środa, 31 marca 2021

27 - Pan Ostrze

 Przepraszam za opóźnienie. Jak mawia Hot Bunch (Gorąca Drużyna) miałam "shit to do" (gówno do zrobienia 😜

######


ROZDZIAŁ XXVII

Pan Ostrze[1]

Sadie

 

 

Kiedy wszyscy wokół mnie klaskali, pohukiwali i krzyczeli, stałam oszołomiona z otwartymi ustami, wpatrując się w zaciemnioną scenę. Roxie nachyliła się do mnie i krzyknęła - „Ona jest gównem, prawda?”

Wciąż zbyt oszołomiona, by odwrócić wzrok od sceny, po prostu skinęłam głową.

*****

Po traumatycznych wydarzeniach przed śniadaniem i ponownej nauce, jak robić jajecznicę z Blanką, Ralphie zadzwonił i powiedział mi, że wieści o upadku Balducci były tak dobre, że tego wieczoru zmienił się z przytulnej kolacji dla czterech osób na „Wielki BB Wydmuch” (słowa Ralphiego). Wszystkie Rockowe Laski (plus Tod i Stevie, Duke i Tex) zostały zaproszone do Ralphiego and Buddy’ego na „Bracia Balducci Zostali Wreszcie Zmieceni”. Jedliśmy hors d'ouevres Ralphiego (które były naprawdę dobre). Jet przyniosła czekoladowo karmelowe ciasteczka, za które można było umrzeć, Indy przyniosła ogromną torbę całych solonych orzechów nerkowca, a reszta dziewcząt przyniosła alkohol wystarczający na piętnaście ZWZ Braci Balducci.

Hector i Gorąca Drużyna byli zajęci innymi zajęciami (prawdopodobnie sprzątaniem moich problemów, nadal nie wiedziałam, co to znaczy i nie pytałam, nie dlatego, że nie chciałam wiedzieć, ponieważ miałam gorączkowy dzień, z przeglądaniem moich myśli, rzeczy mojej Mamy i pomaganiem Ralphiemu i Buddy’emu przy przyjęciu), ale udało mi się pokazać, nawet jeśli trwało to kilka minut. Przewinęli się, jedząc, pijąc napoje gazowane i wznosząc jeden z gazylionów hałaśliwych toastów za ZWZ Braci Balducci (Rockowe Laski rozpoczęły konkurs na najlepszy toast, Ally ogłosiła Shirleen zwycięzcą z jej toastem „Płoń Sukinsynu Płoń”), a następnie ponownie wysuwając się.

Później, kiedy znudziliśmy się toastami i byliśmy najedzeni, nadszedł czas, aby rozważyć alternatywne zajęcia imprezowe, a Stevie zaproponował maraton Yahtzee (zbyt wiele osób). Ralphie zaproponował maraton Veronica Mars (niewystarczająco aktywny). Ally zasugerowała, żeby pojechać do Fort Collins na koncert Stelli (piliśmy za dużo, było za daleko, a koncert już się zaczął). Wtedy Jet zaproponowała nam pójście do Smithiego, klubu ze striptizem.

Wszyscy zgodzili się na Smithiego.

W moim chronionym życiu nigdy nie miałam powodu, aby myśleć o klubach ze striptizem lub striptizerkach, a tym bardziej rozważać możliwość, że kiedykolwiek pójdę do klubu i zobaczę striptizerkę. Ale skoro Daisy rozbierała się tam w poprzednim życiu, Jet pracowała tam jako kelnerka, kiedy jej sprawy toczyły się z Eddiem i złoczyńcami, a siostra Jet była obecnie najlepszą tancerką Smithiego i, jak mi powiedziała Jet (z dumą): była najlepszą striptizerką w Regionie Gór Skalistych, pomyślałam, że najlepiej będzie nie oceniać.

Chociaż nie byłam pewna, co do spędzania czasu w klubie ze striptizem.

*****

Na prośbę Indy zadzwoniłam do Jacka do biura, aby poprosić go o prowadzenie pojazdu w czasie naszej przejażdżki do klubu, ponieważ już dużo piłyśmy, a najwyraźniej Gorąca Drużyna działała nie tylko jako obrońcy i sprzątaczki złego, ale byli również dyżurnymi kierowcami, kiedy Rockowe Laski gdzieś jechały.

Nawiasem mówiąc, to był mój czwarty telefon do Jacka tego dnia.

Tak wyglądała ostatnia rozmowa:

Ja: „Jack?”

Jack (głośno i wściekle): „Może przestałabyś, kurwa, dzwonić? Zostałem tylko draśnięty. Zamknięcie go wymagało marnych sześciu szwów. Po raz ostatni mówię, kurwa, jest dobrze!”

Ja (zgryźliwa i niecierpliwa): „No cóż! Nie wiń mnie, że się martwię! Nikt wcześniej nie został postrzelony, aby zapewnić mi bezpieczeństwo!”

