musisz wiedzieć…” - wtrąciła się
Ava, zanim mogłam przetworzyć to, co powiedziała Daisy - „To, co jest z tymi
facetami, jest inne niż z innymi. Jest inaczej niż z typem faceta, który cię
skrzywdzi, albo z takim jak ten mężczyzna co ci to zrobił, albo jak inni
mężczyźni co mogą cię zniszczyć. Przychodzą silni, ponieważ są silni, a nie
dlatego, że są palantami czy coś w tym stylu.”
Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc
powiedziałam - „Okej”.
„Hector to dobry facet” - powiedziała
mi Jet, a ja spojrzałam na nią. Dotarło do mojego pijanego mózgu, co mówiły i
poczułam, jak moje osłony automatycznie podnoszą się.
„Wiem” - odpowiedziałam.
„Musisz go wpuścić” - Daisy ścisnęła
moją dłoń.
O nie.
Właśnie.
Nie.
Nie rozumiały. Prawdopodobnie nie mogły.
One nie były mną.
Ta moneta miała dwie strony. Z jednej
strony byłam ja i fakt, że Hector był dla mnie prawdopodobnie za dobry. Drugą
stroną było życie, jakie znałam, że nie mogłam nikomu ufać i że nic mi nie wychodziło,
nie mogło, bo byłam tym, kim byłam i zasłużyłam na to, co Hector miał mi do
oferowania, wykorzystując mnie, a potem odchodząc i zostawiając mnie za sobą.
Może dziewczyna, która miała
przyjaciół, której matka nie została zamordowana podczas chronienia jej, której
ojciec nie trzymał jej w więzieniu w pięknej rezydencji przez całe życie,
dziewczyna, która nie została brutalnie zgwałcona, mogłaby zaufać, mogła zrozumieć.
Ale ta dziewczyna to nie ja.
Nie mogłam im nic z tego powiedzieć.
Chciałabym.
Ale nie mogłam.
Ponieważ by tego nie zrozumiały.
„Między nami wszystko dobrze” -
obiecała z uśmiechem Udawaj Sadie.
Wszystkie patrzyły na mnie.
„Nie, naprawdę” - powiedziałam.
„Coś ukrywasz” - oskarżyła Daisy.
„Nie, nie ukrywam” - skłamałam. Byłam
pijana, ale nie na tyle pijana, żeby się podzielić. Wystarczająco dużo
udostępniłam już swoich uczuć. Dzielenie się mogło tylko wciągnąć mnie głębiej,
a ja byłam wystarczająco głęboko.
Ava spojrzała wtedy na Daisy na mnie
- „Będziesz chciała uciec, aby się chronić. Znam to uczucie, wszystkie znamy.
Posłuchaj głosów doświadczenia i wyjdź poza to szybciej niż my. Obiecuję, że warto.”
- skinęłam głową, ale podeszła bliżej - „Poważnie, Sadie, warto. Obiecuję” -
powtórzyła i wiedziałam, że wie o to po tym, jak Luke trzymał ją tamtej nocy. I
cieszyłam się, że to miała, była słodka. Ale mnie to się nigdy nie wydarzy.
Bardziej niż czegokolwiek na świecie
chciałam wiedzieć, że Hector obejmuje mnie
ramionami. Ale tego nie robił. Nie było mnie.
Albo obejmował ramiona Swoją Sadie,
stworzenie, które nie istniało, albo swój ostatni podbój.
Proste.
To były dobre kobiety, nigdy nie przeszły
tej lekcji.
Miałam nadzieję, że nigdy nie przejdą.
Zaciągnęłam usta i udałam, że o tym
myślę.
Potem skinęłam głową.
„Ja nie…” - zaczęła Daisy, wpatrując
się we mnie uważnie.
„Zostaw ją” - przerwała jej Jet.
„Ale…” - ciągnęła Daisy.
„Daj jej czas na przemyślenie” -
ponownie przerwała Jet i spojrzała na mnie - „Jak będziesz musiała porozmawiać:
o każdej porze dnia, nocy, kiedykolwiek zadzwoń do jednej z nas. Jesteśmy dla
ciebie, Sadie. Zawsze.”
Zaciągnęłam usta i nie musiałam
udawać ani zmuszać łez, które błyszczały w moich oczach po tym, co powiedziała.
Chciałam, żeby to mogło być prawdziwe, żeby mogło być moim życiem, ale
wiedziałam, że nie może.
