ROZDZIAŁ XIV
Dar Sadie
Sadie
Hector rzucił moją torbę na noc przy
drzwiach do swojej sypialni, podszedł do łóżka i zapalił światło.
Spojrzał na mnie – „Potrzebujesz
czegoś?”
Próbowałam wymyślić coś, czego
potrzebowałam.
Odwagi? Pojedynczej osobowości, która
by wiedziała, kim była i czym była, a nie wielu, które nie miały pojęcia, co
robią? Prawdziwej zdolności cofnięcia mojego życia do chwili, gdy mój ojciec
został wysłany do więzienia i przeprowadziłabym się, właśnie tam, na Kretę,
zamiast czekać, aż moje życie się powikła i doprowadzi mnie do tej strasznej
przełęczy?
„Nie” - odpowiedziałam.
Zaczął opróżniać kieszenie,
upuszczając rzeczy na szafkę nocną.
W nerwowej panice pochyliłam się i
rozpięłam torbę podróżną. Chwyciłam piżamę (biała koszulka, spodnie w pastelową
kratkę na białym tle ze sznurkiem, jeszcze jedna rzecz z podróży Buddy’ego do
Victoria’s Secret) i kosmetyczkę.
„Zamierzam tylko skorzystać z
łazienki” - mruknęłam do swojej torby i wyszłam z pokoju korytarzem do
łazienki.
Trzymając celowo pusty umysł, przebrałam
się, związałam włosy w niechlujny kucyk na czubku głowy, wyszczotkowałam zęby,
umyłam twarz i nałożyłam krem nawilżający (chociaż bez makijażu prawdopodobnie nie
byłam dobrze przygotowana na wieczorne uroczystości, ale, jak wspomniałam,
celowo utrzymywałam pustkę w umyśle, więc oczywiście nie myślałam jasno,
ponieważ w ogóle nie myślałam, a zamiast tego działałam na autopilocie).
Potem spojrzałam w lustro i pozwoliłam
sobie na chwilę pomyśleć o tym, innymi słowy, wygłosiłam sobie motywującą mowę.
„Możesz to zrobić, Sadie” -
wyszeptałam ledwo słyszalnym głosem, by Hector nie słyszał, jak mówię do
siebie. Prawdopodobnie już myślał, że jestem totalnie szalona po mojej Diatrybie
Lodowej Księżniczki tego ranka. Nie potrzebowałam, żeby usłyszał, jak mówię do
siebie, zamknąłby mnie w wariatkowie.
Wzięłam głęboki oddech i kontynuowałam
mowę motywującą - „To właśnie robią normalne dziewczyny. Śpią z mężczyznami.
Lubią to. Cóż, czasami im się to podoba i to jest dobre, jeśli facet wie, co
robi.”
Zbaczałam z kursu, więc zamrugałam do
siebie w lustrze, potrząsnęłam głową i wróciłam do sprawy - „W każdym razie to
naturalne, to prawda. A to jest Hector i chciałaś tego od chwili, gdy go
zobaczyłaś, i jestem prawie pewna, że wie, co robi. Przynajmniej mam taką
nadzieję.”
Gapiłam się na swoje odbicie, dopóki
nie uwierzyłam sobie. Potem wstrzymałam oddech, wyprostowałam plecy, uniosłam
podbródek, zgasiłam światło i wróciłam do sypialni.
Hector był wyciągnięty na łóżku na
kołdrze, plecami na wszystkich poduszkach, wyciągnął nogi i skrzyżował kostki.
Miał na sobie ciemnoszarą koszulkę termo i kraciaste spodnie z odciętymi
nogawkami od piżamy. Telewizor był włączony na meczu.
Moje serce podskoczyło na widok go
rozluźnionego na łóżku. Postanowiłam o tym nie myśleć (znowu!) i weszłam do
pokoju. Kosz na ubrania był teraz pozbawiony ubrań. Łóżko było zasłane i
wyglądało na to, że były na nim świeże prześcieradła. Buty Hectora zniknęły.
Drzwi szafy były zamknięte.
Posprzątał pokój!
„Posprzątałeś pokój” - wypaliłam,
zanim mogłam się powstrzymać.
Oczy Hectora przeniosły się z
telewizora na mnie - „Nie” – odpowiedział - „Dziś rano, kiedy ty i ja
wyszliśmy, zostawiliśmy matkę w domu”.
Moje oczy rozszerzyły się – „Blanca
posprzątała twój pokój?”
Wzrok Hectora powrócił do telewizora
- „Ciągle się wtrąca” - powiedział tylko.
„Ale…” - zaczęłam, przerwałam, a
potem skończyłam - „…jesteś dorosłym mężczyzną”.
Spojrzał na mnie, a jego usta robiły
tę walkę-z-szerokim-uśmiechem - „Chcesz powiedzieć Mamá, co ma robić?
Powiedzieć jej, żeby zajmowała się własnymi sprawami?” - zapytał.
Pomyślałam o tym, żeby powiedzieć
Blance, co ma robić. Potem pomyślałam o tym, żeby powiedzieć Blance, żeby
zajmowała się własnymi sprawami.
Potem żarliwie potrząsnęłam głową.
Uśmiechnął się szerzej, po czym
powiedział cicho – „Chodź tutaj, Sadie.”