Jack (po gniewnym westchnieniu): „Zaczynam żałować, że założyłem kamizelkę”.

Ja (pełen entuzjazmu): „Jack, po prostu będziesz musiał sobie poradzić. To tak, jak robią to, gdy ktoś ratuje komuś życie i do końca życia tej drugiej osoby troszczy się o nią.”

Jack (teraz zły i zdezorientowany): „Co?”

Ja (po prostu zdezorientowana): „Nie wiem. Myślę, że to azjatyckie. Może samuraje?”

Jack (mamrocząc): „Jezu. Chavez jest mi za to dużo winien.”

Ja (decydując się na wyjazd): „W każdym razie potrzebujemy wyznaczonych kierowców. Jedziemy do Smithiego.”

Jack: „Zajmę się tym”.

Rozłączył się (bez pożegnania).

Cóż!

*****

Pojawili się Hector, Matt i Bobby, wszyscy wcisnęli się w SUV-y (ciasno) i ruszyliśmy do klubu ze striptizem. Hector zabrał Ralphiego, Buddy'ego, Daisy, Ally i mnie do swojego Bronco. Mężczyźni wprowadzili nas do środka, tuż obok długiej kolejki na zewnątrz, która stała przy aksamitnej linie (bez ponownego spojrzenia portiera na nas) i przez drzwi. Ledwo udało nam się przejść drzwi, gdy podszedł do niego duży, po dobrej stronie w średniego wieku, czarny mężczyzna i, podobnie jak Tex, oczyścił ścieżkę przez klub i odepchnął kilku mężczyzn od stołów z przodu, po lewej stronie sceny. Poszliśmy za nim.

„VIP-y, kurwa, ruchy” - krzyknął do mężczyzn przy stołach i natychmiast odbiegli.

Wow, Rockowe Laski to było coś!

Skakanie przez aksamitnej linę i siedzenia w pierwszym rzędzie w klubie ze striptizem!

Jak dziwne (i fajne) było to?

Potem odwrócił się do mnie i otworzył usta, ale zanim powiedział słowo, była tam Jet - „Nie, Smithie, ona nie tańczy”.

Smithie zwrócił szeroko otwarte oczy na Jet – „Co? Myślisz, że jestem szalony? Poprosić córkę Setha Townsenda o rozebranie się dla mnie? Zjadłby moje jaja na obiad, panierowane i smażone.”

O mój.

Ja?

Rozbieranie się?

O.

Mój.

Jet wyglądała, jakby miała zamiar pyskować, więc interweniowałam.

„Jestem Sadie” - powiedziałam mu niepotrzebnie i wyciągnęłam rękę.

Moja mała dłoń została pochłonięta przez jego dużą i ścisnął.

„Jestem Smithie i wiem, kim jesteś. Słyszałem o tobie. Myślałem, że cała ta gadka to bzdury, ale tak naprawdę wyglądasz jak pieprzona bajkowa księżniczka.”

Uśmiechnęłam się do niego i pochyliłam - „To miłe, ale wiem, że to nieprawda.”

Pochylił się, żeby posłuchać, ale odchylił się do tyłu, ściągnął brwi i powiedział - „Suko, spójrz w lustro. Właśnie wyszłaś z pieprzonego filmu.”

Byłam trochę zszokowany, że nazwał mnie suką, ale ze sposobu, w jaki mówił, nie sądziłam, że miał na myśli cokolwiek złego. Potem odchylił się do tyłu i udowodnił mi, że mam rację, mówiąc - „To cholernie źle, że nie smażą mężczyzn za to, co zrobił ci Ricky Balducci. Jakby dostał krzesło, to z przyjemnością przestawię ten pieprzony przełącznik.”

Moje oczy rozszerzyły się na to, co powiedział, ale nie na tę część, która mówiła, że chce usmażyć Ricky’ego, ale tę pierwszą. Najwyraźniej wiedział, że zostałam zgwałcona. Zdałam sobie wtedy sprawę, że dla Rockowych Lasek nie ma tajemnic, nawet osobistych. Znowu się odsunął, puścił moją rękę i spojrzał na Hectora.

„Zostajesz?” - zapytał Hectora.

„Nie. Lenny jest dziś wieczorem?” - odparł Hector.

Smithie skinął głową, powiedział (trochę dziwnie) - „Jest na niej”, po czym wyszedł.

Hector owinął mnie w swoje ciepło, obejmując mnie ramieniem za szyję, a ja spojrzałam na niego.

„Chłopcy są zajęci, ale będziesz miała podwózkę do domu” - powiedział - „Lenny jest jednym z bramkarzy Smithiego. On jest dobry. Lee próbował go zwerbować, ale nie mógł jednocześnie pracować dla Lee i uczyć się na studiach magisterskich na Uniwersytecie Denver. Mimo że jest dobry, nie jest wyszkolony, więc nie utrudniaj mu tego, miej go w zasięgu wzroku przez cały czas i nie pozwól dziewczynom namówić cię do niczego głupiego.”

