piątek, 26 marca 2021

18 - Cizie Z Rockowego Wideo Z Lat Osiemdziesiątych

 

ROZDZIAŁ XVIII

Cizie Z Rockowego Wideo Z Lat Osiemdziesiątych

Sadie

 

 

„Tak?” - głos Luke’a zabrzmiał z domofonu przy windzie prowadzącej do loftu jego i Avy.

„Tu Hector i Sadie” - odpowiedział Hector.

Moje serce ścisnęło się na te słowa.

Powiedział, Hector i Sadie.

Hector i Sadie!

O mój Boże.

Byliśmy Hector… i… Sadie!

„Winda jest w drodze” - powiedział Luke przez moje świrowanie, najwyraźniej nie widząc nic złego w „Hector i Sadie”.

Potem ogarnęła mnie inna panika i bez słowa odwróciłam się i ruszyłam w stronę drzwi. Zrobiłam trzy kroki, kiedy ramię przecięło moją talię, Płynny Ruch Hectora złapał mnie i wcisnął w swoje ciało.

„Dokąd idziesz?” - zapytał ze ściągniętymi brwiami, jego oczy skanowały moją twarz.

„Nie mogę tego zrobić” - wypaliłam, Udawaj Sadie odeszła, Lodowa Księżniczka Sadie delektowała się koktajlem przy wyimaginowanym basenie, Podejmij Odpowiedzialność, Sadie robiła sobie twarz, byłam tylko ja i nie mogłam tego zrobić.

Nie ma mowy.

Nie byłam Rockową Laską; Nigdy w życiu nie byłam na koncercie rockowym.

Moim ulubionym artystą nagrywającym była Madonna, na miłość boską!

„Dlaczego?” - zapytał Hector.

„Lubię Madonnę” - powiedziałam, nie mogąc się powstrzymać.

Hector spojrzał na mnie, jakbym właśnie ogłosiła swoje oddanie Engelbertowi Humperdinckowi.

„Co?”

„Madonna!” - płakałam, gdy drzwi windy się otworzyły - „Like a Virgin? Confessions on a Dance Floor? Wiesz, Madonna!”

Jego twarz się rozjaśniła i zaczął się uśmiechać - „Znam Madonnę”.

„Cóż, proszę bardzo. Nie jestem Rockową Laską, jestem Popową Laską. Popowe Laski nie są fajne, nie chodzą na koncerty. Nie dają czadu! Chodzą do klubów i tańczą! A ja tego też nigdy nie robiłam!”

Zignorował moją tyradę, obrócił nas, mocno obejmując mnie ramieniem i poprowadził w stronę windy.

Walczyłam.

Z niewielkim wysiłkiem Hector kontrolował walkę i wciągnął mnie do windy.

„Hector!” – warknęłam - „Nie słyszałeś mnie?”

„Poradzisz sobie” - powiedział, przechylając się na bok, zabierając mnie ze sobą i naciskając guzik.

„Nie będzie dobrze.”

„Będzie.”

„Nie zrobię tego!”

Drzwi się zamknęły i Hector wtulił moje ciało w swoje ramiona. Nadal się uśmiechał.

„Widzę, że muszę cię rozluźnić” - powiedział mi, jego oczy tańczyły, ale były ciepłe i intensywne.

O nie.

Znałam to spojrzenie.

„Hector …” - zaczęłam, ale on nie słuchał. Zamiast tego pocałował mnie. W około nanosekundę całkowicie mnie rozluźnił. Aż do tego stopnia, że byliśmy zatopieni w sobie, kiedy drzwi windy się otworzyły.

„Jejciu, weźcie pokój!” - usłyszałam wezwanie Ally.

Wyrwałam się z ramion Hectora, spojrzałam na fajny loft Luke’a i Avy w LoDo i poczułam, jak rumienię się, gdy wyjrzałam z windy. Byli tam wszyscy, w tym dwóch facetów, których nigdy wcześniej nie widziałam.

Wśród miseczek z chipsami i guacamole były porozstawiane szklanki margarity z dziwacznym dodatkiem mnóstwa rurek, wanienek, szczotek, grzebieni, sprayów, butelek, słoików, luster i suszarek do włosów.

Rockowe Laski były na różnych etapach… Nie wiedziałam czego. Ich makijaż był przesadzony, ich włosy były rozczochrane do maksymalnej objętości i wszystkie były ubrane jak… no cóż, nie było żadnego miłego sposobu, aby to ująć… puszczalskie.

„Zdecydowaliśmy się na groupie!” - oznajmiła radośnie Ava.

„Nie groupie, Cizie Z Rockowego Wideo Z Lat Osiemdziesiątych” - poprawiła ją Indy (jakby była różnica).

Cizie Z Rockowego Wideo Z Lat Osiemdziesiątych?

Czy one zwariowały?

Niezależnie od tego niepokojącego ogłoszenia, które sprawiłoby, że każdy przy zdrowych zmysłach odwróciłby się i uciekł, Hector wprowadził mnie do loftu, a Luke zbliżył się do nas.

„Masz wybór, mała” - powiedział Luke i spojrzałam na niego, gdy zdałam sobie sprawę, że mówi do mnie – „Możesz tu zostać i przebrać się za puszczalską, albo możesz wyjść wieczorem z Hektorem i mną. Prawdopodobnie będą do nas strzelać, ale myślę, że to lepszy wybór.”

Moje usta się otworzyły, a moje serce zaczęło bić mocniej, zanim zdałam sobie sprawę, że się ze mną drażni. Mimo to, drażnił się czy nie, zwróciłam się do Hectora i powiedziałam - „Nie chcę, żeby do ciebie strzelano.”

Hector się uśmiechał - „Nie postrzelą do mnie.”

Nie odstraszyło mnie to - „Jak dojdzie do sytuacji, w której nawet myślisz, że zostaniesz postrzelony, natychmiast wyjdziesz z tej sytuacji” - zażądałam.

„Ojej, posłuchaj Małej Władczej Panienki” - zawołała Shirleen.

Spojrzałam na Shirleen, a ona zaśmiała się, widząc lodowe promienie, które rzuciłam w jej stronę.

Tak, śmiała się!

Zostawiłam ją.

Miałam większy problem do załatwienia.

Spojrzałam na Hectora – „Obiecaj mi.”

„Sadie …”

„Obietnica!” - warknęłam.

„Cholera, jesteś urocza” - powiedział Hector zamiast obiecać.

Zmrużyłam oczy - „Nie jestem urocza i nie jestem zabawna. Teraz obiecaj.”

Przyciągnął mnie do siebie, a jego usta dotknęły moich. Kiedy uniósł usta z moich, mruknął - „Obiecuję.”

„Cóż” – odetchnęłam - „dziękuję”.

Uśmiechnął się.

Gapiłam się.