Nie mając nic do roboty, pomimo
zawiązanego brzucha, podskakującego serca i drżących nóg, podeszłam do końca
łóżka i wczołgałam się po nim, w jego stronę.
Kiedy dotarłam na małą odległość,
jego ręce objęły mnie i obrócił mnie tak, że moje ramię i głowa znów spoczywały
na jego klatce piersiowej. Tym razem objął mnie ramieniem wzdłuż przepony i…
I…
I nic.
Ja tam leżałam. Hector tam leżał.
Wciąż nic.
O co chodzi?
„Hector?” - zawołałam.
„Tak?”
Co ja teraz miałam powiedzieć?
Och, do jasnej cholery.
„Myślałem, że to mieliśmy, hmmm…” - nie
mogłam dokończyć.
„Mieliśmy to zrobić. Dopóki nie
zapytałem cię u Toma, czy jesteś gotowa do wyjścia, a twoje ciało stwardniało i
wiedziałem, że nie jesteś gotowa. Więc poczekamy.” - Jego ramię ścisnęło mnie,
a jego głos stał się cichszy - „Myślę, że potrzebujesz więcej czasu, aby się do
mnie przyzwyczaić. Nie przeszkadza mi to, mamita, poświęć tyle czasu, ile
potrzebujesz.”
Niech ktoś mi powie, że tak naprawdę,
właśnie to powiedział.
Ponownie, zanim zdążyłam się
powstrzymać, podniosłam się, odrywając jego ramię i obróciłam się w jego
stronę. W prawej dłoni trzymał pilota na brzuchu. Wysunęłam go, znalazłam
wyłącznik, przekręciłam do telewizora i wyłączyłam. Potem ponownie odwróciłam
się do niego, sięgnęłam przez niego i położyłam pilota na nocnej szafce.
Potem wciągnęłam powietrze przez nos,
położyłam dłoń na jego piersi i spojrzałam mu w oczy. Patrzył na mnie z tą
ciepłą intensywnością. Zagryzłam usta, puściłam je i wyszeptałam:
„Myślę, że jestem do ciebie
przyzwyczajona.”
Patrzyłam, jak ciepło intensywności w
jego oczach staje się ogniste i bez wahania usiadł, biorąc mnie ze sobą, owinął
oba ramiona wokół mnie, a wykręcił się i ja wylądowałam na moich plecach, z nim
głównie na mnie.
Wciąż się we mnie wpatrywał.
„Jesteś pewna?” - zapytał cicho.
Nie, nie byłam pewna. Mimo to skinęłam
głową.
Wtedy mnie pocałował. Pocałunek był
gorący, twardy, mokry i gwałtowny.
Jego ręce nie były. Były na mnie, na
mojej kamizelce nieinwazyjne, lekkie i słodkie. Te dwa uczucia razem były miłe,
nie czułam z brzuchu supła i radosne mrowienie zaczęło przesuwać się po mojej
skórze. Jego usta oderwały się od moich i zsunęły w dół do brody, wzdłuż mojej
szczęki i dotknął językiem skóry tuż pod moim uchem.
Potem wyszeptał mi coś po hiszpańsku.
Nic z tego nie zrozumiałam, może poza jednym słowem „preciosa” (które mogło
znaczyć tylko jedno, prawda?).
Słysząc jego szept do mojego ucha,
jego dłonie wciąż wędrujące po mnie, poczułam, że mrowienie przeszło w
dreszcze.
Odwróciłam głowę i posmakowałam
dolnej części jego szczęki. Poczułam szorstki zarost na moim języku. To też mi
się podobało.
Najwyraźniej Hectorowi też. Jego usta
wróciły do moich po kolejny nagły, mokry pocałunek, jego dłoń ześlizgnęła się
po moim tyłku i przyciągnął mnie do siebie. Poczułam, że jest już twardy i
podobało mi się, że mogę go w ten sposób do tego doprowadzić. Podobało mi się na
tyle, że szarpnęłam jego koszulkę, podciągnęłam ją i wtedy jego usta oderwały
się od moich, wygiął plecy w łuk i uniósł ramiona, abym mogła ją zerwać i
wyrzucić.
Natychmiast wrócił do mnie, uderzając
mnie ciepłem swego ciała, jego ustami i językiem na całej mojej szyi, gardle,
klatce piersiowej… wszędzie. Mroczne dreszcze przeszły w drżenie, a następnie
(wkrótce potem) dyszenie i wreszcie (krótko po tym) skręcanie się.
To nie wydawało się normalne i
naturalne.
To było niezwykłe i super-naturalne.
Jego ręka uniosła się do mojego
brzucha, poczułam ciepło na piersi, gdy jego palce zacisnęły się wokół i
trzymały ją. Wcisnęłam się w jego uścisk, a w chwili, gdy to zrobiłam, rozluźnił
palce, ale pozostawił dłoń tam, gdzie była, a potem powoli krążył mój sutek
przez materiał.
O mój.
Sapnęłam w jego usta - „To miłe” -
westchnęłam w jego usta.
Poczułam, jak się uśmiecha przy moich
ustach.