Przytaknęłam. Hector mówił dalej.

„Jeśli skończę, zanim wyjdziesz, przyjadę po ciebie, będziemy spać u mnie. Jak skończysz, zanim tu dotrę, pojedziesz do domu z Ralphiem i Buddy'm, a ja tam będę później.”

Przechyliłam głowę na bok i zapytałam - „Czy chcesz, żebym na ciebie zaczekała?”

Potrząsnął głową i zażądał - „Daj mi swoje klucze”.

Dałam mu moje klucze z piaskowca i kod alarmu. Pocałował mnie szybko i mocno i zniknął, pozostawiając mnie kołyszącą się.

Potem usiedliśmy. Lenny, ogromny, wysoki, muskularny Murzyn o skórze północy zmaterializował się i usiadł za moim krzesłem. Shirleen namówiła mnie do wypróbowania appletini[2] (były fantastyczne). Plotkowaliśmy, chichotaliśmy i czasami obserwowaliśmy striptizerki.

Siedziałam tam, myśląc, że to zdecydowanie mój drugi najlepszy dzień w życiu.

Nie tylko z powodu moich przyjaciół i imprezy BB Balducci, ale także dlatego, że tego popołudnia Vance zabrał mnie do skrytki mojego ojca. Hector był zajęty, ale dzięki jego zaaranżowaniu (co, osobiście, uważałam za wyjątkowo słodkie i super przemyślane i warte pewnego rodzaju rewanżu, ale musiałbym pomyśleć o czymś innym niż budynek lub wyspa, może coś związanego z bielizną), Sue spotkały nas tam Daisy i Kitty.

Vance otworzył szafkę i ręką na moich plecach wepchnął mnie do środka. Zapalił światło, ale uderzyło to we mnie, zanim pomieszczenie zostało oświetlone.

Zapach.

Perfumy mojej mamy, White Shoulders.

Nie czułam tego zapachu od lat.

Zrobiłam krok do tyłu i moje ramię natrafiło na twarde ciało Vance’a.

Zatrzymałam się, zamarłam na chwilę, po czym przekręciłam głowę, by spojrzeć na Vance’a.

„Jej perfumy” - szepnęłam, a łzy szczypały mi w oczy.

Jego ręka przesunęła się po moich plecach do mojej szyi, a jego palce zwinęły się tam, ściskając mnie.

„Możemy tu wrócić” - powiedział mi łagodnym głosem i oczami.

Wzięłam głęboki oddech, potrząsnęłam głową, a Vance i ja weszliśmy do środka. Dziwne, ciepłe, upewniające się, że ręka Vance’a nie opuściła mojej szyi, dopóki nie upadłam na kolana przy pierwszym pudełku.

Siedzieliśmy tam godzinę, wszyscy przechodziliśmy przez pudła (z wyjątkiem Vance’a, który, pomagając mi przejść przez moje początkowe dziwactwa, stał na zewnątrz). Trochę się rozpłakałam, a Daisy mnie przytuliła. Kitty Sue trochę się rozpłakała i ja przytuliłam ją. Kiedy wyjeżdżaliśmy, miałam w torebce listę rzeczy, do których wrócę i zabiorę później, ale zabrałam dwie rzeczy.

Odkryłam zdjęcie w ramce, zdjęcie, o którym zapomniałam, że istniało, ale kiedyś było, dumne ze swojego miejsca, na naszym kominku. To było zdjęcie niepodobne do wszystkiego, na co pozwoliłby teraz Seth Townsend. Zdjęcie zostało zrobione, gdy miałam sześć lat, w naszym podwórku, przez profesjonalnego fotografa. Jednak otoczenie było swobodne, pełen kwiatów ogród mojej mamy w tle, a poza była naturalną. Mój ojciec siedział na krześle ogrodowym i trzymał mamę na kolanach, obejmując ją ramieniem w talii, a palce zaciskał na jej biodrze. Jej ramiona obejmowały jego ramiona, a jej policzek dotykał jego. Stałam, wciśnięta w jego drugi bok, jego drugie ramię owinęło się wokół mojego ciała małego dziecka, moja głowa opierała się o jego klatkę piersiową. Mama i ja śmiałyśmy się do kamery, nie pamiętałam dlaczego. Mój ojciec się nie śmiał, ale uśmiechał się, nie jak coś go rozbawiło, ale jakby był szczęśliwy i dokładnie tam, gdzie chciał być.

Nie mogłam uwierzyć, że zapomniałam to zdjęcie.

Potem, zmuszając się do tego, ślubowałam, że już nigdy tego nie zapomnę. Znalazłam też coś innego, o czym zapomniałam. Naszyjnik, który mama nosiła przez cały czas. Moje wyblakłe banki pamięci były niepewne, ale wydawało mi się, że przestała go nosić na mniej więcej rok przed zniknięciem.