Nie mogąc mówić, ponownie skinęłam
głową.
„Skończyliśmy” - powiedział Jet Avie
i Daisy.
„Nie skończyliśmy” - naciskała Daisy.
„Skończyliśmy” - oznajmiła stanowczo
Ava.
Daisy opuściła moją dłoń, ale tylko
po to, żeby skrzyżować ręce na piersi.
„Będę cię obserwować” - ostrzegła.
Postanowiłam odłożyć to na bok i
wrócić do cieszenia się pijacką częścią nocy.
„Okej” - powiedziałam jej, jakbym
mniej się przejmowała.
Jet uśmiechnęła się do Avy. Daisy
zmrużyła oczy, patrząc na mnie. Usłyszałyśmy głos Stelli i wiedziałam, że
zespół zacznie znowu.
„Rock’n’roll!” - krzyknęłam, zawirowałam
i użyłam tego jako wymówki do ucieczki.
Otworzyłam drzwi, wyleciałam z
toalety, zrobiłam dwa kroki do holu i uderzyłam w coś solidnego. Ręce położyły
się na moich ramionach, spojrzałam w górę i cały mój oddech zostawił mnie w
pośpiechu.
„Jerry?” - szepnęłam, nie wierząc
własnym oczom ani swojemu cholernemu szczęściu.
To znaczy poważnie!
Dlaczego ja?
Z topieli prosto w ogień!
Spojrzałam ponownie, ale oczy mnie
nie oszukały. To był Jerry, jeden z popleczników w dżentelmeńskiej armii mojego
ojca. Wysoki blondyn, niebieskooki, przystojny i zwykle milczący. Zniknął w
chwili, gdy wprowadziła się DEA i od tego czasu go nie widziałam.
„Sadie” - odpowiedział Jerry.
„Kim jesteś?” - powiedziała Ava
stojąc obok mnie.
„Odsuń się teraz.” - Daisy nie obchodziło, kim on jest i na jej słowa
wszystkie dziewczyny zbliżyły się do mnie.
Jerry zignorował Daisy - „Twój ojciec
ma dla ciebie wiadomość.”
Moje oczy rozszerzyły się.
Wtedy moje plecy się wyprostowały, a
podbródek podniósł.
W porządku.
Miałam dość.
To się nie działo.
Miałam ciężki dzień. Ciężki tydzień!
Ciężkie pieprzone życie!
Nie zamierzałam już tego znosić.
„Czyż tak? Cóż, mam też dla niego
wiadomość” - warknęłam.
Ręce Jerry’ego zacisnęły się na moich
ramionach, tak mocno, że bolały.
„Cicho i posłuchaj mnie.”
„Ostatnie ostrzeżenie, cofnij się” -
Daisy podeszła bliżej.
Zignorowałam ją i pochyliłam się -
„Nie, posłuchaj mnie. Żadnych
wiadomości, nic. Mój ojciec już nie istnieje. Ty mu to powiedz.” - Następnie,
na wszelki wypadek, użyłam jednego z twardzielowych wersów Hectora - „Rozumiesz?”
Jerry zignorował moją bajkową
księżniczkę / cizię / groupie / twardziela i odparł - „Sadie, ostrzegam cię, Seth
traci do ciebie cierpliwość.”
Lodowa Księżniczka rzuciła mu blask
Czynnika Chłodu Sub-Zero – „Czy wyglądam jakby mnie to obchodziło?”
Pochylił się i byliśmy twarzą w twarz
tuż przed tym, jak powiedział groźnie - „Dziewczyno, lepiej niech cię to
obchodzi”.
„Zabierz ręce od niej” - usłyszałam,
jak Eddie mówi zza pleców Jerry’ego i rozejrzałem się, by zobaczyć go stojącego
tam, z szeroko rozstawionymi stopami, z rozluźnionymi ramionami po bokach i
wyglądającego na nieszczęśliwego.
Jerry puścił mnie i zwrócił się do
Eddiego. Potem zaśmiał się z rozbawieniem.
„Detektywie Chavez” - powiedział
Jerry brzydkim głosem – „Teraz jestem zdezorientowany. Myślałem, że to twój
brat trzepie jej dupę.”
Sapnęłam.
„Uch-och” - powiedziała Ava stojąc
obok mnie, gdy ciało Eddiego wyraźnie się napięło.
Jet, Daisy, Ava i ja skuliliśmy się,
gdy Eddie ostrzegł Jerry’ego - „Masz jedną sekundę, aby zniknąć”.