Potem jego palce chwyciły krawędź
mojej koszulki i pociągnęły ją w dół na mój sutek i nagle jego usta były tam,
potem jego język był tam, a potem zassał głęboko. Moja szyja wygięła się w łuk,
moje plecy wygięły się w łuk, moje biodra wygięły się w łuk, wszystko wygięło
się, gdy super-naturalne szczęśliwe uczucia wystrzeliły z mojego sutka między moje
nogi.
Hector otworzył usta, pociągnął koszulkę,
zakrywając mnie ponownie, ale pociągnął z drugiej strony, aby zrobić dokładnie
to samo.
Niebo.
Skręcanie się przeszło w wicie się, a
moje dłonie przesunęły się po skórze jego ramion, po czym przeciągnęłam po nim
paznokcie (nie mogłam nic na to poradzić, to było cholernie dobre). Drapałam
jego skórę, czując, jak jego mięśnie napinają się… w górę… aż do góry, prosto w
skórę głowy. Czując moje paznokcie, jęknął na moim sutku (to też było dobre) i
wrócił do mnie, żeby mnie pocałować, cieplej, mocniej, głębiej. Jego dłonie nie
były teraz lekkie i słodkie, ale naglące i głodne i jedyne, o czym mogłam
myśleć, to zdobycie go więcej.
Wysunęłam palce z jego włosów i
wsunęłam dłonie między nasze ciała.
Pociągnęłam za sznurek na moich
spodniach i zacząłem je zsuwać. Hector poczuł to, zsunął się ze mnie i, puf,
moje spodnie od piżamy i majtki zniknęły.
Zanim zdążyłam zareagować na chłód
związany z utratą jego i większości moich ubrań, jego ręce rozłożyły moje nogi,
przetoczył się między nimi, złapał mnie pod kolana, unosząc je do zgięcia, a
następnie owijając moje łydki na swoich ramionach, a potem (nie żartuję! ) jego
usta były właśnie tam.
Nie, jego usta i język były (nie żartuję!)
właśnie tam.
I wiedział, jak ich używać.
Do jasnej cholery, ale czułam się
dobrze. Wśliznęłam palce w jego włosy, aby przytulić go do mnie, gdy
super-naturalne, nadzwyczajnie szczęśliwe uczucia przecinały ścieżkę przez to,
co wydawało się każdym włóknem mojej istoty. Zebrało się, zacisnęło i poczułam,
że nadchodzi.
Ale w głębi duszy wiedziałam, że nie
chcę tego w ten sposób.
I choć raz w głębi mojej głowy nie
chciałam być ignorowana.
„Nie” - szepnęłam między jękami.
Myślałam, że mnie nie usłyszał, ale
natychmiast usta Hectora zniknęły. Nasunął swoje ciało na moje i poczułam na
sobie jego ciepło, gdy uderzył mnie jego ciężar.
Wsunął twarz w moją szyję.
„W porządku, mamita, przestaniemy” -
mruknął szorstkim głosem.
„Nie” - powtórzyłam, moje ręce
sięgnęły do paska jego piżamy, obróciłam głowę, więc moje usta znalazły się
przy jego uchu - „Chcę, żeby to się stało z tobą” - wydyszałam.
Podniósł głowę.
Nie patrzyłam na niego, byłam zajęta
próbą zepchnięcia jego spodni (nie udało mi się, co mogę powiedzieć, był wyższy
ode mnie, moje ramiona nie sięgały).
„Sadie?”
Nasze spojrzenia się spotkały i po
jego spojrzeniu wiedziałam, że wie, że naprawdę chciałam, żeby to się stało z
nim, jego spojrzenie było gorące, ciemne i głodne. Mój żołądek podskoczył na
ten widok, a moje ciało drgnęło (ale moje ręce wciąż próbowały znaleźć sposób
zdjęcia jego piżamy).
W końcu, ponieważ wydawał się
zamrożony w miejscu, w którym był, powiedziałam być może z najgorszą desperacją
- „Hector, proszę, chcę cię we mnie”.
„Sadie” - jęknął, ale wciąż się
wahał.
Moje usta powędrowały do jego i
wyszeptałam - „Proszę”.
W ciągu kilku sekund (nie wiedziałam,
jak to zrobił i nie obchodziło mnie to), wypełnił mnie. Hector O mój Boże
Chavez był głęboko we mnie.
I nigdy w całym moim pieprzonym życiu
nie czułam się lepiej.
Potem zaczął się ruszać.
A to było jeszcze lepsze. Właściwie
to było niesamowite.
„To niesamowite” - wydyszałam mu do
ucha, jego głowa poruszyła się i złapałam jego uśmiech tuż przed tym, jak mnie
ponownie pocałował. Hector dobrze całował, ale wszystkie inne pocałunki, które
mi dawał, były niczym w porównaniu z tym, jak to było być całowaną przez niego,
kiedy nasze ciała były połączone, a on poruszał się we mnie.
Żaden z nich nie był nawet blisko.
W końcu stwierdziłam, że nie mogę go
już całować. Oddychałam zbyt ciężko, poruszałam biodrami w jego rytm, trzymałam
dłonie na jego skórze, wbijałam w nią paznokcie.
Podniósł moje nogi na kolanach i
wjechał głębiej.
To było wspaniałe.
Wepchnęłam twarz w jego szyję, kiedy
poczułam piękny, wyczekujący ucisk tuż przed tym, jak moje usta dotarły do jego
ucha.