Był to cienki złoty łańcuszek, który wisiał w zagłębieniu w gardle i połączony z każdej strony z zawieszką, którą był połączonym, w kształcie zawiniętego, eleganckiego „E” i „S”, gdzie górna krzywizna litery „E” i dolną krzywizną „S” zawierało diament.

Kiedy wyszłyśmy, przyłożyłam zdjęcie do brzucha, naszyjnik zawinęłam w pięści i wsiadłam do Explorera Vance’a.

Zapytałam Ralphiego i Buddy’ego i pozwolili mi położyć zdjęcie na swoich półkach.

Założyłam naszyjnik na przyjęcie.

Potem pomogłam moim chłopcom przygotować się do przyjęcia. Przyszły dziewczyny i chłopaki, piliśmy, wznosiliśmy toasty, jedliśmy, poszliśmy do klubu ze striptizem i świetnie się bawiliśmy.

Po jakimś czasie weszła siostra Jet, Lottie i już nigdy więcej nie osądziłabym striptizerek. Była namiętna, była upojna, umiała się tak pięknie poruszać, że to była sztuka, a nie rozbieranie się.

Oczarowała mnie w ciągu kilku sekund, a po kilku chwilach zerwałam się na równe nogi (razem ze wszystkimi). Tańczyła przez dwie piosenki i w ostatniej chwili zdjęła swój wspaniały, turkusowo-pawiowo-niebieski stanik z cekinami, odsłaniając idealne piersi tylko przez chwilę, zanim światła zgasły.

Była, jak powiedziała Roxie, gównem.

Nie ma wątpliwości.

„O mój Boże!”  - krzyknęłam do Roxie i Jet spojrzała na mnie.

„Chcę być nią” - Spojrzałem na Jet – „Myślisz, że nauczy mnie tańczyć?”

Jet uśmiechnęła się.

„Jak myślisz, kto nauczył ją tańczyć, cukiereczku?” - Daisy zapytała mnie z chichotem dzwoneczków świątecznych - „Za moich czasów też miałam aksamitną linę”.

Gapiłam się na Daisy.

„W takim razie ty też jesteś gównem!”  - krzyknęłam na nią, a potem spojrzałam na Roxie - „Chcę się rozbierać!”

„O Boże” - jęknęła Shirleen, siadając - „Najpierw chce być gwiazdą rocka, a teraz chce być striptizerką” - Potem uniosła rękę i pstryknęła palcami w nikogo konkretnego – „Niech ktoś weźmie jej kolejne appletini, zanim będziemy musieli wyjaśniać Hectorowi Panu Ostrze Chavezowi, dlaczego jego kobieta chce się rozbierać.”

Wszyscy zaczęli się śmiać, ja też.

Mocno.

Tak mocno, że zabolały mnie boki, pochyliłam się do przodu i owinęłam ramiona wokół brzucha. Wreszcie znalazłam coś zabawnego.

Sama myśl o kimś, kto powiedziałby Hectorowi, że chcę się rozbierać, nie wspominając o Shirleen nazywającej go „Pan Ostrze”…

Racja…

To było po prostu zabawne.

Stevie znalazł kelnerkę i wszyscy dostaliśmy więcej drinków.

Siedziałam z moimi dziewczynami i (kilkoma) moimi chłopcami i rozglądałam się wokół, czując, że coś we mnie bezpiecznie się układa. To było coś, co myślałam, że w końcu żyłam pięknym życiem i miałam nadzieję, że gdziekolwiek była, moja mama mogła mnie zobaczyć i była szczęśliwa.

To był mój czwarty łyk mojego nowego appletini, kiedy Roxie coś do mnie powiedziała, spojrzałam na nią i wyglądała na rozmazaną.

Zamrugałam i nagle uniosłam rękę do głowy, czując się dziwnie.

Nie mogłam wyczuć o co chodzi, ale nie miałam się dobrze.

Poczułam obecność za plecami i Lenny nachylił się do mojego ucha – „Muszę odprowadzić Bonnie do jej samochodu. Ma dziecko, jej zmiana kończy się wcześniej. Wrócę za dziesięć minut. Nie ruszaj się.”

Skinąłam głową, ale czułam, że moja głowa jest zanurzona w wodzie, ale nie w ciepły, przytulny, wygodny, bezpieczny sposób, i walczyłam z prądem.

Upiłam kolejny łyk appletini, mając nadzieję zmyć to dziwne uczucie, ale to nie pomogło. W rzeczywistości poczułam się gorzej, zamroczona, niewyraźna i nie byłam sobą.

Rany, te appletini to poważna sprawa!

Oparłam się o Roxie i wyszeptałam - „Myślę, że wypiłam za dużo. Mam zamiar spryskać twarz wodą.”

Roxie spojrzała za siebie, zobaczyła, że Lenny odchodzi i usłyszałam, jak mówi - „Zaczekaj”, ale wstałam, przerzuciłam pasek torebki przez ramię i potknęłam się, złapałam się oparcia krzesła, wyprostowałam się i zatoczyłam do przodu.