„Tak?” - Jerry zadrwił, udając, że
się rozgląda - „Jesteś pewien, że chcesz spróbować dostać kawałek mnie? Nie
widzę Nightingale za twoimi plecami.”
„Eddie, chodźmy” - wtrąciła Jet.
„Odsuń się” - Eddie powiedział Jet,
nie odrywając oczu od Jerry’ego.
„Eddie…” - Jet próbowała dalej.
„Jet” - uciął Eddie i to było
wszystko, co miał do powiedzenia. Jet odepchnęła nas wszystkie do tyłu, poruszałyśmy
się jak jeden w naszej grupce Rockowych Lasek, wszystkie nasze oczy były
skierowane na Eddiego i Jerry’ego.
„Kurwa, myślisz, że możesz dostać
kawałek mnie.” - Jerry brzmiał na rozbawionego.
Eddie nie powiedział ani słowa, nie
poruszył się, jego oczy nie opuściły Jerry’ego.
„Będzie fajnie” - ciągnął Jerry, a
Eddie nadal nie odpowiedział, zmuszając Jerry’ego, by zapytał - „Będziesz się
na mnie gapić całą noc?”
Eddie nadal się nie poruszył.
Ale przemówił.
„Nie, zapytam cię, co pomyślałby
Townsend, gdyby wiedział, że spotykasz się z Donnym Balducci”.
Co?
Jerry i Donny?
Nie ma mowy.
Oczy Jerry'ego zwęziły się – „Obserwowałeś
mnie, brudasie?”
Znowu sapnęłam, tym razem ze złością.
„O Boże” - mruknęła Ava.
„Co on właśnie powiedział?” -
zapytała Jet drżącym głosem.
„Odsuń się, Jet, myślę, że Eddie wie
co robi” - powiedziała Daisy do Jet, odciągając grupę o kilka kroków do tyłu.
Eddie znowu umilkł, ale powietrze się
zmieniło, zrobiło się ciężkie i bardzo, bardzo przerażające. Jerry czekał na
reakcję na jego rasistowskie zniewagi, a kiedy żadna się nie pojawiła (głupio,
jeśli mnie o to pytasz), zdecydował się ją stworzyć. Wyciągnął rękę, położył
dłoń w klatce piersiowej Eddiego i zobaczyłam, jak go popycha.
Patrzyłam i otworzyłam usta. Byłam
pewna, że go pchnął, ale ciało Eddiego się nie poruszyło. Bez żartów, nie
poruszył się ani cala.
Twardy jak skała.
Patrzyłam, jak zaskoczenie przesuwa
się po twarzy Jerry’ego, zdziwienie, byłam prawie pewna, że zmieszało się z
nutą strachu, gdy Eddie zachęcał niskim, groźnym głosem - „Nie przestawaj”.
„Pierdol się!” - Jerry odciął się i
natychmiast uderzył pięścią.
Eddie szybko uchylił się, ale
podniósł się, przechylając ciało na bok i kołysząc, wylądował pięścią w brzuchu
Jerry’ego i usłyszałam okropne chrząknięcie Jerry’ego.
„Na litość boską, przegapimy Stellę”
- powiedziała Daisy, jakby walka Eddiego z jednym z popleczników mojego ojca
była podobna do irytującego opóźnienia na drodze do kina, więc spojrzałam na
nią z wciąż otwartymi ustami. Grzebała w torebce (nie wszystkie Rockowe Laski
poszły bez torebki) i wyjęła paralizator.
O, rany.
Z każdą sekundą było coraz gorzej!
Jerry zadał kolejny cios, podbródek
Eddiego odskoczył i znowu Jerry chybił, ale Eddie poruszył się szybko i zadał
kolejny cios, tym razem w nerki Jerry’ego i tym razem chrząknięcie Jerry’ego
było przepełnione bólem.
„Daj mi ten paralizator! Chcę
ogłuszyć tego osiołka!” - krzyknęła Jet, wyciągając dłoń, by owinąć się wokół
nadgarstka Daisy i trzaskającego teraz paralizatora. Wtedy Jet i Daisy zaczęły
się szamotać, obje próbując przejąć kontrolę nad paralizatorem.
I to było to.
Noc stała się jeszcze gorsza!