„Hector…” - zaczęłam coś mówić, nie
wiedziałam co, ale nie skończyłam, bo w tej chwili mnie to zalało: gwałtowne,
ogniste i ogromne.
Najwyższe szczęście.
Kiedy skończyłam, powoli otworzyłam
oczy, uspakajając się, czując, jak wciąż się we mnie porusza, wjeżdżając
głęboko, ślizgając się mocno i zobaczyłam, że mnie obserwuje, a jego oczy są
tak gorące jak jego skóra.
„Tak… cholernie… piękna” - szepnął.
Potem przyszła moja kolej, żeby patrzeć.
*****
Kiedy skończył, przyjęłam cały jego
ciężar i stwierdziłam, że lubię, kiedy ciężko na mnie leży. Jego ciepło otacza
mnie, jego ciężar przyciska mnie do łóżka, a jego ciało wciąż jest połączone z
moim.
Zaczął się odsuwać.
Moje ramiona zacisnęły się wokół
niego i moje uda przycisnęły się do jego bioder.
Znieruchomiał.
„Jestem za ciężki” - powiedział mi w
szyję.
„Podoba mi się to” - szepnęłam. Nic
nie powiedział, więc wyjaśniłam - „Twoje ciało jest ciepłe, zawsze jest mi
zimno. Sprawiasz, że jest mi ciepło, a nigdy w życiu nie było mi ciepło.”
Postanowiłam nie dzielić z nim części
„przytulnej, uroczej, wygodnej, bezpiecznej”.
Po chwili mruknął - „Jezu”.
Cóż, może domyślił się części „przytulnie,
uroczo, wygodnie, bezpiecznie”.
Do jasnej cholery.
Minęło więcej sekund, a potem podniósł
głowę, jego palce wśliznęły się w bok moich włosów, a jego oczy przeskanowały
moją twarz.
„Wszystko dobrze?” - zapytał.
Przytaknęłam.
Nie powiedziałam, że czuję się
dobrze. W rzeczywistości może to być pierwszy raz w życiu, kiedy poczułam się
„dobrze”. W tym łóżku, w tym pokoju, w tym domu z Hektorem, czułam, że jestem
tam, gdzie powinnam być.
Gdzie przynależałam.
Uderzyło mnie uczucie tonięcia,
ciepła woda oblewająca się po moim ciele, grożąca, że mnie okryje, i miałam
dziwne pragnienie, by wciągnąć oddech… i utonąć.
Zanim to mogło mnie zdziwić (i bym zrobiła
coś głupiego), przewrócił nas, rozłączyliśmy się, skończył na plecach, a ja na nim
i nasze nogi zaplątały się. Szarpnął ciałem, wyszarpnął spod nas pościel i
smagnął ją na wierzch.
Uniosłam głowę i jedną z dłoni
dotknął moich włosów. Wyciągnął gumkę z kucyka i moje włosy opadły wokół nas.
Rzucił gumkę na szafkę nocną i wsunął palce pod moją koszulkę, a potem
znieruchomiał.
„Chcę to zdjąć” - mruknął.
W odpowiedzi, zanim stchórzyłam,
zrobiłam to samo, co on wcześniej, wyginając plecy w łuk i unosząc ramiona.
Ściągnął koszulkę i rzucił ją na podłogę z boku łóżka.
Ułożyłam się, skóra przy skórze,
pierś przy klatce piersiowej, a jego ciepło było przytłaczające, przenikając
moje ciało, ogrzewając mnie od razu do szpiku kości. Naciągnął kołdrę wysoko na
moje plecy, a potem zsunął ręce na moje pośladki i ujął mnie tam.
Wsunęłam twarz w jego szyję, jego
ciepło i poczucie dobra osiadły w moim brzuchu, a potem w klatce piersiowej,
tuż przy moim sercu.
Cicho szepnęłam - „Dziękuję”.
Jego ręce odsunęły się od mojego
pośladka, więc jego ramiona mogły ciasno owinąć się wokół mojej talii. To było
miłe, z wyjątkiem tego, że jego ciało poruszało się, jakby się śmiał.
Zesztywniałam.
„Co cię bawi?” - zapytałam jego
szyję.
„Mamita, właśnie dałaś mi najlepszy
dar, jaki ktokolwiek dał mi kiedykolwiek w moim pieprzonym życiu i ty dziękujesz mi?” - odpowiedział.
O mój Boże!
On tego nie powiedział.
Czy on właśnie to powiedział?
„Mówisz serio?” - westchnęłam, wyszło
prosto z moich ust i wiedziałam, że brzmię jak idiotka, ale naprawdę chciałam
wiedzieć.
Zacisnął ramiona, a jego ciało
zaczęło trząść się mocniej. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego. Był
uśmiechnięty, olśniewająco białym i czarującym uśmiechem.
„Co jest teraz zabawne?” – zażądałam
wyjaśnienia i zmrużyłam oczy.
Jego wesołość stała się głośna i
wybuchnął śmiechem. Nie znalazłam nic zabawnego (w ogóle), więc klepnęłam go w
ramię. Przewrócił nas na boki i wepchnął (wciąż śmiejąc się) twarz w moją
szyję.
„Przestań się śmiać” - rozkazałam.