Zdecydowanie musiałam spryskać twarz wodą.

Zdecydowanie.

„Idę z Sadie, wrócimy.” - słyszałam, jak mówi Roxie, ale nie czekałam na nią.

Ruszyłam do przodu, sala wydawała się kołysać, ogromny tłum ludzi wchodził i tracił ostrość. Coś było naprawdę nie tak, strasznie nie tak i dlatego dążyłam do celu, przepychając się, prześlizgując się, unikając, potykając. Było mi łatwo, chociaż byłam w lakierkach, byłam mała, a mężczyźni nie ruszali się, oczy wpatrzone w scenę. Prawie dotarłam do holu, w którym były łazienki, kiedy wpadłam na kogoś głową.

Poczułam, jak otaczają mnie ramiona i spojrzałam na mężczyznę, na którego wpadłam, ale nie mogłam się na nim skupić.

Byłam prawie pewna, że się do mnie uśmiecha, a potem uśmiech zniknął.

„Hej kochanie, wszystko w porządku?”

„Przepraszam” - szepnęłam.

Jego niewyraźna twarz zbliżyła się – „Będziesz rzygać?”

I wiedziałam, że to nie byłam pijana, to było coś innego, coś złego, naprawdę, naprawdę, bardzo złego.

Coś, co stało się z Veronicą Mars!

Potrząsnęłam głową.

„Sadie, poczekaj!” - słyszałam wołanie Roxie z czegoś, co wydawało się bardzo odległe. Spojrzałam przez ramię, próbując ją znaleźć i myśląc, że widzę, jak walczy z tłumem, by się do mnie dostać, z Tex’em blisko jej pleców.

Odwróciłam się do mężczyzny, którego ramiona były wokół mnie.

„Zostałam oszołomiona” - powiedziałam do niego.

„Co?” - zapytał.

„Oszołomiona. Ktoś podał mi pigułkę gwałtu.”

Poczułam niewyraźnie, jak jego ciało twardnieje i zobaczyłam, w niewyraźny sposób, jak macha głową na bok - „Jamie, widzisz tego wielkiego czarnego faceta? Jest właścicielem. Dostań się do niego szybko. Powiedz mu, że ktoś w jego drinku podał pigułkę gwałtu” - zaczął wyciągać mnie z tłumu na korytarz - „Masz tu przyjaciół?” - zapytał mnie.

„Tak.” - próbowałam unieść ramię, ale to nie zadziałało, ale wciąż powiedziałam - „Tam”.

Poczułam, jak moje ciało zapada się w niego, ponieważ nie mogłam się już dłużej utrzymać.

Wziął mój ciężar, jego ramiona zacisnęły się wokół mnie i mruknął - „Kurwa. Trzymaj się.”

Wtedy coś się wydarzyło, nie mogłam powiedzieć co, ale usłyszałam, jak mężczyzna mówi ostrym głosem - „Co do cholery?”

Potem rozległ się brzydki łomot, spadał, a kiedy jego ramiona były wokół mnie, ja spadałam razem z nim. Leżałam na podłodze, zaplątana z nim, słyszałam moje imię, a potem krzyczałam, ale byłam unoszona w powietrzu, trzymana mocno ramionami, ktoś biegł ze mną.

Próbowałam zapanować nad głową, spojrzeć, kto mnie ma, zostałam potrącony, gdy ta osoba odwróciła się, otworzył drzwi plecami i poczułam zimne nocne powietrze. Nagle się przestraszyłam. Zimne nocne powietrze nie złagodziło dziwnego uczucia ani zamroczenia i nie przywróciło mi sił.

Instynktownie wiedziałam, że ten, który miał mnie, to nie był członek Gorącej Drużyny lub Tex, Duke, Buddy, Ralphie, Tod czy Stevie.

„Puść mnie” - wymamrotałem.

„Teraz, Sadie, kochanie, dlaczego miałbym to zrobić?” - odpowiedział Jerry.

Cholera to wszystko do cholery.

*****

Obudziłam się przykuta do łóżka.

Nie czułam się świetnie, nie czułam się źle. Nie czułam się całkowicie rozbudzona, ale lek, który dostałam, przez który straciłam przytomność po około dwóch minutach jazdy BMW Jerry’ego, przestał działać.

Rozejrzałam się po pokoju i wiedziałam, że jestem w hotelu. Mogłam powiedzieć, że słońce świeciło słabo, ale wychodziło zza zasłon i paliło się światło. Spojrzałam na siebie i zobaczyłam, na szczęście, że wciąż mam na sobie dżinsy, szeroki, jasnobrązowy pasek i kremowy kaszmirowy sweter z głębokim V i rękawami 3/4. Miałam nawet na nadgarstku moją złotą bransoletkę. Jednak moje brązowe czółenka z odkrytymi palcami zniknęły, a moje stopy były bose.

Drzwi łazienki otworzyły się i wyszedł Jerry.

Cholera jasna.