Moje oczy przeniosły się z Jet i
Daisy na Jerry’ego i Eddiego, kiedy Jerry rzucił się na Eddiego, posuwając się
szybko do przodu. Eddie się wycofywał, ale kiwał się prawie od niechcenia (nie
żartuję, od niechcenia!), Podczas gdy Jerry próbował kilku kombinacji
jeden-dwa, ale żadna z nich nie docierała do celu.
Mieliśmy teraz publiczność, ludzie
gromadzili się na korytarzu, aby obejrzeć, ale nikt nie chciał się w to
zaangażować. To znaczy nikt oprócz dużego blondyna, który przepychał się od
tyłu.
„Co do cholery?” - Tex zapytał, kiedy
dotarł do przodu, dokładnie wtedy, gdy Eddie przestał się wycofywać i kiwać i
zadał kolejny brutalny cios, powodując kolejne chrząknięcie bólu u Jerry’ego -
„Tak jest, Chavez, przypieprz mu!” - Tex wyraził aprobatę. To, czego nie
zrobił, zauważyłam od razu, to interwencja. Potem odrzucił głowę do tyłu i
wydał dziki okrzyk.
Naprawdę!
Ci ludzie byli szaleni!
„To jest po prostu świetne” - warknęłam
do nikogo, bo Daisy i Jet walczyły o paralizator obok mnie, Ava starała się nie
wchodzić im w drogę, Eddie i Jerry trzymali się tego, co robili, a Tex
przygotował się na show.
„Czy nie mogę mieć jednej nocy bez
traumy?” - ciągle narzekałam (znowu do nikogo).
W tym momencie miałam szczęście i
Daisy upuściła paralizator.
Nie myśląc i poirytowana, schyliłam
się, podniosłam paralizator i, mając całkowitą kontrolę nad Lodową Księżniczką,
tak jakbym robiła to dziesiątki razy wcześniej, podeszłam prosto do Jerry’ego, wyciągnęłam
rękę i dotknęłam jego ramienia syczącymi zębami.
Hector powiedział mi, że sekunda
wywoła obezwładniający wstrząs, a trzy go powalą. Nie mylił się. Po trzeciej
sekundzie Jerry był u moich stóp, ale pochyliłam się i trzymałam na nim
paralizator, nawet gdy jego ciało szarpało się po podłodze za pomocą bełtów,
które w niego wbijałam.
Około siódmej sekundy Eddie mnie
odciągnął.
„Myślę, że to wystarczy, chica” -
powiedział Eddie do mojego ucha, obejmując mnie ramieniem w talii, z plecami
opartymi o jego przód.
Spojrzałam na niego, skinęłam głową,
a potem spojrzałam na Jerry’ego.
„Powiedz swojemu panu i władcy, żeby
się odpieprzył” - powiedziałam do mrugającego, ale poza tym nieruchomego Jerry’ego
- „Mam to na myśli. Skończyłam z nim, skończyłam z tobą, skończyłam z tym
życiem. Możesz powiedzieć Donny’emu, kiedy go spotkasz, żeby się odpieprzył.
Żeby było jasne, Jerry, powiedz im obu, żeby… się… odpieprzyli.”
Jerry po prostu mrugał do mnie i
zdecydowałam się przyjąć to jako jego zgodę na dostarczenie mojej wiadomości. Wzięłam
głęboki oddech i odepchnęłam mentalnie Jerry’ego i ojca na bok (na razie).
Odwróciłam się w ramieniu Eddiego, które rozluźniło się i uśmiechnęłam się do
niego, decydując się zmieszać Miłą Nawą Sadie z Udawaj Szczęście Sadie i zabrać
się za dobrą część wieczoru.
„Dzięki że za mnie walczyłeś” -
powiedziałam lekko - „Chcesz, żebym ci postawiła piwo?”
Eddie przez chwilę patrzył na mnie
bez wyrazu, po czym jego oczy zrobiły się ciepłe i pojawił się dołek.
Jedyne czego nie zrobił to odpowiedź.
„W porządku” - zdecydowałam za niego,
aby przejść przez ostatnie fiasko (które znowu jakoś przeżyłam i na szczęście
wszyscy inni). – „Piwo dla ciebie” - powiedziałam Eddiemu i kontynuowałam - „Szoty
dla dziewczyn. Chodźcie!” - krzyknęłam, odwróciłam się, przekroczyłam leżącego
Jerry’ego i zaczęłam kierować się w stronę baru.
