Przepraszam za opóźnienie. Jak mawia Hot Bunch (Gorąca Drużyna) miałam "shit to do" (gówno do zrobienia 😜
######
ROZDZIAŁ XXVII
Pan Ostrze[1]
Sadie
Kiedy wszyscy wokół mnie klaskali,
pohukiwali i krzyczeli, stałam oszołomiona z otwartymi ustami, wpatrując się w
zaciemnioną scenę. Roxie nachyliła się do mnie i krzyknęła - „Ona jest gównem,
prawda?”
Wciąż zbyt oszołomiona, by odwrócić
wzrok od sceny, po prostu skinęłam głową.
*****
Po traumatycznych wydarzeniach przed
śniadaniem i ponownej nauce, jak robić jajecznicę z Blanką, Ralphie zadzwonił i
powiedział mi, że wieści o upadku Balducci były tak dobre, że tego wieczoru zmienił
się z przytulnej kolacji dla czterech osób na „Wielki BB Wydmuch” (słowa
Ralphiego). Wszystkie Rockowe Laski (plus Tod i Stevie, Duke i Tex) zostały
zaproszone do Ralphiego and Buddy’ego na „Bracia Balducci Zostali Wreszcie
Zmieceni”. Jedliśmy hors d'ouevres Ralphiego (które były naprawdę dobre). Jet
przyniosła czekoladowo karmelowe ciasteczka, za które można było umrzeć, Indy
przyniosła ogromną torbę całych solonych orzechów nerkowca, a reszta dziewcząt
przyniosła alkohol wystarczający na piętnaście ZWZ Braci Balducci.
Hector i Gorąca Drużyna byli zajęci
innymi zajęciami (prawdopodobnie sprzątaniem moich problemów, nadal nie
wiedziałam, co to znaczy i nie pytałam, nie dlatego, że nie chciałam wiedzieć,
ponieważ miałam gorączkowy dzień, z przeglądaniem moich myśli, rzeczy mojej
Mamy i pomaganiem Ralphiemu i Buddy’emu przy przyjęciu), ale udało mi się
pokazać, nawet jeśli trwało to kilka minut. Przewinęli się, jedząc, pijąc
napoje gazowane i wznosząc jeden z gazylionów hałaśliwych toastów za ZWZ Braci
Balducci (Rockowe Laski rozpoczęły konkurs na najlepszy toast, Ally ogłosiła
Shirleen zwycięzcą z jej toastem „Płoń Sukinsynu Płoń”), a następnie ponownie wysuwając
się.
Później, kiedy znudziliśmy się toastami
i byliśmy najedzeni, nadszedł czas, aby rozważyć alternatywne zajęcia
imprezowe, a Stevie zaproponował maraton Yahtzee (zbyt wiele osób). Ralphie
zaproponował maraton Veronica Mars (niewystarczająco aktywny). Ally
zasugerowała, żeby pojechać do Fort Collins na koncert Stelli (piliśmy za dużo,
było za daleko, a koncert już się zaczął). Wtedy Jet zaproponowała nam pójście
do Smithiego, klubu ze striptizem.
Wszyscy zgodzili się na Smithiego.
W moim chronionym życiu nigdy nie
miałam powodu, aby myśleć o klubach ze striptizem lub striptizerkach, a tym
bardziej rozważać możliwość, że kiedykolwiek pójdę do klubu i zobaczę
striptizerkę. Ale skoro Daisy rozbierała się tam w poprzednim życiu, Jet
pracowała tam jako kelnerka, kiedy jej sprawy toczyły się z Eddiem i
złoczyńcami, a siostra Jet była obecnie najlepszą tancerką Smithiego i, jak mi
powiedziała Jet (z dumą): była najlepszą striptizerką w Regionie Gór
Skalistych, pomyślałam, że najlepiej będzie nie oceniać.
Chociaż nie byłam pewna, co do spędzania
czasu w klubie ze striptizem.
*****
Na prośbę Indy zadzwoniłam do Jacka do
biura, aby poprosić go o prowadzenie pojazdu w czasie naszej przejażdżki do
klubu, ponieważ już dużo piłyśmy, a najwyraźniej Gorąca Drużyna działała nie
tylko jako obrońcy i sprzątaczki złego, ale byli również dyżurnymi kierowcami,
kiedy Rockowe Laski gdzieś jechały.
Nawiasem mówiąc, to był mój czwarty
telefon do Jacka tego dnia.
Tak wyglądała ostatnia rozmowa:
Ja: „Jack?”
Jack (głośno i wściekle): „Może
przestałabyś, kurwa, dzwonić? Zostałem tylko draśnięty. Zamknięcie go wymagało
marnych sześciu szwów. Po raz ostatni mówię, kurwa, jest dobrze!”
Ja (zgryźliwa i niecierpliwa): „No
cóż! Nie wiń mnie, że się martwię! Nikt wcześniej nie został postrzelony, aby
zapewnić mi bezpieczeństwo!”
Jack (po gniewnym westchnieniu):
„Zaczynam żałować, że założyłem kamizelkę”.