„Pamiętam te szczęśliwe dni, kiedy to wszystko składało się z delikatnych pocałunków i obietnic” - powiedziała Ava, a ja wyskoczyłam z ramion Hectora i przyłapałam Luke’a na patrzeniu na nią z uniesionymi brwiami, co stanowiło jego własną, unikalną obietnicę, a jego wygląd był prawie tak gorący jak te, które dawał mi Hector.

Moje oczy przeniosły się na Avę i zobaczyłam, że jej twarz zmiękła, ale gryzła zębami wargę i wiedziałam, że wiedziała, że ma kłopoty, ale te dobre.

„W porządku, dość tego, Gorące Chłopaki, kończmy. Rockowe Laski, T-minus trzydzieści minut do Stelli i The Gypsies, mamy robotę do wykonania” - powiedział jeden z chłopaków, których nie znałam, i rozpoznałam jego głos. To był Tod, który był Burgundową Różą, był wysoki, szczupły i był ostrzyżony na jeża.

„Cześć, Tod” - zawołałam, oderwałam się od Hectora i weszłam kilka kroków wgłąb loftu.

„Cześć dziewczyno” - Tod się uśmiechnął - „To moja druga połowa, Stevie” - Wskazał na przystojnego Latynosa, który miksował dzban margarity i uśmiechał się do mnie - „Stevie, to jest Sadie”.

„Hej, Sadie. Witamy w domu wariatów” - powiedział Stevie i nie mogłam nic na to poradzić, miał rację, uśmiechnęłam się do niego i pomachałam mu.

„Mała, idziemy” - powiedział Luke do Avy i bez wahania podeszła do niego, a ja patrzyłam, jak bierze ją w ramiona i przykłada usta do jej ust, ale jej nie całował. Nie słyszałam, ale szepnął coś do niej, jego usta poruszały się przy jej ustach i cokolwiek powiedział, sprawiało, że uśmiechała się i wtapiała w niego.

Poczułam czystą i kwaśną zazdrość płonącą we mnie, zanim Hector odciął mi pole widzenia.

„Przyjedziesz do mnie, kiedy skończysz” - rozkazał Hector, gdy jego ręka powędrowała do boku mojej szyi i do góry, wsuwając palce w moje włosy.

Spojrzałam na niego, zazdrość wciąż płonęła, ale mój żołądek jednocześnie się skurczył.

„Okej.”

„Nie wiem, jak długo to zajmie Luke’owi i mnie, ale prawdopodobnie nie dam rady dołączyć do ciebie tej nocy. Lee, Eddie i Hank są wyznaczonymi kierowcami Rockowych Lasek. Idą na koncert. Tex i Duke powiedzieli, że też pójdą. Jeśli Mace nie pracuje, zawsze jest na koncertach Stelli, a dzisiejszy wieczór jest jedną z tych nocy. Stój blisko jednego z nich, na tyle blisko, żeby ich dotknąć. Całą noc. Rozumiesz?”

Przytaknęłam.

Zbliżył twarz do mojej i wymamrotał głosem tak cichym, że ledwo go słyszałam – „Teraz pocałuj mnie na do widzenia.”

Zamrugałam i kwas zazdrości ulotnił się, a mój żołądek ścisnął się a potem rozpuścił.

„Co?” – szepnęłam.

„Pocałuj mnie” – powtórzył.

 Niezależnie od mojego stopionego brzucha, Lodowa Księżniczka skończyła swój koktajl i zdecydowała się przejąć pałeczkę - „Myślę, że zrobiliśmy już wystarczająco dużo widowiska z siebie.”

Jego oczy stały się ciepłe i intensywne – „W porządku mamita, ja pocałuję ciebie.”

Potem to zrobił, pocałunek był gorący i głodny i tak szybko, jak zaczął, jego usta oderwały się od moich i już odszedł.

Gapiłam się, moje ciało kołysało się bez jego bliskości, gdy drzwi windy zamknęły się przed nim i Lukiem. Hector też się na mnie gapił, jego twarz była łagodna i wiedziałam to, kiedy drzwi zamykały go przed moim wzrokiem.

„W porządku” - zawołała Ava - „Sadie, chodź tutaj, mamy pracę do wykonania”.

Powoli się odwróciłam i wszyscy się do mnie uśmiechali.

O mój.

*****

„Chcę być tobą!” - krzyknęłam, pijana margaritą zmieszaną z Fat Tires, gdy Stella i jej zespół stali w grupie Rockowych Lasek podczas jednej z jej przerw.

Jej oczy zwróciły się do mnie - „Zabawne, dopóki nie przyszłaś dzisiaj, wyglądając jak cizia groupie, chciałam być tobą. Uwielbiam sposób, w jaki się ubierasz.”

Jej oczy przesunęły się po całym moim ciele i posłała mi znaczące, ale uśmiechnięte spojrzenie.

Wiedziałam, o czym mówi. Kilka sekund po odejściu Hectora i Luke’a Daisy poinformowała mnie, że ona, Roxie, Tod i Stevie poszli na zakupy. Ponieważ byłam mniejsza i niższa od reszty dziewczyn i nie mogłam dzielić się z nimi ciuchami, więc kupili mi mój strój Cizi Z Rockowego Wideo Z Lat Osiemdziesiątych. W komplecie z podartą czarną koszulką z napisem „Stella and The Blue Moon Gypsies” na piersiach (tak podartej, że spadała z jednego z moich ramion, odsłaniając cienki czarny pasek stanika), która miała dwa „o” w Moon jako niebieskie księżyce, była krótsza niż krótka (a nawet przyzwoita) dżinsowa mini spódniczka z postrzępionym brzegiem, szeroki, czarny pasek z ciężką, owalną klamrą z wytłoczoną różą (słyszeli o tatuażu Hectora oczywiście) i parą czarnych butów motocyklowych.

Tak, buty motocyklowe.

Tak, idealna córka Setha Townsenda Lodowa Księżniczka włóczyła się po Denver w motocyklowych butach. Wypełnionych kwadratowymi palcami i srebrnymi kółkami łączącymi paski, które sięgały od podeszwy i wokół kostki.

Buty były asami.

Moje włosy były rozczochrane do ogromnej objętości, wszystkie fale i loki unosiły się, wypadały i opadały, a mój makijaż był tak niezmiernie ciężki, że czułam go na twarzy, jakby ważył tonę.

I mnie to nie obchodziło.

Nie obchodziło mnie, że wyglądam jak cizia groupie z piekła rodem.

Ponieważ kochałam rock’n’rolla!

„Kocham rock’n’roll!” - krzyknęłam na Stellę.

„Witamy w klubie, siostro” - krzyknęła do mnie Ally ze śmiechem.

„Dobry Boże” - mruknęła Shirleen, a Daisy zachichotała.

„Czy nauczysz mnie grać na gitarze?” - zapytałam Stellę, wiedząc, że to popycham. Była wielką gwiazdą, no cóż, w Denver, jeśli tłum o czymś świadczył. I miała kontrakt na nagranie. Wkrótce wyruszali w trasę, aby promować swój nowy album.