Potem zatrzymałam się, odwróciłam i
ponownie pochyliłam do Jerry’ego - „Jeszcze jedna rzecz. Wiem, że właśnie
zniszczyłam kilka twoich komórek mózgowych, ale słowo, którego szukałeś, ma
trzy sylaby.” - Uniosłam pięść, przycisnęłam ją blisko twarzy Jerry’ego, moje
palce wyskoczyły i policzyłam je, mówiąc - „La… ty… nos, ty kretynie”
Potem wyprostowałam się, zobaczyłam,
jak Jet, Ava i Daisy uśmiechają się do mnie, ale odwróciłam się wirując i tupnęłam
nowymi butami motocyklowymi.
Przepychałam się przez ludzi (niezbyt
daleko), kiedy rozsunęli się, jakbym był Mojżeszem, a oni byli Morzem
Czerwonym, a ręka Texa sięgnęła mi do czubka głowy.
„Ja też wezmę piwo” - powiedział do
mnie Tex, opuszczając moją głowę, ale nie opuszczał mnie.
„Kupię ci piwo. Co tam, jestem bogata.
W rzeczywistości jestem całkowicie dziana. Kupię wszystkim w klubie pieprzone
piwo” - odpowiedziałam.
Tex wybuchnął śmiechem.
„Ona nie kupi wszystkim ani jednej kolejki”
- powiedział Eddie, materializując się blisko mojej drugiej strony i
sprawiając, że podskoczyłam. Nawet nie czułam, kiedy podszedł.
„Jest bogata, a co ma robić z
pieniędzmi, nie może kupić kolejki?” - zapytał dobrodusznie Tex.
„Nie kupuje, kurwa, wszystkim kolejki”
- odpowiedział ostro Eddie.
„W porządku, twardzielu, uspokój się.
Góóówno.” - ustąpił Tex.
Może nie odmówiono by mi jednak
jakiejś formy hojnego gestu.
„Kupuję piwo wam obu” - powiedziałam
Eddiemu, zatrzymując się przy barze.
„Prowadzę, nie piję” - Eddie spojrzał
na mnie.
Do jasnej cholery, ale bycie miłym
nie było łatwe.
„W takim razie kupię Texowi piwo i szoty
do dziewczyn” - odpowiedziałam.
Eddie uśmiechnął się - „To możesz
zrobić”.
Wysłałam mu Sopelkowy Promień Śmierci
Lodowej Księżniczki.
„Cóż, dziękuję” - powiedziałam
chłodno.
Jego ramię objęło moje ramiona,
wtulił mnie w bok i pocałował w bok mojej głowy.
Nie do wiary.
Czy Lodowa Księżniczka była
niewidzialna dla tych ludzi?
„Yo!” - zawołał Eddie, barman
podbiegł, a Eddie czule ścisnął mnie za ramię, jako wskazanie, że powinnam
wydać zamówienie.
Najwyraźniej była.
No cóż, niech tak będzie.
Postanowiłam pominąć fantazyjne
rzeczy i zamówiłam proste szoty tequili.
Co za cholera.
Dobrze?
*****
„Mogę podejść do drzwi” - powiedziałam
Lee, kiedy szedł obok mnie do frontowych drzwi Hectora.
Lee spojrzał na mnie i uśmiechnął się
- „Wiem.”
Trochę się zachwiałam.
Poważnie, miał wspaniały uśmiech. I w
tym momencie zdecydowałam, że powinien zostać poinformowany o tym fakcie.
„Wiesz” - poinformowałam go (tak, byłam
pijana lub bardziej pijana lub, powiedzmy, bardzo bardziej pijana) - „Nie wiem,
czy ktoś ci to powiedział, ale masz bardzo przystojny uśmiech”.
Zarzucił mi rękę na ramiona (co było
z tymi facetami i ramionami wokół ramion, nie to, że narzekałam, to było miłe,
ale nadal, czemu ciągle mnie dotykali?).
„Ktoś coś wspominał” - odpowiedział,
podnosząc głowę, by spojrzeć na dom i jego podbródek drgnął.
Podążyłam za jego wzrokiem i zobaczyłam
Hectora stojącego w otwartych drzwiach frontowych. Miał na sobie dżinsy, buty,
białą koszulkę pod nie do końca zapiętą koszulą flanelową. Flanela była
owinięta wokół pistoletu, który miał przy pasku z boku na biodrze.
W tym momencie zdecydowałam, że
Hector dobrze wygląda nosząc broń.