Ja (pełen entuzjazmu): „Jack, po
prostu będziesz musiał sobie poradzić. To tak, jak robią to, gdy ktoś ratuje
komuś życie i do końca życia tej drugiej osoby troszczy się o nią.”
Jack (teraz zły i zdezorientowany):
„Co?”
Ja (po prostu zdezorientowana): „Nie
wiem. Myślę, że to azjatyckie. Może samuraje?”
Jack (mamrocząc): „Jezu. Chavez jest
mi za to dużo winien.”
Ja (decydując się na wyjazd): „W
każdym razie potrzebujemy wyznaczonych kierowców. Jedziemy do Smithiego.”
Jack: „Zajmę się tym”.
Rozłączył się (bez pożegnania).
Cóż!
*****
Pojawili się Hector, Matt i Bobby,
wszyscy wcisnęli się w SUV-y (ciasno) i ruszyliśmy do klubu ze striptizem.
Hector zabrał Ralphiego, Buddy'ego, Daisy, Ally i mnie do swojego Bronco.
Mężczyźni wprowadzili nas do środka, tuż obok długiej kolejki na zewnątrz,
która stała przy aksamitnej linie (bez ponownego spojrzenia portiera na nas) i
przez drzwi. Ledwo udało nam się przejść drzwi, gdy podszedł do niego duży, po
dobrej stronie w średniego wieku, czarny mężczyzna i, podobnie jak Tex,
oczyścił ścieżkę przez klub i odepchnął kilku mężczyzn od stołów z przodu, po
lewej stronie sceny. Poszliśmy za nim.
„VIP-y, kurwa, ruchy” - krzyknął do
mężczyzn przy stołach i natychmiast odbiegli.
Wow, Rockowe Laski to było coś!
Skakanie przez aksamitnej linę i
siedzenia w pierwszym rzędzie w klubie ze striptizem!
Jak dziwne (i fajne) było to?
Potem odwrócił się do mnie i otworzył
usta, ale zanim powiedział słowo, była tam Jet - „Nie, Smithie, ona nie
tańczy”.
Smithie zwrócił szeroko otwarte oczy
na Jet – „Co? Myślisz, że jestem szalony? Poprosić córkę Setha Townsenda o
rozebranie się dla mnie? Zjadłby moje jaja na obiad, panierowane i smażone.”
O mój.
Ja?
Rozbieranie się?
O.
Mój.
Jet wyglądała, jakby miała zamiar
pyskować, więc interweniowałam.
„Jestem Sadie” - powiedziałam mu
niepotrzebnie i wyciągnęłam rękę.
Moja mała dłoń została pochłonięta
przez jego dużą i ścisnął.
„Jestem Smithie i wiem, kim jesteś.
Słyszałem o tobie. Myślałem, że cała ta gadka to bzdury, ale tak naprawdę
wyglądasz jak pieprzona bajkowa księżniczka.”
Uśmiechnęłam się do niego i pochyliłam
- „To miłe, ale wiem, że to nieprawda.”
Pochylił się, żeby posłuchać, ale
odchylił się do tyłu, ściągnął brwi i powiedział - „Suko, spójrz w lustro. Właśnie
wyszłaś z pieprzonego filmu.”
Byłam trochę zszokowany, że nazwał
mnie suką, ale ze sposobu, w jaki mówił, nie sądziłam, że miał na myśli
cokolwiek złego. Potem odchylił się do tyłu i udowodnił mi, że mam rację,
mówiąc - „To cholernie źle, że nie smażą mężczyzn za to, co zrobił ci Ricky
Balducci. Jakby dostał krzesło, to z przyjemnością przestawię ten pieprzony
przełącznik.”
Moje oczy rozszerzyły się na to, co
powiedział, ale nie na tę część, która mówiła, że chce usmażyć Ricky’ego, ale
tę pierwszą. Najwyraźniej wiedział, że zostałam zgwałcona. Zdałam sobie wtedy
sprawę, że dla Rockowych Lasek nie ma tajemnic, nawet osobistych. Znowu się
odsunął, puścił moją rękę i spojrzał na Hectora.
„Zostajesz?” - zapytał Hectora.
„Nie. Lenny jest dziś wieczorem?” -
odparł Hector.
Smithie skinął głową, powiedział (trochę
dziwnie) - „Jest na niej”, po czym wyszedł.
Hector owinął mnie w swoje ciepło,
obejmując mnie ramieniem za szyję, a ja spojrzałam na niego.
„Chłopcy są zajęci, ale będziesz miała
podwózkę do domu” - powiedział - „Lenny jest jednym z bramkarzy Smithiego. On
jest dobry. Lee próbował go zwerbować, ale nie mógł jednocześnie pracować dla
Lee i uczyć się na studiach magisterskich na Uniwersytecie Denver. Mimo że jest
dobry, nie jest wyszkolony, więc nie utrudniaj mu tego, miej go w zasięgu
wzroku przez cały czas i nie pozwól dziewczynom namówić cię do niczego
głupiego.”
Przytaknęłam. Hector mówił dalej.