„Czy mój ojciec znowu chce ze mną rozmawiać?” - zapytałam nadętym tonem.

Zatrzymał się w nogach łóżka i uśmiechnął się. Miał na sobie dobrze dopasowane szare spodnie od garnituru, dopasowaną, lekko połyskującą, miękką szarą koszulę, bez krawata, z podwiniętymi rękawami. Pomyślałam głupio, że jest przystojny. Nie jak Hector O mój Boże Chavez, ale jak ktoś, na kogo spojrzałabyś dwa razy. Z jakiegoś powodu pomyślałam, że to płacząca szkoda.

„Nie” - odpowiedział, po czym pochylił się i jego palce owinęły się wokół moich kostek.

Moje ciało zamarło.

Rozchylił moje kostki.

Moje ciało odmarzło i gwałtownie się wykręciłam.

Był silniejszy ode mnie, bez wysiłku trzymał mnie tam, gdzie byłam, położył kolano na łóżku między moimi nogami, a potem ruszył do przodu, opierając się na mnie całym ciałem, z wyjątkiem jego bioder i nóg między moimi.

Mój oddech stał się nagle gwałtowny, położyłam wolną rękę na jego ramieniu i pchnęłam w tym samym czasie, gdy szarpnęłam się.

Zignorował to, wtulił twarz w moją szyję, otworzyłam usta, by krzyczeć, zanim powiedział - „Wydaj jeden cholerny dźwięk, a dam rozkaz, by twój tata na śniadanie dostał specjalny sos Harveya Balducci”.

Krzyk umarł w moim gardle, a moje ciało znieruchomiało.

Słyszałam, jak śmieje się na mojej szyi.

„Miło widzieć, jak współpracujesz, kochanie, jak okazujesz trochę miłości swojemu ojcu”.

Ty świnio, powiedziałam w myślach, ale nie na głos. Nie mogłam mówić głównie dlatego, że żółć wdarła się do gardła i martwiłam się, że zwymiotowałabym, gdybym otworzyła usta.

Jego usta znalazły się na mojej szyi, przesunęły się wzdłuż mojej szczęki, a potem do moich ust, gdzie pocałował mnie lekko. Trwałam nieruchomo, a kiedy jego wzrok napotkał moje spojrzenie, spojrzałam na niego.

„Czekałem, aż się obudzisz, Sadie, z twoim udziałem będzie o wiele fajniej”.

Żółć zniknęła, ale serce wślizgnęło się na swoje miejsce i utkwiło w gardle. Postanowiłam spróbować wyrwać się z tego.

„Jerry …”

Jedna z jego dłoni ześlizgnęła się po moim boku, druga podniosła się do mojego wolnego nadgarstka i nasunęła mi go nad głowę.

„Myślę, że chcę tego powoli i słodko, najpierw, a potem zrobię ci ostro i mocno.”

Mocno zamknęłam oczy. Niech ktoś mi powie, że to się nie działo.

Odwróciłam głowę na bok, otworzyłam oczy, mój umysł wirował od jednej nieszczęśliwej myśli do drugiej i zobaczyłam moją torebkę leżącą na hotelowym biurku.

Paralizator, który dał mi Hector, był w mojej torebce.

Moje serce opadło, a mój oddech znowu przyspieszył.

Musiałam tylko zdjąć kajdanki i dostać się do torebki. Byłam w hotelu, z pozoru ładnym. Wokół musiało być mnóstwo ludzi. Musiałam tylko wyjść i dostać się do telefonu. Zadzwoniłabym do biura Nightingale, powiedziałabym im, a oni zadzwoniliby do więzienia i powstrzymaliby mojego ojca przed zjedzeniem śniadania. Spojrzałam na Jerry’ego – „Więc rozumiem, że to znaczy, że nie jesteś już dupkiem.”

Jego oczy zwęziły się, a twarz zaczęła wyglądać brzydko.

Zaśmiałam się z niego cicho, po czym uniosłam głowę i przesunęłam nosem po jego szczęce. W tym momencie jego ciało ścisnęło się.

„Pogrywasz ze mną?” - warknął.

Poczułam, jak serce podchodzi mi do gardła, żołądek ścisnął mi się z nudności, ale przyłożyłam usta do jego ucha i wyszeptałam - „Chcesz wiedzieć, jak to jest być córką Setha Townsenda?”

Zanurzyłam twarz i ponownie użyłam nosa, by potrząsnąć płatkiem jego ucha i kontynuowałam, wciąż szepcząc - „Pod jego władza? Doglądana? Chroniona? Duszona? Jego gówniana armia dżentelmenów wędrująca po okolicy, a ja mogłam patrzeć, ale nie mogłam dotknąć? Cholerni faceci tacy jak ty?”

Poczułam, jak jego ciało szarpnęło się, a potem zacisnęło, kiedy przyłożyłam usta bliżej jego ucha i mówiłam cicho do gardła - „Czy wiesz, jak to było? Jak to było z dziewczyną taką jak ja? Czy możesz sobie wyobrazić, jak się czuję…” - zatrzymałam się, czekałam, a potem kontynuowałam - „Jak się czuję teraz, kiedy jestem wolna?”