„Jasne” - odpowiedziała Stella z uśmiechem.

„Zapłacę” - obiecałam.

Jej uśmiech stał się większy - „Zniżka dla przyjaciół i rodziny” - powiedziała, po czym pochyliła się i wyszeptała - „…co oznacza za darmo”

„Zacznij próby na Guitar Hero, to jedyna droga” - radziła Annette, którą poznałam, gdy Rockowe Laski przyszły do mojej galerii kilka tygodni temu i która również prowadziła sklep z dopalaczami po drugiej stronie ulicy od Fortnum.

„Guitar Hero!” - Buzz, gitarzysta basowy Stelli warknął, brzmiąc (i wyglądając) na urażonego - „pieprzyć Guitar Hero!”

„Guitar Hero to gówno” - odparowała Annette.

„Guitar Hero jest dla cipek” - odpowiedział Buzz, po czym spojrzał na mnie z uśmiechem. „Ja nauczę cię gry na gitarze” - zaproponował.

„Nauczę cię gry na perkusji. Bębny są najważniejsze” - wtrącił się Pong, perkusista Stelli.

„Pieprzyć perkusję, nauczę cię gry na saksofonie. Dmuchasz w róg, wiesz, spoko.” - Hugo, saksofonista Stelli, był blisko.

„Jej!” - krzyczałam i klaskałam, zbyt podekscytowana, by odrzucić któregokolwiek z nich.

Ramię objęło moją talię i zauważyłam, że moje ciało odsunęło się kilka kroków od zespołu. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że trzymał mnie Eddie.

„Może mogłabyś zdecydować się nauczyć bycia gwiazdą rocka, kiedy nie będziesz wcięta” - zasugerował Eddie, patrząc na zespół.

„Okej” - zgodziłam się ochoczo, chociaż już zdecydowałam, że zostanę gwiazdą rocka.

Zapomnij o Veronice Mars.

Chciałam rock and rolla!

Oczy Eddiego przeniosły się na mnie, spojrzał na mnie przez sekundę i zobaczyłam, jak się uśmiecha, miał dołeczek i wszystko.

„Podoba mi się twój dołeczek” - powiedziałam mu.

Jego oczy błysnęły, a potem stały się błyszczące (co było gorące!) i, podobnie jak jego brata, jego ciało zaczęło trząść się ze śmiechu.

W końcu jego oczy przeniosły się na Jet.

„Zechciałabyś się tym zająć?” – zapytał.

Jet spojrzała na Eddiego, a potem jej wzrok przeniósł się na Daisy, potem na Avę, potem na mnie.

„Chodźmy do toalety” - oznajmiła i nie czekała, aż odpowiem. Po prostu wzięła mnie za rękę i zaciągnęła do toalety. Kiedy weszliśmy do toalety, nikt z niej nie korzystał. Podobnie jak dziewczyny z Sex and the City, wszystkie odwróciłyśmy się do luster i zaczęłyśmy poprawiać błyszczyk.

Zawsze chciałam iść do toalety z moimi koleżankami i poprawić błyszczyk.

I oto ja to robiłam!

Czy to nie było świetne?

„Kocham Eddiego. Jest moim ulubieńcem z rodzeństwa Hectora” - poinformowałam wielkodusznie Jet, odwracając się do lustra i wyciągając błyszczyk z kieszeni (Indy nauczyła mnie, jak chodzić bez torebki na koncert rockowy: błyszczyk, dowód tożsamości, pieniądze i karta kredytowa w przedniej kieszeni, telefon komórkowy z tyłu).

„Dam mu znać.” - Jet uśmiechnęła się do mnie.

„Masz piękny uśmiech” - powiedziałam jej - „Jesteś naprawdę ładna, ale kiedy się uśmiechasz, przysięgam na Boga, jesteś taka piękna, sprawiasz, że moje serce ściska się.”

Widziałam, jak Jet zamrugała w taki sposób, jakby ją to zaskoczyło (i jakie to było dziwne, musiała wiedzieć, że ma piękny uśmiech, jeśli nie, to była ślepa), ale byłam zbyt szczęśliwa, że nakładam błyszczyk w toalecie z moim dziewczyny, żeby zwracać na to uwagę.

„Eddie też cię lubi” - powiedziała mi Ava i zobaczyłam przez lustro, że jej oczy były skierowane na Jet.

„Asy!” - płakałam, podekscytowana, że Eddie mnie polubił, do diabła, podekscytowana, że ktokolwiek mnie lubi. Daisy zachichotała, dźwięcząc jej dzwoneczki świąteczne.

Jet zbliżyła się do mnie – „Ale trochę się o ciebie martwi.”

Skończyłam z błyszczykiem do ust i spojrzałam na nią, gdy włożyłam go z powrotem do kieszeni (to było trudne, moja spódnica była ciasna).

„Martwi?”

„Tak” - odpowiedziała, a ja z pewnym zdziwieniem zdałam sobie sprawę, że mówi poważnie.

„Dlaczego on się martwi?” - zapytałam, zapominając na jedną jasną chwilę, że moje życie to jedna niszcząca trauma po drugiej.

„On nie wie o co chodzi, nie może tego rozgryźć” - wyjaśniła Jet - „Rozmawiał ze mną o tym i chciał, żebyśmy upewniły się, że wszystko w porządku.”

Daisy i Ava podeszły bliżej i spojrzałam na nie. Wszystkie wyglądały teraz poważnie, a mój radosny szum nieco osłabł.

„Wiesz, skarbie, przeszłam przez to, przez co przeszłaś” –powiedziała mi Daisy.

Moje zdezorientowane oczy przeniosły się na nią.

„Przeszłaś?”

Podeszła bliżej - „Pracowałem w Smithies, to klub ze striptizem. Wtedy Marcus był częściowo jego właścicielem. Nie znałam go, ale widziałam, jak przychodził od czasu do czasu. Po występie jeden z klientów zgwałcił mnie za na tyłach baru. To nie było tak złe, jak to, przez co przeszłaś, ale i tak było złe.”

Na to ogłoszenie poczułam jak blednę, gdy mój radosny szum wyparował.

Daisy ciągnęła dalej – „Smithie i Marcus dowiedzieli się o tym i wściekli się. Smithie podwoił ilość bramkarzy i uznał za zasadę, że wszystkie dziewczyny były odprowadzane do samochodów po naszym zamknięciu. A Marcus, cóż… wtedy Marcus i ja spotkaliśmy się, w pewnym sensie. To nie było tak, że zaprosił mnie na randkę, ale każdego dnia po tym, jak to się stało, wysyłał mi bukiety stokrotek. Codziennie. Przez tygodnie. Dopóki mój dom nie był tak wypełniony pięknymi kwiatami, że trudno mi było skupić się na brzydkich myślach.”

Patrzyłam na nią, moje serce bolało z jej powodu, a potem szepnęłam - „Wiedziałam, że lubię Marcusa.”