„Jeśli skończę, zanim wyjdziesz,
przyjadę po ciebie, będziemy spać u mnie. Jak skończysz, zanim tu dotrę, pojedziesz
do domu z Ralphiem i Buddy'm, a ja tam będę później.”
Przechyliłam głowę na bok i zapytałam
- „Czy chcesz, żebym na ciebie zaczekała?”
Potrząsnął głową i zażądał - „Daj mi
swoje klucze”.
Dałam mu moje klucze z piaskowca i
kod alarmu. Pocałował mnie szybko i mocno i zniknął, pozostawiając mnie
kołyszącą się.
Potem usiedliśmy. Lenny, ogromny,
wysoki, muskularny Murzyn o skórze północy zmaterializował się i usiadł za moim
krzesłem. Shirleen namówiła mnie do wypróbowania appletini[2]
(były fantastyczne). Plotkowaliśmy, chichotaliśmy i czasami obserwowaliśmy
striptizerki.
Siedziałam tam, myśląc, że to
zdecydowanie mój drugi najlepszy dzień w życiu.
Nie tylko z powodu moich przyjaciół i
imprezy BB Balducci, ale także dlatego, że tego popołudnia Vance zabrał mnie do
skrytki mojego ojca. Hector był zajęty, ale dzięki jego zaaranżowaniu (co,
osobiście, uważałam za wyjątkowo słodkie i super przemyślane i warte pewnego
rodzaju rewanżu, ale musiałbym pomyśleć o czymś innym niż budynek lub wyspa, może
coś związanego z bielizną), Sue spotkały nas tam Daisy i Kitty.
Vance otworzył szafkę i ręką na moich
plecach wepchnął mnie do środka. Zapalił światło, ale uderzyło to we mnie,
zanim pomieszczenie zostało oświetlone.
Zapach.
Perfumy mojej mamy, White Shoulders.
Nie czułam tego zapachu od lat.
Zrobiłam krok do tyłu i moje ramię
natrafiło na twarde ciało Vance’a.
Zatrzymałam się, zamarłam na chwilę,
po czym przekręciłam głowę, by spojrzeć na Vance’a.
„Jej perfumy” - szepnęłam, a łzy
szczypały mi w oczy.
Jego ręka przesunęła się po moich
plecach do mojej szyi, a jego palce zwinęły się tam, ściskając mnie.
„Możemy tu wrócić” - powiedział mi
łagodnym głosem i oczami.
Wzięłam głęboki oddech, potrząsnęłam
głową, a Vance i ja weszliśmy do środka. Dziwne, ciepłe, upewniające się, że
ręka Vance’a nie opuściła mojej szyi, dopóki nie upadłam na kolana przy
pierwszym pudełku.
Siedzieliśmy tam godzinę, wszyscy
przechodziliśmy przez pudła (z wyjątkiem Vance’a, który, pomagając mi przejść
przez moje początkowe dziwactwa, stał na zewnątrz). Trochę się rozpłakałam, a
Daisy mnie przytuliła. Kitty Sue trochę się rozpłakała i ja przytuliłam ją.
Kiedy wyjeżdżaliśmy, miałam w torebce listę rzeczy, do których wrócę i zabiorę
później, ale zabrałam dwie rzeczy.
Odkryłam zdjęcie w ramce, zdjęcie, o
którym zapomniałam, że istniało, ale kiedyś było, dumne ze swojego miejsca, na
naszym kominku. To było zdjęcie niepodobne do wszystkiego, na co pozwoliłby
teraz Seth Townsend. Zdjęcie zostało zrobione, gdy miałam sześć lat, w naszym
podwórku, przez profesjonalnego fotografa. Jednak otoczenie było swobodne,
pełen kwiatów ogród mojej mamy w tle, a poza była naturalną. Mój ojciec
siedział na krześle ogrodowym i trzymał mamę na kolanach, obejmując ją
ramieniem w talii, a palce zaciskał na jej biodrze. Jej ramiona obejmowały jego
ramiona, a jej policzek dotykał jego. Stałam, wciśnięta w jego drugi bok, jego
drugie ramię owinęło się wokół mojego ciała małego dziecka, moja głowa opierała
się o jego klatkę piersiową. Mama i ja śmiałyśmy się do kamery, nie pamiętałam
dlaczego. Mój ojciec się nie śmiał, ale uśmiechał się, nie jak coś go
rozbawiło, ale jakby był szczęśliwy i dokładnie tam, gdzie chciał być.
Nie mogłam uwierzyć, że zapomniałam
to zdjęcie.
Potem, zmuszając się do tego,
ślubowałam, że już nigdy tego nie zapomnę. Znalazłam też coś innego, o czym
zapomniałam. Naszyjnik, który mama nosiła przez cały czas. Moje wyblakłe banki
pamięci były niepewne, ale wydawało mi się, że przestała go nosić na mniej
więcej rok przed zniknięciem.
Był to cienki złoty łańcuszek, który
wisiał w zagłębieniu w gardle i połączony z każdej strony z zawieszką, którą
był połączonym, w kształcie zawiniętego, eleganckiego „E” i „S”, gdzie górna
krzywizna litery „E” i dolną krzywizną „S” zawierało diament.