Moje usta przesunęły się wzdłuż jego policzka do jego ust, on milczał, a nasze oczy się spotkały.

„Czy mogę mieć prośbę?” - zapytałam w jego usta. Nadal nie odpowiedział, więc uniosłam głowę, przycisnęłam się bliżej i wyszeptałam - „Zacznijmy od twardego i szorstkiego”

Patrzył na mnie twardo, próbując, jak przypuszczałam, sprawdzić, czy nie mieszam mu w głowie. Zamrugałam powoli, nie otwierając całkowicie oczu, a potem pozwoliłam kącikom ust unieść się do góry. Obserwował moje oczy, potem usta, a potem jęknął i pocałował mnie.

Domyślałam się, że mam w sobie nową Sadie, nie wiedziałam, kim ona jest, ale miałam piekielną nadzieję, że uda mi się wyrwać mnie z tej ostatniej traumy w jednym kawałku.

Oddałam mu pocałunek i nienawidziłam każdej jego sekundy. Nie było to w nawet pobliżu gorącego, twardego, naglącego, ognistego pocałunku Hektora. Jerry mógł być przystojny, ale nie całował dobrze. Jego pocałunek sprawił, że mój żołądek wykręcił się nieprzyjemnie, ale zignorowałam go i przycisnęłam swoje ciało do jego, owinęłam nogę wokół jego biodra i owinęłam ramię wokół jego pleców.

Pociągnęłam za drugą rękę, kajdanki zabrzęczały głośno, a jego głowa uniosła się, a jego oczy powędrowały do mojej spętanej dłoni.

„Zostaw to, jest gorące” - odetchnęłam i przyłożyłam usta do jego szyi.

Jego oczy błysnęły i znów mnie pocałował, jedną jego dłoń weszła w moje włosy, jego druga ręka była wszędzie. Zachowywałam się, jakbym to kochała, chciałam tego więcej, krztusiłam się z tego powodu.

Ale nienawidziłam każdej cholernej nanosekundy.

Chwyciłam jego koszulę, wyszarpnęłam ją z jego spodni, moja ręka powędrowała w górę jego pleców, po czym wbiłam paznokcie, może trochę mocniej niż potrzebowałam, i znów pociągnęłam zakutą dłoń, tak że wydała kolejny stukot.

Jego usta powędrowały do mojej szyi i w dół, mruknął - „Dzika kocica”, do mojej klatki piersiowej, moja warga wykrzywiła się z obrzydzeniem, ale moja ręka powędrowała do jego boku, dryfując miękko między naszymi ciałami, a potem w dół jego brzucha do paska jego spodni .

Ponownie pociągnęłam za swoją spętaną dłonią dłoń, która wydała kolejny stuk, po czym zrobiłam to ponownie i stuknięcie było głośniejsze.

Podniósł głowę i sięgnął do kieszeni.

„Jerry, zostaw to. Nigdy nie robiłam tego przykuta do łóżka” - udawałam, że protestuję.

Jego oczy powędrowały do moich i wyciągnął rękę z kieszeni - „Czekałem na to lata, Sadie, a teraz, kiedy to dostałem, chcę, żebyś mnie dotknęła” - powiedział i poczułam, jak przepływa przeze mnie triumfalne uniesienie.

Ukryłam to i wymamrotałam - „Jak chcesz”.

Pochylił się i odpiął mnie, trzymając drugi mankiet kajdanek na moim nadgarstku, wsunął klucz z powrotem do kieszeni i jego oczy wróciły do moich.

„Jak pogrywasz ze mną i myślisz, żeby mnie wypieprzyć, wracamy do kajdanek, zaknebluję cię i nie będzie obchodzić mnie, czy ci się to spodoba, czy nie.”

Byłam trochę zaskoczona, że chciał, żebym w ogóle miała przyjemność, ale otrząsnęłam się z tego, oba moje ramiona objęły go, moje usta powędrowały do jego, moje oczy otworzyły się, a nasze spojrzenia znów się spotkały.

Uśmiechnęłam się przy jego ustach i powiedziałam - „Jesteś świnią, Jerry”.

Potem go pocałowałam.

Poszliśmy dalej. Było dużo toczenia, ruchu rąk, więcej toczenia, ruchu ust. Udało mi się uniknąć zdejmowania któregokolwiek z moich ubrań (chociaż pozwoliłam mu rozpiąć pasek), ale rozpięłam jego koszulę i oparłam ustami jego klatkę piersiową. Potem, kiedy pomyślałam, że go mam, przekręciłam się na górę, okrakiem na jego biodrach, ściągnęłam sweter, odsłaniając mój koronkowy, satynowy, różowy biustonosz, przycisnęłam do niego biodra i zapytałam - „Masz prezerwatywę?”