Uśmiechnęła się do mnie, wyciągnęła rękę, złapała moją i mocno ją ścisnęła - „Kiedy zdecydował, że nadszedł właściwy moment, podszedł do mnie. To było dla mnie trudne i utrudniłam mu to, ale nigdy się nie poddawał, przychodził, dopóki się nie poddałam. I cieszę się, że to zrobił.”

„Musisz wiedzieć…” - wtrąciła się Ava, zanim mogłam przetworzyć to, co powiedziała Daisy - „To, co jest z tymi facetami, jest inne niż z innymi. Jest inaczej niż z typem faceta, który cię skrzywdzi, albo z takim jak ten mężczyzna co ci to zrobił, albo jak inni mężczyźni co mogą cię zniszczyć. Przychodzą silni, ponieważ są silni, a nie dlatego, że są palantami czy coś w tym stylu.”

Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc powiedziałam - „Okej”.

„Hector to dobry facet” - powiedziała mi Jet, a ja spojrzałam na nią. Dotarło do mojego pijanego mózgu, co mówiły i poczułam, jak moje osłony automatycznie podnoszą się.

„Wiem” - odpowiedziałam.

„Musisz go wpuścić” - Daisy ścisnęła moją dłoń.

O nie.

Właśnie.

Nie.

Nie rozumiały. Prawdopodobnie nie mogły. One nie były mną.

Ta moneta miała dwie strony. Z jednej strony byłam ja i fakt, że Hector był dla mnie prawdopodobnie za dobry. Drugą stroną było życie, jakie znałam, że nie mogłam nikomu ufać i że nic mi nie wychodziło, nie mogło, bo byłam tym, kim byłam i zasłużyłam na to, co Hector miał mi do oferowania, wykorzystując mnie, a potem odchodząc i zostawiając mnie za sobą.

Może dziewczyna, która miała przyjaciół, której matka nie została zamordowana podczas chronienia jej, której ojciec nie trzymał jej w więzieniu w pięknej rezydencji przez całe życie, dziewczyna, która nie została brutalnie zgwałcona, mogłaby zaufać, mogła zrozumieć.

Ale ta dziewczyna to nie ja.

Nie mogłam im nic z tego powiedzieć.

Chciałabym.

Ale nie mogłam.

Ponieważ by tego nie zrozumiały.

„Między nami wszystko dobrze” - obiecała z uśmiechem Udawaj Sadie.

Wszystkie patrzyły na mnie.

„Nie, naprawdę” - powiedziałam.

„Coś ukrywasz” - oskarżyła Daisy.

„Nie, nie ukrywam” - skłamałam. Byłam pijana, ale nie na tyle pijana, żeby się podzielić. Wystarczająco dużo udostępniłam już swoich uczuć. Dzielenie się mogło tylko wciągnąć mnie głębiej, a ja byłam wystarczająco głęboko.

Ava spojrzała wtedy na Daisy na mnie - „Będziesz chciała uciec, aby się chronić. Znam to uczucie, wszystkie znamy. Posłuchaj głosów doświadczenia i wyjdź poza to szybciej niż my. Obiecuję, że warto.” - skinęłam głową, ale podeszła bliżej - „Poważnie, Sadie, warto. Obiecuję” - powtórzyła i wiedziałam, że wie o to po tym, jak Luke trzymał ją tamtej nocy. I cieszyłam się, że to miała, była słodka. Ale mnie to się nigdy nie wydarzy.

Bardziej niż czegokolwiek na świecie chciałam wiedzieć, że Hector obejmuje mnie ramionami. Ale tego nie robił. Nie było mnie. Albo obejmował ramiona Swoją Sadie, stworzenie, które nie istniało, albo swój ostatni podbój.

Proste.

To były dobre kobiety, nigdy nie przeszły tej lekcji.

Miałam nadzieję, że nigdy nie przejdą.

Zaciągnęłam usta i udałam, że o tym myślę.

Potem skinęłam głową.

„Ja nie…” - zaczęła Daisy, wpatrując się we mnie uważnie.

„Zostaw ją” - przerwała jej Jet.

„Ale…” - ciągnęła Daisy.

„Daj jej czas na przemyślenie” - ponownie przerwała Jet i spojrzała na mnie - „Jak będziesz musiała porozmawiać: o każdej porze dnia, nocy, kiedykolwiek zadzwoń do jednej z nas. Jesteśmy dla ciebie, Sadie. Zawsze.”

Zaciągnęłam usta i nie musiałam udawać ani zmuszać łez, które błyszczały w moich oczach po tym, co powiedziała. Chciałam, żeby to mogło być prawdziwe, żeby mogło być moim życiem, ale wiedziałam, że nie może.

Nie mogąc mówić, ponownie skinęłam głową.

„Skończyliśmy” - powiedział Jet Avie i Daisy.

„Nie skończyliśmy” - naciskała Daisy.

„Skończyliśmy” - oznajmiła stanowczo Ava.

Daisy opuściła moją dłoń, ale tylko po to, żeby skrzyżować ręce na piersi.

„Będę cię obserwować” - ostrzegła.

Postanowiłam odłożyć to na bok i wrócić do cieszenia się pijacką częścią nocy.

„Okej” - powiedziałam jej, jakbym mniej się przejmowała.

Jet uśmiechnęła się do Avy. Daisy zmrużyła oczy, patrząc na mnie. Usłyszałyśmy głos Stelli i wiedziałam, że zespół zacznie znowu.

„Rock’n’roll!” - krzyknęłam, zawirowałam i użyłam tego jako wymówki do ucieczki.

Otworzyłam drzwi, wyleciałam z toalety, zrobiłam dwa kroki do holu i uderzyłam w coś solidnego. Ręce położyły się na moich ramionach, spojrzałam w górę i cały mój oddech zostawił mnie w pośpiechu.

„Jerry?” - szepnęłam, nie wierząc własnym oczom ani swojemu cholernemu szczęściu.

To znaczy poważnie!

Dlaczego ja?

Z topieli prosto w ogień!

Spojrzałam ponownie, ale oczy mnie nie oszukały. To był Jerry, jeden z popleczników w dżentelmeńskiej armii mojego ojca. Wysoki blondyn, niebieskooki, przystojny i zwykle milczący. Zniknął w chwili, gdy wprowadziła się DEA i od tego czasu go nie widziałam.

„Sadie” - odpowiedział Jerry.

„Kim jesteś?” - powiedziała Ava stojąc obok mnie.

„Odsuń się teraz.” - Daisy nie obchodziło, kim on jest i na jej słowa wszystkie dziewczyny zbliżyły się do mnie.

Jerry zignorował Daisy - „Twój ojciec ma dla ciebie wiadomość.”

Moje oczy rozszerzyły się.

Wtedy moje plecy się wyprostowały, a podbródek podniósł.

W porządku.

Miałam dość.

To się nie działo.

Miałam ciężki dzień. Ciężki tydzień! Ciężkie pieprzone życie!