Śmiał się dalej.
„Poważnie, Hector” - ostrzegłam go -
„Zaczynam być zdenerwowana.”
Jego twarz wysunęła się z mojej szyi
i kiedy ją zauważyłam, nadal się uśmiechał.
„No cóż, mi cielo, będziemy musieli
coś z tym zrobić” - oznajmił, ponownie wtaczając się na górę mnie. Potem jego
ręce zaczęły się na mnie poruszać.
„Co ty …?" - próbowałam się od
niego odsunąć, ale jedno z jego ramion mocno się zacisnęło i trzymało mnie
blisko. Spojrzałam na jego uśmiechniętą twarz, ale odczytałam jego zamiary
głośno i wyraźnie.
Nie mógł być poważny. Mógł?
„Nie możemy znowu uprawiać seksu” -
powiedziałam mu w Głosem Pełnym Autorytetu - „Skończyliśmy zaledwie pięć minut
temu”.
Jego usta powędrowały do mojego
ramienia, a potem powędrowały w górę, dodał język, gdy dotarł do mojej szyi, a
ja zadrżałam.
Do mojego ucha mruknął - „Czy to
reguła?”
„Nie, to nie jest reguła. To
fizycznie niemożliwe” - poinformowałam go, brzmiąc niejasno na Lodową
Księżniczkę, ale tym razem Wszechwiedzącą Lodową Księżniczkę.
Jego usta dotknęły moich i spojrzał
mi w oczy. Jego były ciepłe i intensywne. Naprawdę ciepły i intensywny.
O mój.
„Więc popracujmy nad tym” - mruknął
tuż przed pocałunkiem.
Wtedy to zrobiliśmy.
*****
Poczułam uderzenie zimna, które nie
ustąpiło, nawet gdy kołdra była ciasno owinięta wokół mnie. Kiedy owijanie
ustało, otworzyłam oczy i lekko uniosłam głowę. Wciąż było ciemno i słyszałam,
jak Hector porusza się po pokoju.
„Co się dzieje?” - szepnęłam głosem
szorstkim od snu.
Poczułam, jak łóżko się porusza, kiedy
ugięło się pod ciężarem Hectora. Usiadł, odgarnął moje włosy z szyi i pochylił
się.
„Dzwonek do drzwi. Zajmę się tym. Śpij”
- odpowiedział, pocałował mnie w szyję dokładnie tam, gdzie stykała się z
ramieniem, po czym łóżko znów się poruszyło, gdy wstał. Patrzyłam, jak jego
cień przechodzi przez pokój, ciągnąc za koszulkę i zniknął w ciemności.
Zmieniłam ułożenie poduszek (Hector
był poważnym świrem poduszkowym), dwie pod moją głową, jedną trzymałam mocno
przy brzuchu. Uspokoiłam się, myśląc, że to Gloria i jej grupa wróciły na
kolejną próbę wejścia do jacuzzi.
Wtedy pomyślałam, że fajnie byłoby
posiedzieć w jacuzzi Hectora z Glorią i jej grupą.
Wtedy pomyślałam, że fajniej byłoby
siedzieć w jacuzzi Hectora z Hectorem.
Potem znów zasnęłam.
*****
Okrycie zsunęło się z mojego ramienia
i poczułam ciepło i miękki dotyk dłoni, która je zabrała.
„Sadie?” - zawołał Hector.
Otworzyłam oczy - „Co?” - mruknęłam.
„Obudź się, mamita, Zano są tutaj.”
Zamrugałam w ciemności. Potem
podniosłam się na łokciu, trzymając kołdrę na piersi. Nie myślałam jasno. Nadal
spałam. Mogłabym przysiąc, że właśnie powiedział mi, że Zano są tam w środku cholernej
nocy.
„Co?” - zapytałam.
„Ubierz się, Zano są tutaj” –
powtórzył – „Musimy porozmawiać.”
Powiedział, że Zano tam byli.
Usiadłam całkowicie i jedną ręką
przycisnąłem kołdrę do siebie, a drugą odgarnąłem włosy z twarzy. Hector
odsunął się od siedzenia na łóżku. Pochylił się i zbierał moje ubrania z
podłogi.
„Co tu robią Zano?” - zapytałam.
Hector wręczył mi moje ubrania - „Po
prostu się ubierz, preciosa. Porozmawiamy na dole.”
Poważny ton jego głosu oznaczał, że
prawdopodobnie nie powinnam traktować tego jako radosnej wiadomości.
Chociaż czy wizyty w środku nocny niosły
kiedykolwiek szczęśliwe wiadomości?
Z wyjątkiem, oczywiście, oferty
Glorii i jej dziewczyn kąpieli w jacuzzi, to nie było do końca szczęśliwe (dla
Hectora), ale wydało mi się to zabawne.
Postanowiłam zrobić, o co prosił. Po
pierwsze, właśnie nazwał mnie „preciosa”, coś, co mi się podobało (bardzo) i
chociaż pomyślałam, że wiem, co to znaczy, nadal dodałam telefon do Jet na
mojej mentalnej liście rzeczy do zrobienia na poranek, aby zobaczyć, gdzie to
się mieści w rankingu hiszpańskich pieszczotliwych nazw. Po drugie, chciałam
się dowiedzieć, jaka trauma mnie teraz spotka, abym mogła sobie z nią poradzić
i może się przespać przed następną.