Kiedy wyszłyśmy, przyłożyłam zdjęcie
do brzucha, naszyjnik zawinęłam w pięści i wsiadłam do Explorera Vance’a.
Zapytałam Ralphiego i Buddy’ego i
pozwolili mi położyć zdjęcie na swoich półkach.
Założyłam naszyjnik na przyjęcie.
Potem pomogłam moim chłopcom
przygotować się do przyjęcia. Przyszły dziewczyny i chłopaki, piliśmy, wznosiliśmy
toasty, jedliśmy, poszliśmy do klubu ze striptizem i świetnie się bawiliśmy.
Po jakimś czasie weszła siostra Jet,
Lottie i już nigdy więcej nie osądziłabym striptizerek. Była namiętna, była upojna,
umiała się tak pięknie poruszać, że to była sztuka, a nie rozbieranie się.
Oczarowała mnie w ciągu kilku sekund,
a po kilku chwilach zerwałam się na równe nogi (razem ze wszystkimi). Tańczyła
przez dwie piosenki i w ostatniej chwili zdjęła swój wspaniały,
turkusowo-pawiowo-niebieski stanik z cekinami, odsłaniając idealne piersi tylko
przez chwilę, zanim światła zgasły.
Była, jak powiedziała Roxie, gównem.
Nie ma wątpliwości.
„O mój Boże!” - krzyknęłam do Roxie i Jet spojrzała na mnie.
„Chcę być nią” - Spojrzałem na Jet – „Myślisz,
że nauczy mnie tańczyć?”
Jet uśmiechnęła się.
„Jak myślisz, kto nauczył ją tańczyć,
cukiereczku?” - Daisy zapytała mnie z chichotem dzwoneczków świątecznych - „Za
moich czasów też miałam aksamitną linę”.
Gapiłam się na Daisy.
„W takim razie ty też jesteś gównem!”
- krzyknęłam na nią, a potem spojrzałam
na Roxie - „Chcę się rozbierać!”
„O Boże” - jęknęła Shirleen, siadając
- „Najpierw chce być gwiazdą rocka, a teraz chce być striptizerką” - Potem
uniosła rękę i pstryknęła palcami w nikogo konkretnego – „Niech ktoś weźmie jej
kolejne appletini, zanim będziemy musieli wyjaśniać Hectorowi Panu Ostrze Chavezowi,
dlaczego jego kobieta chce się rozbierać.”
Wszyscy zaczęli się śmiać, ja też.
Mocno.
Tak mocno, że zabolały mnie boki,
pochyliłam się do przodu i owinęłam ramiona wokół brzucha. Wreszcie znalazłam
coś zabawnego.
Sama myśl o kimś, kto powiedziałby
Hectorowi, że chcę się rozbierać, nie wspominając o Shirleen nazywającej go „Pan
Ostrze”…
Racja…
To było po prostu zabawne.
Stevie znalazł kelnerkę i wszyscy
dostaliśmy więcej drinków.
Siedziałam z moimi dziewczynami i
(kilkoma) moimi chłopcami i rozglądałam się wokół, czując, że coś we mnie
bezpiecznie się układa. To było coś, co myślałam, że w końcu żyłam pięknym
życiem i miałam nadzieję, że gdziekolwiek była, moja mama mogła mnie zobaczyć i
była szczęśliwa.
To był mój czwarty łyk mojego nowego
appletini, kiedy Roxie coś do mnie powiedziała, spojrzałam na nią i wyglądała
na rozmazaną.
Zamrugałam i nagle uniosłam rękę do
głowy, czując się dziwnie.
Nie mogłam wyczuć o co chodzi, ale
nie miałam się dobrze.
Poczułam obecność za plecami i Lenny
nachylił się do mojego ucha – „Muszę odprowadzić Bonnie do jej samochodu. Ma
dziecko, jej zmiana kończy się wcześniej. Wrócę za dziesięć minut. Nie ruszaj
się.”
Skinąłam głową, ale czułam, że moja
głowa jest zanurzona w wodzie, ale nie w ciepły, przytulny, wygodny, bezpieczny
sposób, i walczyłam z prądem.
Upiłam kolejny łyk appletini, mając
nadzieję zmyć to dziwne uczucie, ale to nie pomogło. W rzeczywistości poczułam
się gorzej, zamroczona, niewyraźna i nie byłam sobą.
Rany, te appletini to poważna sprawa!
Oparłam się o Roxie i wyszeptałam -
„Myślę, że wypiłam za dużo. Mam zamiar spryskać twarz wodą.”
Roxie spojrzała za siebie, zobaczyła,
że Lenny odchodzi i usłyszałam, jak mówi - „Zaczekaj”, ale wstałam, przerzuciłam
pasek torebki przez ramię i potknęłam się, złapałam się oparcia krzesła,
wyprostowałam się i zatoczyłam do przodu.
Zdecydowanie musiałam spryskać twarz
wodą.
Zdecydowanie.