Nie zamierzałam już tego znosić.

„Czyż tak? Cóż, mam też dla niego wiadomość” - warknęłam.

Ręce Jerry’ego zacisnęły się na moich ramionach, tak mocno, że bolały.

„Cicho i posłuchaj mnie.”

„Ostatnie ostrzeżenie, cofnij się” - Daisy podeszła bliżej.

Zignorowałam ją i pochyliłam się - „Nie, posłuchaj mnie. Żadnych wiadomości, nic. Mój ojciec już nie istnieje. Ty mu to powiedz.” - Następnie, na wszelki wypadek, użyłam jednego z twardzielowych wersów Hectora - „Rozumiesz?”

Jerry zignorował moją bajkową księżniczkę / cizię / groupie / twardziela i odparł - „Sadie, ostrzegam cię, Seth traci do ciebie cierpliwość.”

Lodowa Księżniczka rzuciła mu blask Czynnika Chłodu Sub-Zero – „Czy wyglądam jakby mnie to obchodziło?”

Pochylił się i byliśmy twarzą w twarz tuż przed tym, jak powiedział groźnie - „Dziewczyno, lepiej niech cię to obchodzi”.

„Zabierz ręce od niej” - usłyszałam, jak Eddie mówi zza pleców Jerry’ego i rozejrzałem się, by zobaczyć go stojącego tam, z szeroko rozstawionymi stopami, z rozluźnionymi ramionami po bokach i wyglądającego na nieszczęśliwego.

Jerry puścił mnie i zwrócił się do Eddiego. Potem zaśmiał się z rozbawieniem.

„Detektywie Chavez” - powiedział Jerry brzydkim głosem – „Teraz jestem zdezorientowany. Myślałem, że to twój brat trzepie jej dupę.”

Sapnęłam.

„Uch-och” - powiedziała Ava stojąc obok mnie, gdy ciało Eddiego wyraźnie się napięło.

Jet, Daisy, Ava i ja skuliliśmy się, gdy Eddie ostrzegł Jerry’ego - „Masz jedną sekundę, aby zniknąć”.

„Tak?” - Jerry zadrwił, udając, że się rozgląda - „Jesteś pewien, że chcesz spróbować dostać kawałek mnie? Nie widzę Nightingale za twoimi plecami.”

„Eddie, chodźmy” - wtrąciła Jet.

„Odsuń się” - Eddie powiedział Jet, nie odrywając oczu od Jerry’ego.

„Eddie…” - Jet próbowała dalej.

„Jet” - uciął Eddie i to było wszystko, co miał do powiedzenia. Jet odepchnęła nas wszystkie do tyłu, poruszałyśmy się jak jeden w naszej grupce Rockowych Lasek, wszystkie nasze oczy były skierowane na Eddiego i Jerry’ego.

„Kurwa, myślisz, że możesz dostać kawałek mnie.” - Jerry brzmiał na rozbawionego.

Eddie nie powiedział ani słowa, nie poruszył się, jego oczy nie opuściły Jerry’ego.

„Będzie fajnie” - ciągnął Jerry, a Eddie nadal nie odpowiedział, zmuszając Jerry’ego, by zapytał - „Będziesz się na mnie gapić całą noc?”

Eddie nadal się nie poruszył.

Ale przemówił.

„Nie, zapytam cię, co pomyślałby Townsend, gdyby wiedział, że spotykasz się z Donnym Balducci”.

Co?

Jerry i Donny?

Nie ma mowy.

Oczy Jerry'ego zwęziły się – „Obserwowałeś mnie, brudasie?”

Znowu sapnęłam, tym razem ze złością.

„O Boże” - mruknęła Ava.

„Co on właśnie powiedział?” - zapytała Jet drżącym głosem.

„Odsuń się, Jet, myślę, że Eddie wie co robi” - powiedziała Daisy do Jet, odciągając grupę o kilka kroków do tyłu.

Eddie znowu umilkł, ale powietrze się zmieniło, zrobiło się ciężkie i bardzo, bardzo przerażające. Jerry czekał na reakcję na jego rasistowskie zniewagi, a kiedy żadna się nie pojawiła (głupio, jeśli mnie o to pytasz), zdecydował się ją stworzyć. Wyciągnął rękę, położył dłoń w klatce piersiowej Eddiego i zobaczyłam, jak go popycha.

Patrzyłam i otworzyłam usta. Byłam pewna, że go pchnął, ale ciało Eddiego się nie poruszyło. Bez żartów, nie poruszył się ani cala.

Twardy jak skała.

Patrzyłam, jak zaskoczenie przesuwa się po twarzy Jerry’ego, zdziwienie, byłam prawie pewna, że zmieszało się z nutą strachu, gdy Eddie zachęcał niskim, groźnym głosem - „Nie przestawaj”.

„Pierdol się!” - Jerry odciął się i natychmiast uderzył pięścią.

Eddie szybko uchylił się, ale podniósł się, przechylając ciało na bok i kołysząc, wylądował pięścią w brzuchu Jerry’ego i usłyszałam okropne chrząknięcie Jerry’ego.

„Na litość boską, przegapimy Stellę” - powiedziała Daisy, jakby walka Eddiego z jednym z popleczników mojego ojca była podobna do irytującego opóźnienia na drodze do kina, więc spojrzałam na nią z wciąż otwartymi ustami. Grzebała w torebce (nie wszystkie Rockowe Laski poszły bez torebki) i wyjęła paralizator.

O, rany.

Z każdą sekundą było coraz gorzej!

Jerry zadał kolejny cios, podbródek Eddiego odskoczył i znowu Jerry chybił, ale Eddie poruszył się szybko i zadał kolejny cios, tym razem w nerki Jerry’ego i tym razem chrząknięcie Jerry’ego było przepełnione bólem.

„Daj mi ten paralizator! Chcę ogłuszyć tego osiołka!” - krzyknęła Jet, wyciągając dłoń, by owinąć się wokół nadgarstka Daisy i trzaskającego teraz paralizatora. Wtedy Jet i Daisy zaczęły się szamotać, obje próbując przejąć kontrolę nad paralizatorem.

I to było to.

Noc stała się jeszcze gorsza!

Moje oczy przeniosły się z Jet i Daisy na Jerry’ego i Eddiego, kiedy Jerry rzucił się na Eddiego, posuwając się szybko do przodu. Eddie się wycofywał, ale kiwał się prawie od niechcenia (nie żartuję, od niechcenia!), Podczas gdy Jerry próbował kilku kombinacji jeden-dwa, ale żadna z nich nie docierała do celu.

Mieliśmy teraz publiczność, ludzie gromadzili się na korytarzu, aby obejrzeć, ale nikt nie chciał się w to zaangażować. To znaczy nikt oprócz dużego blondyna, który przepychał się od tyłu.