„Jezu” - brzmiała jego szeptana odpowiedź, jego oczy były skierowane na moje piersi, jego ręce przesuwały się po skórze po moich bokach.

Kiedy nie odpowiedział, skłamałam - „Nie martw się, ja mam”.

Podniosłam nogę, stoczyłam się z niego i zeskoczyłam z łóżka.

Przeszłam przez pokój i przekopałam się przez torebkę, kiedy jego ramiona otoczyły mnie od tyłu, jego dłonie poruszały się po moim brzuchu i klatce piersiowej, jego usta na mojej szyi.

Starałam się zachować spokój, nie napinać się i nie wariować. Grzebałam w torebce, próbując znaleźć paralizator, mając nadzieję, że wyciągnę go tak, że on go nie zobaczy.

Znalazłam to, mocno zamknęłam oczy, wzięłam głęboki oddech i zrelaksowałam się plecami w nim, gdy moje palce owinęły się wokół paralizatora.

„Nigdy nie myślałem, że będziesz taka, Sadie” - powiedział w moją szyję - „Myślałem o tym tysiące jebanych razy, nigdy nie myślałem, że to będzie tak dobre.”

Poczułam, jak przechodzi przeze mnie dreszcz. To nie była przyjemność, to był strach zmieszany z odrazą zmieszany z czymś dziwnie smutnym. Jerry pomylił jego znaczenie i uśmiechnął się w moją szyję.

„Jerry?” - zawołałam.

Jego głowa wysunęła się z mojej szyi, odwróciłam się i pocałowałam go, wyciągnęłam paralizator, skręciłam w jego ramionach, nasze usta wciąż były przyczepione, wspięłam się na palce, przycisnęłam się do niego i moje ramiona objęły go.

Mój kciuk szukał guzika, kiedy wetknęłam mu język do ust i starałam się nie krztusić.

Znalazłam przełącznik.

Włączyłam to.

Pogłębił pocałunek.

Usłyszałam trzaski.

Ustawiłam go, przycisnęłam do jego ciała i dotknęłam zębami jego pleców.

Jeden…

Jego usta oderwały się od moich, znieruchomiał, a ja trzymałam na nim zęby.

Dwa…

Trzy.

Upadł.

Pochyliłam się nad nim i wróciłam do przycisku, ponownie dotknęłam go zębami, jego ciało szarpnęło się i przytrzymałam je wepchniętym do jego brzucha, licząc ponownie do trzech.

Potem odsunęłam się i bez zwłoki podbiegłam do swetra na podłodze, szarpnęłam go, złapałam torebkę, zostawiłam buty i nie oglądając się za siebie pobiegłam do drzwi, otworzyłam je i byłam dwa kroki od wyjścia, kiedy zostałam złapana w talii i brutalnie odciągnięta. Wydałam trochę zaskoczony krzyk. Wykręciłam się i znieruchomiałam, kiedy ku mojemu zdziwieniu i przerażeniu zobaczyłam Glovera, kolejnego poplecznika mojego ojca.

„Co…!” - zaczął, ale ja nadal miałam w dłoni paralizator i był włączony.

Położyłam go na jego ramieniu, spiął się i trzymałam go tam, ale ręka owinęła się wokół mojego nadgarstka, został odciągnięty, Glover opadł na ścianę, ale nie patrzyłam, odwróciłam się, żeby zobaczyć, kto ma mój nadgarstek.

Był wykręcony, krzyknęłam, gdy ból przeszył moje ramię i upuściłam paralizator, patrząc w górę, zobaczyłem Cordella, innego z dżentelmeńskiej armii mojego ojca i wyglądał na dziwnie zdezorientowanego.

Naprawdę, dlaczego, dlaczego, dlaczego wszystko było tak cholernie trudne!

„Cholera jasna!” - krzyknęłam mu w twarz.

Pochylił się, położył ramię w moim brzuchu i uniósł mnie, niosąc z powrotem do pokoju. Odniosłam wrażenie, że w tym momencie byłam poważnie załatwiona.


 



[1] Edge – cztery razy zmieniałam to tłumaczenie. Może być to grań, skraj, krawędź, ostrze …

[2] Drink - Apple Martini


7 komentarzy:

  1. Dziękuję za rozdział ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję...tego się nie spodziewałem

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży 😔 dziękuję za rozdział ❤️

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję, co za niespodziewany zwrot akcji

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję! ❤ Sadie jest cudowna ale matulu poważnie się o nią martwię! Jak Kristen mogła zrobić taki Polsat 😢😢😢

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już powoli zaczynam być znudzona tymi porwaniami, próbami gwałtów, ostrzeliwaniem itd. I mam wrażenie, że z tomu na tom jest tego coraz więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilami bywa dziwnie intensywnie. Moje ulubione jej powieści to akurat te paranormal. Powiem szczerze na jednej tak płaczę zawsze, że aż tchu mi brakuje. The Three cykl. Tom 2. 😉

      Usuń