„Idę z Sadie, wrócimy.” - słyszałam,
jak mówi Roxie, ale nie czekałam na nią.
Ruszyłam do przodu, sala wydawała się
kołysać, ogromny tłum ludzi wchodził i tracił ostrość. Coś było naprawdę nie
tak, strasznie nie tak i dlatego dążyłam do celu, przepychając się,
prześlizgując się, unikając, potykając. Było mi łatwo, chociaż byłam w lakierkach,
byłam mała, a mężczyźni nie ruszali się, oczy wpatrzone w scenę. Prawie dotarłam
do holu, w którym były łazienki, kiedy wpadłam na kogoś głową.
Poczułam, jak otaczają mnie ramiona i
spojrzałam na mężczyznę, na którego wpadłam, ale nie mogłam się na nim skupić.
Byłam prawie pewna, że się do mnie
uśmiecha, a potem uśmiech zniknął.
„Hej kochanie, wszystko w porządku?”
„Przepraszam” - szepnęłam.
Jego niewyraźna twarz zbliżyła się –
„Będziesz rzygać?”
I wiedziałam, że to nie byłam pijana,
to było coś innego, coś złego, naprawdę, naprawdę, bardzo złego.
Coś, co stało się z Veronicą Mars!
Potrząsnęłam głową.
„Sadie, poczekaj!” - słyszałam
wołanie Roxie z czegoś, co wydawało się bardzo odległe. Spojrzałam przez ramię,
próbując ją znaleźć i myśląc, że widzę, jak walczy z tłumem, by się do mnie
dostać, z Tex’em blisko jej pleców.
Odwróciłam się do mężczyzny, którego
ramiona były wokół mnie.
„Zostałam oszołomiona” - powiedziałam
do niego.
„Co?” - zapytał.
„Oszołomiona. Ktoś podał mi pigułkę
gwałtu.”
Poczułam niewyraźnie, jak jego ciało
twardnieje i zobaczyłam, w niewyraźny sposób, jak macha głową na bok - „Jamie,
widzisz tego wielkiego czarnego faceta? Jest właścicielem. Dostań się do niego
szybko. Powiedz mu, że ktoś w jego drinku podał pigułkę gwałtu” - zaczął wyciągać
mnie z tłumu na korytarz - „Masz tu przyjaciół?” - zapytał mnie.
„Tak.” - próbowałam unieść ramię, ale
to nie zadziałało, ale wciąż powiedziałam - „Tam”.
Poczułam, jak moje ciało zapada się w
niego, ponieważ nie mogłam się już dłużej utrzymać.
Wziął mój ciężar, jego ramiona zacisnęły
się wokół mnie i mruknął - „Kurwa. Trzymaj się.”
Wtedy coś się wydarzyło, nie mogłam
powiedzieć co, ale usłyszałam, jak mężczyzna mówi ostrym głosem - „Co do
cholery?”
Potem rozległ się brzydki łomot,
spadał, a kiedy jego ramiona były wokół mnie, ja spadałam razem z nim. Leżałam
na podłodze, zaplątana z nim, słyszałam moje imię, a potem krzyczałam, ale
byłam unoszona w powietrzu, trzymana mocno ramionami, ktoś biegł ze mną.
Próbowałam zapanować nad głową,
spojrzeć, kto mnie ma, zostałam potrącony, gdy ta osoba odwróciła się, otworzył
drzwi plecami i poczułam zimne nocne powietrze. Nagle się przestraszyłam. Zimne
nocne powietrze nie złagodziło dziwnego uczucia ani zamroczenia i nie
przywróciło mi sił.
Instynktownie wiedziałam, że ten,
który miał mnie, to nie był członek Gorącej Drużyny lub Tex, Duke, Buddy,
Ralphie, Tod czy Stevie.
„Puść mnie” - wymamrotałem.
„Teraz, Sadie, kochanie, dlaczego
miałbym to zrobić?” - odpowiedział Jerry.
Cholera to wszystko do cholery.
*****
Obudziłam się przykuta do łóżka.
Nie czułam się świetnie, nie czułam
się źle. Nie czułam się całkowicie rozbudzona, ale lek, który dostałam, przez
który straciłam przytomność po około dwóch minutach jazdy BMW Jerry’ego,
przestał działać.
Rozejrzałam się po pokoju i wiedziałam,
że jestem w hotelu. Mogłam powiedzieć, że słońce świeciło słabo, ale wychodziło
zza zasłon i paliło się światło. Spojrzałam na siebie i zobaczyłam, na
szczęście, że wciąż mam na sobie dżinsy, szeroki, jasnobrązowy pasek i kremowy
kaszmirowy sweter z głębokim V i rękawami 3/4. Miałam nawet na nadgarstku moją złotą
bransoletkę. Jednak moje brązowe czółenka z odkrytymi palcami zniknęły, a moje
stopy były bose.
Drzwi łazienki otworzyły się i
wyszedł Jerry.
Cholera jasna.
„Czy mój ojciec znowu chce ze mną
rozmawiać?” - zapytałam nadętym tonem.