„Co do cholery?” - Tex zapytał, kiedy dotarł do przodu, dokładnie wtedy, gdy Eddie przestał się wycofywać i kiwać i zadał kolejny brutalny cios, powodując kolejne chrząknięcie bólu u Jerry’ego - „Tak jest, Chavez, przypieprz mu!” - Tex wyraził aprobatę. To, czego nie zrobił, zauważyłam od razu, to interwencja. Potem odrzucił głowę do tyłu i wydał dziki okrzyk.

Naprawdę!

Ci ludzie byli szaleni!

„To jest po prostu świetne” - warknęłam do nikogo, bo Daisy i Jet walczyły o paralizator obok mnie, Ava starała się nie wchodzić im w drogę, Eddie i Jerry trzymali się tego, co robili, a Tex przygotował się na show.

„Czy nie mogę mieć jednej nocy bez traumy?” - ciągle narzekałam (znowu do nikogo).

W tym momencie miałam szczęście i Daisy upuściła paralizator.

Nie myśląc i poirytowana, schyliłam się, podniosłam paralizator i, mając całkowitą kontrolę nad Lodową Księżniczką, tak jakbym robiła to dziesiątki razy wcześniej, podeszłam prosto do Jerry’ego, wyciągnęłam rękę i dotknęłam jego ramienia syczącymi zębami.

Hector powiedział mi, że sekunda wywoła obezwładniający wstrząs, a trzy go powalą. Nie mylił się. Po trzeciej sekundzie Jerry był u moich stóp, ale pochyliłam się i trzymałam na nim paralizator, nawet gdy jego ciało szarpało się po podłodze za pomocą bełtów, które w niego wbijałam.

Około siódmej sekundy Eddie mnie odciągnął.

„Myślę, że to wystarczy, chica” - powiedział Eddie do mojego ucha, obejmując mnie ramieniem w talii, z plecami opartymi o jego przód.

Spojrzałam na niego, skinęłam głową, a potem spojrzałam na Jerry’ego.

„Powiedz swojemu panu i władcy, żeby się odpieprzył” - powiedziałam do mrugającego, ale poza tym nieruchomego Jerry’ego - „Mam to na myśli. Skończyłam z nim, skończyłam z tobą, skończyłam z tym życiem. Możesz powiedzieć Donny’emu, kiedy go spotkasz, żeby się odpieprzył. Żeby było jasne, Jerry, powiedz im obu, żeby… się… odpieprzyli.”

Jerry po prostu mrugał do mnie i zdecydowałam się przyjąć to jako jego zgodę na dostarczenie mojej wiadomości. Wzięłam głęboki oddech i odepchnęłam mentalnie Jerry’ego i ojca na bok (na razie). Odwróciłam się w ramieniu Eddiego, które rozluźniło się i uśmiechnęłam się do niego, decydując się zmieszać Miłą Nawą Sadie z Udawaj Szczęście Sadie i zabrać się za dobrą część wieczoru.

„Dzięki że za mnie walczyłeś” - powiedziałam lekko - „Chcesz, żebym ci postawiła piwo?”

Eddie przez chwilę patrzył na mnie bez wyrazu, po czym jego oczy zrobiły się ciepłe i pojawił się dołek.

Jedyne czego nie zrobił to odpowiedź.

„W porządku” - zdecydowałam za niego, aby przejść przez ostatnie fiasko (które znowu jakoś przeżyłam i na szczęście wszyscy inni). – „Piwo dla ciebie” - powiedziałam Eddiemu i kontynuowałam - „Szoty dla dziewczyn. Chodźcie!” - krzyknęłam, odwróciłam się, przekroczyłam leżącego Jerry’ego i zaczęłam kierować się w stronę baru.

Potem zatrzymałam się, odwróciłam i ponownie pochyliłam do Jerry’ego - „Jeszcze jedna rzecz. Wiem, że właśnie zniszczyłam kilka twoich komórek mózgowych, ale słowo, którego szukałeś, ma trzy sylaby.” - Uniosłam pięść, przycisnęłam ją blisko twarzy Jerry’ego, moje palce wyskoczyły i policzyłam je, mówiąc - „La… ty… nos, ty kretynie”

Potem wyprostowałam się, zobaczyłam, jak Jet, Ava i Daisy uśmiechają się do mnie, ale odwróciłam się wirując i tupnęłam nowymi butami motocyklowymi.

Przepychałam się przez ludzi (niezbyt daleko), kiedy rozsunęli się, jakbym był Mojżeszem, a oni byli Morzem Czerwonym, a ręka Texa sięgnęła mi do czubka głowy.

„Ja też wezmę piwo” - powiedział do mnie Tex, opuszczając moją głowę, ale nie opuszczał mnie.

„Kupię ci piwo. Co tam, jestem bogata. W rzeczywistości jestem całkowicie dziana. Kupię wszystkim w klubie pieprzone piwo” - odpowiedziałam.

Tex wybuchnął śmiechem.

„Ona nie kupi wszystkim ani jednej kolejki” - powiedział Eddie, materializując się blisko mojej drugiej strony i sprawiając, że podskoczyłam. Nawet nie czułam, kiedy podszedł.

„Jest bogata, a co ma robić z pieniędzmi, nie może kupić kolejki?” - zapytał dobrodusznie Tex.

„Nie kupuje, kurwa, wszystkim kolejki” - odpowiedział ostro Eddie.

„W porządku, twardzielu, uspokój się. Góóówno.” - ustąpił Tex.

Może nie odmówiono by mi jednak jakiejś formy hojnego gestu.

„Kupuję piwo wam obu” - powiedziałam Eddiemu, zatrzymując się przy barze.

„Prowadzę, nie piję” - Eddie spojrzał na mnie.

Do jasnej cholery, ale bycie miłym nie było łatwe.

„W takim razie kupię Texowi piwo i szoty do dziewczyn” - odpowiedziałam.

Eddie uśmiechnął się - „To możesz zrobić”.

Wysłałam mu Sopelkowy Promień Śmierci Lodowej Księżniczki.

„Cóż, dziękuję” - powiedziałam chłodno.

Jego ramię objęło moje ramiona, wtulił mnie w bok i pocałował w bok mojej głowy.

Nie do wiary.

Czy Lodowa Księżniczka była niewidzialna dla tych ludzi?

„Yo!” - zawołał Eddie, barman podbiegł, a Eddie czule ścisnął mnie za ramię, jako wskazanie, że powinnam wydać zamówienie.

Najwyraźniej była.

No cóż, niech tak będzie.

Postanowiłam pominąć fantazyjne rzeczy i zamówiłam proste szoty tequili.

Co za cholera.

Dobrze?

*****

„Mogę podejść do drzwi” - powiedziałam Lee, kiedy szedł obok mnie do frontowych drzwi Hectora.

Lee spojrzał na mnie i uśmiechnął się - „Wiem.”

Trochę się zachwiałam.

Poważnie, miał wspaniały uśmiech. I w tym momencie zdecydowałam, że powinien zostać poinformowany o tym fakcie.