Kiedy Hector przeszedł przez pokój,
zakładałam koszulkę, a potem walczyłam z kołdrą, wkładając majtki w łóżku. Na
wpół przyzwoicie ubrana wstałam z łóżka i wciągnęłam spodnie. Cały ten wysiłek
poszedł na marne. Hector szperał w swojej szafie, a ja okrążyłam łóżko, zanim
znalazł to, czego szukał.
Dołączył do mnie w nogach łóżka i
zaproponował cienistą część garderoby.
„Włóż to” - polecił.
Wzięłam ją, zobaczyłam, że to
flanelowa koszula i nałożyłam ją na siebie. Była miękka i ciepła i miałam
nadzieję, że nie jest ulubioną Hectora, ponieważ od razu zdecydowałam, że
znajdzie się w mojej torbie podróżnej.
Zeszliśmy po schodach. Światła były
włączone, a Ren stał w salonie ze swoim wujem Vito Zano i jego kuzynem Domem.
Co się do cholery działo?
Zawahałam się, nie wiedząc, co robić.
Nawet nieustanne szkolenie mojego ojca w zakresie towarzyskich subtelności nie
przygotowało mnie na nocną wizytę Rodziny Zano w środku nocy. Właściwie byłam
pewna, że tego rodzaju wizyty nie można znaleźć w żadnej książce o etykiecie.
Potem, mając mnóstwo praktyki w
radzeniu sobie z każdą dziwną sytuacją, która pojawiła się na mojej drodze,
podjęłam decyzję i podeszłam do Vito.
„Panie Zano” - przywitałam się,
wyciągając rękę.
Wziął moją dłoń i użył jej, by wziąć
mnie w ramiona i przytulić.
„Żadnego panie Zano teraz, kiedy Seth jest na uboczu, maleńka. Jestem teraz
twoim wujem Vito” - powiedział w czubek mojej głowy.
Cóż, to było po prostu świetne. Teraz miałam „wujka Vito” do dodania do mojej
rosnącej listy przyjaciół, o których nigdy nie wiedziałam, że mam. Czy nikt nie pamiętał mojej Lodowej
Księżniczki? Czy wszyscy byli
zdeterminowani, by utrudnić mi zerwanie więzi i zniknięcie?
Cholera, to wszystko do cholery!
Puścił mnie, odepchnęłam na bok mój mentalny
napad świrowania i spojrzałam na Rena i Doma. Ren wyglądał dobrze (jak zwykle),
mając na sobie dżinsy i ciemno brązowy golf. Dom Vincetti, jego kuzyn, miał na
sobie termiczny podkoszulek z długimi rękawami i dżinsy, wyglądając szorstko w
sposób bardzo podobny do Hectora (ale Hector robił to lepiej, moim zdaniem).
Dom zawsze był dziki. On też był
przystojny i zazwyczaj skandalicznie flirtował, czasem w nie dobry sposób, w
sposób, w jaki mój ojciec mawiał, że był prymitywny. Teraz nie patrzył na mnie
tak, jak zwykle (jakby mnie rozbierał w myślach), ale w inny sposób, intensywny
i dziwnie jednocześnie łagodny.
Tak samo Ren na mnie patrzył.
Tym razem pozwoliłam lekcji Blanki
się utrzymać i zamiast ruszyć w kierunku któregoś z nich (co może wiązać się z
jakąś formą dotykania, co może doprowadzić Hectora do szaleństwa, czego chciałam
uniknąć za wszelką cenę), podeszłam do Hectora.
Ramię Hectora ześlizgnęło się po
moich ramionach, kiedy powiedziałam do Rena i Doma - „Cześć chłopaki.”
Dom zamrugał. Oczy Rena powędrowały
na Hectora, a potem z powrotem na mnie i uśmiechnął się.
Hector przytulił mnie do swojego
boku. Nikt się nie odezwał.
Czekałam.
Mimo to nikt się nie odezwał.
W końcu, kiedy nie mogłam już tego
znieść, zapytałam - „Co słychać?”
Hector odpowiedział - „Zano dopadli
Ricky’ego”.
Moje ciało zesztywniało. Potem kapała
we mnie ulga i oparłam się o Hectora.
Dzięki ci, Boże.
„Dzięki Bogu” - szepnęłam.
„Nie, Sadie” - powiedział cicho
Hector, a ja spojrzałam na niego i zobaczyłem, że jego twarz była starannie
pusta, ale jego oczy były błyszczące. Mówił dalej – „Nie rozumiesz, mamita,
mają go, ale teraz musisz zdecydować, co z nim zrobią.”
Moje rozluźnione ciało znowu
stwardniało.
„Co?” - zapytałam Hectora.
Wujek Vito przemówił - „Masz dwie
możliwości, maleńka” - powiedział mi, ja zwróciłam oczy na niego - „Pierwsza,
zabieramy Balducci na policję” - Przestał mówić, skinęłam głową, a potem
kontynuował – „Druga, Balducci znika.”
Moje ciało drgnęło.
„Znika?” - powtórzyłam, a mój głos
był chrapliwy i niedowierzający.