Z drugiej strony Hector zawsze
wyglądał dobrze.
„Cześć” - zawołałam i pomachałam do
Hectora, gdy Lee i ja weszliśmy po frontowych schodach.
Hector tylko na mnie patrzył, a potem
jego oczy spoczęły na Lee. Wtedy zdałam sobie sprawę, że ramię Lee wciąż mnie
obejmuje.
Spojrzałam na Lee, kiedy
zatrzymaliśmy się przed Hectorem i poinformowałam go pomocnie - „Może zechcesz
zabrać rękę. Blanca mówi mi, że Hector nie lubi, gdy mężczyźni mnie dotykają.”
„Blanca ci to powiedziała?” - zapytał
Lee, jego uśmiech (i ramię) nadal były na swoim miejscu.
„Tak. Zna Hectora przez całe jego
życie, więc myślę, że będzie wie najlepiej.”
Lee skinął głową, a jego uśmiech był
większy, jakby próbował się nie śmiać, potem jego oczy przeniosły się na
Hectora i powiedział - „Próbowałem to powstrzymać.”
Hector spojrzał na Lee, potem spojrzał
na mnie, a potem wymamrotał - „O kurwa”.
„To był pomysł Ally” - powiedział Lee
Hectorowi.
„Jaki był pomysł Ally?” - zapytał
Hector Lee.
„To nie był pomysł Ally!” - płakałam.
„Nie był!” - Ally podsłuchując,
wrzasnęła z otwartego tylnego okna Explorera Lee - „To był pomysł Sadie. Po prostu oferowałam
wsparcie moralne.”
„Zamknij się, Ally!” - Indy krzyknęła
przez otwarte okno po stronie pasażera.
„Nie zamknę się! Nie biorę za to
odpowiedzialności!” - Ally krzyknął w odpowiedzi.
Odwróciłam się do samochodu, odpychając
ramię Lee, uniosłam obie ręce i nacisnęłam go - „Nikt nie bierze. Uspokójcie
się wszyscy. Wszystko w porządku. To rock and roll!” - Krzyczałem.
„Należycie!” - Ally wrzasnęła w
odpowiedzi.
„Baw się, siostro!” - Indy też
krzyczała.
„Czy to rock and roll?” - zapytał
Lee, brzmiąc na równie rozbawionego, na jakiego wyglądał - „Wszyscy chcecie
przestać krzyczeć o trzeciej nad ranem w moim pieprzonym sąsiedztwie?” -
zasugerował Hector.
Mm, może byliśmy trochę głośni.
„Czas na łóżeczko” - oznajmiłam
(brzmiąc jak Ralphie), podniosłam się na palcach, pocałowałam Lee w policzek
(tak jak zrobiliby to Ralphie i Buddy), odwróciłam się i dałam Indy i Ally
podwójne rogi diabła (tak jak nauczyła mnie Ava) i krzyknęłam - „Rock on!”
Krzyknęły jednocześnie - „Rock on!”
„Chryste” - mruknął Hector, ale
zignorowałam go, weszłam do domu i skierowałam się w stronę schodów.
Byłam w jego sypialni, zapaliłam
światło przy łóżku i siedziałam na jego boku, kiedy przybył.
„Co Lee próbował powstrzymać?” -
zapytał Hector, kiedy wszedł do pokoju.
Pochyliłam się i zdjęłam but, a
następnie podniosłam go do niego.
„Spójrz na ten but!” – zawołałam -
„Czy to nie asy? Daisy i gang kupili to dla mnie. Kupili mi cały strój!” - potem
rzuciłam w niego butem, myśląc, że to takie fajne, że mógłby chcieć przyjrzeć
się bliżej.
Złapał go, wpatrywał się w niego
przez mniej niż sekundę, a następnie rzucił w stronę stosu, który jakimś cudem
wyrósł w krótkim czasie od sprzątania Blanki.
„Hej!” – warknęłam - „Nie rzucaj
mojego nowego buta. Zedrze się.”
Hector podszedł, mówiąc - „To but
motocyklowy. Powinien być zdarty.”
O.
Nie wiedziałam tego.
Rany, musiałam się wiele nauczyć o
byciu Rockową Laską.
Musiałam zacząć robić notatki!
Pochyliłam się i ściągnęłam drugi,
podczas gdy on zatrzymał się przede mną. Potem zawahałam się.
Och, co do cholery.
Wrzuciłam go na stos i zdjęłam
skarpetki.