Zatrzymał się w nogach łóżka i
uśmiechnął się. Miał na sobie dobrze dopasowane szare spodnie od garnituru,
dopasowaną, lekko połyskującą, miękką szarą koszulę, bez krawata, z
podwiniętymi rękawami. Pomyślałam głupio, że jest przystojny. Nie jak Hector O
mój Boże Chavez, ale jak ktoś, na kogo spojrzałabyś dwa razy. Z jakiegoś powodu
pomyślałam, że to płacząca szkoda.
„Nie” - odpowiedział, po czym
pochylił się i jego palce owinęły się wokół moich kostek.
Moje ciało zamarło.
Rozchylił moje kostki.
Moje ciało odmarzło i gwałtownie się
wykręciłam.
Był silniejszy ode mnie, bez wysiłku
trzymał mnie tam, gdzie byłam, położył kolano na łóżku między moimi nogami, a
potem ruszył do przodu, opierając się na mnie całym ciałem, z wyjątkiem jego
bioder i nóg między moimi.
Mój oddech stał się nagle gwałtowny,
położyłam wolną rękę na jego ramieniu i pchnęłam w tym samym czasie, gdy szarpnęłam
się.
Zignorował to, wtulił twarz w moją
szyję, otworzyłam usta, by krzyczeć, zanim powiedział - „Wydaj jeden cholerny
dźwięk, a dam rozkaz, by twój tata na śniadanie dostał specjalny sos Harveya
Balducci”.
Krzyk umarł w moim gardle, a moje
ciało znieruchomiało.
Słyszałam, jak śmieje się na mojej
szyi.
„Miło widzieć, jak współpracujesz,
kochanie, jak okazujesz trochę miłości swojemu ojcu”.
Ty świnio,
powiedziałam w myślach, ale nie na głos. Nie mogłam mówić głównie dlatego, że
żółć wdarła się do gardła i martwiłam się, że zwymiotowałabym, gdybym otworzyła
usta.
Jego usta znalazły się na mojej szyi,
przesunęły się wzdłuż mojej szczęki, a potem do moich ust, gdzie pocałował mnie
lekko. Trwałam nieruchomo, a kiedy jego wzrok napotkał moje spojrzenie,
spojrzałam na niego.
„Czekałem, aż się obudzisz, Sadie, z
twoim udziałem będzie o wiele fajniej”.
Żółć zniknęła, ale serce wślizgnęło
się na swoje miejsce i utkwiło w gardle. Postanowiłam spróbować wyrwać się z
tego.
„Jerry …”
Jedna z jego dłoni ześlizgnęła się po
moim boku, druga podniosła się do mojego wolnego nadgarstka i nasunęła mi go nad
głowę.
„Myślę, że chcę tego powoli i słodko,
najpierw, a potem zrobię ci ostro i mocno.”
Mocno zamknęłam oczy. Niech ktoś mi
powie, że to się nie działo.
Odwróciłam głowę na bok, otworzyłam
oczy, mój umysł wirował od jednej nieszczęśliwej myśli do drugiej i zobaczyłam
moją torebkę leżącą na hotelowym biurku.
Paralizator, który dał mi Hector, był
w mojej torebce.
Moje serce opadło, a mój oddech znowu
przyspieszył.
Musiałam tylko zdjąć kajdanki i
dostać się do torebki. Byłam w hotelu, z pozoru ładnym. Wokół musiało być
mnóstwo ludzi. Musiałam tylko wyjść i dostać się do telefonu. Zadzwoniłabym do
biura Nightingale, powiedziałabym im, a oni zadzwoniliby do więzienia i
powstrzymaliby mojego ojca przed zjedzeniem śniadania. Spojrzałam na Jerry’ego –
„Więc rozumiem, że to znaczy, że nie jesteś już dupkiem.”
Jego oczy zwęziły się, a twarz
zaczęła wyglądać brzydko.
Zaśmiałam się z niego cicho, po czym
uniosłam głowę i przesunęłam nosem po jego szczęce. W tym momencie jego ciało
ścisnęło się.
„Pogrywasz ze mną?” - warknął.
Poczułam, jak serce podchodzi mi do
gardła, żołądek ścisnął mi się z nudności, ale przyłożyłam usta do jego ucha i
wyszeptałam - „Chcesz wiedzieć, jak to jest być córką Setha Townsenda?”
Zanurzyłam twarz i ponownie użyłam
nosa, by potrząsnąć płatkiem jego ucha i kontynuowałam, wciąż szepcząc - „Pod
jego władza? Doglądana? Chroniona? Duszona? Jego gówniana armia dżentelmenów
wędrująca po okolicy, a ja mogłam patrzeć, ale nie mogłam dotknąć? Cholerni
faceci tacy jak ty?”
Poczułam, jak jego ciało szarpnęło
się, a potem zacisnęło, kiedy przyłożyłam usta bliżej jego ucha i mówiłam cicho
do gardła - „Czy wiesz, jak to było? Jak to było z dziewczyną taką jak ja? Czy
możesz sobie wyobrazić, jak się czuję…” - zatrzymałam się, czekałam, a potem
kontynuowałam - „Jak się czuję teraz, kiedy jestem wolna?”