„Wiesz” - poinformowałam go (tak, byłam pijana lub bardziej pijana lub, powiedzmy, bardzo bardziej pijana) - „Nie wiem, czy ktoś ci to powiedział, ale masz bardzo przystojny uśmiech”.

Zarzucił mi rękę na ramiona (co było z tymi facetami i ramionami wokół ramion, nie to, że narzekałam, to było miłe, ale nadal, czemu ciągle mnie dotykali?).

„Ktoś coś wspominał” - odpowiedział, podnosząc głowę, by spojrzeć na dom i jego podbródek drgnął.

Podążyłam za jego wzrokiem i zobaczyłam Hectora stojącego w otwartych drzwiach frontowych. Miał na sobie dżinsy, buty, białą koszulkę pod nie do końca zapiętą koszulą flanelową. Flanela była owinięta wokół pistoletu, który miał przy pasku z boku na biodrze.

W tym momencie zdecydowałam, że Hector dobrze wygląda nosząc broń.

Z drugiej strony Hector zawsze wyglądał dobrze.

„Cześć” - zawołałam i pomachałam do Hectora, gdy Lee i ja weszliśmy po frontowych schodach.

Hector tylko na mnie patrzył, a potem jego oczy spoczęły na Lee. Wtedy zdałam sobie sprawę, że ramię Lee wciąż mnie obejmuje.

Spojrzałam na Lee, kiedy zatrzymaliśmy się przed Hectorem i poinformowałam go pomocnie - „Może zechcesz zabrać rękę. Blanca mówi mi, że Hector nie lubi, gdy mężczyźni mnie dotykają.”

„Blanca ci to powiedziała?” - zapytał Lee, jego uśmiech (i ramię) nadal były na swoim miejscu.

„Tak. Zna Hectora przez całe jego życie, więc myślę, że będzie wie najlepiej.”

Lee skinął głową, a jego uśmiech był większy, jakby próbował się nie śmiać, potem jego oczy przeniosły się na Hectora i powiedział - „Próbowałem to powstrzymać.”

Hector spojrzał na Lee, potem spojrzał na mnie, a potem wymamrotał - „O kurwa”.

„To był pomysł Ally” - powiedział Lee Hectorowi.

„Jaki był pomysł Ally?” - zapytał Hector Lee.

„To nie był pomysł Ally!” - płakałam.

„Nie był!” - Ally podsłuchując, wrzasnęła z otwartego tylnego okna Explorera Lee -  „To był pomysł Sadie. Po prostu oferowałam wsparcie moralne.”

„Zamknij się, Ally!” - Indy krzyknęła przez otwarte okno po stronie pasażera.

„Nie zamknę się! Nie biorę za to odpowiedzialności!” - Ally krzyknął w odpowiedzi.

Odwróciłam się do samochodu, odpychając ramię Lee, uniosłam obie ręce i nacisnęłam go - „Nikt nie bierze. Uspokójcie się wszyscy. Wszystko w porządku. To rock and roll!” - Krzyczałem.

„Należycie!” - Ally wrzasnęła w odpowiedzi.

„Baw się, siostro!” - Indy też krzyczała.

„Czy to rock and roll?” - zapytał Lee, brzmiąc na równie rozbawionego, na jakiego wyglądał - „Wszyscy chcecie przestać krzyczeć o trzeciej nad ranem w moim pieprzonym sąsiedztwie?” - zasugerował Hector.

Mm, może byliśmy trochę głośni.

„Czas na łóżeczko” - oznajmiłam (brzmiąc jak Ralphie), podniosłam się na palcach, pocałowałam Lee w policzek (tak jak zrobiliby to Ralphie i Buddy), odwróciłam się i dałam Indy i Ally podwójne rogi diabła (tak jak nauczyła mnie Ava) i krzyknęłam - „Rock on!”

Krzyknęły jednocześnie - „Rock on!”

„Chryste” - mruknął Hector, ale zignorowałam go, weszłam do domu i skierowałam się w stronę schodów.

Byłam w jego sypialni, zapaliłam światło przy łóżku i siedziałam na jego boku, kiedy przybył.

„Co Lee próbował powstrzymać?” - zapytał Hector, kiedy wszedł do pokoju.

Pochyliłam się i zdjęłam but, a następnie podniosłam go do niego.

„Spójrz na ten but!” – zawołałam - „Czy to nie asy? Daisy i gang kupili to dla mnie. Kupili mi cały strój!” - potem rzuciłam w niego butem, myśląc, że to takie fajne, że mógłby chcieć przyjrzeć się bliżej.

Złapał go, wpatrywał się w niego przez mniej niż sekundę, a następnie rzucił w stronę stosu, który jakimś cudem wyrósł w krótkim czasie od sprzątania Blanki.

„Hej!” – warknęłam - „Nie rzucaj mojego nowego buta. Zedrze się.”

Hector podszedł, mówiąc - „To but motocyklowy. Powinien być zdarty.”

O.

Nie wiedziałam tego.

Rany, musiałam się wiele nauczyć o byciu Rockową Laską.

Musiałam zacząć robić notatki!

Pochyliłam się i ściągnęłam drugi, podczas gdy on zatrzymał się przede mną. Potem zawahałam się.

Och, co do cholery.

Wrzuciłam go na stos i zdjęłam skarpetki.

„Czy mogę cię prosić o zrobienie czegoś dla mnie?” - powiedział Hector.

Podniosłam głowę i zobaczyłam, że trzyma ręce na biodrach i góruje nade mną. Nie mogłam odczytać jego wyrazu twarzy, głównie dlatego, że był nieczytelny. Uznałam, że nie podoba mi się, jak góruje nade mną. Uznałam też, że nie lubię na nim tylu ubrań. Wyglądał o wiele lepiej nago.

Wstałam więc i zaczęłam rozpinać jego koszulę.

„Co?” - powiedziałem do jego koszuli, koncentrując się na swoim zadaniu.

„Spal tę pieprzoną spódnicę.”

Moje ręce znieruchomiały, a głowa odskoczyła do tyłu.

„Przepraszam?”

„Ta spódnica. Spal ją.”

Byłam zdezorientowana, podobała mi się moja spódnica, nie, bardzo mi się podobała.

„Dlaczego?” - zapytałam.

Jego ręce dotknęły mojej koszulki i podciągnął ją, moje ramiona poszły za nią, a ją zdjął.

„Mamita, po prostu nie noś jej ponownie.”

Postanowiłam się poddać, nie nosić jej przy nim, ale nie spalić. Mogłabym ją nosić na Krecie, a on nigdy się nie dowie.

„Och, w porządku” - zgodziłam się, ale nie brzmiałam na zadowoloną (ponieważ nie byłam).

Jego ręce powędrowały do moich bioder, a moje wróciły do jego koszuli.

„Co Lee próbował powstrzymać?” - wrócił do swojego wcześniejszego tematu.