„Czy mogę cię prosić o zrobienie
czegoś dla mnie?” - powiedział Hector.
Podniosłam głowę i zobaczyłam, że
trzyma ręce na biodrach i góruje nade mną. Nie mogłam odczytać jego wyrazu
twarzy, głównie dlatego, że był nieczytelny. Uznałam, że nie podoba mi się, jak
góruje nade mną. Uznałam też, że nie lubię na nim tylu ubrań. Wyglądał o wiele
lepiej nago.
Wstałam więc i zaczęłam rozpinać jego
koszulę.
„Co?” - powiedziałem do jego koszuli,
koncentrując się na swoim zadaniu.
„Spal tę pieprzoną spódnicę.”
Moje ręce znieruchomiały, a głowa
odskoczyła do tyłu.
„Przepraszam?”
„Ta spódnica. Spal ją.”
Byłam zdezorientowana, podobała mi
się moja spódnica, nie, bardzo mi się
podobała.
„Dlaczego?” - zapytałam.
Jego ręce dotknęły mojej koszulki i
podciągnął ją, moje ramiona poszły za nią, a ją zdjął.
„Mamita, po prostu nie noś jej
ponownie.”
Postanowiłam się poddać, nie nosić jej
przy nim, ale nie spalić. Mogłabym ją nosić na Krecie, a on nigdy się nie
dowie.
„Och, w porządku” - zgodziłam się,
ale nie brzmiałam na zadowoloną (ponieważ nie byłam).
Jego ręce powędrowały do moich
bioder, a moje wróciły do jego koszuli.
„Co Lee próbował powstrzymać?” - wrócił
do swojego wcześniejszego tematu.
W pewnym sensie straciłam rachubę,
więc przypomniałam sobie wieczór i przypomniałam sobie walkę Eddiego z Jerry’m,
której Lee nawet nie widział i byłam zdezorientowana.
„Jak ogłuszyłam Jerry’ego,
poplecznika mojego ojca?” - domyślałam się, kiedy skończyłam z guzikami,
podniosłam ręce i ściągnęłam koszulę z jego ramion.
Jego ręce opuściły moje biodra, kiedy
oparłam się o niego i ściągnęłam flanelę w dół jego ramion. Potem odwróciłam
się, wzruszyłam ramionami i zaczęłam rozpinać dwa guziki na moich piersiach,
podczas gdy jego ręce wróciły do mnie, tym razem do przedniego guzika i zamka
na mojej spódnicy.
„Nie, zadzwonił Eddie, powiedział mi
o Jerry’m. Lee wie, że o tym wiem. Co jeszcze wydarzyło się dziś wieczorem po
walce?”
Zaciągnęłam usta i spróbowałam
pomyśleć, kiedy Hector zsunął suwak mojej spódnicy (a myślenie nie było łatwe).
Postanowiłam mu pomóc i podniosłam rąbek flaneli, żeby usunąć go z drogi.
Zsunął spódnicę na moje biodra i zepchnął w dół, spadła mi do kostek, ale ręce
i ciało Hectora zamarły. Potem poruszył się, jedną ręką oparł się nisko na moim
prawym biodrze, a drugą przesunął na bok brzucha za biodro i objął rękami
bandaż, który znajdował się na mojej kości biodrowej.
„Co do cholery?” - wymamrotał, a
potem jego oczy spoczęły na mnie.
„A tak!” - krzyknęłam, chociaż był zaledwie
krok ode mnie - „Mam tatuaż.”
Brwi Hectora uniosły się i uśmiechnęłam
się do niego.
„To musi być to, o czym mówił Lee” -
poinformowałam go - „Nie sądził, że to dobry pomysł. Ani Eddie. Albo Hank,
jeśli o to chodzi. Tex myśli, że jestem wariatką. Duke’owi i Mace’owi jednak się
podobało, a dziewczyny uważały, że to asy. Ja też. Spójrz!”
Pochyliłam się i zdjęłam bandaż,
odsłaniając zupełnie nowy tatuaż, a także moją skórę lśniącą od mazi tatuażu.
To była czarna pantera, zaciekła,
pełna wdzięku i warcząca.
Kochałam to.