„Znika” - potwierdził Dom i mój wzrok
przeniósł się na niego – „Odchodzi. Nikt go nigdy więcej nie zobaczy, ani ty,
ani jego bracia, nikt.”
Po prostu patrzyłam na Doma, nie
rozumiejąc, co mówi, a dokładniej, starając się nie rozumieć, co mówi. Dom
mówił dalej - „Jak on będzie walczył z zarzutami, ty będziesz musiała zeznawać,
znowu przez to przechodzić. Możesz zdecydować, że zniknie, a my się tym
zajmiemy. Bez procesu, bez zeznań, to koniec, on na pewno zapłaci, a ty idziesz
dalej.”
Czy powiedział mi, że zamierzają sprzątnąć
za mnie Ricky’ego Balducci?
Do jasnej cholery!
„Nie mogę cię o to prosić …” - zaczęłam.
„Nie zrobilibyśmy tego.” - wujek Vito
przerwał szybko, patrząc na Hectora, po czym jego spojrzenie powróciło do mnie
- „Nie tylko ty nienawidzisz Ricky’ego. Kiedy ogłosimy, że jest dostępny, tamci
ujawnią się. Wybierzemy tego, który dobrze wykona robotę, oddamy go i
odchodzimy. Nie wiemy, co się odtąd wydarzy. Ty nie wiesz, Chavez nie wie,
podobnie jak jego brat ani Nightingale. Nikt się nie zorientuje i tak się
stanie.”
Zdałam sobie sprawę, że moje ciało
się trzęsie.
„Sadie” - zawołał Hector, a ja
spojrzałam na niego. Z jakiegoś powodu zmienił temat i poinformował mnie. – „Ta
krew i włosy, które znaleźli na twoich meblach - część należała do Ricky’ego.”
Nie wiedziałam, dlaczego mi to
powiedział, ale i tak skinęłam głową.
Mówił dalej - „Harvey stanął wczoraj
przed sędzią, kaucja została postawiona. Donny i Marty zostawili go w więzieniu.
Nie wpłacili kaucji.”
Po prostu wpatrywałam się w Hectora,
wciąż nie rozumiejąc, dlaczego mi to wszystko mówił.
Palce Hectora ścisnęły moje ramię i
przyciągnął mnie bliżej siebie - „Mamita, przekazuję ci informacje potrzebne do
podjęcia decyzji. Mówię, że pozostali wolni Balducci nie odczuwają żadnej
braterskiej miłości. Nie zajmują się Harveyem, a jeśli Ricky zostanie
zamknięty, prawdopodobnie też go nie wyciągną. Oznacza to, że żaden z tych
dwóch nie wyjdzie na ulice w najbliższym czasie. Oznacza to również, że
pozostali dwaj są szczęśliwi, walcząc o pozycję z Rickym i Harveyem na uboczu.
I masz wystarczająco dużo, aby uzyskać wyrok skazujący, jeśli Ricky jest na
tyle głupi, by walczyć z oskarżeniem o gwałt.”
W końcu to zrozumiałam i wiedziałam
też, jaką decyzję Hector chce, abym podjęła.
Więc powiedziałam - „Okej”.
Przyciągnął mnie bliżej, jego druga
ręka powędrowała do mojego biodra, a jego twarz pochyliła się nisko – „Nie,
Sadie” - powiedział cicho, czytając w moich myślach - „To twój wybór. Po prostu
daję ci pełny obraz. To nie ja będę musiał usiąść na stanowisku świadka i
opowiedzieć w sali pełnej ludzi, co wydarzyło się tamtej nocy. To też nie ja
będę musiał słuchać jakiejkolwiek popieprzonej wersji wydarzeń, którą Ricky
przedstawi jako swoją obronę. Masz okazję tego uniknąć; Nie zamierzam tego
odbierać i nikt w tym pokoju ani poza nim nie będzie cię oceniał. Zano dają ci
szansę zdecydowania, jaką formę przyjmie twoja zemsta. Tylko ty możesz to zrobić,
ale musisz to zrobić teraz.”
Nie podobało mi się to. W ogóle.
Z jednej strony nie chciałam znowu
widzieć Ricky’ego i nawet jeśli wszystkie dowody były przeciwko niemu, był na
tyle szalony, żeby z tym walczyć. To by było do bani.
Prawdopodobnie oznaczałoby to
również, że nie mogłabym przenieść się na Kretę lub musiałabym wrócić.
Z drugiej strony, wszyscy w tym
pokoju wiedzieli, co Vito miał na myśli mówiąc „zniknąć”. Co oznaczałoby, że gdybym
wybrała numer dwa, byłabym gorsza niż Ricky Balducci. To by znaczyło, że
naprawdę byłam córką mojego ojca. Nie byłam Nową Sadie. Nigdy nie byłabym żadną
Nową Sadie. Byłabym córką Setha Townsenda i tym pozostałabym na zawsze.
Odsunęłam się od Hectora i zwróciłam
oczy na Vito.
„Proszę, zabierzcie go na policję” -
powiedziałam.
Ramię Hectora zacisnęło się wokół
moich ramion. Dom wymamrotał sfrustrowany - „Kurwa”.
Ren wypuścił ciężki oddech. Vito
skinął głową.