W pewnym sensie straciłam rachubę, więc przypomniałam sobie wieczór i przypomniałam sobie walkę Eddiego z Jerry’m, której Lee nawet nie widział i byłam zdezorientowana.

„Jak ogłuszyłam Jerry’ego, poplecznika mojego ojca?” - domyślałam się, kiedy skończyłam z guzikami, podniosłam ręce i ściągnęłam koszulę z jego ramion.

Jego ręce opuściły moje biodra, kiedy oparłam się o niego i ściągnęłam flanelę w dół jego ramion. Potem odwróciłam się, wzruszyłam ramionami i zaczęłam rozpinać dwa guziki na moich piersiach, podczas gdy jego ręce wróciły do mnie, tym razem do przedniego guzika i zamka na mojej spódnicy.

„Nie, zadzwonił Eddie, powiedział mi o Jerry’m. Lee wie, że o tym wiem. Co jeszcze wydarzyło się dziś wieczorem po walce?”

Zaciągnęłam usta i spróbowałam pomyśleć, kiedy Hector zsunął suwak mojej spódnicy (a myślenie nie było łatwe). Postanowiłam mu pomóc i podniosłam rąbek flaneli, żeby usunąć go z drogi. Zsunął spódnicę na moje biodra i zepchnął w dół, spadła mi do kostek, ale ręce i ciało Hectora zamarły. Potem poruszył się, jedną ręką oparł się nisko na moim prawym biodrze, a drugą przesunął na bok brzucha za biodro i objął rękami bandaż, który znajdował się na mojej kości biodrowej.

„Co do cholery?” - wymamrotał, a potem jego oczy spoczęły na mnie.

„A tak!” - krzyknęłam, chociaż był zaledwie krok ode mnie - „Mam tatuaż.”

Brwi Hectora uniosły się i uśmiechnęłam się do niego.

„To musi być to, o czym mówił Lee” - poinformowałam go - „Nie sądził, że to dobry pomysł. Ani Eddie. Albo Hank, jeśli o to chodzi. Tex myśli, że jestem wariatką. Duke’owi i Mace’owi jednak się podobało, a dziewczyny uważały, że to asy. Ja też. Spójrz!”

Pochyliłam się i zdjęłam bandaż, odsłaniając zupełnie nowy tatuaż, a także moją skórę lśniącą od mazi tatuażu.

To była czarna pantera, zaciekła, pełna wdzięku i warcząca.

Kochałam to.

„To czarna pantera” - poinformowałam niepotrzebnie Hectora, kiedy jego ręce wciąż ją otaczały, jego ciało było lekko pochylone w bok, jego głowa przechyliła się, a oczy utkwione były w moim biodrze - „Na początku myślałam, że mój pomysł jest kiepski. Ale nie mogłam wymyślić nic innego, co by cię reprezentowało.” - zauważyłam, jak szarpnął głową, a jego oczy przeszyły mnie, ale nie przetworzyłam tego. Mówiłam dalej - „Potem powiedziałam o tobie artyście, że masz czarne włosy i czarne oczy, które mogą być naprawdę intensywne. Że jesteś twardzielem, a ja lubię sposób, w jaki się poruszasz, wdzięczny i kontrolowany, jak kot. Naszkicował to, a ja i wszystkie dziewczyny, nawet Shirleen, uważaliśmy, że to idealne, więc powiedziałam…”

Przestałam mówić, ponieważ ręce Hectora odsunęły się od mojego biodra i mocno zacisnęły się wokół mojej talii. Tak mocno, że jego palce się wbijały i to zwróciło moją uwagę. Wyprostował się, a te czarne oczy, o których powiedziałam tatuażyście, były intensywne, bardziej niż intensywne, płonęły prosto we mnie.

„Jak bardzo jesteś narąbana?” - zapytał.

Pomyślałam, że to dziwne pytanie, więc przechyliłam głowę na bok i zapytałam - „Co?”

Puścił mnie, ale tylko po to, żeby zdjąć koszulkę i zrobił to szybko.

Na widok jego klatki piersiowej mój oddech zostawił mnie z szumem.

„Jak bardzo jesteś narąbana?” - powtórzył, odpiął pistolet od paska i rzucił go na szafkę nocną, cały czas patrząc na mnie.

„Sadie, narąbana. Nawalona. Podcięta. Załadowany. Pijana. Jak bardzo jesteś urżnięta?”

Wciąż byłam zdezorientowana, obserwując go, czując jego gorąco, intensywność i coś w nim głodnego. Strasznie głodnego. Dlatego obserwowałam go, zdezorientowana, ale jednocześnie się podniecałam.

Byłam nakręcona.

Pochylił się i zdjął buty, wysyłając je z kolei na drugą stronę pokoju. Potem ręce wróciły do mnie, jego kciuki weszły w moje majtki, zaczepiając o boki, a potem zepchnął je w dół, aż opadły mi do kostek.

O mój Boże.

Czy on właśnie to zrobił?

„Sadie, odpowiedz mi.”

„Hmmm, w skali od jednego do dziesięciu?” - zapytałam, nie wiedząc, jak odpowiedzieć, nie byłam pewna, co robić, nawet nie byłam pewna, czy nadal pamiętałam, jak oddychać. Podniósł mnie, wypuściłam zdziwiony jęk, a moje ramiona i nogi owinęły się wokół niego.

„Co robisz?” - krzyknęłam.

„Umieściłaś na sobie moje piętno. Aby okazać wdzięczność, będę cię pieprzyć, dopóki nie wykrzyczysz mojego imienia i chcę się upewnić, że to zapamiętasz. A teraz, jak cholernie jesteś pijana?”

Moje serce biło dziko, mój brzuch rozpłynął się w zapomnieniu i byłam prawie pewna, że miałam mini-orgazm.

To czym nie byłam, nie byłam pijana, już nie.

„Już nie jestem pijana”.

„Dobrze.” - położył kolano na łóżku, ale mnie nie położył - „Teraz mamita, przez to, gdzie jest tatuaż, nie mogę być na górze, więc masz dwie możliwości: albo ujeżdżasz mnie, albo będę kreatywny. Twój wybór, ale wybierz teraz.”

Przełknęłam.

„Hector …” - zaczęłam.

Przerwał mi - „teraz”.

O mój.

Miał na myśli sex.

I podobało mi się to.

Szepnęłam więc - „Kreatywne”.

Uśmiechnął się, powoli i słodko.

Potem stał się kreatywny.

 

4 komentarze:

  1. Wow 😁 fajny rozdział 😊 kocham jak ona wychodzi że skorupy ❤️❤️❤️ dziękuję 😘❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję! Najlepszy rozdział! ❤ Eddie ❤ Hecor ❤ Sadie jako badass wymiata !😁😁😁 ROCK AND ROLL !!!!💀👄❤✌

    OdpowiedzUsuń
  3. Też chcę mieć paralizator 🤔

    OdpowiedzUsuń
  4. Póki co to chyba moja ulubiona część

    OdpowiedzUsuń