„To czarna pantera” - poinformowałam
niepotrzebnie Hectora, kiedy jego ręce wciąż ją otaczały, jego ciało było lekko
pochylone w bok, jego głowa przechyliła się, a oczy utkwione były w moim
biodrze - „Na początku myślałam, że mój pomysł jest kiepski. Ale nie mogłam
wymyślić nic innego, co by cię reprezentowało.” - zauważyłam, jak szarpnął
głową, a jego oczy przeszyły mnie, ale nie przetworzyłam tego. Mówiłam dalej -
„Potem powiedziałam o tobie artyście, że masz czarne włosy i czarne oczy, które
mogą być naprawdę intensywne. Że jesteś twardzielem, a ja lubię sposób, w jaki
się poruszasz, wdzięczny i kontrolowany, jak kot. Naszkicował to, a ja i
wszystkie dziewczyny, nawet Shirleen, uważaliśmy, że to idealne, więc
powiedziałam…”
Przestałam mówić, ponieważ ręce
Hectora odsunęły się od mojego biodra i mocno zacisnęły się wokół mojej talii.
Tak mocno, że jego palce się wbijały i to zwróciło moją uwagę. Wyprostował się,
a te czarne oczy, o których powiedziałam tatuażyście, były intensywne, bardziej
niż intensywne, płonęły prosto we mnie.
„Jak bardzo jesteś narąbana?” -
zapytał.
Pomyślałam, że to dziwne pytanie,
więc przechyliłam głowę na bok i zapytałam - „Co?”
Puścił mnie, ale tylko po to, żeby
zdjąć koszulkę i zrobił to szybko.
Na widok jego klatki piersiowej mój
oddech zostawił mnie z szumem.
„Jak bardzo jesteś narąbana?” -
powtórzył, odpiął pistolet od paska i rzucił go na szafkę nocną, cały czas
patrząc na mnie.
„Sadie, narąbana. Nawalona. Podcięta.
Załadowany. Pijana. Jak bardzo jesteś urżnięta?”
Wciąż byłam zdezorientowana,
obserwując go, czując jego gorąco, intensywność i coś w nim głodnego. Strasznie
głodnego. Dlatego obserwowałam go, zdezorientowana, ale jednocześnie się
podniecałam.
Byłam nakręcona.
Pochylił się i zdjął buty, wysyłając
je z kolei na drugą stronę pokoju. Potem ręce wróciły do mnie, jego kciuki
weszły w moje majtki, zaczepiając o boki, a potem zepchnął je w dół, aż opadły
mi do kostek.
O mój Boże.
Czy on właśnie to zrobił?
„Sadie, odpowiedz mi.”
„Hmmm, w skali od jednego do dziesięciu?”
- zapytałam, nie wiedząc, jak odpowiedzieć, nie byłam pewna, co robić, nawet
nie byłam pewna, czy nadal pamiętałam, jak oddychać. Podniósł mnie, wypuściłam
zdziwiony jęk, a moje ramiona i nogi owinęły się wokół niego.
„Co robisz?” - krzyknęłam.
„Umieściłaś na sobie moje piętno. Aby
okazać wdzięczność, będę cię pieprzyć, dopóki nie wykrzyczysz mojego imienia i
chcę się upewnić, że to zapamiętasz. A teraz, jak cholernie jesteś pijana?”
Moje serce biło dziko, mój brzuch
rozpłynął się w zapomnieniu i byłam prawie pewna, że miałam mini-orgazm.
To czym nie byłam, nie byłam pijana,
już nie.
„Już nie jestem pijana”.
„Dobrze.” - położył kolano na łóżku,
ale mnie nie położył - „Teraz mamita, przez to, gdzie jest tatuaż, nie mogę być
na górze, więc masz dwie możliwości: albo ujeżdżasz mnie, albo będę kreatywny.
Twój wybór, ale wybierz teraz.”
Przełknęłam.
„Hector …” - zaczęłam.
Przerwał mi - „teraz”.
O mój.
Miał na myśli sex.
I podobało mi się to.
Szepnęłam więc - „Kreatywne”.
Uśmiechnął się, powoli i słodko.
Potem stał się kreatywny.
Wow 😁 fajny rozdział 😊 kocham jak ona wychodzi że skorupy ❤️❤️❤️ dziękuję 😘❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję! Najlepszy rozdział! ❤ Eddie ❤ Hecor ❤ Sadie jako badass wymiata !😁😁😁 ROCK AND ROLL !!!!💀👄❤✌
OdpowiedzUsuńTeż chcę mieć paralizator 🤔
OdpowiedzUsuńPóki co to chyba moja ulubiona część
OdpowiedzUsuń