„Wiedziałem, że to wybierze” -
mruknął Dom - „Powinniśmy byli …”
Vito przerwał niskim ostrzegawczym
tonem, mówiąc - „Dominic”, ale byłam zaskoczona, że Dom znał mój wybór, zanim go
dokonałam.
Dom umilkł, a Vito zwrócił się do
Rena - „Zadzwoń, powiedz chłopcom.”
Ren skinął głową wujowi i podszedł do
mnie. Niezależnie od tego, że Hector tam stał, pochylił się, pocałował mnie w
policzek, odsunął się, wyjął komórkę z kieszeni i wyszedł z domu.
Dom, Vito i ja spojrzeliśmy na
siebie. Nikt się nie odzywał.
Zdecydowałam, że nadszedł czas, aby
przejść do szczęśliwszego tematu, który nie obejmowałby Balducci, mojego gwałtu
ani nikogo, kto zostałby pobity. Mój wzrok skupił się na Domie.
„Słyszałam, że Sissy jest w ciąży” -
powiedziałam.
Sissy była jego żoną. Mieli ciężkie
chwile i przez jakiś czas byli w separacji, ale wieść niosła, że wrócili do
siebie i założyli rodzinę. Dom wpatrywał się we mnie, wciąż zły z powodu mojej
decyzji, a potem jego twarz złagodniała i wymamrotał - „Tak”.
„Gratulacje” - powiedziałam mu z
uśmiechem. Kilka razy spotkałam Sissy, chociaż nie znałam jej dobrze, zawsze
wydawała mi się naprawdę miła.
„Życie!” - Vito eksplodował,
sprawiając, że podskoczyłam - „W górę i w dół, dobro i zło, narodziny i śmierć,
świętowanie i zniszczenie. Jeśli w ogóle masz jakieś jaja, radzisz sobie z
ciosami i wypierdalasz z tym, przepraszam za mój język.”
Moje oczy przeniosły się na Vito, a on
obserwował mnie i mogłam przysiąc (nie żartuję!) że widziałam podziw w jego
oczach. Wtedy zdałam sobie sprawę, że on myślał, że ja mam „jaja”. Poczułam
kolejną ciepłą, szczęśliwą łunę, która objęła mnie, gdy Vito klasnął, a potem
położył ręce przed sobą.
„Skończyliśmy. Muszę wracać do domu.
Angela się martwi.”
Zrobił krok i podszedł do mnie.
Hector puścił mnie, a Vito ponownie mnie przytulił. Kiedy się odsunął, spojrzał
na mnie – „Powiedziała, żebym ci powiedział, że chce, żebyś przyszła na obiad.
Zadzwoni. Zabierz Chaveza i wielki apetyt. Moja żona, ona gotuje, tym się
zajmuje” - zakończył.
O mój.
Kolacja z Vito i Angelą Zano.
Zanim mogłam ogarnąć to myślami, Vito
spojrzał przez ramię i kiwnął brodą na Doma. Klepnął Hectora w ramię i
wystartował.
Dom poszedł za nim. Nie poklepał
Hectora w ramię, ale uniósł brodę i rzucił mi dziwne spojrzenie (nadal wyraźnie
zdenerwowany, że nie udało mu się pomóc Ricky Balducci zniknąć), ale podniósł
rękę, aby ścisnąć moje ramię. Potem też wystartował.
Hector zamknął za nimi drzwi i
odwrócił się do mnie – „Nic ci nie jest?” – zapytał.
Bez wahania odpowiedziałam - „Dałabym
swój fundusz powierniczy, aby żyć życiem, w którym nie pytasz mnie co drugą
sekundę, czy wszystko w porządku.”
Przygryzł dolną wargę i znowu nie
wiedziałam, co to znaczy, czy próbował powstrzymać uśmiech, czy ukryć
frustrację. Podszedł do mnie, blisko mnie i przesunął ręką po mojej szyi. Jego palce
wślizgnęły się w moje włosy, z kciukiem na linii włosów.
„Ten dzień nadejdzie” - obiecał
cicho.
Moje palce u nóg wykrzywiły się, a
kolana osłabły na widok jego oczu. Tak osłabły, że musiałam chwycić się jego
talii, żeby stać.
Pochyliła głowa i jego dotknęły ustami
moich ust.
Potem jego głowa odsunęła się na włos
i powiedział - „Chodźmy do łóżka”.
#####
Może uda mi się dzisiaj dodać jeszcze dwa rozdziały.
Dziękuję ❤️ dziś potrzebowałam dobrych emocji. Miłego dnia ❤️
OdpowiedzUsuńChociaż ona ma ciężki charakter i jest dziwna ....jest my jej szkoda na prawdę jest zagubiona mała dziewczynka....dziękuję za twoja prace
OdpowiedzUsuńKobieto jesteś święta czy robotem? 😂 3 rozdziały? Rozpieszczaż nas !❤ Podziwiam Sadie 😉 nie wiem czy byłabym taka dobra jak ona 😉 przecież ten facet kiedyś wyjdzie na wolność 😢 Hetor nadal wzór faceta 😂
OdpowiedzUsuńDziewczyno, ja zamiast pracować, czytam Twoje rozdziały i tylko nasłuchuję, co chwilę, czy ktos idzie do mojego pokoju �� Miłego dnia ��
OdpowiedzUsuń