Moje usta przesunęły się wzdłuż jego
policzka do jego ust, on milczał, a nasze oczy się spotkały.
„Czy mogę mieć prośbę?” - zapytałam w
jego usta. Nadal nie odpowiedział, więc uniosłam głowę, przycisnęłam się bliżej
i wyszeptałam - „Zacznijmy od twardego i szorstkiego”
Patrzył na mnie twardo, próbując, jak
przypuszczałam, sprawdzić, czy nie mieszam mu w głowie. Zamrugałam powoli, nie
otwierając całkowicie oczu, a potem pozwoliłam kącikom ust unieść się do góry. Obserwował
moje oczy, potem usta, a potem jęknął i pocałował mnie.
Domyślałam się, że mam w sobie nową
Sadie, nie wiedziałam, kim ona jest, ale miałam piekielną nadzieję, że uda mi
się wyrwać mnie z tej ostatniej traumy w jednym kawałku.
Oddałam mu pocałunek i nienawidziłam
każdej jego sekundy. Nie było to w nawet pobliżu gorącego, twardego, naglącego,
ognistego pocałunku Hektora. Jerry mógł być przystojny, ale nie całował dobrze.
Jego pocałunek sprawił, że mój żołądek wykręcił się nieprzyjemnie, ale
zignorowałam go i przycisnęłam swoje ciało do jego, owinęłam nogę wokół jego
biodra i owinęłam ramię wokół jego pleców.
Pociągnęłam za drugą rękę, kajdanki
zabrzęczały głośno, a jego głowa uniosła się, a jego oczy powędrowały do mojej
spętanej dłoni.
„Zostaw to, jest gorące” -
odetchnęłam i przyłożyłam usta do jego szyi.
Jego oczy błysnęły i znów mnie
pocałował, jedną jego dłoń weszła w moje włosy, jego druga ręka była wszędzie.
Zachowywałam się, jakbym to kochała, chciałam tego więcej, krztusiłam się z
tego powodu.
Ale nienawidziłam każdej cholernej
nanosekundy.
Chwyciłam jego koszulę, wyszarpnęłam
ją z jego spodni, moja ręka powędrowała w górę jego pleców, po czym wbiłam
paznokcie, może trochę mocniej niż potrzebowałam, i znów pociągnęłam zakutą
dłoń, tak że wydała kolejny stukot.
Jego usta powędrowały do mojej szyi i
w dół, mruknął - „Dzika kocica”, do mojej klatki piersiowej, moja warga
wykrzywiła się z obrzydzeniem, ale moja ręka powędrowała do jego boku, dryfując
miękko między naszymi ciałami, a potem w dół jego brzucha do paska jego spodni
.
Ponownie pociągnęłam za swoją spętaną
dłonią dłoń, która wydała kolejny stuk, po czym zrobiłam to ponownie i
stuknięcie było głośniejsze.
Podniósł głowę i sięgnął do kieszeni.
„Jerry, zostaw to. Nigdy nie robiłam
tego przykuta do łóżka” - udawałam, że protestuję.
Jego oczy powędrowały do moich i
wyciągnął rękę z kieszeni - „Czekałem na to lata, Sadie, a teraz, kiedy to
dostałem, chcę, żebyś mnie dotknęła” - powiedział i poczułam, jak przepływa
przeze mnie triumfalne uniesienie.
Ukryłam to i wymamrotałam - „Jak
chcesz”.
Pochylił się i odpiął mnie, trzymając
drugi mankiet kajdanek na moim nadgarstku, wsunął klucz z powrotem do kieszeni
i jego oczy wróciły do moich.
„Jak pogrywasz ze mną i myślisz, żeby
mnie wypieprzyć, wracamy do kajdanek, zaknebluję cię i nie będzie obchodzić
mnie, czy ci się to spodoba, czy nie.”
Byłam trochę zaskoczona, że chciał,
żebym w ogóle miała przyjemność, ale otrząsnęłam się z tego, oba moje ramiona
objęły go, moje usta powędrowały do jego, moje oczy otworzyły się, a nasze
spojrzenia znów się spotkały.
Uśmiechnęłam się przy jego ustach i
powiedziałam - „Jesteś świnią, Jerry”.
Potem go pocałowałam.
Poszliśmy dalej. Było dużo toczenia,
ruchu rąk, więcej toczenia, ruchu ust. Udało mi się uniknąć zdejmowania
któregokolwiek z moich ubrań (chociaż pozwoliłam mu rozpiąć pasek), ale
rozpięłam jego koszulę i oparłam ustami jego klatkę piersiową. Potem, kiedy
pomyślałam, że go mam, przekręciłam się na górę, okrakiem na jego biodrach, ściągnęłam
sweter, odsłaniając mój koronkowy, satynowy, różowy biustonosz, przycisnęłam do
niego biodra i zapytałam - „Masz prezerwatywę?”
„Jezu” - brzmiała jego szeptana
odpowiedź, jego oczy były skierowane na moje piersi, jego ręce przesuwały się
po skórze po moich bokach.
Kiedy nie odpowiedział, skłamałam -
„Nie martw się, ja mam”.
Podniosłam nogę, stoczyłam się z
niego i zeskoczyłam z łóżka.
Przeszłam przez pokój i przekopałam
się przez torebkę, kiedy jego ramiona otoczyły mnie od tyłu, jego dłonie
poruszały się po moim brzuchu i klatce piersiowej, jego usta na mojej szyi.
Starałam się zachować spokój, nie
napinać się i nie wariować. Grzebałam w torebce, próbując znaleźć paralizator,
mając nadzieję, że wyciągnę go tak, że on go nie zobaczy.
Znalazłam to, mocno zamknęłam oczy, wzięłam
głęboki oddech i zrelaksowałam się plecami w nim, gdy moje palce owinęły się
wokół paralizatora.
„Nigdy nie myślałem, że będziesz
taka, Sadie” - powiedział w moją szyję - „Myślałem o tym tysiące jebanych razy,
nigdy nie myślałem, że to będzie tak dobre.”
Poczułam, jak przechodzi przeze mnie
dreszcz. To nie była przyjemność, to był strach zmieszany z odrazą zmieszany z
czymś dziwnie smutnym. Jerry pomylił jego znaczenie i uśmiechnął się w moją
szyję.
„Jerry?” - zawołałam.
Jego głowa wysunęła się z mojej szyi,
odwróciłam się i pocałowałam go, wyciągnęłam paralizator, skręciłam w jego
ramionach, nasze usta wciąż były przyczepione, wspięłam się na palce, przycisnęłam
się do niego i moje ramiona objęły go.
Mój kciuk szukał guzika, kiedy wetknęłam
mu język do ust i starałam się nie krztusić.
Znalazłam przełącznik.
Włączyłam to.
Pogłębił pocałunek.
Usłyszałam trzaski.
Ustawiłam go, przycisnęłam do jego
ciała i dotknęłam zębami jego pleców.
Jeden…
Jego usta oderwały się od moich,
znieruchomiał, a ja trzymałam na nim zęby.
Dwa…
Trzy.
Upadł.
Pochyliłam się nad nim i wróciłam do przycisku,
ponownie dotknęłam go zębami, jego ciało szarpnęło się i przytrzymałam je
wepchniętym do jego brzucha, licząc ponownie do trzech.
Potem odsunęłam się i bez zwłoki podbiegłam
do swetra na podłodze, szarpnęłam go, złapałam torebkę, zostawiłam buty i nie
oglądając się za siebie pobiegłam do drzwi, otworzyłam je i byłam dwa kroki od
wyjścia, kiedy zostałam złapana w talii i brutalnie odciągnięta. Wydałam trochę
zaskoczony krzyk. Wykręciłam się i znieruchomiałam, kiedy ku mojemu zdziwieniu
i przerażeniu zobaczyłam Glovera, kolejnego poplecznika mojego ojca.
„Co…!” - zaczął, ale ja nadal miałam
w dłoni paralizator i był włączony.
Położyłam go na jego ramieniu, spiął
się i trzymałam go tam, ale ręka owinęła się wokół mojego nadgarstka, został
odciągnięty, Glover opadł na ścianę, ale nie patrzyłam, odwróciłam się, żeby
zobaczyć, kto ma mój nadgarstek.
Był wykręcony, krzyknęłam, gdy ból
przeszył moje ramię i upuściłam paralizator, patrząc w górę, zobaczyłem
Cordella, innego z dżentelmeńskiej armii mojego ojca i wyglądał na dziwnie
zdezorientowanego.
Naprawdę, dlaczego, dlaczego,
dlaczego wszystko było tak cholernie trudne!
„Cholera jasna!” - krzyknęłam mu w
twarz.
Pochylił się, położył ramię w moim
brzuchu i uniósł mnie, niosąc z powrotem do pokoju. Odniosłam wrażenie, że w
tym momencie byłam poważnie załatwiona.
[1] Edge –
cztery razy zmieniałam to tłumaczenie. Może być to grań, skraj, krawędź, ostrze
…
[2] Drink - Apple
Martini
Dziękuję za rozdział ❤️❤️❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję...tego się nie spodziewałem
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wszystko się ułoży 😔 dziękuję za rozdział ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję, co za niespodziewany zwrot akcji
OdpowiedzUsuńDziękuję! ❤ Sadie jest cudowna ale matulu poważnie się o nią martwię! Jak Kristen mogła zrobić taki Polsat 😢😢😢
OdpowiedzUsuńJa już powoli zaczynam być znudzona tymi porwaniami, próbami gwałtów, ostrzeliwaniem itd. I mam wrażenie, że z tomu na tom jest tego coraz więcej.
OdpowiedzUsuńChwilami bywa dziwnie intensywnie. Moje ulubione jej powieści to akurat te paranormal. Powiem szczerze na jednej tak płaczę zawsze, że aż tchu mi brakuje. The Three cykl. Tom 2. 😉
Usuń